Posted on

Jak powinna wyglądać edukacja?

Chciałem przedstawić kilka, z grubsza ciosanych, myśli dotyczących edukacji. Zadanie trudne i niebezpieczne, bo jest to pole, na którym funkcjonuje wiele rozwiązań, które „nie podlegają dyskusji”, są wszechobecne, „obowiązkowe i niedyskutowalne”.

Wiele zatem z moich myśli będzie podkopywaniem obecnego stanu rzeczy i burzeniem warowni absurdu.

Zacznę od tego, że trudno przecenić znaczenie edukacji. Rozum, wiedza, umiejętności to najważniejszy zasób ludzki. Jedni tylko walą młotkiem, inni dobrze wiedzą, gdzie dokładnie tym młotkiem puknąć. Ci, którzy edukują – kształtują rozum, dają wiedzę i umiejętności są godni największego szacunku i czci. Zauważmy, że jednym z często używanych tytułów Jezusa Chrystusa jest Nauczyciel. Trudno o większą nobilitację.

Edukacja musi kosztować

Ona rzeczywiście kosztuje, ale przeciętny Nowak i Kowalska tego nie odczuwają. Winna jest temu tzw. „darmowa edukacja”. Tak zwana i w cudzysłowie, bo tak jak nie ma darmowych obiadów – ktoś za nie musi zapłacić, tak nie ma darmowej edukacji. Edukacja kosztuje i są to niemałe pieniądze. Pensje nauczycieli, pracowników obsługi, utrzymanie budynków, ale też całej masy urzędników w wydziałach oświaty, delegaturach, kuratoriach, ministerstwie.

Tych kosztów jednak się nie odczuwa, bo pieniądze nie są wyjmowane bezpośrednio z kieszeni, ale wyskubywane na każdym kroku. To jest podatek dochodowy, VAT, akcyzy i wszelkiego rodzaju inne podatki. Czapka z głów dla tego, kto to wymyślił, bo wielu Polaków jest przekonanych, że nie płaci żadnego podatku.

„…bardzo mała jest faktyczna wiedza na temat rodzajów podatków: PIT, VAT, CIT. Chociaż 90% twierdzi, że słyszało o podatku PIT, to cały czas 16% pracujących na umowę o pracę jest przekonana, że nie płaci takiego podatku. Podobnie z podatkiem VAT – 90% słyszało o takim podatku, 70% twierdzi, że wie na czym on polega, ale tylko 42% uważa, że płaci taki podatek. Najmniej znanym podatkiem jest podatek CIT, co nie dziwi, gdyż jest to podatek odprowadzany przez pracodawców. Ponadto 21% Polaków jest przekonana, że nie płaci żadnych podatków, ani PIT-u, ani CIT-u, ani nawet VAT-u.” [źródło]

To co wydawane jest na edukacje przechodząc przez aparat państwa i samorządu należy oddać obywatelom, którzy samodzielnie, w taki sposób w jaki uznają to za słuszny, będą kupować różne usługi edukacyjne. Tylko to co kosztuje stanowi wartość – nauczał Jan Paweł II. Dodam, że tylko to, co kosztuje jest szanowane. Edukacja musi kosztować.

Edukacja musi różnicować

Obecny system edukacji dąży do powszechności i jednorodności. Musi to owocować obniżeniem poziomu. Nie ma po prostu innego sposobu. Jeśli jakiś urzędnik postanowi, że 30%, 60% czy 90% rocznika ma mieć maturę to wymusi to takie obniżenie poprzeczki, by te 30%, 60% czy 90% ją pokonało.

Przypomina się dowcip z zadaniem matematycznym:
1950 r. „Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?”
1980 r. „Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty – czyli 80 zł. Ile zarobił drwal?”
2010 r. „Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty, czyli 80 zł. Drwal zarobił 20 zł. Zakreśl liczbę 20”.
2018 r. (tylko dla zainteresowanych) „Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Pokoloruj drwala”.  [źródło]

Edukacja pozostanie powszechna, bo jest to głęboka potrzeba człowieka, by coś umieć, ale musi być różnorodna. Jeden uczy się szyć buty (świetny biznes) inny oblicza wytrzymałość mostu. Szkoły są różne i różniste, jak różne będą potrzeby społeczeństwa i rodziców. Jeśli będą potrzebne szkoły dobrych manier dla dziewcząt, szydełkowania i języka francuskiego, to powstaną i nikomu nic do tego. Jeśli będą potrzebne szkoły dla dziewcząt, które będą uczyć zabijania, to mają takie same prawa do istnienia.

Należy znieść maturę, która niczemu nie służy. Wyższe uczelnie przez setki lat funkcjonowały bez systemu maturalnego, radząc sobie z rekrutacją odpowiednich dla siebie studentów.

Bogactwo jest w różnorodności form i poziomów.

Edukacja nie może być nałożonym obowiązkiem

Należy znieść obowiązek szkolny. Ja to nazywam nie obowiązkiem, ale przymusem, bo faktycznie jest to przymus.

Co grozi rodzicom, gdy dziecko nie chodzi do szkoły

Jeżeli dziecko z opuszcza zajęcia szkolne (co najmniej 50 proc. w ciągu miesiąca), dyrektor szkoły wysyła do rodziców pisemne upomnienie, a rodzice mają 7 dni na odpowiedź.

W przypadku, gdy ta metoda okaże się nieskuteczna, dyrektor szkoły może wnioskować do nałożenie na rodziców – przez odpowiednią jednostkę samorządu terytorialnego – grzywny. Jednorazowo nie może ona przekroczyć 10 tys zł, ale może być nakładana wielokrotnie i wtedy łącznie grzywny nie mogą być wyższe niż 50 tys. zł.

 

Szkoła zgłasza też sprawę do sądu rodzinnego, który stara się wyegzekwować obowiązek szkolny dziecka poprzez wgląd w sytuację rodzinną ucznia i wydanie odpowiednich zarządzeń opiekuńczych. W skrajnych przypadkach sąd może nawet pozbawić rodziców władzy rodzicielskiej. [źródło]

Edukacja dzieci pozostać powinna w pełni w gestii rodziców. Oni i tylko oni powinni decydować czy dziecko pójdzie do szkoły, kiedy dziecko pójdzie do szkoły, do jakiej pójdzie i czego się tam będzie uczyć (na podstawie umowy ze szkołą) i kiedy swoją szkolną edukację zakończy.

Zadaniem edukacji NIE JEST wychowanie

Zadaniem edukacji jest edukacja, zadaniem szkoły jest kształcenie rozumu, poznawanie wiedzy, nabywanie umiejętności. I tylko to! Żadne wychowywanie, żadne programy wychowawcze. Od wychowania są rodzice. Niemniej jednak szkoła skrojona według tego projektu będzie wychowywać. Nie wprost, ale przy okazji. Będzie uczyć pracowitości, odpowiedzialności, rzetelności. Będzie to szkoła, w której zniknie absolutna większość problemów wychowawczych. Krótka piłka – fikasz? wylatujesz! Twój problem bracie i twoich rodziców, ale nie naszej szkoły. Nasza szkoła uczy a nie przekonuje, że to ważne, nie namawia, nie motywuje, nie gania za wagarowiczami.

Zapewne powstaną szkoły i dla „trudnej” młodzieży. Na pewno za inne pieniądze i na innych zasadach – uzgodnionych między rodzicami a nauczycielami.


Nowy program przygotowania dzieci do Pierwszej Komunii Świętej

Można i trzeba inaczej!

KLIKNIJ: http://www.landpage.co/pierwsza-komunia  


Nauczyciel na wolnym rynku

Są różni nauczyciele!

Wielkie mi odkrycie. Zgoda, ale dlaczego panuje urawniłowka? Jest awans, ale on zamienił się tak naprawdę w wysługę lat. Na pewnym też etapie nauczyciel staje się wręcz nietykalny. Dodam, że też niereformowalny. Chciałbym, by dobrzy nauczyciele mieli dobrze, średni średnio a słabi dużo gorzej niż obecnie. Zapewne z każdej puli potrzebni będą nauczyciele. Będą jednak (i muszą, by to wszystko miało sens) zarabiać baaaaardzo różnie.

Dzisiejszy smutny stan pensji nauczycielskich powoduje, że wiele osób, które powinny być nauczycielami nie trafia do tego zawodu. Ze szkodą dla edukacji.

Wiedza i kształcenie to ważne umiejętności. Dobry nauczyciel będzie bardzo bogaty.

I szanowany!

A dzisiaj?

– Pytam Panią Minister: jak może Pani zaproponować, od 1 kwietnia 2018 roku, płacę zasadniczą nauczyciela dyplomowanego, a zatem mistrza w zawodzie, z trzydziestoletnim stażem i tytułem magistra lub doktora, w wysokości 3317 zł brutto? W moim mieście, na drzwiach „Biedronki”, umieszczono ofertę pracy dla kasjera – sprzedawcy z wynagrodzeniem dla rozpoczynających pracę, 3250 zł miesięcznie. […] W tej samej sieci magazynier otrzyma na starcie 3550 zł brutto, a zastępca kierownika sklepu 4100 zł brutto miesięcznie – pisze działacz ZNP z Oławy. [źródło]

I inaczej nie będzie. Chyba, że odważymy się zmienić chory system.

Edukacja nie jest inżynierią społeczną

Wydawać by się mogło, że szkoła służy nauce. Gdy zbadamy jednak intencje, to okaże się, że szkoła służy do tego, by młodzież nie wałęsała się po ulicach. Służy też wyprodukowaniu właściwego obywatela. Oczywiście jedni ministrowie będą uważać, że w tej produkcji więcej trzeba użyć Gombrowicza a inni, że jednak Sienkiewicza. Jedni, że większa otwartość na Europę, drudzy, że większe poszanowanie „dziedzictwa”. W ten sposób, za pieniądze rodziców, produkuje się niewolników.

***

Chcę zaznaczyć mocno, że w naszej chorej edukacji znajdziemy wielu światłych, dobrych i szlachetnych dyrektorów szkół, mądrych i ofiarnych nauczycieli, którzy robią co mogą, wypruwają żyły, by dać dzieciom i młodzieży kaganek oświaty, zamiast ustawowego kagańca.

Pozwólmy im jednak odetchnąć i rozkwitnąć w wolnej i mądrej edukacji.

Proszę o merytoryczną dyskusję.

Jeśli jestem głupi, to dlaczego?

Jeśli nie tak, to jak, i w imię czego?

Advertisements

32 thoughts on “Jak powinna wyglądać edukacja?

  1. Wszedł ks. w dyskurs finansów pani pracującej w Biedronce i nauczyciela. Ale proszę porównąć czas pracy pani w Biedronce i pensum n-la 18 godz/tyg.dydaktycznych . Do tego wolne soboty i niedziele, przerwy świąteczne, urlop lipiec- sierpień. A nauczyciel po 20 latach pracy, to już bez żadnego entuzjazmu prauje, tak jak i kapłan gdzie wszystko powszednieje i brak zaangażowania. CHOCIAŻ ZDARZAJĄ SIĘ WYJĄTKI , ALE TO TYPOWE PEREŁKI. DZIŚ KS. PO 6 LATACH SEMINARIUM ,zamiast powiedzieć homilie to mówi kazanie – mniej wysiłku.

    1. „proszę porównać czas pracy pani w Biedronce i pensum n-la 18 godz/tyg.dydaktycznych”
      Dlaczego mam porównywać rzeczy nieporównywalne?

  2. Czytając wyobraziłam sobie, że mam dużo pieniędzy (zaoszczędzonych na podatkach), przeglądam ofertę szkół i wybieram moim dzieciom takie, w których będzie odpowiedni dla nich kierunek i poziom edukacji, dobrzy nauczyciele, atmosfera itd. Rozmarzyłam się.
    Następnie uświadomiłam sobie, że automatycznie zakładam, iż 1) mieszkam w dużym mieście, gdzie jest duża oferta szkół, 2) wybrany przez nas typ edukacji w ogóle występuje na tym rynku bo jest na niego wystarczający popyt, 3) pieniędzy rzeczywiście wystarcza, również na dojazdy itd., 4) sama jestem zmotywowaną, świadomą i obrotną matką. Zrobiło mi się nieswojo.
    Do 2): Mogę sobie z łatwością wyobrazić, że wartościowe edukacyjnie i społecznie szkoły czy kierunki kształcenia znikają bo przestają być popularne, czyli opłacalne. Uwaga: coś może być bardzo potrzebne a zarazem nieopłacalne (tak np. bywa z medycyną rzadkich chorób). Po kilku latach jest problem, ale nie ma już kadry nauczycielskiej itd. Do 4): nie wszystkie dzieci mają rodziców skłonnych do podjęcia dużego wysiłku finansowego, organizacyjnego, dostrzeżenia potrzeb dziecka czy jego wyjątkowych zdolności.

    1. Realne problemy.
      Sądzisz jednak, że wszystko załatwi dobre, mądre i zasobne państwo?
      Socjalizm się po prostu nie sprawdził, w setkach i tysiącach prób na wszystkich kontynentach.
      Sprawdza się tylko w przepuszczaniu pieniędzy zarobionych przez kapitalizm.

      1. No nie, nie wierzę że „wszystko załatwi dobre, mądre i zasobne państwo” (zwłaszcza „wszystko”). To by była jakaś mrzonka. Zbyt mało też wiem o innych systemach, fińskich itp., żeby porównywać. Ale wolny rynek w oświacie (i nie tylko) mnie przeraża. Dlatego że czuję się zbyt słaba, żeby w warunkach wolnorynkowych należycie zadbać o potrzeby moje i mojej rodziny. Obawiam się że nie dałabym rady w konkurencji z osobami czy środowiskami które uzyskałyby większy wpływ na sytuację za sprawą pieniędzy czy innych form władzy. Oceny księdza odnoszące się do obecnego stanu rzeczy w sumie podzielam, ale propozycje tylko częściowo, bo stwarzają inne problemy. Być może można coś na to zaradzić.

        1. Zmian w edukacji nie można zrobić nie dotykając całego systemu społecznego.
          Pytanie czy chcemy mieć państwo opiekuńcze, czy ludzi, którzy sami biorą za siebie odpowiedzialność.
          Dla mnie osobiście sprawa jest jasna (chociaż wcale nie prosta), państwo opiekuńcze jest bankrutem i zabija rozwój. Nie ma innej alternatywy.

      2. „Chińska Republika Ludowa to kraj konstytucyjnie socjalistyczny. ” itd. itd. gdzie tu „Socjalizm się po prostu nie sprawdził, w setkach i tysiącach prób na wszystkich kontynentach.”
        – a obecne demokracje ludowe?

  3. Czy można oderwać się na chwilę od Idei W. Cz. Pana Korwina? Pozostawmy jego recepty na zasłyszane „szczęśliwości”. Wyłączmy hormony. Bowiem słowa oddziaływają na środowisko. Ściany kaplic gdzie jest gniew rozbrzmiewają, rozchodzą się gniewnymi działaniami ludzi.
    Ale, w jaki sposób działa edukacja? W jaki sposób można wpływać na ludzkie morale. Charakter dzieci? Co oznacza, że mój ciepły, osobisty, wewnętrzny świat ma do czynienia z zewnętrznym zimnym światem wokół mnie?
    Wszystko. Ponieważ Stwórca cały świat poza Tobą zaprojektował, jako scenę dla świata wewnątrz Ciebie. A dzieci to komory rezonansowe Nas.
    Dlatego warto być ojcem, matką i wychowawcą, ponieważ nie robimy tego dla własnej kariery, dla większych zysków czy zapewnienia sobie szacunku przyjaciół czy koleżanek. Czy można wyobrazić sobie wspanialszy dar i piękniejszy akt miłości niż możliwość ukształtowania człowieka na resztę życia.
    Możliwość wprowadzania ucznia w wiedzę należy traktować jako błogosławieństwo. ” Rób co ci każę, zamiast mnie naśladować” to nie chrześcijaństwo, to popapraństwo.

  4. Według mnie po każdym etapie edukacji powinien być „jakis” egzamin, ale na innych zasadach niż to jest obecnie. Egzamin po szkole podstawowej czy po gimnazjum nic nie zmienia. Bez względu na wynik uczeń przechodzi dalej…warto już na tym etapie wprowadzić progi punktowe. Jeżeli ma to wyglądać tak jak obecnie to egzaminy te stają się strata czasu i pieniędzy. Według mnie egzamin maturalny jest dobrym pomysłem tylko próg 30% to lekka pomyłka. Jestem ciekawa czy ksiądz jest za tym żeby religia w szkołach była prowadzona tak jak obecnie i w takiej formie.

  5. według mnie to wszystko brzmi jak lektura z „Najwyższego Czasu”, którą kiedyś bezgranicznie podzielałem. Teraz jednak jako ojciec czwórki dzieci (jedno po studiach, jedno w trakcie a dwójka jeszcze w gimnazjum) zrozumiałem, że to nie takie proste . Uważam, że na chwilę obecną szkoła podstawowa powinna być obowiązkowa i ośmioletnia. Wiem, że trąci to komunizmem ale niestety
    społeczeństwo przez ostatnie dziesiątki lat zostało poddane procesowi prania mózgów zwłaszcza jeśli chodzi o swobodę podejmowania decyzji. Po reformach rządu Buzka nieomal zlikwidowaliśmy szkolnictwo zawodowe, które jest podstawą najsilniejszych gospodarek świata jak choćby w Korei Południowej czy w Niemczech. Rynek oczywiście sam naprawiłby skutki takich nieodpowiedzialnych reform , ale duża część społeczeństwa nie byłaby w stanie zapewnić swoim dzieciom należytego i zgodnego z Ich talentami poziomu edukacji. My jako chrześcijanie nie możemy się na to zgodzić .
    Wierzę, że w drodze rozumnej ewolucji ludzie nauczą się żyć i podejmować decyzje samodzielnie i warunkach wolnorynkowych a państwo jako Suweren będzie pilnować litery prawa a nie grabić obywateli…

  6. Dziś rodzice nie są decydentami swoich dzieci. Nie pójdzie do szkoły -konsekwencje karne. Nie zaszczepisz -konsekwencje karne. Pozostawisz na chwilę bez dozoru -konsekwencje karne, itp, itd. Dawnej było tak, że Bóg dał władze rodzicielską nad dziećmi do możliwości ich zabicia – patrz Abram. To tylko dobra wola gwarantowała miłość. Dziś ustawa , czyli prawo ludzkie.

    1. Rodzice mają duży wpływ na życie swoich dzieci. Trzeba jednak pamiętać że żyjemy w dość licznym społeczeństwie i określone prawa muszą funkcjonować w przeciwnym razie zapanowalby chaos.

    2. Z twojego postu nie wynika jednoznacznie jak oceniasz opisany stan rzeczy. Domyślam się tego pośrednio. Jednak obraz na który się powołujesz jest nieprawdziwyj. Po pierwsze, gdy rodzic nie szczepi, nie posyła do szkoły i pozostawia bez opieki, to są zaniedbania, które naprawdę MOGĄ narazić dobro dziecka. Poszczególne wypadki wcale NIE POCIĄGAJĄ konsekwencji karnych. Zaświadczam, wiele razy moje dzieci nie chodziły do szkoły. Owszem, wówczas pytano mnie o co chodzi ale nie byłam oskarżona o przestępstwo. Po co ściemniać?
      Zdanie „Dawnej było tak, że Bóg dał władze rodzicielską nad dziećmi do możliwości ich zabicia – patrz Abram” woła o pomstę do nieba. Bóg dał ludziom przykazanie szacunku dla życia i drugiego człowieka. Po co ściemniać?

  7. Nie pisze ksiądz jak dla mnie nic kontrowersyjnego. W pełni się z księdzem zgadzam. Mam dosyć już czasami sytuacji, w której ja i inni nauczyciele mordują się z uczniami, którzy wszystko mają głęboko… Co może szkoła zrobić? Wyrzucić??? Nie, bo takie jest prawo.
    Zatem albo rodzice powinni płacić za edukację, wtedy uczniowie by doceniali szkołę, że to jest nagroda – możliwość nauki i rozwoju, a nie kara.
    Ma tu ksiądz rację, że gdyby odchodził według prawa obowiązek edukacji – niesfornym uczniom by się po prostu dziękowało. A tak podam przykład z tego roku – uczę w klasach 6 i 7. W jednej klasie 6 mam naprawdę wspaniałe dzieciaki, ale 1 bałwan totalnie rozwala lekcję i również inni nauczyciele się z nim męczą. Takie rozwiązanie byłoby z korzyścią dla nauczycieli i dla samych uczniów, którzy są normalni i chcą się uczyć. Pozdrawiam

    1. A kto powiedział Księdzu,że będzie uczył Ksiądz samych dobrych rozumiem zmęczenie, nawet frustracje ,ale to jest człowiek,a zatem nie bałwan,Bądźmy i my jako nauczyciele krytyczni wobec siębie.Wszystkiego dobrego, mimo to rozumiem Księdza.

      1. A gdzie ja to napisałem?
        Otóż nigdzie. Edukacja będzie różna i dzieci będą różne, ale wszystko na zasadach uzgodnionych między szkołą a rodzicem. Nie może być szkoła ubezwłasnowolniona. Na przykład dziecko ma wyraźne zaburzenia psychiczne a rodzice nie chcą żadnej diagnozy, terapii, tylko życzą sobie, by dziecko było w szkole.
        „Bo do tanga trzeba dwojga. Zgodnych ciał i chętnych serc.”

        1. Ks. Stanley
          Ks. Stanley

          Ks.Stanley niesfornym uczniom by się po prostu dziękowało. A tak podam przykład z tego roku – uczę w klasach 6 i 7. W jednej klasie 6 mam naprawdę wspaniałe dzieciaki, ale 1 bałwan totalnie rozwala lekcję i również inni nauczyciele się z nim męczą. Takie rozwiązanie byłoby z korzyścią dla nauczycieli i dla samych uczniów, którzy są normalni i chcą się uczyć. Pozdrawiam

          1. Czy ks. Stanley to nie ksiądz . Na ten komentarz odpowiedzialam, tu nie o Księdza Z.P. Maciejewskiego.Ksiądz zbiera kwiatki na laurkę, (uśmiech) za projekt nowej szkoły Ksiedzu dziękowałam. Niestety prawda jest , że problemy należy rowiązywać, a nie wyrzucać.

    2. Oczywiście najłatwiej jest pozbyć się problemu 🙂 ale praca nauczyciela polega na tym by ten problem rozwiązać. Miałam podobną sytuację w szkole. Kilka dni konsekwentnej pracy i bałwan ” przestał być problemem. Gdybyśmy usuwali trudne przypadki ze szkoly to zapewne wzroslaby przestępczość A my mielibyśmy klasy kilkuosobowe. Trzeba pamiętać o tym że młodzież która była dwadzieścia lat temu to zupełnie inni ludzie niż dzisiejsza młodzież. Świat się zmienia więc i my musimy iść do przodu. Stare Metody mogą dziś okazać się nieskuteczne

      1. Od przestępczości to jednak jest Policja.
        Ta jednak ma pogadanki wychowawcze w szkołach.
        Widzicie jak się poplątało?
        A „bałwany” są różne, generalnie dzielą się na reformowalne i niereformowalne.

        1. To co robić z tymi nieregormowanymi? Wywalić i już? I kiedy? W 1,3 A może dopiero w 8 klasie?a moze tak jak teraz, wtedy gdy osiagnie magiczne 18 lat i jesli szkoła mu nie pasuje to przynajmniej do pracy go przyjmą. Przeciez szkoła dysponuje całym zapleczem pedagogów, psychologów i innych „specjalistow”. 🙂 ja jestem jednak za tym by generalnie nikogo nie nazywać „balwanem”

          1. Na pewno nie nazywać „bałwanami”.
            Stąd cudzysłów.
            A co robić? Nie wiem, ale na pewno nie może to być zmartwienie szkoły.

  8. Po przeczytaniu nie mogłam zasnąć, odżyły moje marzenia o szkole.
    „Zdanie Korczaka,że pedagogika przekroczyla fazę kliniki,a zabrała się do prac laboratoryjnych można zastosować w dziedzinie dydaktyki.Uczniom podaje się ogromne ilości gotowego materiału, nie troszczac się na ogół o ich samodzielnośći, twórcze zdobywanie wiedzy oraz im właściwe potrzeby życiowe Koniecznym więć warunkiem skutecznego nauczania będdzie dogłębne poznawanie potrzeb ucznia inetektualnych i innych.”
    Mnie jeszcze bolą oceny z religii, a za bunt wygłoszona zostałam onego czasu w czasie rekolekji dla dzieci. (a na ten temat na tę chwilę zostawię sobie) Jak to dobrze, że Ks.Minister Edukacji (ktoś słusznie napisal)

  9. Szkoda, że ksiądz nie jest ministrem edukacji 😉
    A tak na poważnie, to będąc rodzicem trójki dzieci jestem pod każdym względem za taką edukacją. We wszystkich kwestiach ma ksiądz słuszność.
    Moja córka, bardzo ambitna, chcąc w przyszłości dostać się na dobre studia, wiedziała, że musi dostać się do najlepszego liceum w pobliskim mieście. Żeby dostać się do tego liceum postanowiła dostać się do gimnazjum przy tymże liceum (nie nasz rejon). Udało się. Ciężko pracowała przez 3 lata, bo poziom bardzo wysoki. Była zadowolona z nauczycieli, którzy wszystkich motywowali i pomagali jak mogli. Gimnazjum skończyła z wyróżnieniem i dostała się do wybranego liceum. Tu zimny prysznic. Niby ten sam budynek i większość nauczycieli tych samych, ale jakże „odmienionych”. Najgorzej jest teraz – w trzeciej klasie, przed maturą. Nie liczą się uczniowie i ich przyszłość, tylko wyniki jakie „zrobią” na maturze, bo szkoła jest wysoko w rankingu ogólnokrajowym i za nic nie może spaść niżej. W styczniu po próbnej maturze z matematyki, kiedy to się okazało, że bardzo słabo poszło większości osób, które wybrały rozszerzenie z matematyki, osoby te zostały wezwane do dyrektora i nakłaniane do zmiany deklaracji dopóki jeszcze można! Nikt nie pomyślał, że częściowo może to problem w nauczaniu i nikogo też nie obchodziło to, że ci uczniowie już wybrali uczelnie, na których wymagane jest rozszerzenie z matematyki, że to może zaważyć na ich całym przyszłym życiu…
    Dużo więcej takich sytuacji się zdarzało i długo by pisać.
    W każdym bądź razie wszyscy myślą o swoich korzyściach, a nie o tym do czego zostali powołani.

    1. Liczyłem się ze stosem a tu taka kariera.
      Niemniej jednak w powyższej wizji nie ma miejsca na Ministerstwo Edukacji.
      Tak samo jak nie ma miejsca na Ministerstwo Restauracji, co nie przeszkadza w znalezieniu miejsca na dobrą kolację, co nie przeszkadza, że czasem może się człek naciąć, bo nie sprawdził, co inni o jakimś miejscu napisali.

  10. Zamieszanie wokół wygaszania Gimnazjów pokazało, że szkoła jest na dzisiejszym etapie tylko zakładem pracy. Edukacja sprowadziła się do procentów na maturze, czy egzaminie gimnazjalnym – Bogu dzięki, że choć ten „egzamin 6-klasisty” znieśli. Nic, że dzieci niejednokrotnie są tępe i nie umieją myśleć, ważne żeby wyniki wyszły jako i żeby w dobrej „staninie” szkoła się znalazła.
    Ku czemu zmierza ta nasza „edukacja” nie wiem, ale niezbyt kolorowo widzę przyszłość. Mam nadzieję, że likwidacja Gimnazjów – tej niejednokrotnie wylęgarni patologii przyniesie dobre skutki. Gdzie te czasy, gdy Polacy byli jednymi z najlepiej wykształconych ludzi. Na pewno byli uczeni myślenia (sam ogromnie wiele zawdzięczam w tym temacie moim profesorom), a teraz całe gimnazjum i liceum dzieci sa uczone przede wszystkim jak poprawnie zakodować arkusz egzaminacyjny i jak go wypełnić, żeby wszyscy byli zadowoleni. A to że dzieci niekoniecznie wychodzą ze szkoły mądrzejsze, to jest mniej istotne.
    Przepraszam za uogólnienie, ale to są moje obserwacje z kilkunastu lat pracy w różnych szkołach.
    Dziękuję za trafiony w punkt artykuł!

    1. Zniesli egzamin 6klasisty bo szkoła będzie miała 8 klas i będzie egzamin 8klasisty

  11. W szkołach nie powinno być rady rodziców tylko rada szkoły.4, uczniów,4nauvzycieli,4 rodziców.A poza tym o czym mówi l i pisał Profil.Sliwerski,a ja prowadziłam osobiście,to indywidualna spotkania rodzice nauczyciel uczeń Spotkanie ok ,45 min, przynajmniej raz w semestrze. I oczywiście w szkole.Ogromne korzyści.Wiele problemów w ten sposób rozwiązane i edukacji i wychowania.temat morze.

    1. Artykuł super! Tylko jako nauczyciele jesteśmy ta zaprogramowani ! Nie znamy innych sposobów ! System nas pokonał !

  12. Tak,to nie jest obowiązek,słusznie to przymus.Absolutnie zgadzam się że wszystkim. Tylko obawiam się o kochanych rodziców.Wiekszosc to wszystko wiedzący i na wszystkim znajacy,zarówno na edukacji jak też medycynie.Jest problem z uszanowaniem pracy ich dziecka jak i nauczyciela np.zakonczenie roku szkolnego 23,06 rodzice wyjeżdżają już 10.Ze strony szkoły oceny wystawione np,,11 czerwca no i w szkole niewiele dzieje się.Dziekuje za te spotrzezenia,one są konieczne.

  13. Bingo. Tylko zatroskany działacz ZNP budzi moją wesołość. A przemawiam z samych wnętrzności systemu ☺

    1. Bo z moich wieloletnich obserwacji wynika, że ZNP darzy nauczycieli równie głęboką troską jak PSL rolników 🙂
      Przez lata stosunkowo bezpiecznej i regularnie wynagradzanej pracy w szkole widziałam reguły doboru kadry szkolnej i …. a zresztą. No comments.
      PS. Ogromnie się cieszę, że pracownicy handlu przestają być wreszcie białymi murzynami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *