Opublikowano 5 komentarzy

Kościół domowy

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Kościół domowy albo sąsiedzki. Może to jest przyszłość Kościoła?

Greckie słowo “eklesia”, które tłumaczymy jako kościół, oznacza “zwołanie”. Nie było to słowo zarezerwowane na użytek religijny. W religijnym jednak kontekście oznacza to zwołanie Ludu Bożego. Tym, który woła jest Bóg. Tymi, którzy się “schodzą” to ludzie, którzy usłyszeli to wołanie i podporządkowali mu swoje życie.

To wołanie jest wyartykułowane. To nie jest dźwięk bez znaczenia, to co nas zwołuje to Jego Słowo.

Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego. ( Ps 95,7c )

Zatem Kościół to wspólnota ludzi wierzących i Boga. Bóg mówi, wspólnota słucha. Słowo, które Bóg wypowiada do swojego ludu, ma pierwszeństwo przed wszystkim. Najpierw pierwszeństwo przed modlitwą. Modlitwa jest odpowiedzią na Słowo. Staje się potem rozmową, ale ten pierwszy impuls wychodzi od Boga.

Słowo Boże jest też przed sakramentem. Ktoś kiedyś zadał pytanie: “Co należałoby wybrać w Kościele, gdyby trzeba było wybrać między Słowem a sakramentem?” To mocno teoretyczny wybór, ale gdyby do niego miało dojść, to lepiej byłoby wybrać Słowo.

Nie umniejsza to godności sakramentów. Po prostu bez Słowo nie rozumielibyśmy czym jest sakrament.

Słowo buduje wiarę, a wiara potrzebna jest i do modlitwy i do owocnego przeżywania sakramentów.

Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. ( Rz 10,17 )

Słowo zabrać najtrudniej. Pozostanie na kartce, w aplikacji, w ludzkiej pamięci. Zawsze ma moc budować wiarę. Bez wiary na nic się przydadzą mury kościoła, katechezy księży, nabożeństwa i sakramenty.

Pierwszym przejawem i fundamentem Kościoła powinien być Kościół Domowy, przeżywany w rodzinie, wśród bliskich, wśród przyjaciół.

Przyznajmy, że zostało to mocno zaniedbane. Nie rozmawiamy w domach o Bogu. Nie modlimy sę wspólnie, nie dzielimy się Słowem Bożym. Mamy swoje religijne potrzeby, ale idziemy z nimi do kościoła, do księdza.

Dobrze, że tam idziemy, ale początek bierze się z domu. Pierwsza komórka Kościoła, to rodzina.

Gdy zakazy i obawy odcinają nas od świątyni i duchownego, to mamy szansę, by odbudować to, co zostało zaniedbane – odbudować Domowy Kościół.

Kościół zaczyna się w domu. Kościół zaczyna się od ojca, matki i dzieci. Gdzie stąpnę tam Kościół. Tego nie da się zabrać, tego nie da się ograniczyć.

Budujmy w sobie świadomość, że jesteśmy w rodzinach Kościołem. Niech woła i gromadzi nas Słowo.

Kościół domowy to przyszłość Kościoła? Tak jak Kosciół wyrósł z łamania chleba po domach i nauczania po domach, tak do domów powinien powrócić.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++

To szkicowy fragment powstającego poradnika “Jak przeżyć i zachować wiarę bez kościoła i księdza?”

Chcesz więcej? Chcesz poznać kolejne fragmenty? Zapisz się na specjalną listę mailingową!

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

5 komentarzy do: “Kościół domowy

  1. Epidemia wcale nie pokazała, kto wierzy lub nie.
    Nie poszliśmy na Mszę, bo tak trzeba – dla wspólnego dobra, zdrowia, życia.
    Jesteśmy przed telewizorem na Mszy, na różańcu. Odczuwamy brak „bezpośredniego” spotkania, próbujemy się posiłkować tym, co w Internecie. Studiujemy więcej pism religijnych, na które wcześniej nie mieliśmy czasu. Wspólna modlitwa „poranna”, „wieczorna” – dłuższa, „żarliwsza”. Kościół to nie tylko mury świątyni, ale Kościół to my, Bóg obecny jest nie tylko w obrębie murów świątyni, ale wszędzie i cześć możemy Mu oddawać wszędzie (Gdzie dwóch lub trzech zbierze się w imię Moje, tam Ja jestem pośród nich). Brak ludzi w Świątyni nie musi być i nie jest wyrazem braku wiary, ale jest wyrazem troski o zdrowie własne, najbliższych i innych nieznajomych bliźnich.
    Może to też czas, gdy ci, którzy kiedyś się zagubili odnajdą właściwą drogę.

  2. Masz rację Estero.
    Rzeczywiście, smutne to.

  3. W uzupełnieniu: błędnie wpisałem swój nick. Teraz jest ok. Przepraszam.

  4. Epidemia pokazała kto naprawdę wierzy.
    Że nie ma problemów z ilością większą niż 50 osób na mszy.
    Że kościół w w Polsce w większości to tradycja, a brakuje żywej wiary.
    Że nie idziemy do kościoła ” bo się zarazimy i to niebezpieczne”, a w pracy jesteśmy codziennie po 8 godz . , chodzimy na zakupy i nikomu to nie przeszkadza, że może się zarazić albo kogoś zarazić.
    Tylko Kościół przeszkadza.
    Smutne to.
    ps. Jestem codziennie na Eucharystii, bo Jezus jest moją siłą.

  5. Wydaje mi się, ze potrzebna jest pewna wizja formacji dla wspólnot rodzinnych czy sąsiedzkich. Jest obecnie wiele dobrych programów i materiałów formacyjnych wypracowanych przez różne ruchy i wspólnoty eklezjalne. Teraz gdy mamy ograniczony dostęp do Eucharystii warto zauważyć ogromne bogactwo tego, co jest w internecie. Jest min.mnóstwo nagrań. Warto pomyśleć o jakimś informatorze, przewodniku dla osób, które dotąd nie wpadły na to, aby w sieci szukać zasobów formacyjnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *