Posted on

Kościół, który straci wiele

3 Niedziela Adwentu, C; (So 3,14–18a); (Iz 12,2–3,4bcd,5–6); (Flp 4,4–7); ; (Łk 3,10–18); Winnica 16 grudnia 2018.

Kazanie dostępne także w wersji mp3:

Bezpośredni link do pobrania tutaj:

https://api.spreaker.com/v2/episodes/16493820/download.mp3

Jedni ludzie, patrząc na Kościół w Polsce, mówią o kryzysie. Inni nie mogąc ochłonąć z zachwytu, uważając nasz Kościół za potęgę.

Co ja o tym myślę? Zanim powiem przytoczę pewną opinię na temat Kościoła, kogoś, kto, jak się przekonamy, uznawał, że jednak jest w Kościele kryzys.

Ten ktoś powiedział tak: „Z dzisiejszego kryzysu wyłoni się Kościół, który straci wiele. Stanie się nieliczny i będzie musiał rozpocząć na nowo, mniej więcej od początków. Nie będzie już więcej w stanie mieszkać w budynkach, które zbudował w czasach dostatku. Wraz ze zmniejszeniem się liczby swoich wiernych, utraci także większą część przywilejów społecznych. Rozpocznie na nowo od małych grup, od ruchów i od mniejszości, która na nowo postawi wiarę w centrum doświadczenia. Będzie Kościołem bardziej duchowym, który nie przypisze sobie mandatu politycznego, flirtując raz z lewicą, a raz z prawicą. Będzie ubogi i stanie się Kościołem ubogich. Wtedy ludzie zobaczą tę małą trzódkę wierzących jako coś kompletnie nowego: odkryją ją jako nadzieję dla nich, odpowiedź, której zawsze w tajemnicy szukali”. (ks. Joseph Ratzinger, wypowiedź na zakończenie cyklu wykładów radiowych w rozgłośni Hessian Rundfunk, 24 grudnia 1969)

Co myślicie o tej diagnozie i prognozie? Są to słowa ks. Józefa Ratzingera, późniejszego Benedykta XVI, wygłoszone dość dawno, bo w 1969 roku.

Czy się zgadzamy czy nie, przyzwoitość każe zbyt łatwo tej myśli nie lekceważyć.

Spróbujmy tę miarę przyłożyć do naszej parafii.

Czy wierzący w Winnicy stanowią mniejszość czy większość?

Zależy jaką miarę się przyłoży. Jeśli miarą będzie wizyta kolędowa, która niedługo się zacznie, to wyglądałoby, że wierzący stanowią większość, bo skrajnie nieliczne będą drzwi, które się nie otworzą.

Jeśli kryterium będzie zeszłotygodniowa niedziela, na zakończenie rekolekcji, to okaże się, mimo że sporo nas było w kościele, więcej niż zazwyczaj, to grupa tych, którzy byli w kościele była mniejsza od tych, którzy w kościele nie byli.

A gdyby kryteria trochę zaostrzyć? Nie jakoś bardzo, ale tak zwyczajnie i nawet czysto zewnętrznie – coniedzielna Msza Święta, codzienna modlitwa, post w piątek, spowiedź na Wielkanoc, to jestem przekonany, że grupa ta okazałaby się maleńka.

A przecież to czysto zewnętrzne kryteria. Nie zaglądamy jeszcze do głowy, do serca, do prawdziwych przekonań, do wiary.

Józef Ratzinger mówił o wyprowadzce Kościoła z budynków zbudowanych w czasach dostatku.

Jeszcze się nie wyprowadzamy, robimy co się da, naprawiamy co możemy, ale bądźmy szczerzy, nie mamy możliwości utrzymania tych budynków. Dach na domu parafialnym dziurawy, wieżę remontujemy w 90% z funduszy ministerialnych, kaplica na cmentarzu wygląda żałośnie. Trzeba stanąć w prawdzie, jest nieciekawie.

Osobiście jestem przekonany, że głos Józefa Ratzingera sprzed pól wieku, to głos proroka. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę, że nie jest to głos pesymistyczny, tragiczny, mówiący o upadku.

Tak, będzie to Kościół, który „utracił wiele”, maciupki, ubogi, być może spotykający się prywatnych mieszkaniach, ale będzie to Kościół, w którym ludzie odkrywać będą nadzieję, Kościół świadczący o Jezusie, Kościół silny Duchem.

Możemy śnić o potędze, biurach i funduszach, ale tak naprawdę powinniśmy pragnąć właśnie tego – mocy Ducha.

Dzisiaj gdy ludzie patrzą na Kościół to… śmieją się. Widzą jedno wielkie udawanie albo nieporadność, albo jedno i drugie.

Gdy nad brzegami Jordanu pojawił się prorok – Jan Chrzciciel, ludzie pytali go: „Co mamy czynić?” (Łk 3,12b)

Dzisiaj, gdy Bóg mówi do nas głosem innego proroka, powinniśmy zadawać sobie to samo pytanie: „Co mamy czynić?”

Jeśli nic nie zrobimy, jeśli nie postawimy sobie tego pytania, jeśli nie będziemy szukać odpowiedzi, to czeka nas smutny koniec – z Kościoła w Polsce nie zostanie kamień na kamieniu.

Ocaleją ci, którzy będą potrafili w centrum życia postawić Jezusa. Nie chodzi mi o jakąś godzinę w tygodniu, jakiś ochłap, ale o centrum życia. Ocaleją ci, którzy postawią na wiarę, na duchowość, na prawdę.

Ocaleją ci, którzy zrezygnują z przywilejów, nie będą flirtować ani z lewicą, ani z prawicą, obce im będę polityczne wpływy.

Ocaleją ci, którzy będą potrafili prawdziwie spotkać się z innymi wierzącymi, w grupach, które się modlą, które czytają Pismo Święte, szukają Bożej woli.

Ocaleją ci, Ratinger nie mówi o tym wprost, ale wiąże się to z jego opisem, którzy będą potrafili swoją wiarę przekazywać innym.

To nie opcja, to absolutna konieczność, na miarę żyć albo umrzeć.

Nie mówię o specjalnych okazjach i sytuacjach. Mówię o normalności szarego dnia. Ocaleją ci, którzy będą przekazywać wiarę swoim dzieciom, swojej rodzinie, swoim bliskim, tym, z którymi pracują, tym, których spotykają.

Jeśli chcesz wierzyć, masz być świadkiem. Jeśli nie chcesz być świadkiem, twoja wiara umrze. A nawet jeśli nie umrze, to będzie bezpłodna. Będziesz się cieszył swoimi pacierzami aż umrzesz. Potem się zdziwisz, jeśli Jezus powie ci na Bożym sądzie: „Nigdy cię nie znałem.” (por. Mt 7,23b)

Jezus mówi: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.” (Mt 7,21) A wolą Boga jest to byśmy byli świadkami, by Ewangelia była głoszona wszędzie, każdemu i aż po krańce ziemi.

„Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi.” (Dz 1,8) To jest wezwanie i obietnica Jezusa przed jego Wniebowstąpieniem.

A jak jest?

Ani Ducha, ani mocy, ani świadectwa. Za to stosy butelek przy wejściu do cmentarza. Inne świadectwo, innej mocy.

Gdzie się podziało nasze chrześcijaństwo?

Pytaj się siostro i bracie, „co masz robić?”.

Szukaj odpowiedzi i rób to, co ci Bóg podpowie.

Tam niżej możesz wpisać komentarz…


Skorzystaj z okazji!

Sprawdź aktualne promocje w naszym sklepie internetowym

KLIKNIJ: https://fundacjanaszawinnica.pl/pl/promotions


 

14 thoughts on “Kościół, który straci wiele

  1. Dziękuje

  2. Butelki koło bramy cmentarnej to raczej świadectwo niemocy i zniewolenia. Dziękuję za owocne dla mnie kazanie. Będziemy lub już jesteśmy, jak to Betlejem- mali i biedni, ale przez to co się wydarzyło jakże bogaci. Szczęść Boże.
    Małgorzata

  3. Kiedyś (byłem tego świadkiem) pewien ksiądz zadał ks. prof. Edwardowi Stańkowi pytanie: Co robić w obliczu tak szybkiej laicyzacji wierzących, zwłaszcza młodzieży? Ks. profesor chwilę zastanowił się i odpowiedział: Znajdź osobę, która myśli jak ty i zacznijcie coś razem robić.

  4. Wygląda na to że, w stosunku do Niemiec jesteśmy opóźnieni 50 lat. Może i dobrze, bo sądząc z ostatnich relacji, kościół w Niemczech doszedł do ściany, a właściwie to się na niej rozbija. ą jaki będzie tego rezultat?, zobaczymy, i niech to będzie lekcja dla nas.

  5. Bardzo dobre kazanie. Bóg zapłać!

  6. Dziękuję.

  7. Boje się sytuacji, gdy trzeba może będzie jechać 500 km żeby być na niedzielnej mszy świętej, bo tak mało będzie czynnych kościołów. Obym się mylił.

  8. Oby proroctwa się nie spełniły, musimy się wzajemnie ewangelizować i kochać drugiego jak siebie samego. Amen. Życzę błogosławionych Świąt Bożego narodzenia, patrzmy nie tylko oczyma ale i sercem.

    1. Bać się? Nie do końca. To o czym mówił Ratzinger to tylko pozbycie się złudzeń. Żałować złudzeń?

  9. Smutne ale też i prawdziwe.

    Czy książka „Opcja Benedykta” mówi o tym samym proroku?

    miłego dnia

  10. To proroctwo w Polsce nie sprawdzi się.Czas rozbiorowy był bardzo zły dla wiary i Kościoła w Polsce,dzięki wierze i Kościołowi.

  11. Bardzo dobre i ciekawe kazanie obrazujące rzeczywistość, a przede wszystkim zdanie: będziesz się cieszył swoimi pacierzami aż umrzesz, a na sądzie ostatecznym Jezus powie: nie znam cię. We wszystkim trzeba mieć umiar, czyli znaleźć czas i na czyny dobroci, o których mówi Jezus, i na modlitwę.
    Najprzedniejsze dobre uczynki, to także modlitwa (pacierz – oczywiście nie klepanie bezmyślne formułek). Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. Modlitwa potrzebna jest do wszystkiego: i do wiary, i do zdrowia psychicznego, i do miłości, i do czynienia dobra itd. Można się modlić zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy, w każdej pozycji, byleby to czynić poważnie, z wiarą, nadzieją i miłością. Dnia i nocy nie starcza, by omodlić tych, za których chcemy się modlić i którym modlitwę obiecaliśmy, dlatego modlimy się także wykonując różne czynności, np. gotując, sprzątając, spacerując, a nawet oglądając film czy inny program. Można modlić się słuchając modlitw z radia, telewizji czy youtube. Jezus powiedział: módlcie się, aby nie ustała wasza wiara, proście, a będzie wam dane, czyli modlitwa jest z woli Jezusa. Czasami słuchając homilii mam wrażenie, że księża sami zniechęcają ludzi do kościoła: mniej modlitw, więcej czynów. Kiedyś bardzo zachęcali do nabożeństw, Eucharystii, z której czerpiemy chęć i siłę do czynienia dobra i stawania się świadkiem Chrystusa, dziś odnoszę odmienne wrażenie. Np. nie przez mnożenie nabożeństw, modlitwa zasłużysz na zbawienie, bo zbawienie to łaska od Boga, a o tą łaskę chyba trzeba modlić się. Na pewno cnota: umiarkowanie we wszystkich sprawach służy człowiekowi. Człowiek starszy i chory, ubogi nie będzie biegał na grupy modlitewne, gdzie też trzeba płacić składki, czy kręgi biblijne, może to czynić także sam z konieczności sytuacji i żyjąc wg woli Boga.
    WIDZIMY, że ks. J. Ratzinger miał rację, ale trzeba mieć nadzieję, że może nie cofniemy się do początków chrześcijaństwa i Łamania chleba po domach prywatnych, jedynie…, chociaż, kto wie? I tu także potrzeba wsparcia modlitewnego. Jak dotąd, mnie modlitwa, szczera rozmowa z Jezusem: moim Bogiem, Przyjacielem, Panem i Zbawicielem, bardzo pomaga (to też jest moje świadectwo, którym dzielę się z moimi znajomymi).
    Podoba mi się to kazanie. Dziękuję, BÓG ZAPŁAĆ!
    Pozdrawiam i życzę nowych natchnień Ducha Świętego.

    1. Wydaje mi się, że nie chodzi o same wielkie czyny, ale o zwykły dzień, gdy jesteśmy z innymi ludźmi i trzeba swoim codziennym zachowaniem potwierdzać do Kogo się należy. Nie każdy nadaje się do wielkich czynów i aktywności. Ale z tego co P. Jezus mówił do św. Faustyny to jasno wynika, że modlitwa jest ważna, ale ” musi być też czyn”. I jeżeli modlisz się a człowiek inny cię potrzebuje, to wypada w imię tego dobra, porzucić modlitwę na tą chwilę. Sama mam z tym problem w praktyce, bo modlitwę lubię i ciszę.

      1. Do WM: to jasne. Ora et labora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *