Posted on

Nie wystarczy czytać o Bogu

V Niedziela Zwykła, A, Iz 58,7-10; Ps 112,4-9; 1 Kor 2,1-5; J 8,12b; Mt 5,13-16; Winnica 9 lutego 2014 roku.

W ostatnich dniach bp Dajczak w rozmowie z KAI powiedział, że „nie chodzi tylko o to, by ludzie słyszeli o Bogu, ale by Go doświadczyli.”

Biskup w tej wypowiedzi dotknął istoty rzeczy. Mianowicie wiara to nie jest teoria, ale praktyka. W wierze nie chodzi o to by tylko coś wiedzieć, ale by coś przeżyć.

Ta wypowiedź jest dobrym wprowadzeniem do pewnego wersetu z dzisiejszej liturgii słowa. Apostoł Paweł chce, mamy to w drugim czytaniu, „aby wiara (…) [Koryntian] opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.” (1Kor 2,5)

Oczywiście chodzi nie tylko o wiarę Kościoła w Koryncie, ale wiarę nas wszystkich.

O czym mówi ten werset? Otóż wiara musi mieć swoje oparcie. Jest to rodzaj fundamentu czy też kamienia węgielnego. Jest to coś, co podtrzymuje wiarę. Bez tego wiara się załamuje.

Tym czymś jest doświadczenie mocy Bożej.

Jednocześnie Paweł uczy nas o tym co NIE jest fundamentem wiary. Fundamentem wiary NIE jest ludzka mądrość.

To, że ludzka mądrość nie jest fundamentem nie oznacza, że nie jest ona ważna. Jest ważna, ale nie może być fundamentem. Tak jak pustaki i styropian są ważne w budowie domu, ale nie robimy z nich fundamentu.

Co to jest doświadczenie Bożej mocy?

Jest to realna pomoc jakiej doświadczyć możemy od Boga. Ta pomoc może przyjść do nas na wiele sposobów, w zależności od tego czego w danej chwili najbardziej potrzebujemy.

Ta pomoc to może być dla nas pocieszenie, gdy jesteśmy strapieni. Może to być jakieś szczególne światło, gdy musimy podjąć jakąś istotną decyzję. Może to być dar cierpliwości, do pielęgnacji chorego dziecka. Może to być też siła potrzebna do wyrwania się z nałogów. Może to być wreszcie moc, która objawi się w cudownym uzdrowieniu czy ocaleniu.

Wszystko to są przejawy Bożej mocy i Bożego działania.

I to jest fundament naszej wiary. Na tym nasza wiara się opiera. Bo wiara to nie jest teoria, ale praktyka.

Dlatego to jest takie ważne?

Jest ważne z tego względu, że bardzo wielu ludzi sprowadza wiarę właśnie do pewnej teorii. Mamy tam pewne prawdy, określone zasady, przykazania postępowania w różnych sytuacjach. I to wszystko jest prawdą, i to wszystko jest dobre. Jest tylko jeden szkopuł – tam często nie ma Boga. Więc trudno mówić, że jest to wiara.

W naszych kościołach, na naszych katechezach, w czasie naszej modlitwy można wypowiadać dużo słów „o” Bogu, ale samego Boga można tam nie znaleźć.

Jestem pewny, że słyszałeś o Bogu, ale nie jestem pewny, czy Boga doświadczyłeś.

A czy potrzebne to doświadczenie? Czy nie wystarczy znać katechizm? Znać przykazania? Znać zasady? I oczywiście się do tego stosować?

Nie wystarczy.

Nie wystarczy czytać o wędkowaniu. Trzeba jeszcze złapać rybę.

Nie wystarczy marzyć o pływaniu. Trzeba wsiąść do łodzi i podnieść żagle.

Nie wystarczy śnić o kobiecie. Trzeba jeszcze posmakować jej ust i przeżyć z nią całe życie.

Nie wystarczy chcieć wyjść za mąż. Trzeba jeszcze jakiemuś mężczyźnie powiedzieć „tak”.

Tak samo nie wystarczy czytać o Bogu, myśleć o Bogu, marzyć o Bogu, czy chcieć być z Bogiem. Trzeba jeszcze Boga posmakować.

Trzeba Go doświadczyć. Spotkać się z Nim. On nie jest teorią, ale realną, żywą osobą.

Jak to zrobić?

Przede wszystkim trzeba tego pragnąć, poszukiwać, o to się modlić. Szukać jak największego skarbu.

Jest w życiu wiele ważnych spraw – takich jak rodzina, praca i zdrowie. Jest też wiele błahostek – jak telewizja, chipsy i ciuchy.

Bóg jednak stać musi ponad tym. Szukanie doświadczenia Boga musi mieć absolutny priorytet. Ponad telewizję, chipsy i ciuchy. I ponad rodzinę, pracę i zdrowie.

Powinno wystarczyć takie rozumowanie: Jeśli Bóg jest, to jest wszystkim. Jeśli zaś jest wszystkim to nie traktuj go jak paczkę chipsów i konkurs skoków narciarskich.

Mówią, że jak Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko jest na właściwym miejscu.

A skąd tyle bałaganu u nas?

On dalej nie jest na pierwszym miejscu.

Zainteresowało Cię to kazanie?
zostaw ślad swojej obecności…

38 thoughts on “Nie wystarczy czytać o Bogu

  1. Piękne i trudne.

    1. Ale konieczne

    2. Kiedy człowiek tego pragnie Bóg który marzy o zbliżeniu się do człowieka i daje mu się poznać. Trzeba tylko dać Mu czas i nie zagadywać Go. Ma to wielki sens, ponieważ życie w bliskości Bożej zyskuje nowy wymiar(kolejneD). Zachęcam do poszukiwań.

    3. Zgadzam się z treścią powyższego kazania. To trudne doświadczyć samego Boga. Z przykrością stwierdzam że w Kościele na niedzielnej Mszy Św. nikt nie uczy nas jak dojść do tego etapu zażyłości z Bogiem. Można o tym usłyszeć w różnych grupach działających przy kościele. Nosimy więc w sercu obraz Boga, który karze, napomina, nakazuje, ogranicza, śmieszkuje, jest daleki i niedostępny. Na szczęście nie jest to obraz prawdziwego Boga ale na nieszczęście jest to obraz ludzi, którzy nauczają nas o Bogu. Moim zdaniem oni nie doświadczyli Boga. Z pustego i Salomon nie naleje. Wszyscy potrzebujemy takiego doświadczenia Boga by w konsekwencji stać się jedna z kart Jego Ewangelii.

  2. Dziękuje serdecznie, Ojcze! Cały czas trafne. Niech że Bóg błogosławi i wspiera!

    1. Mądrze Ksiądz to rozpisał. Często dopiero w obliczu naszych osobistych tragedii przypominamy sobie o Bogu. Ktoś powie: „Zaraz, zaraz… Ja chodzę do kościoła w każdą niedzielę, spowiadam się regularnie, (…)”. Wszystko fajnie, tylko odpowiedzmy sobie szczerze, w jakim stopniu idziemy tam dla Pana, a w jakim dla własnych celów, „żeby nas ludzie widzieli”.

      Dziękuję Księdzu za tę cenną lekcję i pozdrawiam.
      Z Panem Bogiem. 🙂

  3. To jest Życie!!!!!!!!!!!!!!!!Dziękuje
    Przepraszam,ale mam wrażenie -przeważnie kapłani mówią w liczbie mnogiej i wydaje mi się,że wierni traktują słowo Boże wygłoszone przez kapłanamodlę się, bo tak trzeba,bo jestem katolikiem.
    Proszę wybaczyć to jest moje zdanie.

  4. Moze piekne, bardzo pompatyczne i „natchnione”, nie moj styl i duzo bardziej wole Slowo Boze w jezyku ktorym obcuje na codzien, ale to kwestia stylu. Jesli chodzi o tresc, trudno zgodzic sie z ta interpretacja albo ujelabym ja w inne slowa. Wiara bez praktyki jest martwa, wiec oczywiscie ze wiara to teoria oraz praktyka. Teoria jest czytanie katechizmu czy pisma swietego i jego interpretacja. Teoria sa tez przemyslenia i modlitwa, dlatego mozna modlic sie na rozne sposoby – bedac biernym i zyjac slowem Bozym. Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy. (Mt 22,37-40). Czyli Bog jest najwazniejszy i przejawia sie on w kazdym czlowieku. Wiara to nie tylko znajomosc pisma i modlitwa, to przede wszystkim wcielenie tych dwoch elementow w wybor co zrobie z dzisiejszym dniem, jak bede rozmawiac z bliskim jesli przezywamy kryzys, czy przejde w mrozna pogode obok bezdomnego, glodnego, czy chocby nawet pijanego gapiac sie w niebo czy oferujac pomoc, czy bede tkwil w swoim swiecie, czy tez wyjde poza swoje poczucie komfortu i wciele „nadstawienie drugiego policzka” albo milosc i przebaczenie do tych co chca mnie „ukrzyzowac”. Bog wybaczyl kobiecie ktora oddawala sie za pieniadze i powiedzial „idz i nie grzesz wiecej”. Praktyka to wszystko to co mialo miejsce potem. Jakich dokonywala wyborow? Czy ulegala tym samym pokusom? Jak poradzila sobie z brakiem dochodu? Dokonujac wlasciwych wyborow mamy zywa wiare i praktyke ktora pokazujemy innym chrzescijanom. To co daje nam odwrocenie sie od wlasnego ego, nie uleganie zlosci, chec zrozumienia a potem pomoc czlowiekowi ktory jest obok – jest wlasnie laska Boza, tak jak wypatroszenie i usmazenie ryby jest niezbedne zeby jej smak byl dobry, i jak zycie z kobieta to male decyzje i wybory kazdego dnia. To przede wszystkim jakosc zycia, a zycie to nie fantazja, to codziennosc, nuda, niespodziewane reakcje innych, trudna polityka itp. Osobiscie, znalazlam ksiedza ktory na mszy odnosci Pismo do konkretnych sytuacji i rozwiazan. Ksiadz ktory dzieli wlasne slabosci i jak sobie z nimi radzi oraz co robi gdy upada. Latwo powiedziec „pamietaj o Bogu”, ale to teoria. A czlowiek? Latwiej pomoc malemu dziecku albo eleganckiemu starszemu panu, niz lokalnej szalonej ktora jest brudna i smierdzi albo narkomanowi. Najczesciej reakcja jest odwrocenie sie w bok, wydanie szybkiego sadu (sam sobie to zrobil wiec niech sam sobie radzi, nie widze go, nie widze) i strach (oj bo z takim nigdy nie wiadomo, jeszcze mnie okradnie albo czyms zarazi). Bezdomni i brudni lezacy na ulicy najbardziej tesknia za zwykla zyczliwoscia. Za usmiechem i troska – jak sie pan dzisiaj czuje? A w domu? Matka/ maz marudzi i znowu nie ugotowane, wiec wychodze spotkac sie z kolezanka czy oddaje swoj czas na zrozumienie i rozmowe (wyzalenie?) nawet jesli czuje sie atakowana lub zraniona. Jezus to Bog, a zyjac na ziemi slyszal najczesciej „jaki z Ciebie Bog? Udowodnij!” i nie udowadnial gdy byl do tego wyzwany, nie byl defensywny gdy ludzie mowili ze nie jest prawdziwy, nie obrazal sie i nie uciekal pozloscic sie za rogiem. Gdy ktos chcial sluchac tlumaczyl, gdy nie chcial, byl cierpliwy, spokojny i czekal. Pokazal ze jest to mozliwe a wsrod nas malo kto jest do tego zdolny. Powyzszy artykul jest prawdziwy ale zapedza nas w wyobrazanie sobie Boga, zamiast wlasnie go doswiadczanie, dlatego ze wiekszosc artykulu jest o tym czym jest teoria i dlaczego nie jest wlasciwa. Pomoc choremu dziecku byla swietnym przykladem, szkoda ze to tylko jeden krotki akapit. Po miesiacach pomocy choremu wyczerpanie jest ogromne i modlitwa sa tez nasze slabosci. Gdy popelnie grzech i mysle o tym ze musze pojsc do spowiedzi, czesto zanim tam dotre staram sie mniej i duzo mniej „obchodzi mnie” bycie dobrym czlowiekiem (choc juz nie moge sie znow doczekac bycia w lasce uswiecajacej). Nigdy nie slyszalam homili o tym co robic przed spowiedzia – jak znalezc rozwiazanie gdy sila modlitwy troche wiednie, a po modlitwie popelnie znow grzech. Jak pogodzic swiadomosc bycia zlym a jednoczesnie najdoskonalszym stworzeniem Boga? Kazdy grzeszy wiec czlowiek w niedoskonalnosci jest doskonaly. Jak polaczyc to z poczuciem winy ze wlasnie obrazilam samego Boga? Modlitwa pomaga sie wyciszyc i znalezc rozwiazanie, tak jak natchnienie w czasie mszy czy po dobrym kazaniu. Ale modlitwa to nie wszystko. Duzo wazniejsze jest to co z niej wynika. Co robie po tym gdy otrzepie kolana i wejde w ludzi.

    1. Wydaje mi się, że jest „drobna” różnica między kazaniem a artykułem.
      Krótki tekst kazania pozwala na wypunktowanie tego co najważniejsze (w danym momencie, sytuacji). Nadmiar słów, porównań i wyjaśnień nie rozjaśnia tematu, wręcz odwrotnie. Nie pozostawia też miejsca na myślenie – dochodzenie do własnych wniosków? Podawanie przez kapłana rozwiązań konkretnych sytuacji – nie dla mnie. „Ksiadz ktory dzieli wlasne ……..” to tylko dawanie świadectwa – nie może być dla mnie drogowskazem, może tylko podtrzymać mnie na duchu (na zasadzie – nie tylko ja mam problemy, inni sobie radzą to ja też potrafię). Nie muszę się zgadzać ze wszystkim co Ksiądz Zbigniew mówi (choć wcale nie jestem pewna czy to dobrze), ale daje mi poczucie wolności myślenia jednocześnie naprowadzając na właściwy „tor”.

      1. Definicja kazania: przemowa wygłaszana zwykle przez osobą duchowną. Nie jestem pewna do jakiej „drobnej” roznicy Pani sie odnosi, czy chodzi o to ze ta mowa jest na pismie? (?)

        Rozumiem Pani zdanie, ja rowniez wyrazilam swoje. Patrzac na ludzi wierzacych, na siebie i na kosciol, dla mnie jasnym przekazem jest dbaj o drugiego czlowieka bo w nim jest Bog i tym jest droga do niego (pierwsze czytanie i ewangelia z tej niedzieli mowia wlasnie o tym:). Zgadzam sie z podtrzymywaniem na duchu ale wazne sa wskazowki jak zyc. Moze nie kazdy chce zeby mu sie kosciol „wtracal” ale chcenia jest tez swiadectwo ktore dajemy, a nakladanie maski na msze zeby poza nim dzialac po swojemu jest tym co szybko wystawia nasza wiare na szykany. Z reszta… ksiadz wlasnie to napisal „nie wystarczy czytac o Bogu”. Moj komentarz dotyczy tylko tego ze na moj gust za malo w tym „praktyki”.

        Nie watpie ze format jakiego uzylam jest niedoskonaly / nie dla kazdego jasny – nie tym jestem z zawodu. Nie wszystko co Pani pisze jest jasne ale mysle ze roznimy sie wlasnie zasadniczo tym czego oczekujemy od instytucji kosciola (i nie sadze ze racja jest po ktorejs stronie, bardziej posrodku).

    2. Kościół nie chce od Pani, aby Pani się wymądrzała, lecz żeby była święta. To w konieczności się liczy.

      1. Kosciol to tylko instytucja – niedoskonala i niezbedna, nie jest tym samym co wiara i Bog. Swietosc to oddanie siebie Bogu – a w praktyce przewaznie wlasnie innym ludziom. W kosciele brakuje swietych malzenstw, a malzenstwo przeciez tego nie wyklucza. Czesto latwiej wrzucic na tace i odmowic „50 zdrowasiek”, niz odpowiedziec z miloscia do wyrzutow meza/zony – myle sie?

        Moj zamiar jest dokladnie odwrotny do wymadrzania: nie znam odpowiedzi i brakuje mi wskazowek jak radzic sobie ze zloscia, duma, jak odpowiadac miloscia na zycie, a gornolotne, pompatyczne okreslenia i zachwyty mi nie pomagaja – potrzebuje wlasnie praktyki i konkretnych wskazowek. Sadzac po artykule ksiedza Zbigniewa, nie jestem w tej potrzebie jedyna.

  5. Podziwiam precyzję pisania. Dla mnie kamieniem węgielnym wiary była mądrość Rodziców (pewnie dana przez Boga). Dopiero później fundament.

  6. Bardzo madre i trafne kazanie. Dla mnie Pan Bóg jest na pierwszym miejscu zawsze był i bedzie.Dziekuje mu za wszystko co dla MNIE UCZYNIŁ I UCZYNI.

    1. Dla mnie do niedawna mąż był na pierwszym miejscu, a Bóg wstyd mi za siebie był niżej. I stało się, czyli ustawilam właściwie hierarchię wartości po osobistej tragedii, jaką zafundował mi mój ubostwiony mąż, który ma romans i tak naprawdę to pokazuje mi i dzieciom, że ma do tego prawo. Bóg pomógł mi to przeżyć i pomaga cały czas, choć przyznam , że prosiłam Boga o inne rozwiązanie problemu, ale Pan Bóg najwyraźniej ma inny plan dla mnie i wierzę że najlepszy.

      1. Nie wolno przebóstwiać człowieka. Też miałam podobnie, lecz romansu nie było. Wbił gwóźdź inaczej..Mąż mi zadał takie cierpienie, najbliższy mi kiedyś, że wreszcie zwróciłam oczy ku górze. I za to cierpienie Bogu dziś dziękuję. Dodam tylko, że cierpienie bez Boga, które często jest łaską, zabija. Pierwsze przykazanie jest sensem wszystkiego. Pozdr.

        1. Jesli obie Panie wciaz zyja w tych malzenstwach, jednoczenie okazujac szacunek mezom ORAZ modlac sie za nich to mysle ze to najlepsze swiadectwo wiary ktora jest poparta praktyka (i swietosci). Jestem pelna podziwu i chcialabym miec taka sile.

  7. Dla mnie do niedawna mąż był na pierwszym miejscu, a Bóg wstyd mi za siebie był niżej. I stało się, czyli ustawilam właściwie hierarchię wartości po osobistej tragedii, jaką zafundował mi mój ubostwiony mąż, który ma romans i tak naprawdę to pokazuje mi i dzieciom, że ma do tego prawo. Bóg pomógł mi to przeżyć i pomaga cały czas, choć przyznam , że prosiłam Boga o inne rozwiązanie problemu, ale Pan Bóg najwyraźniej ma inny plan dla mnie i wierzę że najlepszy.

  8. Jak ?? spotkać Żywego Boga, od pewnego czasu modle się bym Go poczuła, by w moje życie wszedł Duch Święty i przewrócił je o milion stopni. Jeszcze Go nie ma.

    1. Bardzo interesujące . Oby więcej takich kazań w kościolach .

  9. Jeszcze raz Katarzyna. To co napisałam jest kontynuacją kazania. O takim osobisty spotkaniu Boga marzę dla moich osobistych i szkolnych dzieci.

  10. czasami trzeba na to doświadczenie czekać bardzo długo…nawet całe życie!

    1. Jasne, mozna przezyc cale zycie czekajac na cud. Ale mozna tez przezyc je przestrzegajac przykazan i oddajac je innym ludziom, przezwyciezajac swoj starch, zlosc, gniew i dume i doswiadczajac laski Boga w codziennosci.

  11. Drogi Księże, dziękuję. Tak, wiara musi mieć swoje oparcie. Jest to rodzaj fundamentu czy też kamienia węgielnego. Jest to coś, co podtrzymuje wiarę. Bez tego wiara się załamuje… . Pragnę by Bóg był wszystkim, aby za św. Augustynem móc twierdzić , że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu.

  12. Dziękuję za słowo komentarza do Ewangelii. Fundamentem jest sam Jezus Chrystus i to jest dla mnie nadzieja i ogromna tajemnica jaką mogę odkrywać w moim życiu poprzez modlitwę i słuchanie natchnienia Ducha Świętego, prosząc Go codzienne prowadzenie.

  13. Dziękuję Bogu za Ducha Świętego obecnego w moim życiu, bez którego nic bym nie rozumiała, za jego światło, natchnienia i prowadzenie. Ojcze wielkie dzięki za kazania. Z modlitwą B:)

  14. „Trzeba Go doświadczyć. Spotkać się z Nim. On nie jest teorią, ale realną, żywą osobą „. Podpisuję się pod tą prawdą obiema rękami ( a może rękoma ) i nie tylko. Doświadczyłam i doświadczam obecności Boga w moim życiu. Głęboka jest moja wiara. Wiem, że jestem otoczona Jego Miłością, że nosi mnie na swoich ramionach.

  15. Dziękuję.

  16. Dziekuje za wspaniałe kazanie 🙂 nic ująć nic dodać.Wcześniej napisałam,bardzo długi komentarz,ale niestety popełniłam jakiś błąd i wszystko znikneło:( Jeszcze raz dziekuje za to wspaniałe Ks.kazanie.Niech Bog Ks.błogosławi i strzeże.

  17. Jestem przykładem, że do Boga zaczynamy się modlić, gdy zaczyna się wszystko „walić”. A „wali „się dlatego, że nie stawiamy Go na pierwszym miejscu. On jest Bogiem kochającym, wiernym zawsze i również zazdrosnym. I widząc, że brniemy na manowce, chce nas ratować. Doświadczenie Boga jest jak zwiastowanie w życiu Maryi. Czyni z nas kogoś zupełnie innego. Daje wszystko, czego człowiek pragnie, bo przecież cały czas szukamy prawdziwej miłości, a nie jej namiastek. Tak bardzo jestem Bogu wdzięczna za całe moje niełatwe życie. Odzyskało ono sens, daje głęboką radość mimo trudności.
    Teraz odczuwam bardzo potrzebę prowadzenia innych do Boga. Tych najbardziej zagubionych, często nienawidzących Boga. Bo taki cud może Bóg uczynić z każdego życia.
    Gorąco pozdrawiam. Myślę, że droga przez internet jest bardzo potrzebna.
    Niech dobry Bóg błogosławi Ojcu i wspiera
    Z Bogiem
    Maria

  18. Serdecznie i grzecznie dziękuje za kazanie, ze wszystkim się zgadzam,dodam że ja doświadczam Pana Boga w przykrych sytuacjach, jeśli do tego podejdę z cierpliwością i wyrozumiałością .Pan moje serce napełnia słodyczą , jeśli mu do końca ufam.To się sprawdza.
    Marianna

  19. Myślę,że to co doświadczam od jakiegoś czasu w moim życiu to właśnie Boża Moc i Boże działanie.
    Serce i umysł wypełniony jest spokojem i poddaniem się woli Bożej,bez buntu,złości i stawianiu na swoim.
    Ale żeby tak się działo trzeba ciągle się duchowo rozwijać ,spotykać na swojej życiowej drodze ludzi takich jak ksiądz i inni,którzy pomogą zrozumieć,dostrzec to co najważniejsze w życiu.
    Pozdrawiam i dziękuję 🙂

  20. Ja może z innej strony. Jezus mówi ,, wy jesteście światłem świata”. Wy? To znaczy, że i ja. Chodzi mi o to, że Jezus dał mi to światło, jestem tym światłem. Tylko, czy je nie przygasiłam, czy je nie upaprałam, czy jaśnieje, czy tylko tli we mnie to światło. Bardzo mi się podobało i często cytuję książkę księdza ( uważam, że najlepszą), gdzie napisał ksiądz ,, pewna nauczycielka szkółki niedzielnej chciała przekazać dzieciom reguły chrześcijańskiego życia. Rozmowę na temat zaczęła od pytania; dlaczego ludzie mówią o mnie że jestem chrześcijanką? Wtedy jedno dziecko powiedziało; może nie znają Pani bliżej”. Mistrzostwo świata!! Te zdanie można cytować dla każdego chrześcijanina i myślę, że zbędna jest jakakolwiek dyskusja na temat tej ewangelii, jeśli nie odpowiemy na te pytanie. Czy ludzie wiedzą, że jestem chrześcijanką?

    1. Dla porządku: cytowany fragment też jest cytatem a raczej zapamiętaną myślą cudzą

  21. Ta książka z której cytowałam urywek, to ,,100x więcej do kochania”

  22. Dziękuję!

  23. Nie wystarczy czytać o Bogu, nie wystarczy modlić się w chwili którą wygospodaruję między jakimiś czynnościami, obowiązkami dając Panu Bogu to małe minimum wygospodarowane w pośpiechu miedzy kolejnymi zadaniami czy obowiązkami. Aby Bóg przemówił do mnie i ja mógł Go usłyszeć muszę się wyciszyć , odizolować od codziennych obowiązków, zmartwień, pogoni za uciekającym czasem i różnymi niepotrzebnymi rzeczami wtedy wsłuchując się w ciszę mogę Boga usłyszeć. Bo Pan Bóg nie będzie się przekrzykiwał z różnymi głosami które cały czas atakują mnie próbując zwrócić na siebie uwagę. Wybór należy do mnie koga będę słuchał.
    Bardzo dobre kazanie. Dziękuję.

  24. Dziękuję za wspaniałe kazanie. Wszystko o czym w nim mowa jakby tyczyło się mnie. Właśnie tak odkrywam łaskę Boga w moim życiu. Powoli, krok po krok robi w nim porządek. Pan wyzwolil mnie z nalogu, leczy z leków i gdy uciekam się do Niego w kłopotach, pociesza. Nie wszystko w moim życiu rodzinnym jest takie, jak być powinno ale modlę się i ufam, że to też z czasem Bóg uzdrowi. Wielkie Bóg zapłać Księdzu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *