Posted on

Do nieba idzie się po znajomości

IV niedziela wielkanocna, C; Dz 13,14.43-52; Ps 100,1-5; Ap 7,9.14b-17; J 10,14; J 10,27-30; Winnica 03 kwietnia 2016 roku.

Jakie to proste!

Czy wiecie jak się idzie do nieba?

Do nieba idzie się po znajomości.

***

Zacznijmy jednak od czegoś innego.

Czy zauważyliście to, że każdy chyba chce być doceniony?

Stąd medale, nagrody, wyróżnienia odznaczenia. Dla żołnierza Order Virtuti Militari, dla księdza prałatura i czerwone guziki.

Czasem pokpiwamy sobie z tego wszystkiego, ale jednocześnie obserwujemy sprawy i denerwuje nas to jak kogoś odznacza się i nagradza za nic. Wspomnijmy jedynie profanację Orderu Virtuti Militari na piersi Leonida Breżniewa.

Denerwuje nas też i boli, gdy ktoś naprawdę godny jest nagrody i odznaczenia a jest z niewiadomo jakich przyczyn pomijany.

No cóż – nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Zatem udajmy się do Boga, który jedyny sprawiedliwy widzi wszystko i nagradza jak trzeba.

I przypatrzmy się takim trzem scenkom.

Oto przychodzi jeden i mówi: „Panie Boże czyniłem cuda w Twoje imię. Modliłem się a sparaliżowani chodzili, niewidomi odzyskiwali wzrok. Rak ginął bez śladu. Panie to wszystko w Twoje imię.”

I każde słowo w tym sprawozdaniu przed Bogiem było prawdziwe. Rzeczywiście ten człowiek czynił cuda – w Jego imię.


Dwa sekrety dobrego przygotowania do bierzmowania

Jeśli masz coś wspólnego z przygotowaniem młodzieży do bierzmowania nie powinieneś przejść obok tego obojętnie. W tej broszurze zdradzam na czym polega fundament KAŻDEGO dobrego przygotowania, niezależnie od programu.

PREZENT! Chciałbym ci tę broszurę (prawdziwa, drukowana, to nie jest e-book) ofiarować zupełnie bezpłatnie.

KLIKNIJ: http://www.landpage.co/bierzmowanie


Co teraz będzie? Pochwała? Oklaski? Werble? Przypięcie niebieskiego krzyża zasługi?

Niespodzianka. Bóg mówi krótko – „Nie znam cię!”

Przychodzi drugi: „Boże, modliłem się nad opętanymi i zły duch ich opuszczał. Dręczeni byli przez szatana a oto są wolni.”

I prawdę powiedział. A Bóg? „Nie znam cię, człowieku!”

Przychodzi trzeci: „Panie, prorokowałem mocą Twojego imienia. Głosiłem słowo, ludzie się nawracali…”

„Ciebie też nie znam. Idź sobie, człowieku!”

Czy ten, który nazywany jest sprawiedliwym tak naprawdę jest niesprawiedliwy?

Czy Bóg oszalał? Czy tak samo jak na ziemi tak i w niebie nie będzie sprawiedliwości?

Zacząłem to kazanie powiastką o trzech ludziach przed Bogiem ale to nie mój pomysł tylko Boże Słowo i nauczanie Jezusa.

Biblia mówi: „Wielu powie Mi w owym dniu [dniu sądu]: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!” (Mt 7,22-23)

Jeśli ci teraz skóra nie ścierpnie to znaczy, że jesteś głuchy albo dawno już nie rozumiesz co to jest wiara.

Zobacz – ludzie na sądzie Bożym mówią, że czynili cuda, że wyrzucali demony, że prorokowali mocą imienia Jezus. I słyszą: „Nie znam was”. Więcej: „Nigdy was nie znałem.” Więcej: „Idźcie precz ode mnie.” (Mt 7,23b BW)

Jeśli oni mają iść precz, jeśli ich Bóg nie zna, to co z nami? To co z tobą?

Czy Bóg oszalał?

***

Bóg nie oszalał.

To świat oszalał.

To ludzie oszaleli. Nawet ci, którzy są tak grzeczni i tak pobożni.

Czy można być człowiekiem bardzo religijnym i pójść do piekła? Można! Dlaczego? Bo Słowo Boże tak mówi. I uwierz, bracie i siostro, że na Bożym sądzie wielu pobożnych i dobrych, i zaangażowanych katolików usłyszy: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!” (Mt 7,23)

Będzie dużo zdziwień i rozczarowań.

Jaki był problem tych, którzy czynili cuda, egzorcyzmowali i prorokowali a jednak nie wpuszczono ich do Królestwa Niebieskiego? Jaki zarzut czyni im Jezus?

On mówi krótko: „Nie znam was.”

Zatem nadzieja i szansa na zbawienie jest jedna – to by znał cię Jezus, by cię rozpoznał. „O to ty, chodź, ja cię znam, masz na imię…”

Zobaczcie co mówi Słowo Boże: „Owce słuchają jego głosu [pasterza]; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je.” (J 10,3bc) „Teraz tak mówi Pan, Stworzyciel twój, Jakubie, i Twórca twój, o Izraelu: Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu; tyś moim!” (Iz 43,1)

Nadzieja i szansa na zbawienie jest jedna – wyraża to Biblia w alegorii pasterz i owce. Zostań owcą pasterza, słuchaj jego głosu. On zna swoje owce, zna po imieniu, oddaje życie za owce, nikt ich nie wyrwie z jego ręki.

Jezus mówi: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.” (J 10,27-28)

Czy teraz już wiecie jak się idzie do nieba? Do nieba idzie się po znajomości. Naprawdę, do nieba idą znajomi Jezusa.

Pozostaje jednak pytanie czy to ty jesteś znajomym Jezusa? I zbyt łatwo nie odpowiadaj sobie na to pytanie.

Rób sobie za to często taki prosty test. Pytaj siebie i szczerze odpowiadaj na dwa pytania.

Pierwsze jest: Czy słuchasz Jego głosu? Czy słyszysz Jego Słowo? Czy poznajesz Jego wolę?

To jednak za mało.

Drugie: Czy idziesz za tym głosem, czy dajesz się Jezusowi prowadzić Jego drogami? Czy nie tylko poznajesz, ale pełnisz Jego wolę.

„Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.” (Mt 7,21)

„Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym.” (Mt 7,24a)

„Każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku.” (Mt 7,26 BW)

Czy widzisz różnicę między wyznaniem „oto ja służebnica Pańska, NIECH MI SIĘ STANIE według Twego słowa” a wyznaniem „oto ja służebnica Pańska, piękne są te słowa, zapamiętam je na długo a nawet wkleję do zeszytu”?

„Moje owce SŁUCHAJĄ mego głosu… i IDĄ za Mną, i daję im życie wieczne, nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.” (por. J 10,27-28)

SŁUCHAJĄ… i IDĄ.

Jeśli przeczytałeś to kazanie, to skomentuj go.
Advertisements

17 thoughts on “Do nieba idzie się po znajomości

  1. Bóg który jest miłością z taka łatwością posyła ludzi do piekła? A co z niewierzącymi albo ludźmi innej religii? Pójdą do piekła bo nie mają żadnej relacji z Jezusem? Po co Bóg stwarzał człowieka skoro wiedział, że dużą część z nich czeka wieczne potępienie? Jak „Miłość” może przez całą wieczność patrzeć jak jego dzieci cierpią ogromne męki w piekle? Dla mnie taki Bóg to nieskończenie okrutny psychopata a nie żadna „miłość”.

    1. Czytaj Biblię i módl się co dzień.

    2. Panie Grzegorzu ! To nie Bóg który jest miłością stworzył piekło. To my sami, tworząc to co wydaje się nam, że tak powinno być – wojny, zabijanie, zdrady, nienawiść, … etc. Człowiek jako twór niedoskonały chce zastąpić Boga na tym świecie. Nasze wyobrażenia daleko odbiegają od tego co sam Bóg chce nam dać i już dał. Czy był tak okrutny, że posłał swojego Syna Jezusa Chrystusa na śmierć aby nas zbawić poprzez Krzyż ?. Można pisać wiele na ten temat, ale prawda jest taka, że aby to zrozumieć trzeba nauczyć się słuchać głosu swojego serca, które poprzez nasze sumienie przekazuje nam wiele cennych spostrzeżeń na nasze życie. Ile z tego skorzystamy zależy tylko od nas samych !
      Mieczysław

  2. Bóg zapłać.

  3. Poznaję Pismo Święte słuchając katechez księdza Mieczysława Wołoszyna ( niestety niedawno umarł). Jego interpretacja wspomnianego fragmentu Ewangelii Św. Mateusza 7,21-23 jest nieco odmienna. Ksiądz Wołoszyn , w swojej katechezie powiedział, że Kościół po 2 tys. lat nie może powiedzieć, że ma moc przemiany świata. Kościół niestety nie jest takim drzewem, które wydaje takie owoce, że ludzie garną się drzwiami i oknami. Wola Ojca jest wyrażona w Piśmie Świętym. Dla nas ważne jest, czy interesuje nas ta Wola czy też raczej kładziemy swoją wolę przed Wszechmocną Wolą Ojca. W tym fragmencie Pisma Świętego jest aluzja do kapłanów. Prorokowanie- oznacza głoszenie homilii, wyrzucanie złych duchów – udzielanie rozgrzeszenia. Czynienie wielu cudów mocą Imienia Bożego-przez sprawowanie Eucharystii. Jezus mówi, to za mało i pyta kapłanów :
    czy Ja w tobie kapłanie miałem całe twoje człowieczeństwo, twoje myśli, twoją wolę. Czy Księgi Święte przeniknęły ciebie do końca. Jeśli tak nie jest, to wszystko co robisz jest zabawą, a twoje kroki są fałszywe.
    Szczęść Boże.

  4. Mone. Dziękuje ☺

  5. O tym,że Jezus może mi powiedzie,,Nie znam cię” nawet boję się pomyślec!To zbyt koszmarna perspektywa! On przecież oddał życie za moje grzechy jeszcze zanim się urodziłam.Otrzymałam od Niego (ciągle otrzymuję na spowiedzi) odkupienie .No to jak mogę nie miec nadziei,że mnie nie pozna?!……
    P.S.Książeczkę ,,Spotkanie z Jezusem” zamówiłam jeszcze w promocyjnej cenie i myślę,że sprawię nią przyjemnośc dzieciom

  6. Bardzo proste po znajomości. Czy znam Pasterza?

    1. Nie, czy On zna ciebie

  7. Jakie to wszystko trudne… Faktycznie, cierpnie skóra, słuchając tej Ewangelii. Czy Jezus będzie mnie znał? Czy ja faktycznie słucham Jego głosu i idę za Nim? Kiedyś zdarzało mi się prosić Boga, by mówił głośniej i wyraźniej. Trudno mi było (i jest nadal) z wielości głosów w mojej głowie (sercu?) wyłuskać Jego głos. Czy to, co „słyszę”, to głos Boga, mój własny, czy złego ducha? Miałam z tym niejednokrotnie duże problemy, niejeden raz szatan „podłożył mi nogę”. Czyj to w danym momencie był głos, okazuje się zazwyczaj post factum. Pewnie jakiś wpływ na ten zamęt duchowy miała też moja sytuacja osobista (niestety, bardzo zawiła i skomplikowana), zmuszająca mnie do wyborów pomiędzy przysłowiową dżumą i cholerą.
    Dla mnie osobiście pomocne stały się metody rozeznawania duchowego św. Ignacego Loyoli. A tak na co dzień, to wszystko zwalam na Pana Jezusa, prosząc go by się tym zajął i w zasadzie głowa boli mnie coraz rzadziej :-). Mam nadzieję, że naprzykrzam mu się na tyle często, że będzie mnie znał :-). Jezu, ufam Tobie!

  8. buduiace kazanie

  9. Panie Jezu uratuj nas po znajomości!

  10. Nawrocilam się ok 2 lat temu.To jest proces.Nawracam się właściwie codziennie.Dzisiaj mogę powiedzieć, że moje życie ma sens.
    Otrzymałam od Pana Boga wielki dar.Dar pokoju serca!
    Wierzę w Miłosierdzie Boże i wybaczenie za grzechy.Uwazam Jezusa za swojego przyjaciela i zaprosiłam go do swojego życia.
    Staram się żyć wg. zasad chrześcijańskich. Jednakże nie jestem święta. Popełniam grzechy.
    Nie mogę być pewna, czy potrafię rozpoznać wolę Boża .A jeśli mi się to nie uda i w konsekwencji nie będę mogła podążać drogami wg woli Bożej?Jeżeli jestem ślepa i głucha ?
    Ja uważam że Jezus jest przy mnie. A co jesli sobie wmowilam? Skąd mam wiedzieć, że on mnie rozpozna?A może nie jestem godna?
    Jestem tylko marnym pyłem.
    Odczuwam ogolnie zadowolenie z życia i radość. Mam potrzebę, wychodzącą z mego wnętrza, chodzenia na mszę świętą i przystepowania do spowiedzi.Wiem ,że to o niczym nie świadczy. Po mojej śmierci mogę być nierozpoznana przez Pana Jezusa.
    Jak mam się zmienić, żeby być bardziej otwartą na Boga?Żeby rozpoznać jego wolę i dać się prowadzić?

    1. Asiu!,
      Nie zmieniaj nic co masz dzięki Twojej wierze i nawróceniu. Doceniaj to codziennie w modlitwie i rozmowie z Panem Bogiem. Rozmawiaj z nim jak z najlepszym przyjacielem i nie staraj się być lepsza na siłę niż jesteś. On to widzi i docenia w Tobie jajka jesteś. A w Twoim życiu….? IDŻ PRZEZ ŻYCIE TAK ABY ŚLADY TWOICH STÓP PRZETRWAŁY CIĘ !!!
      Powodzenia i Szczęść Boże !
      Mieczysław

  11. Wszystko mnie boli katastrofa za katastrofą ale w tym wszystkim czuję jakiś pokój. Po tym kazaniu zrozumiałem, że tak jak jest nie może być tak dalej. Niech będzie „po znajomości”.

  12. Kilka miesięcy temu mieliśmy rocznicę ślubu i teściowie zamówili mszę. Wszystko było w zasadzie nie tak. Termin w ogóle nam nie pasował ale nie dało się go zmienić, więc musieliśmy odwołać ważne sprawy, były z tego powodu kłopoty. Kazanie było okropne. Siedziałam tam wewnętrznie nabzdyczona (może chociaż na zewnątrz nie było widać) . Ale w obrzędzie zakończenia była taka modlitwa: SPRAW, ABY KIEROWAŁA NAMI TWOJA ŁASKA A NIE NASZE UPODOBANIA. W pierwszej chwili jeszcze bardziej się spięłam: no jasne, jeszcze mam się wyrzec swoich upodobań. Za chwilę jednak pomyślałam, że te upodobania to przecież także dołowanie się, oskarżanie siebie i innych, podejrzliwość, kompleksy, obawy itp. Nie chcę ich ale preferuję, z przyzwyczajenia, ze strachu. Ale mogę się od nich uwolnić, bo może zagościć u mnie łaska i ona będzie mną KIEROWAŁA – to by było cudowne! Dostałam więc niesamowity prezent rocznicowy i od tamtej pory często z niego korzystam. To krótkie zdanie naprawdę mi pomaga porządkować sprawy. Myślę że mówi ono własnie o chodzeniu z Pasterzem, tylko w innych słowach. Trzeba się na to świadomie zgadzać (wielokrotnie), wtedy On prowadzi. Nie będzie przecież ciągnął nas na siłę kiedy nie chcemy, bo wolimy mieć takie sobie niezobowiązujące kontakty, a swoje upodobania cały czas zachować. Łaskę trzeba dobrowolnie wybrać i aktywnie podjąć współpracę, a nie tylko się modlić i marzyć że byłoby tak pięknie.

  13. Księże, oj księże, mocne słowa. Być znajomą Jezusa! Tak bardzo, myślę każdy człowiek by chciał, ale przemiana idzie powoli, czasami ciężko. ,,Walka duchowa” wg. Wawrzyńca Scupoli, którą teraz przerabiam będzie mi chyba bardzo pomocna. Dzięki księże. Być znajomą! Dobrze brzmi

Odpowiedz na „MieczysławAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *