Posted on

Gość czy domownik?

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

31 niedziela zwykła, C; (Mdr 11, 22–12, 2); (Ps 145 (144), 1-2. 8-9. 10-11. 13cd-14); (2 Tes 1, 11 –2, 2); Aklamacja (J 3, 16); (Łk 19, 1-10); Winnica 3 listopada 2019.

Jest taki tani suchar z kolekcji dowcipów o teściowej.

Przejeżdża teściowa i wita ją zięć na progu.

  • O, mamusia! Na długo mamusia przyjechała?
  • Na tak długo jak będziecie sobie tego życzyli!
  • O, mamusia nawet herbaty nie wypije?

Tak to już jest, że są goście niezbyt mile widziani w domu. Są goście, gdzie z upragnieniem czekamy na ich odejście. Są goście, którzy przynoszą nam radość swoim wyjściem. Są goście, których najchętniej w ogóle byśmy nie wpuścili do domu.

W Ewangelii Jezus staje się gościem domu Zacheusza.

Zacheusz nie miał zamiaru zapraszać Jezusa do siebie. On chciał go jedynie zobaczyć. Trochę w tym widać nutę sensacji z poziomu „Pudelka”. Oto głośno o tym Jezusie, ludzie w mieście gadają, komentują, to i zobaczyć trzeba. Trochę tak jak młody Talar z serialu „Dom” chciał zobaczyć murzyna.

Zacheusz też chce „zobaczyć” sensacyjnego Jezusa. Nawet nie spotkać, nie porozmawiać, nie posłuchać. Tym bardziej nie ma zamiaru zapraszać do domu.

To Jezus chce wejść do domu Zacheusza. To Jezus ma inicjatywę.

Ale to co widzimy potem to prawdziwe otwarcie, wręcz rozdarcie zacheuszowego serca: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. [Biblia Tysiąclecia II, Łk 19,8]

Tak się zastanawiam, czy Zacheuszowi coś zostanie? Najpierw ciach i połowa majątku na ubogich, a potem z tego co zostanie wypłata poczwórnych rekompensat. A przecież praca celnika w tamtych czasach była wręcz osadzona na krzywdzie. Miał Zacheusz komu naprawiać popełnione przez siebie zło.

Fragmenty Ewangelii, które czytamy w liturgii to nie jakieś tam historyjki. Ewangelia zawsze jest o nas.

Zatem teraz Bóg do ciebie mówi: „Dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. [Biblia Tysiąclecia II, Łk 19,5b]

Słowo „zatrzymać się” nie jest najszczęśliwszym tłumaczeniem. Za mało akcentuje stałość, która w tym słowie pobrzmiewa.

Lepiej sobie z tym radzą stare polskie tłumaczenia: „dziś potrzeba mi mieszkać w domu twoim” [Biblia Jakuba Wujka], „dziś potrzeba mi zostać w domu twym” [Biblia Brzeska].

Jest różnica między: „pomieszkać” a „zamieszkać”. Jest różnica między zatrzymać się (i ruszyć dalej) a zostać i mieszkać.

Gdy sięgam do słownika [Strong] to znajduję takie tłumaczenia: „przebywać, zamieszkiwać”, „nie odchodzić”, „być wciąż obecnym”, „być wciąż trzymanym, utrzymywanym”.

Zatem dzisiaj Jezus chce zamieszkać w twoim domu.

Jakim będzie gościem? Oczekiwanym? Upragnionym? Napije się chociaż herbaty?

Zresztą, tu nawet słowo „gość” nie pasuje. Jezus nie ma być gościem. On ma się stać domownikiem.

Wpuścić nie wpuścić? Zameldować?

Co innego spotkać się na chwilę, zobaczyć, nawet posłuchać, ale zameldować?

Nie jest to takie proste.

Dokładnie wczoraj, w ramach trwających w naszej parafii Rekolekcji Ewangelizacyjnych Odnowy, uczestnicy rekolekcji zapraszali Jezusa do swego życia, przyjmowali go jako Pana i Zbawiciela.

To samo, na innej drodze, będzie celem małżeństw dwóch nowych kręgów Domowego Kościoła, które zawiązały się w naszej parafii i już miały pierwsze spotkania.

Na tej drodze czy innej chodzi o jedno, by stać się Domowym Kościołem, by dom, gdzie mieszkasz, stał się kościołem, bo będzie tam Bóg.

Bóg chce wejść do naszych domów. Nie zatrzymać się na moment, nie na jakieś nawiedzenie, ale po to, by zamieszkać, by stać się domownikiem. Na zawsze!

Wpuścić nie wpuścić? Zameldować?

Nie jest to takie proste.

Mamy opory.

Tym oporem jest najczęściej bałagan.

I nie chodzi mi o stertę rzeczy do wyprasowania na tapczanie.

Chodzi o bałagan w życiu, w sercu.

I często jest tak, że człowiek ma nawet głęboki szacunek do Jezusa, jest Nim zafascynowany, ale przez ten bałagan ma opór przed zaproszeniem Jezusa do siebie, do swojego domu.

I myśli nawet pobożnie, że zaprosi go, ale wcześniej zrobi porządek. Pozbędzie się swoich grzechów, złych przyzwyczajeń, całego swojego życiowego brudu.

Myśli bardzo pobożnie, że zaprosi, ale nie teraz, tylko później. A to później zamienia się w lata całe, często w całe życie.

Jest to w nas wpisane bardzo mocno.

Tymczasem to nie my mamy robić w sobie porządek dla Jezusa, ale to Jezus ma zrobić w nas porządek dla nas.

Mamy zaprosić Jezusa jako zamiatacza ulic, przetykacza kanalizacji!

Księże, Na miłość boską! Trzeba szanować każdą pracę, ale nie porównuj Jezusa do zamiatacza i przetykacza.

Widzisz, jak to mocno jest w nas wpisane?

Bardzo byśmy pragnęli, by nasze zbawienie dokonało się na białym obrusie posypanym płatkami róż.

Tymczasem nasze zbawienie musi się dokonać w naszym syfie, do którego przychodzi Jezus.

Tak jak przed lekarzem odsłaniamy nasze rany, choćby paskudziły się, płynęły ropą i śmierdziały, tak przed Jezusem odsłaniamy zgniłe rany swojego serca.

Szczerze gratuluję tym, którzy mieli odwagę i rozpoczęli Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy. Gratuluję tym, którzy weszli do kręgów Domowego Kościoła. Gratuluję tym wszystkim, którzy mieli odwagę wejść do jakiejkolwiek wspólnoty i rozpocząć formację, czyli zaprosili Jezusa do robienia porządków w swoim życiu.

Wróćmy na chwilę do Ewangelii. Jaka mogła być reakcja ludzi na to co zrobił Zacheusz? Najpierw się pewnie śmiali, gdy widzieli go siedzącego na gałęzi drzewa, potem szemrali, gdy przyjął Jezusa w domu.

Myślę, że podobny śmiech i szemranie spotyka kogokolwiek, kto ma czelność wyjść krok przed szereg przeciętności.

Jednak to Zacheusze mają racje.

Złam zasadę „nie wychylaj się” i zaproś Jezusa do siebie, do swojego domu. Nie jako gościa, ale jako domownika. Nie na chwilę, ale na zawsze.

Zaproś Go, jako tego, który zrobi porządek w twoim domu.

Niech się śmieją, niech szemrają.

To ty będziesz miał rację!

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

One thought on “Gość czy domownik?

  1. Wspaniałe kazanie. Takie chciałabym słyszeć w mojej parafii. Dziękuję za te słowa. Pozdrawiam w Duchu Świętym

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *