Posted on

Kazanie I – Kroki 1-4

Kazanie I – Kroki 1-4

1. W czasie pracy na mojej pierwszej parafii, w czasie dyżuru w kancelarii parafialnej, przyszła do mnie kobieta. Na pierwszy rzut oka mogła mieć około 35 lat, miała dość duże i grube okulary, mówiła bardzo szybko i cała była pełna energii.

2. Przyszła z problemem, który nie był oryginalny, dotykał wielu ludzi i wiele rodzin. Jej mąż był alkoholikiem. Zamiast jednak płaczu i lamentu, jak często się zdarza w takich sytuacjach, spotkałem się z bardzo trzeźwym myśleniem, jasną wizja celu i chęcią działania. Kobieta ta prosiła o pomoc w stworzeniu w mieście, gdzie pracowałem, grupy Anonimowych Alkoholików. Nie czas i miejsce mówić jak do tego doszło – faktem jest, że grupa taka powstała i ma się do dzisiaj całkiem nieźle.

3. W tym czasie zetknąłem się z literaturą AA, więc oczywiście także z Dwunastoma Krokami AA – podstawowym tekstem Anonimowych Alkoholików – swoistym dekalogiem. To, co mnie uderzyło przy ich lekturze to niesamowita zbieżność z zasadami ewangelizacji i formacji chrześcijańskiej. Już wtedy wydawało mi się, że wystarczy w miejsce alkoholu wstawić taki czy inny problem człowieka – ludzki grzech – a Kroki te staną się uniwersalnym programem dla wszystkich ludzi.

4. Po kilku latach, już w innej sytuacji, zacząłem się dowiadywać, że Kroki te są bazą grup, które świadczą sobie pomoc także w innych problemach. Istnieją obecnie grupy Anonimowych Narkomanów, Dorosłe Dzieci Alkoholików, Dorosłe Dzieci Kazirodztwa, grupy, których problemem jest obżarstwo, także grupy dla których problemem jest nieopanowana seksualność. Wszystkie one opierają swoje spotkania o kanon Dwunastu Kroków, tworząc wspólną, wielką rodzinę ludzi, którzy chcą sobie pomagać.

5. Kolejnym światłem jest dla mnie szkolenie dla księży prowadzone w Centrum Pomocy Psychologiczno-Pastoralnej. Podstawą pracy dla księży w kierunku przerobienia swoich własnych problemów oraz przygotowywania się, by służyć pomocą innym jest znowu Dwanaście Kroków.

6. Było to ostatecznym impulsem, by tegoroczne rekolekcje oprzeć właśnie na Dwunastu Krokach. By stało się to jeszcze bardziej oczywiste chciałbym je teraz odczytać. Zrobię to jednak z małymi zmianami. Tam, gdzie w oryginale jest alkohol, będę wstawiał grzech lub problem. Tam gdzie jest mowa o Sile Wyższej, jakkolwiek ją pojmujemy, będę wstawiał po prostu Bóg.

7. Posłuchajmy:

  1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec naszego grzechu i problemu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.
  2. Uwierzyliśmy, że Bóg może przywrócić nam zdrowie.
  3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga.
  4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.
  5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
  6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.
  7. Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.
  8. Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
  9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.
  10. Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.
  11. Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.
  12. Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym grzesznikom i ludziom z problemami, i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

8. Czy nie jest to program uniwersalny? Czy nie jest to program dla każdego z nas? Przyjrzyjmy się zatem tym Krokom a raczej przyjrzyjmy się naszemu życiu w perspektywie tych drogowskazów.

9. Zacznijmy od Kroku pierwszego: „1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec naszego grzechu i problemu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.” Stosunkowo łatwo przyznać się nam, że mamy problemy. Nawet bardzo chętnie narzekamy i sarkamy na rzeczywistość, która potrafi dla człowieka być przygniatająca. Gorzej jest może z grzechem, bo to wymaga uznania swojej winy. Łatwo jest powiedzieć mam problem z małżonkiem, dziećmi, brakiem pieniędzy, ludzkim chamstwem, ze światem po prostu – takim jakim jest, ale trudno nam przyznać, że mamy problemy ze sobą. Trudno nam odczepić się od innych i skoncentrować na sobie. Cóż – zawsze łatwiej bić się w cudzą pierś.

10. Przy pewnej jednak dozie autokrytycyzmu i umiejętności obiektywnego spojrzenia na swoje życie wielu ludzi potrafi powiedzieć: „moja wina – mój problem to ja”. Myślę, że w tym gronie na pytanie, czy ktoś ma jakieś problemy, czy ktoś z nas czuje się grzesznikiem – wszyscy pewnie by podnieśli rękę.

11. Uznanie jednak, że jest się samemu dla siebie problemem nie jest istotą pierwszego Kroku. Istotą jest coś innego. Krok mówi o tym, że wobec tego problemu jesteśmy bezsilni. Uznanie, że ja mam problem, że ja mam grzech to fraszka w porównaniu z tym, że muszę wyznać to, że ja NIC nie mogę z tym zrobić, że to mnie przerasta, że ja się z tym nie mogę zmierzyć. Powiem kolokwialnie: „leżę i kwiczę”.

12. Człowiekowi jest bardzo trudno uznać swoją słabość. Najczęściej mamy do czynienia z takim myśleniem: „Mam problem – to prawda, ale to minie. Wezmę się w garść, zmobilizuje, będę pracował nad sobą, postaram się bardziej, wytężę więcej sił, pojadę na rekolekcje – nawrócę się, od jutra, od Adwentu, od Nowego Roku.” Z tego oczywiście nic nie wychodzi. Nie zmienia to jednak ludzkiego myślenia. Mówimy: „teraz nie wyszło, ale kiedyś przecież wyjdzie, uda się, powiedzie”.

13. Jestem ciekaw czy zastawialiście się nad pewnym paradoksalnym tekstem z Listu do Koryntian: „Kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny”? (2Kor 12,10b) To nie jest żaden poetycki zwrot – to konkret. W greckim oryginale jest to chyba lepiej wyrażone: „kiedy jestem bez siły – wtedy jestem mocny”. To nie sprzeczność – tylko ten może poprosić Boga o pomoc, kto naprawdę uzna, że nic nie może. Chciałbym, żebyśmy dobrze zrozumieli co znaczy słowo nic. Nic znaczy NIC! JEDYNA nasza siła to Bóg.

  

       Czytaj także: Kazanie -Kup tego byka...

 

14. Zanim jednak przejdziemy do kroku drugiego warto w ten rekolekcyjny wieczór zadać sobie pytanie – co jest Twoim problem, co jest twoim grzechem, z czym sobie nie radzisz? Gdy odpowiesz sobie na to pytanie zadaj sobie drugie, które są sercem Pierwszego Kroku: „Czy uznałeś swoją bezsilność wobec tej sytuacji?”

15. Jeśli się to uda zapraszam do Kroku drugiego: „2. Uwierzyliśmy, że Bóg może przywrócić nam zdrowie.” Drugi krok pokazuje gdzie jest źródło naszego wyzwolenia. Nie własne siły, starania, wysiłki, inteligencja, wiedza, ale Bóg. Tylko On ma moc wyprowadzić nas z naszych upadków. Krok drugi to pytanie o naszą wiarę. Nie chodzi tu o wiarę w przeciwstawieniu do jakiejś formy ateizmu, ale pytanie jaka jest twoja wiara, albo lepiej – jaki jest ten Bóg w którego wierzę. Może się tu okazać, że ten Bóg to żaden Bóg tylko jakiś bożek, ktoś mały, słaby. Może się tez pokazać inny obraz Boga – Bóg daleki, nieprzystępny – nie do wiary, by starał się nam pomóc. Albo jeszcze inny obraz – Bóg, który mówi dałem ci przykazania, powiedziałem ci jak żyć, to teraz się staraj. A jak się nie starasz, to znaczy, że nie jesteś nic wart.

16. Krok drugi to pytanie o nasz obraz Boga. Czy ten Bóg w którego wierzę może mi pomóc. Pracując nad tym pytaniem można dość do wniosku z jednej strony strasznego, ale potrzebnego i wyzwalającego, że Bóg w którego wierzyliśmy nie jest żadnym Bogiem, ale jakimś demonem, który zamiast nas budować wewnętrznie nas niszczy. To straszne, bo wali się wiara, ale potrzebne, bo taka wiara nic nie jest warta. I czasem trzeba coś obalić w gruzy, by na gruzach budować wiarę w Boga prawdziwego. A Bóg prawdziwy to Bóg objawiony przez Biblię, Bóg, który jest Miłością. Bóg, którego największy przymiot to miłosierdzie, Bóg, który jest mocny – mocniejszy i większy od największego nawet grzesznika, zdolny rozwiązać każdy problem.

17. Krok Drugi każe nam na tych rekolekcjach postawić pytanie – jaki jest mój konkretnie obraz Boga. Każe nam też prosić Boga, by nasza wiara opierała się na Bożym Objawieniu zawartym w Biblii. Dobrze jest wierzyć w Bogu, ale musi to być Bóg prawdziwy.

18. Przejdźmy do kroku trzeciego: „Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga.” Co krok to problem. Bo jak powierzyć swoje życie Bogu skoro od najmłodszych dziecinnych lat naszym pragnieniem jest robić wszystko samemu: „ja sam”, „ja sama”. A jeśli wchodzimy w jakieś relacje międzyosobowe to jakże dużo jest tam chęci dominowania, władzy. A tu nagle trzeba się komuś powierzyć? Uznać kogoś za mądrzejszego silniejszego?

19. Bardzo wielu ludzi krzyknie w duchu: „Nigdy”. Nie wiem jaki to procent, ale na pewno wielu. Będą się modlić, będą chodzić do kościoła, śpiewać kolędy, przyjmować księdza po kolędzie, ale będą to ludzie nie-wie-rzą-cy. Wiara nie jest abstrakcyjną myślą, że „jest sobie Bóg”, ale wiara to przechodzenie przez życie i trzymanie Boga za rękę.

20. Krok trzeci to także pytanie o obraz samego siebie. Możemy wierzyć w kochającego, świętego i mocnego Boga, ale jednocześnie nie wierzyć w siebie. Nie wierzyć w to, że jest się wartym miłości, że można przyjść do Boga z pustymi rękami i on nie odrzuci. Wielu ludzi ma bardzo małe poczucie swojej wartości. Myślą o sobie bardzo źle i traktują siebie bardzo źle. To niedobrze. Niech dotrze do nas myśl, że sam Bóg nas stworzył a nie producent jakiś bubli i byliśmy warci, by zapłacono za nas drogocenna Krwią Chrystusa. Nie jesteśmy byle kim – jesteśmy Dziećmi Boga, jesteśmy arystokracją świata.

21. Krok trzeci w czasie naszych rekolekcji każe nam zapytać siebie jaki jest w nas obraz nas samych – za kogo my siebie uważamy. Proponuję byśmy w domu znaleźli chwile czasu, by spojrzeć w lustro, przypatrzeć się swojemu odbiciu i powiedzieć: „dziękuję Panie, żeś mnie tak cudownie stworzył.” (por. Ps 139,14)

22. Krok czwarty to trzeźwe i obiektywne przypatrzenie się sobie: „4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.” Zatem Krok czwarty to prawda. Prawda o naszym życiu i naszym problemie. To ponazywanie wszystkich naszych grzechów, to zobaczenie ich korzeni.

23. I znowu wielu ludzi boi się zagłębić w siebie. Z jednej strony to nie dziwne – to co zobaczymy w środku może nas przerazić. Jezusowe określenie – groby pobielane może odnosić się także do nas. Z drugiej jednak strony tłuczenie termometru nie likwiduje choroby, zamknięcie oczu nie zabija potwora, który stoi przed nami. Trzeba hartu ducha, by zmierzyć się ze sobą, ale jest to niezbędne, jest to konieczne. Nikt nikomu nie obiecywał, że praca nad sobą, że chrześcijańska formacja ma być łatwa. To pot krew i łzy.

24. Czwarty krok w czasie naszych rekolekcji każe nam zapytać siebie – czy chcemy poznać prawdę o sobie?

25. Powtórzmy na zakończenie te cztery kroki, które stanowiły punkt wyjścia w refleksji: 1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec naszego grzechu i problemu, że przestaliśmy kierować własnym życiem. 2. Uwierzyliśmy, że Bóg może przywrócić nam zdrowie. 3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga. 4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

26. Powtórzmy także pytania z którymi powinniśmy wyjść z tego spotkania, by stały się punktem wyjścia osobistych rozważań. Jaki jest twój problem i grzech? Czy uznajesz wobec tych spraw swoją bezsilność? Jaki jest obraz Boga? Czy jest to Bóg Biblii czy demon? Jaki jest twój obraz samego siebie? Czy uznajesz siebie za godnego miłości? Czy uznajesz prawdę, że jesteś umiłowanym dzieckiem Boga?

8 thoughts on “Kazanie I – Kroki 1-4

  1. Kazanie do mnie i o mnie. Moim problemem jest alkochol. Jestem po terapii, chłonę wiedzę na temat mojej choroby. Wydawało mi się, że już po 7 miesiącach trzeźwienia sporo wiem, że umiem sobie radzić. Że nie popełnię grzechu napicia się. A co zrobiłem wczoraj – delektowałem się czekoladowym batonikiem i w pewnym momencie przeczytałem na opakowaniu,że zawiera alkochol i co w tym momencie? Zamiast odłożyć to co jeszcze zostało nie zjedzone pełen świadości dokończyłem go.
    Dziś powróciły myśli o tym co ja sam mogę w stosunku do własnej choroby, jak daleko moę zajść bez pomocy Boga? Dlaczego nie przyszło mi do głowy żeby zwrócić się w tamtym momencie o dar otrzeźwienia? Być może Bóg za pomocą tej czekoladki chciał abym uzmysłowił sobie że sam nawet z własym intelektem i wiedzą nie znaczę nic i cały czas stoję nad przepaścią.

  2. Jeżeli to nie jest 12 kroków dla chrześcijan to jest to sekta. Chrystus tam się nie liczy, tylko Billy W. Jakbym na Świadków Jehowy patrzył.

    1. Nie wiem kogo ty spotkałeś. Ja żadnego kultu jednostki nie widzę. Sekty też.

      1. Moja żona tak się zaangażowała że tylko Billy W. Chrystus to jest jakiś tam nie obecny, tylko siła wyższa, Wielka księga aa a autorytety kościelne nie istnieją bo jest wolność. Konsultowałem to z mądrzejszymi ode mnie w kościele i wcale nie są pewni czy to nie sekta. Dotarłem do materiałów tlumaczinych z angielskiego i wychodzi na to, że intencje są bardzo dobrze schowane i nie kończy się na jakimś otrzezwieniu a na uzależnieniu jednych od drugich.

        1. Przez indywidualne doświadczenie nie osądzaj całości. Łatwo się przejechać.
          Zapraszam w ostatni weekend lipca do Lichenia – to trochę poszerzy doświadczenie.
          Dziwne, by było gdyby spośród tysięcy grup, które cieszą się bardzo szeroką autonomią nie było grup toksycznych. Jednak ich ew. toksyczność brać się raczej będzie z łamania zasad AA niż ich stosowania.

  3. Jest 12 kroków dla chrześcijan i uważam że katolik powinien z tego korzystać a New Age który wchodzi tylnymi drzwiami. A mówię sprawdzałem temat, weryfikowalem swoje doświadczenie.

    1. Ujawnij to natychmiast, nie trzymaj u siebie. Jesteś odpowiedzialny za tysiące.

  4. Temat jeszcze pogłębiam a dla spragnionych :
    https://www.12krokow.com.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *