Posted on

Apel – Nikodem

Apel – Nikodem

Sobota, J 3,1-21

1. Przyszedł do Jezusa nocą. Może obawiał się ludzkich komentarzy, może nie chciał narazić swojej kariery? Może tak, a może inaczej. Może chciał ciszy i skupienia. Bez tłumu spotkać się z Jezusem. Może tak, a może inaczej. Skazani jesteśmy tylko na odgadywanie motywów.

2. Możemy jednak stwierdzić, że Nikodem odniósł wewnętrzne zwycięstwo. Zwyciężył, pokonał samego siebie. Był nauczycielem, faryzeuszem, dostojnikiem. To, że był nauczycielem świadczy o jego wiedzy. To, że był faryzeuszem świadczy o religijności. To, że był dostojnikiem świadczy o władzy a z dużym prawdopodobieństwem o bogactwie. Miał więc wiedzę, wiarę i pieniądze. Czy trzeba mu było czegoś więcej?

3. Mógł się przecież nad tym wszystkim, a dużo tego było, zatrzymać, smakować, cieszyć się, upajać. Odniósł jednak zwycięstwo, zauważył, że jest coś więcej. Dostrzegł, że człowiek zaczyna się tu na ziemi, ograniczony jest materią, ale otwarty jest na nieskończoność, ulatuje ku niebu.

4. Nikodem był po prostu głodny. Głodny odpowiedzi na najważniejsze pytanie: Czym jest życie? Po co żyć? Jak żyć?

5. Odniósł zwycięstwo, gdyż nie pozwolił nazwać pełnego żołądka, sukcesów i praktyk religijnych – pełnią życia. 6. Życie to coś więcej niż pełny talerz, pełne konto, pełna wiedzy głowa. Można być w ten sposób pełnym i pustym.

7. Mówię o Nikodemie, ale myślę o Tobie, bracie, siostro. Myślę z wielką troską o Twoim życiu.

8. Chcę, by Twoje życie było pełne, chcę Twego szczęścia, dobra, spełnienia. Martwię się jednak, czy potrafisz zwyciężyć samego siebie, pokonać. To znaczy, być może, zakwestionować całe swoje życie, umieć trzeźwo spojrzeć na nie i nazwać swój głód, odkryć swoje najgłębsze marzenia, szukać. To znaczy przyjść do Jezusa nocą.

9. Ale mówisz – przecież jestem. Tak to prawda – jesteś tu – przy Jezusie. Jest noc. Ale nie tylko Nikodem przyszedł do Jezusa nocą. Także Judasz – by zdradzić. Także straże – by uwięzić. Kim jesteś – siostro, bracie?

10. Ja głęboko wierzę, że jest w Tobie, przynajmniej iskierka nikodemowa. Nasze misje, apele, nabożeństwa, tę iskierkę rozdmuchają, rozpalą, rozognią. Dlatego proszę Boga, by dał mi wielką delikatność i ogromną cierpliwość, bym nie zepsuł, nie zaszkodził. Bym był jak Bóg w swym działaniu. On nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. Wiem, że każdy ma swój czas. Jedni dzisiaj, drudzy jutro, za 10 lat lub gdy będą umierać. Ja wiem jedno – nie mogę rozdzierać siłą pąku kwiatu waszej wiary. Niczego w ten sposób nie osiągnę a kwiat popsuję.

11. Przyznam się, że fragment ewangelii o Nikodemie znam niemal na pamięć. Czytałem go wiele razy, wielokrotnie nad nim rozmyślałem, wygłosiłem wiele kazań. I dopiero teraz odkryłem pewną rzecz – Jezus unika słowa „musisz”. Mówi co jest potrzebne, mówi o konsekwencjach – takich czy innych, ale nie mówi „musisz”. Nic nie musisz. Jesteś wolny. I proszę Cię – szanuj swoją wolność. Ilekroć poczujesz, że musisz i ten mus to nie osobisty, wewnętrzny poryw serca, ale coś obcego, z wewnątrz – odrzuć to, nie słuchaj, nie idź za tym.

12. Decyzja wiary winna być decyzją wolnego człowieka. Niewolnik nigdy nie będzie prawdziwie wierzyć. Owszem – wykonywać będzie określone praktyki, wykonywać przepisy, zachowywać przykazania, ale jego serce pozostanie zimne, nie będzie kochać. Chrześcijaństwo nie polega na zachowywaniu przepisów, ale na przemianie całego człowieka. O tym właśnie mówi Jezus do Nikodema. Trzeba się na nowo narodzić. Trzeba stać się nowym człowiekiem. W języku polskim mówimy o nawróceniu. Nie jest to jednak szczęśliwy termin, gdyż akcentuje zbyt mocno zewnętrzne zachowanie człowieka. To zaś zachowanie może płynąć bądź z głębi serca – z przekonania, bądź z zewnętrznego przymusu. Koń uderzony batem nawraca się na właściwą drogę, ale nie oddaje to sensu chrześcijańskiego nawrócenia. Człowiek, który już jedną nogą jest na ulicy i pragnie przejść przez nią w niedozwolonym miejscu i „nawraca się” na chodnik zobaczywszy policjanta – też nie jest dobrym obrazem chrześcijańskiego nawrócenia. Oryginalny termin grecki przetłumaczony jako nawrócenie – metanoeite – oznacza coś o wiele głębszego. Chodzi tu dosłownie o zmianę myślenia Głęboką reorganizację całej hierarchii wartości, priorytetów, przemodelowanie swojej wrażliwości. Oznacza to, że stajemy się zupełnie innym człowiekiem. Oznacza to wreszcie, że narodziliśmy się na nowo.

13. Do takich powtórnych narodzin Jezus zachęca Nikodema i do takich powtórnych narodzin Jezus zachęca nas wszystkich.

  

       Czytaj także: Kazanie - Błogosław...

 

14. Czy jednak naprawdę potrzebujemy nawrócenia? Wielu z nas sądzić może, że nawrócenie przydałoby się tym, którzy siedzą w więzieniu, marginesowi społecznemu, młodzieży z kijami, tym, którzy nie chodzą do kościoła. Tak z pewnością – te kategorie osób potrzebują nawrócenia, ale nawrócenia potrzebuje także każdy z nas. Jest wśród nas zapewne wielu kierowców a każdy na pewno miał okazje obserwować ręce kierowcy na kierownicy. Widzimy, że kierowca nawet na prostej, równej drodze ciągle trzyma ręce na kierownicy, ciągle dokonuje delikatnych korekt, ciągle „nawraca” pojazd na właściwą drogę Gdyby trzymał swoje ręce sztywno, gdyby może tę kierownicę zablokował mówiąc, że wybrał już dobry kierunek a droga jest prosta – to w bardzo krótkim czasie znalazłby się w rowie. Dlatego i my może nie musimy dokonywać gwałtownych skrętów, nawracać się o 180 stopni, ale trzeba nam nieustannie czuwać, by ciągle trzymając ręce na kierownicy naszego życia dokonywać nieustannych korekt.

15. W wezwaniu do powtórnych narodzin zawarte jest jeszcze inne pytanie o fundamentalnym znaczeniu. Pytanie o podstawową decyzję świadomego i dojrzałego wyboru Chrystusa. Rozwój naszej wiary przebiega stopniowo. Najpierw uczestniczymy w niej nieświadomi. Jesteśmy chrzczeni, gdy jesteśmy małymi dziećmi – dokonuje się to w wierze rodziców. Później nasza świadomość wzrasta, ale jeszcze nie ma dojrzałości i pełnej odpowiedzialności. Dlatego małe dziecko nie będzie do końca samodzielnie podejmować decyzji chodzenia na katechizację, przystępowania do sakramentów. Ich dziecięce pragnienia i decyzje wsparte będą zawsze o autorytet dorosłych. Przyjść jednak musi czas, gdy człowiek – już dorosły i dojrzały – sam musi się opowiedzieć za Chrystusem bądź przeciw niebu. Już nie mama, tata, dziadek, ciocia decyduje o kształcie wiary, ale on sam – osobiście. On decyduje i on staje się za nią odpowiedzialny. Taką podstawową – dojrzałą decyzję opowiedzenia się za Chrystusem także możemy nazwać powtórnymi narodzinami.

16. Zatem teraz pytam każdego z was – czy narodziłeś się powtórnie? Czy pomyślałeś o swoim życiu? Czy myślałeś o Jezusie? Czy twoja wiara jest rzeczywiście Twoja, czy też twoich rodziców, księdza katechety, czy kogoś innego?

17. Być może jesteś już żonaty, czy jesteś zamężna. Zanim to się stało żyłeś wśród niezliczonej wręcz liczby ludzi, którzy byli potencjalnymi kandydatami na męża czy żonę. Wśród nich żył już Twój partner, ale przecież wtedy nie był on jeszcze Twoim partnerem – mężem, żoną. Trzeba go było dopiero odnaleźć, spotkać, poznać, podjąć decyzję, stanąć przed ołtarzem, związać się przysięgą. Dobrze to oddaje proces, który winien się dokonać w naszym życiu z Jezusem. Trzeba nam odnaleźć Jezusa, trzeba nam go spotkać, poznać, podjąć decyzję, oddać życie. Czy to już się dokonało? Pytam tak bardzo osobiście każdego z was – czy naprawdę spotkałeś Jezusa, poznałeś go, czy naprawdę oddałeś Mu całe swoje życie?

18. Nasze misje mają służyć właśnie temu – szukaniu, poznawaniu i nawróceniu – metanoi – przemianie naszego myślenia i życia.

19. Chciałbym skierować do każdego z nas gorący apel – ważne przesłanie. Nie lękajcie się Chrystusa. Nie lękajcie się tego, który za was – dla waszego zbawienia oddał swoje życie na krzyżu. Nie lękajcie się tego, który kocha. Nie lękajcie się tego, który został wywyższony, by wszystkich pociągnąć do siebie. Nie lękajcie się – otwórzcie mu drzwi waszych serc, otwórzcie mu drzwi waszych rodzin. Dopuśćcie go do waszych spraw, waszych problemów i rozterek. Jezus nie chce i nie będzie kolejnym ciężarem dla waszego życia. Przeciwnie – On mówi: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście a ja was pokrzepię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *