Opublikowano 2 komentarze

Co myśleć i robić, gdy ksiądz ci mówi, żebyś nie poszedł do kościoła?

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

konferencja wideo 14 marca 2010, sobotą przed niedzialą z ograniczeniami liczby wiernych.

Dla wielkiej części ludzi w Polsce nie ma żadnego znaczenia, że w niedzielę nie będą mogli pójść do kościoła. I tak się nie wybierali.

Dla jakieś części będzie to radość – mają okazję wyzwolić się z obowiązku, za jakim nie tęsknili.

Jest jednak, i to wcale nie mała, grupa ludzi, dla których ta sytuacja jest mało komfortowa. Rodzi się w nich zdziwienie, smutek, dezorientacja, czasem nawet bunt. Nie pójść w niedzielę do kościoła? Wręcz niepojęte.

Do nich przede wszystkim kieruję te słowa.

To jest trudna sytuacja. Uwierzcie, że trudna także dla księdza, który musi powiedzieć ludziom: „Jutro niedziela, zostańcie w domu, nie przychodźcie na Mszę Świętą”.

Istnieje realne zagrożenie chorobą. Jak realne? Nikt z nas nie potrafi tego ocenić. Jedyne co możemy zrobić to przyjąć decyzje odpowiednich służb, rządu, także decyzje biskupów. Nie możemy być na każdym kroku mądrzejsi.

Nie możemy też jakoś zabobonnie wierzyć, że w kościele nic nam się nie może stać. Otóż może! Chcę przypomnieć wydarzenie z naszego kościoła. Było to za księdza Malinowskiego. W czasie wizytacji biskupiej, z sufitu kościoła oderwał się potężny fragment tynku i spadł tuż przy biskupie.

To były czasy, gdzie wizytacja biskupia gromadziła tłumy. Tłumy tak nachuchały, że zgromadzona wilgoć zrobiła swoje. Tynk się oderwał. Gdyby spadł na kogoś, mógłby zabić. Niektórzy z was, starsi, mogli to widzieć.

Dominikanie w Gdańsku mają od miesięcy zamknięty swój kościół. Grozi zawaleniem. To nie była decyzja wymierzona w kościół – naprawdę mogło wydarzyć się nieszczęście. Nie wolno tam wchodzić.

W kościele może ci spaść cegła na głowę, możesz się poślizgnąć, możesz dostać ataku astmy od kadzidła.

Możesz też zarazić się wirusem. Możesz też zarazić innych, bo masz go już w sobie a jeszcze o tym nie wiesz.

Najczęściej jest tak, że sam oceniasz ryzyko, okoliczności, i podejmujesz decyzje.

Za innymi decyzjami stać będą jacyś ludzie. Jestem inżynierem budownictwa – ten kościół grozi zawaleniem. Jestem strażakiem, tam jest wypadek, proszę jechać tędy. Jestem epidemiologiem – istnieje poważne ryzyko zarażenia.

I musimy być zdyscyplinowani, nie kombinować jak koń pod górę.

Wielu ludzi sądzić będzie, że nie będąc w kościele na mszy Świętej, zgrzeszą, i to ciężko.

Potrzeba z wielką cierpliwością i wielokrotnie tłumaczyć, i czynię to teraz, że do grzechu potrzeba świadomości złego czynu i wolnej woli podjęcia tego czynu.

Ci, którzy podporządkują się wezwaniu, by nie pójść do kościoła, mają tego świadomość, ale to nie jest ich wola. To nie jest ich decyzja, wybór, ich chcenie. To siła wyższa, zewnętrzna wobec nich.

Oni tego nie wybrali, postawiono ich w tej sytuacji. Nie są za to odpowiedzialni, nie ponoszą winy.

Jutro zgrzeszą tylko lenie, którzy na wieść o tym, że nie można pójść do kościoła – ucieszą się. Bo grzech jest zawsze w sercu.

Msza Święta jest wielkim darem i wielką łaską. Rzecz bezdyskusyjna.

Miejmy jednak jasną świadomość, że z konieczności opuszczając Mszę Świętą nie zostajemy bez Boga.

On jest przy nas. Możemy się z nim spotkać, usłyszeć Go, rozmawiać. Możemy prosić i dziękować. On jest z nami.

Jest z nami przez wiarę. Wiara jest najważniejsza.

Chciałbym w tym miejscu nawiązać do słów, które napisałem kilka dni temu.

Wyszedłem wtedy od pytania: „Co ci zostanie, gdy zabiorą lub przepadnie ci wszystko?”

Dobrze, że mamy księży i nauczycieli. Kościoły i parafialne budynki. Dobrze, że mamy Msze Święte i sakramenty. Nabożeństwa, adoracje, poświęcenia. Kazania, katechezy i konferencje formują naszą wiarę.

To wszystko ważne, nawet bardzo ważne.

Zadaj sobie jednak pytanie. Co w tobie zostanie, gdy zabiorą lub przepadnie wszystko?

Gdy zabraknie Eucharystii? Spowiedzi i rozgrzeszenia? Adoracji i nabożeństwa? Gdy zabraknie księdza i sakramentu namaszczenia chorych?

Co zostanie, gdy zabiorą lub przepadnie wszystko wokół?

Nic nie zostanie?

To rzeczywiście masz problem. Problem jest jednak tylko pozorny, bo jeśli nic nie zostanie, to znaczy, że to wszystko wokół, cały ten Kościół i to co on daje, był dla ciebie niczym, względnie figowym listkiem skrywającym pustkę.

Jeśli jednak zabiorą lub przepadnie wszystko wokół, a ty po tym odnajdziesz w sercu wiarę, to… znaczy, że masz wszystko.

Czekaj z utęsknieniem na księdza i jego rozgrzeszenie. Czekaj na Eucharystię. Czekaj na moment, gdy będziesz mógł spokojnie przyjść na Mszę Świętą do swego kościoła.

Tęsknij, ale wiedz, że masz wszystko.

Wiara to twoje zjednoczenie z Bogiem: “Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (…) Jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” ( Rz 8,35.38-39)

Masz wiarę, masz wszystko. Nie masz wiary, nie masz niczego, choć wokół będzie pełno wszystkiego.

A co będzie, jeśli mimo wszystkich apeli, przyjdzie jutro do kościoła, na którąś z Mszy Świętych, 60 czy 100 osób?

Poproszę, by wyszli.

Poproszę, by wyszli najpierw ci mądrzejsi i pobożniejsi. Ci, którzy mają w sobie więcej miłości i pokory.

Myślę, że znajdą się tacy.

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

2 komentarze do: “Co myśleć i robić, gdy ksiądz ci mówi, żebyś nie poszedł do kościoła?

  1. No cóż m mądrość i dobroć płynie też z takich “małych” parafii a nie tylko ze wspaniałych katedr. Niech dobry Ojciec wspiera Księdza

  2. Słowa Księdza otarły moje łzy. Bóg zapłać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *