Opublikowano Dodaj komentarz

Domowy Kościół przed telewizorem i duchowa komunia

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Jak podejść do kwestii telewizyjnych i radiowych Mszy Świętych?

Pierwsza rzecz – nie ma żadnego obowiązku uczestniczenia (oglądania, słuchania) w takich transmisjach. To nie jest tak, że w jakikolwiek sposób taka transmisja spełnia nasz obowiązek, czy zastępuje, udział we Mszy Świętej.

Powiem więcej – sugerowałbym, by Domowy Kościół ten czas przeznaczył na inne formy modlitwy i formacji – wspólne i indywidualne.

Mam jednak też przekonanie, że będą osoby, które z takich transmisji czerpać będą dobro. Ani przez myśl mi nie przeszło, by czegoś takiego zabraniać.

W jaki sposób taką transmisję potraktować?

Pierwszy ze sposobów nazwałbym formacyjno-katechetycznym. Wybierz z całej transmisji kazanie i skorzystaj z jego przesłania. Jeśli będziesz mógł to uczynić ze stuprocentowym skupieniem to super. Jeśli prowadzisz samochód i słuchasz kazania – także nie zgrzeszysz. Jeśli przygotowujesz obiad dla rodziny – też nie miej skrupułów.

Drugi sposób jest modlitewny. Wykorzystaj ten czas na modlitwę, w duchowej łączności z Kościołem i jego cząstką, która w tej właśnie Eucharystii uczestniczy.

Ta forma jednak wymaga większego zaangażowania. Pamiętając, że jednak nie uczestniczysz w liturgii Mszy Świętej, zachowuj takie postawy jak uczestnicy transmisji – wstawaj, siadaj, klękaj. Módl się z nimi, odpowiadaj. Śpiew pozostawiam do uznania – czasem może warto milczeć.

Gdy siedzisz, to siedź tak jak w kościele – tam nie ma miękkich foteli. Jeśli uznasz za potrzebne – zapal świecę. Niektórzy sugerują odpowiedni strój – to nie jest głupie. Wyłącz komórkę i powiadomienia w komputerze.

W czasie takiej transmisji możesz przeżyć swoją duchową komunię. Pamiętaj jednak, że do przeżycia takiej komunii nie jest potrzebny udział w transmisji.

Komunia duchowa to nic innego tylko twoja modlitwa, w której starasz się wyrazić i zaktualizować twoje zaproszenie dla Jezusa i pragnienie wspólnoty z Nim. Nie ma oficjalnej formuły jak to zrobić. Można krócej, można dłużej, w sposób bardziej rozbudowany i w akcie strzelistym. Bardziej spontanicznie i posiłkując się jakimiś tekstami.

Słuszne są uwagi tych, którzy zwracają uwagę, że czyniący “komunię duchową” powinien być w stanie łaski uświęcającej.

Czy jednak patrząc na osobę, która szczerze, osobiście, na kolanach w pokorze, wyznaje swoje głębokie pragnienie Boga i tęsknotę za Nim, powiemy, że nie ma ona więzi z Bogiem? Powiemy, że ta więź jest całkowicie zerwana?

A może bardziej będziemy skłonni zauważyć, że ten grzesznik przeżył swoje pojednanie z Bogiem na drodze pozasakramentalnej? Odsyłam do rozdziału – jak pojednać się z Bogiem bez udziału księdza.

Nie rozstrzygając teologicznych dyskusji zachęcam, by w pokorze i szczerze mówić Bogu o swoim głębokim pragnieniu i tęsknocie. Nie trzeba tego czuć, wszak nie o uczucia chodzi – prawda?

I tak to należy wyjaśniać dzieciom. Modlimy się, by Jezus przyszedł do nas. I jednocześnie pewni jesteśmy, gdy modlimy się szczerze, że On przychodzi, bo modlimy się zgodnie z Jego wolą.

Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili. ( 1J 5,14-15 )

Jeśli jesteś singlem w domu, który nie potrafi uszanować twojej wiary, to zrezygnuj z takiej transmisji, chyba, że masz swój własny kąt, gdzie nikt ci nie będzie przeszkadzał.

Pamiętaj – nawet bez transmisji możesz być z Bogiem.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++

To szkicowy fragment powstającego poradnika “Jak przeżyć i zachować wiarę bez kościoła i księdza?”

Chcesz więcej? Chcesz poznać kolejne fragmenty? Zapisz się na specjalną listę mailingową!

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *