Posted on

Gwizdek i paczka biszkoptów

II Niedziela Wielkiego Postu, A, Rdz 12,1-4a; Ps 33,4-5.18-20.22; 2 Tm 1,8b-10; Mt 17,7; Mt 17,1-9; Winnica, 20 marca 2011 roku.

Gwizdek, rolka papieru toaletowego, dwie świece, zapałki, szpilki, pióro, nóż, trochę gotówki, 5 metrów mocnego sznurka, plastikowa miseczka z pokrywą, litrowa butelka wody, wodoszczelne opakowanie biszkoptów.

Co to jest? Niezbędnik każdego Japończyka. Zapakowany w plecaczek i na stałe umieszczony przy drzwiach wyjściowych lub w sypialni przy oknie. Standard kraju, gdzie rocznie odczuwa się 1.000 wstrząsów.

W ostatnich dniach wielu Japończyków zamieniło dorobek swego życia – mieszkanie, dobytek, samochód i komputer na paczkę biszkoptów i gwizdek. A wielu nie zdążyło nawet na taką wymianę – ginąc na skutek trzęsienia ziemi i tsunami.

Wśród wielu relacji telewizyjnych i fotograficznych było i takie zdjęcie – płacząca, bosa, młoda Japonka siedząca na ziemi a za nią, po horyzont, zgliszcza, ruiny i śmieci. Zdjęcie – symbol.

Same pchają się na usta słowa Jezusa: „Na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy.” (Łk 21,25b)

Wielka tragedia i wielkie cierpienie narodu.

Warto na tle tych wydarzeń przypomnieć sobie oczywistą prawdę – człowiek nie jest Bogiem. Łatwo jest zachwycić się zdobyczami techniki, osiągnięciami medycyny i osiągniętym standardem życia, ale w chwili gdy toną niezatapialne statki i rozsypują się niezniszczalne elektrownie, łatwiej zejść do właściwego poziomu.

Lepiej oczywiście, gdy myśl „człowiek nie jest Bogiem” dotrze do nas bez tragedii i łez.

Religijni Żydzi do tej pory obchodzą Święto Namiotów. Na tydzień wyprowadzają się ze swoich domów i mieszkają w zbudowanych przez siebie szałasach, zbitych z byle czego budach, namiotach stawianych często na balkonach.

Może to być radość dla dzieci, ale dla dorosłych jest ważnym przypomnieniem czasów, gdy Izraelici wychodzili z Egiptu i byli pod osobistym kierownictwem Boga. Jest to dla nich także przypomnienie, że cały czas życia na ziemi jest pielgrzymką do wieczności a człowiek jest w ręku Boga.

Warto to sobie uświadamiać, że przychodząc na ten świat nie mieliśmy nic i odchodząc ze świata nie weźmiemy nic – nawet gwizdka i paczki biszkoptów.

Nie modlę się o trzęsienie ziemi i potop dla Polski, by obudzić nasze sumienia i otworzyć oczy na właściwą ocenę rzeczywistości. I nie będę namawiał, by raz w roku przemieszkać w szałasie, bo z każdego święta łatwo zrobimy pusty rytuał.

Namawiam, by uciekając od gwaru świata, wyłączając radio, telewizor i komórkę spotkać się… z sobą samym i zadać sobie pytanie: kim jestem i po co żyję.

  

       Czytaj także: Kazanie - Błogosław...

 

Pierwsze czytanie przekazuje wezwanie Boga skierowane do Abrahama: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę.” (Rdz 12,1) Abraham miał swój dom, swoje sprawy, swoje interesy, swoją małą stabilizację, ale posłuchał wezwania. Zostawił swój kraj, swój dom, swoją rodzinę i wyszedł.

Gdy wyszedł – spotkał Boga.

To jest zaproszenie dla nas. Zaproszenie do wyjścia. Jeśli chcemy spotkać Boga, trzeba wyjść ze swojej małej stabilizacji, zakłócić rytm codzienności, porzucić rutynę codziennych spraw, ale też rutynę naszych pobożności.

Takim wyjściem była wizyta apostołów na górze przemienienia. Nie zostali tam na stałe, zeszli, ale to wyjście na górę, było nie tylko przemienieniem Jezusa, ale także przemienieniem apostołów.

Gdy człowiek wychodzi spotyka się z Bogiem. Bóg daje mu wtedy swoje objawienie – odsłania rzeczywistość, odsłania samego siebie i świat. Odsłania także, tu możemy się zdziwić, nas samych, przed nami samymi.

„Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę.” (Rdz 12,1) Wyjdź zatem. Choćby to był las, czy łąka. Choćby to był samotny spacer po grobach cmentarza. Choćby to było wstanie wcześniej niż reszta rodziny, by w samotności usiąść i spojrzeć na swoje życie. Wyjdź zatem, z twoich spraw, zabiegania, rutyny i przyzwyczajeń.

Wyjdź, by spotkać prawdziwego Boga.

Zostanie w miejscu, poddanie się presji codzienności, kapitulacja przed kłopotami dnia codziennego może sprawić, że miniemy się z Bogiem.

A gdy miniemy się z Bogiem to na końcu zostaniemy z gwizdkiem w ręku i paczką biszkoptów na wieczność.

Wpisz swój komentarz.

Udostępnij innym to kazanie

6 thoughts on “Gwizdek i paczka biszkoptów

  1. Wspaniałe kazanie.

  2. To taj jak z bogaczem i Łazarzem. Dopóki człowiek sam nie znajdzie się na dnie to nie otworzy oczu mimo wielu napomnień, a z drugiej strony Niniwa się nawróciła, więc co jest. Zły przekaz? Sposób napominania?

  3.  
    Dobre kazanie ! Bóg zapłać ! 
     I dodam od siebie  jeszcze coś , jeśli Drogi Ksiądz  pozwoli :
     
    Japonia daleko od nas !
    Pooglądaliśmy te sceny strasznego spustoszenia i co ?  I nic ? ? ? 
     
    A przecież czasami można i wśród nas , katolickiego Narodu – Narodu Maryi  – zobaczyć oczami duszy takie obszary  przyzywające tsunami  –   małżeństwa na próbę … rodzice rozumieją w tym swoje dzieci , bo takie już dzisiaj czasy …beatyfikacja J.P.II – po co gdzieś jechać , przecież lepiej pooglądać wygodnie w fotelu w TV , Pościć , krzyżową drogą chodzić , a dlaczego i po co  ? Bóg chce widzieć nas radosnymi Lepiej poćwiczę jogi – pomedytuję jak oni . To jest coś co mnie pociąga.  Może jakiś amulecik – no na wszelki wypadek  , jakaś wróżka , a może jakieś wschodnie masaże ?
    Trzeba się przecież wzmacniać , nabierać nowych sił !
    Niedziela – Msza Św ?  A przecież ja muszę po tej harówce wypocząć …coś mi się od życia należy, jeżeli już gdzieś pójdę , to połażę po górach  – tam Boga spotkam , bo ON jest wszędzie … Po co mi Kościół – taki  zresztą zaściankowy – nie rozumie , że jak trzeba się rozwieżć , to trzeba    !  Jakieś KRZYŻE …to żle  na mnie wpływa . Robią tyle szumu Ci nawiedzeni na tym Krakowskim Przedmieściu , po co ? Ja bym takich pozamykał !  Tak jak prezydent uważam : krzyże – wszystkie – do kościołów – pozamykać , pozakrywać w szkołach , szpitalach , bo to rzeczywiście może razić – jak panią minister Hal – tak i mnie razi ! No dosyć już z tą  martyrologią ! Chcę być obywatelem świata , w którym panuje radość , gdzie używa się życia, a tu wciąż wciąż wspomina się śmierci ,jakieś rocznice  … Ja nie będę oglądał się wstecz, po co mi historia , ja patrzę w PRZYSZŁOŚĆ !  Z Bogiem ?  A przepraszam , to moja prywatna sprawa i co Ci do tego ???   
    Dobrze , że Bóg jest tak Nieskończenie Miłosierny , a Jego Matka – nasza Królowa wciąż wstawia się za POLSKĄ  i powstrzymuje wciąż Rękę Syna !
    Dobrze , ze CI  NAWIEDZENI  na posterunkach trwają , ale jak ONI odejdą , to i w tej części świata  może nadejść rzeczywiste   tsunami !  Uważaj POLSKO ! UWAŻAJ  EUROPO , Która odrzucasz BOGA !
    Oby się tak nie musiało stać ! Ufajmy i módlmy się razem –  z już wkrótce Błogosławionym – Janem Pawłem II – Wielkim Nauczycielem Polaków miłości do  naszej Ukochanej  Ojczyzny !
    Chroń nas Maryjo – wszak  –  " Z dawna Polski Tys Królową " ! 
    Krzyżu Chrystusa  bądżże pochwalony  !
     
    Maria

  4. Czasami nie musimy szukać Boga , on sam nas znajdzie. Tak znalazł mnie i chociaż chodziłam do kościoła i modliłam się wieczorem i rano, nie mogłabym się zaliczyć do osób wielkiej wiary. Ale na kilka miesięcy przed chorobą ni z tego ni z owego różaniec stał się dla mnie nierozłączny i długo się zastanawiałam dlaczego.Olśnienie przyszło w wielki czwartek kiedy bałam się diagnozy i wyroku.Właśnie wtedy zobaczyłam światło miłości i słowa takie jakie powiedział  Jan Paweł II " nie lękaj się " po mszy św. cały strach ,lęk odszedł . I chociaż moja choroba i wyrok był straszny ja się nie bałam bo Pan Jezus dał mi tyle sił ,że pokonałam chorobę i już minęło 6-lat a ja żyję i mam się dobrze. Żeby pokonać chorobę przeszłam wiele w szpitalu i dużo niedobrego  stało się  także w mojej rodzinie ,córki mnie zostawiły w czasie kiedy najbardziej ich potrzebowałam. Pan Jezus nie zostawił mnie samej syn był ze mną cały czas i na każde moje wezwanie. Dlatego Prośmy  Ducha św. o dar modlitwy abyśmy umieli prosić o siły by pokonać wszystkie troski i aby wiara gościła w naszych sercach zawsze. To co było dla mnie niemożliwe stało się możliwe.

  5. Dziękuję Drogi Księże dziękuję
    za otwarcie nam oczu i serc.
    Niech Pan Bóg księdzu blogoslawi

  6. Bóg zapłać Księdzu za to kazanie. Myśląc o naszej słabości proszę co jakiś czas przypominać nam kim jesteśmy, od Kogo otrzymujemy wszystko co mamy, dokąd zmierzamy. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam Księdza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *