Posted on

Co zrobić z Sodomą i Gomorą?

17 niedziela zwykła, C; (Rdz 18, 20-32); (Ps 138 (137), 1b-2a. 2b-3. 6-7d. 7e-8); (Kol 2, 12-14); Aklamacja (Rz 8, 15bc); (Łk 11, 1-13); Winnica 28 lipca 2019.

Czy nie macie wrażenia, patrząc na to co się wokół dzieje, że z wielką fantazją i rozmachem odbudowuje się Sodomę i Gomorę?

***

Jordan, w którym Pan Jezus przyjął chrzest, to największa rzeka Palestyny. Na północy rzeka ta przepływa przez piękne Jezioro Galilejskie, potem płynie meandrami doliną, którą użyźnia, a na koniec wpada do Morza Martwego.

Morze Martwe to największa na świecie depresja. Morze Martwe, z uwagi na zasolenie, sześciokrotnie większe niż normalne morze, naprawdę jest martwe, pozbawione życia. Morze Martwe zwane było przez starożytnych Morzem Cuchnącym.

Morze Martwe wysycha. Naukowcy szacują, że wyschnie około 2050 roku. Czy zobaczymy wtedy odsłonięte ruiny Sodomy i Gomory?

Bo według biblijnych opisów, tam właśnie, w tym miejscu, miały się znajdować te dwa miasta, słynące z grzechu i wszelkich wynaturzeń.

Póki co, jest tam teraz pustynia, depresja, sól i smród. Biblia mówi i pokazuje, że zapłatą za grzech jest śmierć.

Gdy cofamy się jednak do chwili opisanej w pierwszym czytaniu, gdy Abraham odprowadza swoich gości, Sodoma i Gomora tętnią życiem i chwalą się grzechem.

Otóż to właśnie – nie tylko grzeszą, ale chwalą się tym grzechem. Nie tylko grzeszą, ale dumni są, że tacy właśnie są.

W Biblii tysiąclecia słyszeliśmy: „Głośno się rozlega skarga na Sodomę i Gomorę, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie.” [Biblia Tysiąclecia V, Rdz 18,20]

Inne jednak tłumaczenia podają, że to co słychać to krzyk samej Sodomy. W Biblii Wujka mamy: „Krzyk Sodomy i Gomorry rozmnożył się, i grzech ich zbytnie ociężał.” [Biblia Jakuba Wujka, Rdz 18,20] Podobnie jest w wielu tłumaczeniach.

To Sodoma i Gomora krzyczą głośno. To głośno krzyczy ich grzech.

Bo grzeszyć można na dwa sposoby. Można zgrzeszyć i wstydzić się tego, co się zrobiło. A można grzeszyć i głośno tym się przechwalać. Twierdzić, że to co się zrobiło, to żaden grzech. Przeciwnie nawet – to cnota, wysublimowana mądrość i właściwy styl życia.

Pewna dygresja… W takich czasach przyszło nam żyć, że wiele par przychodzących zamawiać termin ślubu, udaje już małżeństwo żyjąc w konkubinacie. Zadaję wtedy pytanie o ich konkubinat: „Czy wiecie, że źle robicie?” W większości mówią, że „tak” – uznają to, że robią źle. Jednak nie wszyscy… I to jest zdecydowanie większy problem.

Wróćmy jednak do tych miast, które przechwalały się swoim grzechem.

Aniołowie udają się do Sodomy na osobistą inspekcję a Abraham targuje się z Panem Bogiem.

Dlaczego się targuje? Chce ocalenia całego miasta czy tylko ocalenia swego bratanka Lota, który zamieszkał w tym mieście?

Z wypowiedzi Abrahama można sądzić, że zależy mu na tym, by sprawiedliwy nie zginął wraz z niesprawiedliwym. Mamy jednak taką wypowiedź Boga: „Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich.” [Biblia Tysiąclecia V, Rdz 18,26]

Nie można jej zrozumieć inaczej jak tylko tak, że ze względu na tych nielicznych sprawiedliwych gotów jest przebaczyć całemu miastu. Bardzo ciekawe.

Jakie duchowe prawdy wynikają z tej historii?

Każdy grzech ma swój kres.

Święci ratują ten świat.

Czasem tych świętych może zabraknąć.

A jakie wnioski praktyczne? Tak bardzo konkretnie – przed tygodniem w Białymstoku odbył się Marsz Równości, może za dwa miesiące, może za dwa lata będzie się odbywał w Pułtusku?

I co robić? Nic nie robić? A może jednak robić? Tylko co? Tylko jak?

Wydaje mi się, że mam kilka rad.

Po pierwsze zawsze zachowujmy świadomość, że sami jesteśmy grzesznikami. Może nie obnosimy się ze swoimi grzechami, ale wszyscy równo potrzebujemy najbardziej Bożego Miłosierdzia.

Po drugie – każdemu człowiekowi, w każdej sytuacji, należy się szacunek. Także takiemu, który myśli inaczej, wierzy inaczej, czy nie wierzy wcale.

Szacunek należy się nawet takiemu, który dopuścił się najcięższych zbrodni. Nawet jeśli ktoś zostaje ukarany karą śmierci i prowadzi się go na szubienicę czy na krzesło elektryczne nie wolno go poniżać, popychać, lżyć, pluć na niego, wyzywać. Nie wolno i tyle. Dlaczego? – bo jest człowiekiem.

Szacunek należy się także wtedy, gdy ów człowiek nam tego szacunku nie okazuje.

Idźmy dalej. Ostateczny sąd i wyrok należy się Bogu. Nie ustawiajmy się w roli Boga.

Jednak niech nas Bóg broni przed bezczynnością i nic nie robieniem.

To nie jest sytuacja, że jakaś tam grupa żyje sobie po swojemu. A my, z racji zasad ludzkiego współistnienia, mamy to tolerować – czyli cierpiąc przyzwalać.

To co się dzieje to jawne starcie cywilizacji. Wielu osobom, środowiskom, nie chodzi o to, by móc samemu robić to czy tamto, bo przecież mogą, ale by przerobić innych, by przerobić myślenie i przenicować dusze waszych dzieci i wnuków.

Czy świadomie, czy bezmyślnie dążą oni do zagłady społeczeństwa, w kształcie, w jakim ono jeszcze wygląda.

Nie można na to pozwolić.

A czy można użyć przemocy i siły?

Pewnie zaskoczę… Jeśli trzeba, to trzeba jej użyć, roztropnie i powściągliwie.

I z tym jest kłopot. Dokonała się zadziwiająca przemiana podejścia do przemocy. Wyklina się ją i egzorcyzmuje.

Wystarczy jednak mała chwila refleksji, by zrozumieć, że przemoc jest naturalnym składnikiem każdego społeczeństwa. I nie musi być z natury zła.

Czymś oczywiście złym i godnym potępienia jest wyjście na ulicę, wszczęcie burdy i pobicie człowieka.

Jeśli jednak na tej samej ulicy, stanąłeś w obronie kobiety i odpierając atak przewróciłeś napastnika, wykręciłeś mu rękę i przygniatając go kolanem dzwonisz na policję, to… dopuściłeś się przemocy, ale w niczym nie zgrzeszyłeś, przeciwnie – należy ci się medal.

Uwaga, jeśli jednak, przygniatając go tym kolanem, robisz coś co nie jest konieczne do przytrzymania tego człowieka, celowo tak go przydusisz, by pękły mu żebra, to robisz źle. Roztropność i właściwa miara.

W moim rodzinnym Rypinie szaleniec zaczął siekierą rąbać ołtarz i demolować prezbiterium. Gdy rzucił siekierę mężczyźni obecni na tej Mszy Świętej zatrzymali go. Nie powiedzieli: „Czy zechciałby Pan łaskawie poczekać do przyjazdu Policji?”, ale użyli siły. I bardzo dobrze.

Przymus to policyjne kajdanki, paralizator, pistolet. Nie chcesz? To cię zmuszą. Oczywiście są procedury, są zasady, ale nie trzeba wielkiej wyobraźni, że będą sytuacje, w których nie tylko wolno, ale należy użyć siły.

A co robisz, ojcze, gdy twoje dziecko biegnie w stronę ulicy? Tłumaczysz, perswadujesz, argumentujesz, prosisz? Nie! Łapiesz i podnosisz. Użyłeś siły, użyłeś przemocy. I bardzo dobrze. Nawet jeśli dziecko w reakcji wrzeszczy i płacze.

A jak zaraz potem go skatujesz z tego powodu, to zrobisz bardzo źle. Roztropność i właściwa miara.

Każda rodzina to miniatura społeczeństwa – jest władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza – nawet w dwóch instancjach – ojciec i matka. Są też siły prewencji. I należy ich właściwe używać.

Pan Jezus też sobie zrobił kiedyś bicz ze sznurków. Nie jest napisane, że go użył, ale jest literalnie napisane, że stoły handlarzy powywracał. Nie przesunął, nie przewrócił, ale powywracał. (por. Mt 21,12)

Pamiętamy coś z książki lub filmu „W pustyni i w puszczy?” To nadal lektura obowiązkowa dla klasy VI.

Przypomnę jedną rzecz z tej historii. Staś Tarkowski ma 14 lat, gdy ratuje siebie i Nel z niewoli zabijając Gebhra i jego towarzyszy.

Przeczytam fragment końcówki: „Staś zdawał [ojcu] ze wszystkiego sprawę szczegółowiej i dokładniej. Stało się przy tym, że przy opowiadaniu o podróży z Faszody do wodospadu spadł mu z serca wielki ciężar, albowiem gdy mówiąc o tym, jak zastrzelił Gebhra i jego towarzyszów, zaciął się i jął niespokojnie spoglądać na ojca, pan Tarkowski zmarszczył brwi, pomyślał chwilę, a potem rzekł poważnie:

— Słuchaj, Stasiu! Śmiercią nie wolno nikomu szafować, ale jeśli ktoś zagrozi twej ojczyźnie, życiu twej matki, siostry lub życiu kobiety, którą ci oddano w opiekę, to pal mu w łeb, ani pytaj, i nie czyń sobie z tego żadnych wyrzutów.” Henryk Sienkiewicz, W pustyni i w puszczy. (końcówka)

„Śmiercią nie wolno nikomu szafować, ale jeśli ktoś zagrozi twej ojczyźnie, życiu twej matki, siostry lub życiu kobiety, którą ci oddano w opiekę, to pal mu w łeb, ani pytaj, i nie czyń sobie z tego żadnych wyrzutów.”

Roztropność i właściwa miara.

Nie dajmy się zwariować. Inaczej wiersz Broniewskiego: „Za tę dłoń podniesioną nad Polską – kula w łeb!” będziemy musieli uznać za mowę nienawiści.

Rzadkie to będą przypadki, gdy w obronie trzeba będzie zabijać. I módlmy się, by Bóg nas zachował od tego. Częściej, ale pewnie nie każdego dnia, trzeba stanąć gotowym do użycia siły.

W Białymstoku na pewno były wiele osób, które w sposób roztropny i właściwy sprzeciwiały się marszowi równości. Jak jedni mają prawo manifestować, tak inni mają prawo być w kontrze.

Były tam jednak osoby, którym zabrakło roztropności i właściwej miary, które użyły siły tam, gdzie nie było to potrzebne a nade wszystko zgrzeszyły nienawiścią. A na nienawiść wobec człowieka nigdy i w żadnym przypadku nie możemy sobie pozwolić. Zawsze będzie to zło.

Jest sposób okazywania sprzeciwu, do którego najbardziej zachęcam. To manifestacja swoich poglądów, swojej wiary, swojej determinacji, swojej siły, swojej pewności siebie, swojej radości.

Trzeba żyć wiarą, przyznawać się do niej, okazywać przywiązanie do niej. Nie wstydzić się, mówić otwarcie, kiedy trzeba gwizdać a kiedy trzeba klaskać. Kiedy trzeba to poprzeć, kiedy trzeba to zbojkotować.

A nade wszystko się nie bać! Nade wszystko nie dać się sprowokować! Zachować mądrość, spokój i roztropność.

A kiedy trzeba, dać się za Chrystusa zabić. A umierając modlić się za swoich prześladowców.

To nie jest tak, że chrześcijanin nie może mieć nieprzyjaciół. Najgorsze co można zrobić, to próbować przypodobać się wszystkim. Będziemy mieć nieprzyjaciół, już mamy.

Tylko, że my, chrześcijanie, mamy swoich nieprzyjaciół kochać.

Kochać nie oznacza, że mamy się z nimi zgadzać i przytakiwać na wszystko. Czasem trzeba się bić, czasem trzeba dać się pobić, ale nigdy żadna sytuacja, żadna okoliczność nie może usprawiedliwić nienawiści i pogardy.

Zawsze trzeba pozostać człowiekiem. W Księdze Wyjścia napisano: „Jeśli spotkasz wołu twego wroga albo jego osła błąkającego się, odprowadź je do niego. Jeśli ujrzysz, że osioł twego wroga upadł pod swoim ciężarem, nie ominiesz, ale razem z nim przyjdziesz mu z pomocą.” (Wj 23,4-5)

Zawsze trzeba pozostać człowiekiem.

„Chroń mnie, Panie, od pogardy. Od nienawiści strzeż mnie, Boże.” „Przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił.” (Łk 11,4)

***

Być może z niepokojem patrzymy jak ludzkość próbuje odbudowywać wieżę Babel, jak odbudowuje się Sodomę i Gomorę.

Mamy w tym swoje zadania, ale spokojnie! Bóg jest większy od tego wszystkiego.

Najpierw policzy czy ma pięćdziesięciu sprawiedliwych. A ja i Ty, bracie, siostro, starajmy się, by znaleźć się w tym gronie.

Bóg najpierw policzy… Potem, ostatecznie, pośle dwóch aniołów.

 


Skorzystaj z okazji!

Sprawdź aktualne promocje w naszym sklepie internetowym

KLIKNIJ: https://fundacjanaszawinnica.pl/pl/promotions


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *