Posted on

Kościelne statystyki

Dostałem do wypełnienia ankietę dotyczącą mojej parafii.

Zebrane dane posłużą do opracowania kolejnego wydania  Universalis Ecclesiae Annus Census – kościelnego rocznika statystycznego.

Z policzeniem ślubów czy chrztów sprawa jest jasna, ale powiedzcie mi jak odpowiedzieć na pytanie: Liczba niewierzących.

Skąd ja mam to wiedzieć? Jakie kryteria przyjąć? Formalnej apostazji? Faktycznej niewiary ochrzczonego – deklarowanej albo ukrytej? Urodzonych, którzy nigdy nie przyjeli chrztu i nie wyznają żadnej religii?

Przypomina mi się historia z katechezy, gdzie uczeń wyznał, że jego rodzina w zasadzie nie wierzy i nie praktykuje. A potem trafiłem tam na kolędę. I co? Kreśili znak krzyża, odmawiali modlitwę, całowali pasyjkę. A ja, zwiazany powierzonym sekretem, uczestniczyłem w tym cyrku.

7 thoughts on “Kościelne statystyki

  1. 1. Zapytać na Mszy: "A teraz, ręka do góry, kto jest niewierzący" i liczyć (na głos, żeby się nie pomylić).
    2. Przejść się, jak po kolędzie, po ludziach z pytaniem jak w 1. Wersja dla leniwych – wysłać ministrantów.

  2. Żartujesz?

    Problem Kościoła jest taki, że niewierzący nie podniosą ręki, przyjmą po kolędzie, nawet złożą ofiarę. Nie przyznają się do niewiary, za to będą tę niewiarę bardzo cenić. Oczywiście będą chcieli mieć ślub w kościele (bo to ładnie) i poproszą o chrzest dla dzieci (na wszelki wypadek, albo "bo tak").

    Z tego robi się niesamowite zniewolenie Kościoła.

  3. wszystkich problemów (z wszystkimi ich odcieniami) Kościoła w statystyki ująć się nie da… ale rozsyłający ankiety powinni sprecyzować o co im chodzi; czy do tej ankiety na prawdę nie ma instrukcji wypełniania? może trzeba o nią poprosić 😉
    pewnie jestem pesymistką ale jakoś nie podejrzewam twórców ankiety o wnikliwość – moim zdaniem zadowolą się nieochrzczonymi, przynależącymi do innych wyznań, ewentualnymi apostatami
    z własną, wnikliwszą  statystyką i wnioskami trzeba się będzie zmagać w parafii
    powodzenia

  4. A ja myślę, że nie mozna od razu sadzić, ze ten ktoś jest niewierzący. Po czym to poznać? Po chodzeniu do kościoła? Chyba nie bo spryciule chodzą i nadają na kościół. Co my wiemy o nich, o sobie? Jestem wierząca tak myślę, a jak jest naprawdę, gdyby mnie poddać poważnej próbie, i każdego z nas. Jak bysmy zdali egzamin z naszej wiary? Myslę, ze to głupie zapytanie w ankiecie, bo ci co poza kościołem może są świadkami Jehowy, zielonoświątkowcami czy też do jeszcze innych wyznań należą. Moze oni ci na górze pytają o tych co praktykują> tylko dla mnie praktyka to tak jak w szkole – odbywa sie w terenie. nauka w kosciele, a praktyka w życiu.

  5. Jeszcze jeden głos w sprawie wiary / niewiary; dylemat myślę nieperyferyjny, trudny często do wyartykułowania – stąd cytat:
     
    „Główną przyczyną mojego odejścia od Kościoła wcale nie było zgorszenie rozpolitykowanymi księżmi, patriotyczno-prawicowym ukąszeniem polskiej hierarchii ani spory wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu – przy odrobinie dobrej woli, wiedzy historycznej i socjologicznego rozeznania przeciętnie inteligentny człowiek jest w stanie rządzące tymi procesami mechanizmy zrozumieć – lecz niemożność zetknięcia się z żywym Bogiem. Bezustannie prześladowała mnie myśl, że to, w co wierzę, czy też staram się wierzyć, nie jest Bogiem, lecz obrazami i interpretacjami wszczepionymi we mnie przez tradycję, wieki kościelnego magisterium i kulturę. Wszystko – od ugruntowanego w mojej wyobraźni wyglądu mesjasza po, by sparafrazować Swedenborga, zaświatową geografię – nie stanowi emanacji, czy choćby odprysku prawdy uniwersalnej, do której każdy podświadomie tęskni, lecz wypracowany w ciągu stuleci i ulegający na ich przestrzeni rozlicznym mutacjom konstrukt”
     
    http://czlowiekwsrodluster.wordpress.com/2011/02/09/rozmawialismy-nie-zarlismy-sie-o-katolicyzmie/
     
    wierzący czy nie? Mi brat w (nie)wierze…

    1. Jak się „konstrukta” tłucze, to jest dobrze, tak być powinno. Brakuje tylko kroku. Wielu by powiedziało, że zabrakło łaski wiary, ale to takie za łatwe.

  6. "zabrakło łaski wiary"… chyba rzeczywiście za łatwa odpowiedź; tyle, że dla mnie podobna do "brakuje tylko kroku"

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *