Posted on

Król… pasterz i wódz…

Uroczystość Chrystusa Króla, C, Mława, 25 XI 2007

Jest taki epizod w Ewangelii, który jest kompromitacją dwóch apostołów – synów Zebedeusza. Otóż Jakub i Jan mają aspiracje być wicepremierami rządu, który, jak sadzą powołany zostanie przez Jezusa, chcą zasiąść po lewej i prawej stronie Jezusa. Do tego wszystkiego, dla realizacji planów, wysyłają swoją mamusię.

Ewangelia odnotowuje, że pozostałych dziesięciu się oburzyło, ale nie zdradza, czy było to oburzenie z racji miałkości myślenia Jana i Jakuba, którzy do tej pory nie pojęli na czym polegać będzie Królestwo głoszone przez Jezusa, czy też z powodu uznania, że to oni sami powinni otrzymać te posady. (por. Mt 20,20-28)

Jezus głosi przyjście królestwa, ale jednocześnie zapowiada, że to królestwo nie jest z tego świata. (por. J 18,36)

Inność tego królestwa i inność króla widzimy wyraźnie w dzisiejszej Ewangelii. Krzyż z żadnej strony nie przypomina tronu, ale jednak jest tronem! Mamy na nim króla – jest tak nazwany i nawet podpisany.

Jezus pokazał w sposób praktyczny to, co mówił w chwili zamieszania wywołanego przez władcze ambicje zebedeuszowych synów. A mówił wtedy: „Jezus przywołał ich [apostołów] do siebie i rzekł: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.” (Mt 20,25-28)

Ten zarys teorii Królestwa Bożego i królowania realizuje się bardzo precyzyjnie w scenie ukrzyżowania.

Mamy gdzieś mocno zakorzenione pojęcie, ze król to splendor, wygody, bogactwo i władza. Z władzy płyną stanowiska i profity. I to pojęcie władzy, trzeba przyznać, dobrze opisuje to, co się (niestety) na świecie dzieje.

Nie możemy jednak tego myślenia przekładać na to Królestwo, którego założycielem i władcą jest Jezus. Raz jeszcze podkreślmy, że to królestwo nie jest z tego świata i ludzkich miar do nich przykładać nie należy.

Należy natomiast przyłożyć miarę Pisma Świętego. Tam jest zawarty Boży plan wobec tego, który ma być królem.

W pierwszym czytaniu mamy krótki urywek tego momentu historii Izraela, gdzie pokolenia izraelskie wybierają Dawida na swojego króla. Nie jest to tylko ich wybór – Dawid zostaje wybrany najpierw przez Boga. I w tym wybraństwie znajduje się pewien plan i koncepcja królowania. Druga Księga Samuela zachowuje takie słowa: „Pan rzekł do ciebie [Dawidzie]: Ty będziesz pasł mój lud – Izraela, i ty będziesz wodzem nad Izraelem.” (2Sm 5,2b)

Mamy więc dwa zadania dla Króla – być pasterzem i być wodzem. Jedno i drugie jest istotne.

Pasterz to ten, który opiekuje się troszczy, dba o bezpieczeństwo, dba o paszę. Pasterz to ten, który broni i w razie konieczności gotowy jest oddać za owce swoje życie. Komuś się może wydawać, że pasterz to ten, który doi i strzyże swoje owce, ale dla nas ważniejsze od ludzkiego gdybania są słowa Jezusa. Przypomnijmy fragment ewangelii Jana: „Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości. Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. (J 10,10-11)

Bycie królem to bycie pasterzem, ale też bycie wodzem. To nie jest tak, że od Jezusa – naszego króla – mamy tylko oczekiwać paszy (zielonych pastwisk) i obrony przez złem. I to wszystko! On także czegoś oczekuje od nas. Tego mianowicie, że za Nim pójdziemy. Wódz bowiem, to ktoś kto prowadzi, za kim się idzie. Wódz prowadzi, i to prowadzi do walki, do bitwy.

  

       Czytaj także: Kazanie - Błogosław...

 

O jakim tu prowadzeniu mowa? To proste! Boże prowadzenie do prawo dekalogu – przykazania, Boże prowadzenie to nauka Ewangelii. Bóg wskazuje – tak trzeba żyć, tą drogą iść.

I nie chodzi tu o to, byśmy jak kapryśni klienci przeglądali różne towary (fragmenty jezusowego nauczania) i potem, wspaniałomyślnie, wybrali coś i wzięli dla siebie. Chodzi o to, by brać całość – wszystkie przykazania i całą ewangelię – i walczyć do przelania krwi, by znalazło to odzwierciedlenie najpierw we własnym życiu a potem w świecie.

Dziś czcimy Jezusa jako Króla. Oznacza to, że uznajemy w Nim Pasterza i Wodza. Zastanówmy się, czy rzeczywiście tak jest?

Czy faktycznie widzimy w Jezusie tego, który jest rzeczywistą, realną obecnością w naszym życiu, który może nas zaopatrzyć we wszystko, zadbać o nasze bezpieczeństwo, obronić nas? Czy Jezus jest naszym Pasterzem?

Czy faktycznie ufamy Jezusowi i idziemy za Nim – za jego nauczaniem, jego przykazaniami? Czy sercem uznajemy ich prawość, mądrość i słuszność? Czy walczymy o to, by żyć tak jak On nauczał? Czy Jezus jest naszym Wodzem?

Mamy w Ewangelii przykład człowieka, który choć miał wiele (bardzo wiele) grzechów na sumieniu to jednak zrozumiał i uznał, że Jezus dać mu może to, czego świat nigdy nie da (choć obiecuje). I zrozumiał też, że warto iść tam, gdzie idzie Jezus i zapragnął tego. Mamy przykład człowieka, który powiedział: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa.” (Łk 23,42) Mamy przykład człowieka, który usłyszał: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.” (Łk 23,43) Mamy przykład na czym polega zobaczenie w Jezusie Pasterza i Wodza i jaką to ma wartość! Wartość życia wiecznego!

Czy potrafimy to sami zobaczyć? Czy potrafimy tą drogą pójść?

 

Przeczytałeś? Skomentuj!
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *