Opublikowano 12 komentarzy

Jak odrzucić wiarę w czerwone majtki?

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

3 Niedziela Zwykła, A; (Iz 8, 23b – 9, 3); (Ps 27 (26), 1bcde. 4. 13-14); (1 Kor 1, 10-13. 17); Aklamacja (Mt 4, 23); (Mt 4, 12-23); Winnica 12 stycznia 2020. Niedziela Słowa Bożego

Chyba z natury jesteśmy skłonni do wierzenia, bo jesteśmy zadziwiająco łatwowierni.

Wierzymy, że nasze losy zapisane są w kartach tarota i znakach zodiaku. Wierzymy, że amulety dadzą nam szczęście a czarny kot przyniesie pecha. Wierzymy, że matka chrzestna nie może być w ciąży a na studniówkę trzeba założyć czerwone majtki – przełoży się to na lepsze wyniki matury.

Nie wolno witać się przez próg a w piątek, trzynastego, lepiej nie wychodzić z domu.

Wierzmy w to co przeczytaliśmy, co pokazali w telewizji, co powiedziała sąsiadka. Wierzymy w diety i suplementy diety.

Nie bądźmy łatwowierni. Bądźmy krytyczni – sprawdzajmy i weryfikujmy to, co jest nam „podane do wierzenia”.

Jesteśmy zadziwiająco łatwowierni i „łykamy” łatwo wszystkie sensacje i plotki.

Jest jednak jedna rzecz, wobec której zachowujemy się zupełnie inaczej. Jesteśmy sceptyczni i podchodzimy do niej z dystansem.

Tym czymś jest Pismo Święte.

Oczywiście są tu wyjątki. Cieszy bardzo, że coraz więcej wiernych przełamuje te niezrozumiale opory i sięga po Pismo Święte. Jednak w całości naszej parafii, całości Kościoła w Polsce, jest bardzo słabo, jest bardzo cienko.

I chyba nie tylko w Polsce, bo z woli papieża Franciszka dzisiejsza niedziela ma być Niedzielą Słowa Bożego nie tylko w Polsce, ale na całym świecie.

Propozycją na tę niedzielę jest intronizacja księgi Pisma Świętego. Ubiegając myśl papieża zrobiliśmy to już przed wielu laty. Na naszej ambonie, na pulpicie, leży otwarta księga Biblii. Otworzona jest ona na Psalmie 119 – „Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce”. (Ps 119,105)

Ilekroć zaczynamy Mszę Świętą – czy to w niedzielę, czy w dzień powszedni, czy w pogrzeb czy w ślub – zawsze z dzwonkiem na rozpoczęcie zapala się mały reflektor i snop światła pada na otwarte strony Pisma Świętego. To światło ma zwrócić naszą uwagę i przypomnieć sobie nasze obowiązki i powinności wobec Biblii.

Mamy sobie przypomnieć jaką rolę ma odgrywać Biblia w naszym życiu i mamy rozpalać w sobie pragnienie jej poznawania.

Od wielu lat w ten właśnie sposób Biblia intronizowana jest w naszym kościele. Tak długo, że pewnie już się do tego przyzwyczailiśmy. Może tak bardzo się przyzwyczailiśmy, że już nawet tego nie zauważamy.

Biblia jest intronizowana w kościele, wypada jednak, o to głównie chodzi, by była intronizowana u nas.

Nie chodzi mi o to, byśmy teraz w domu montowali ołtarzyki i wykładali Biblię. Zawsze grozi niebezpieczeńtwo, że jak nawet to zrobimy, to przyzwyczaimy się i przywykniemy, i przestaniemy to zauważać.

Chodzi o zmianę naszego nastawienia. Chodzi o zmianę naszego myślenia na temat Biblii.

Chodzi o to, co Roman Brandstaetter otrzymał w testamencie od swego dziadka: „Będziesz Biblię nieustannie czytał (…). Będziesz ją kochał więcej niż rodziców… Więcej niż mnie… Nigdy się z nią nie rozstaniesz… A gdy zestarzejesz się, dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu są tylko nieudolnym komentarzem do tej jednej Księgi…” (Krąg Biblijny)

Mam przekonanie, że takiej postawy nie daje się osiągnąć swoim postanowieniem. Mam przekonanie, że jest to łaska i dar Boga.

Nie oznacza to jednak tego, że mamy machnąć ręką i czekać aż łaska ta kiedyś spadnie z nieba jak meteoryt.

Umiłowanie Biblii to dar Boga, ale na dary przecież możemy się otwierać, możemy ich pragnąć, możemy o nie się modlić. „Każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.” (Mt 7,8)

Nie ma wiary bez oparcia się na Słowie Boga. Wiara rodzi się ze słuchania.

Jak słuchać będziesz głupot – wierzyć będziesz w głupoty.

Jeśli słuchać będziesz Bożego Słowa – zaczniesz budować swoją wiarę, zaczniesz wierzyć tak jak trzeba wierzyć.

Dlaczego uczniowie z dzisiejszej Ewangelii poszli za Jezusem? Dlaczego Andrzej, Piotr, Jakub i Jan zostawili wszystko?

Czy dlatego, że Jezus zobaczył ich i powiedział „pójdźcie za Mną”? Oczywiście, że tak, ale to samo nie wystarczy.

Nie wystarczy, że Bóg wyrzeknie Słowo, jeszcze trzeba to Słowo usłyszeć i przyjąć.

Dzisiaj Bóg widzi Ciebie. Dzisiaj Bóg do Ciebie mówi: „pójdź za mną”.

Czy słyszysz?

Jak usłyszysz to pójdziesz.

Jak nie usłyszysz to nie pójdziesz. Proste!

Bóg do ciebie mówi, usłysz Jego Słowo.

Jak to konkretnie robić? Kto jest już jakoś zaawansowany to wie. Kto jest na absolutnym początku niech zacznie czytać na okrągło Ewangelie Mateusza, Marka Łukasza i Jana. Jak się zapalisz to sięgniesz po więcej.

Tylko zacznij i rób to codziennie.

Jak masz słabe oczy to spraw sobie okulary. Jak nie pomaga to kup sobie Ewangelie z dużym drukiem. Jak jesteś starszą osobą i boisz się kupować przez internet to weź na dywanik swoje dzieci i powiedz im: wykarmiłam, wychowałem, daliśmy wam wykształcenie a teraz, zaraz, macie nam dać Biblię z dużym drukiem – NATYCHMIAST. Żadna to łaska.

Nie ma wymówki. Nie ma żadnego „ale”, nie ma żadnego „jutro”.

Bez Biblii, bez Bożego słowa, nie ma wiary tylko zabobon.

Jak nie oprzesz swojej wiary na Bożym Słowie to będziesz wierzył w czerwone majtki.

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

12 komentarzy do: “Jak odrzucić wiarę w czerwone majtki?

  1. Przepraszam za błędy interpunkcyjne w mojej wypowiedzi

  2. Jak zwykle jestem pod wielkim wrażeniem homily te słowa są tak bardzo słuszne ważne i potrzebneże natychmiast sięgam po pismo święte i obiecuję sobie codzienne z nim obcowanie

  3. Niedziela Słowa Bożego. W dwóch najbliższych mojego miejsca zamieszkania kościołach słowem nie wspomniano o tym. O Słowie Bożym też nic. O intronizacji Pisma Świętego można sobie tylko pomarzyć…

  4. Dziękuję za kazanie 🙂

  5. Bardzo dziękuję Księdzu za tę homilię. Słowo jest żywe. U mnie w domu nie było Biblii. Pierwszą dostałam od starszej pani poznanej “przypadkowo”, kiedy byłam w liceum. Był to Nowy Testament, wersja jakaś protestancka. Ale czytałam “od deski do deski”. Nie mogłam się zatrzymać. Niemal cała była kolorowa, bo podkreślałam każde słowo, które mnie poruszało. Na 18-ste urodziny poprosiłam jako prezent o Pismo Święte – całe. Też jest już kolorowe. Mam nowe, kolejne wydania. Ale to urodzinowe jest dla mnie bardzo cenne. Moje, pierwsze, własne. Na początku nie rozumiałam Starego Testamentu, jednak za trzecim razem czytając nie mogę się nadziwić, jak bardzo Bóg objawia Siebie, Swoją miłość do nas. Ludzie czytajcie, nawet jak nie rozumiecie – czytajcie, łaska zrozumienia przyjdzie. A właściwie łaska poznania Boga i Jego miłości do nas.

  6. Ja polecam zaproponowany przez Ks.Maciejewskiego i p. Krawczyk-Krajczyńską sposób czytania Biblii z pomocą książeczki “Jak czytać i rozumieć Pismo Święte”. Zaczęłam zgodnie z zawartą tam propozycją od najstarszej Ewangelii wg św. Marka i z Bożą pomocą przeczytałam całą Biblię, co trwało 2 lata, bo nie czytałam codziennie. Słowo Boże ma taką moc, że tęsknię za Nim i czytam teraz prawie każdego dnia. Czytam i rozważam, korzystam z komentarzy. Obcowanie ze Słowem Bożym owocuje w moim życiu coraz większą ufnością Bogu.

  7. Bardzo trafne i rzeczowe komentarze.
    Biblia w wielu domach może jest , ale zakurzona jak wiele innych zwykłych książek.
    Wiem to doskonale, jestem katechetką…..
    Wielkim problemem dla dzieci jest Słowo Boże, ale przeraza mnie postawa rodziców… dużo trzeba by pisać. Dorośli przekazują zabobony i tyle, bo dzieci nawet jak nie chcą słuchać, to naśladują.

  8. Mamy kryzys wiary. Dotyczy on przewaznie ludzi młodych. Bardzo dobrze rozumiał ich Karol Wojtyła. Papiez wiedział ze są oni przyszłością narodu. Potrzeba zrozumienia i wsparcia dla nich. Ale czy kościół dba o nich? Czy kościół rozumie ich problemy?

  9. Jestem za. Dziekuje za kazanie.

  10. Podoba mi się . To kazanie oczywiście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *