Posted on

Niebieska czy czerwona?

IV Niedziela Wielkiego Postu, A; 1 Sm 16,1b.6-7.10-13a; Ps 23,1-6; Ef 5,8-14; J 8,12b; J 9,1-41; Winnica 26 marca 2017 roku.

Wielką tragedią jest nie widzieć, żyć w całkowitej ciemności i być zdanym na łaskę i niełaskę innych. Są jednak inne tragedie, zdecydowanie częstsze, kiedy to człowiek ma zdrowe oczy a nie widzi tego co istotne dla jego życia. Widzi, ale nie rozumie tego co się dzieje. Widzi, ale nie potrafi wyciągnąć żadnych wniosków.

Jest to czasem wielka tragedia, bo jest się czasami o krok od zbawienia, ratunku, albo okazji zdobycia czegoś cennego a nawet się nie wie jak to jest bliskie, nawet się tego nie szuka.

Słyszałem o rozbitkach u wybrzeży Brazylii, którzy dryfując w łodzi, bez żagla i wioseł, umierali z pragnienia. Morska woda nie nadaje się do picia, nie mieli zapasów słodkiej wody i umierali z pragnienia.

Nie wiedzieli, że o wyciągnięcie ręki, za burtą, jest woda, która może  ich uratować. Byli na oceanie, ale u ujścia Amazonki, która toczy takie masy wody, że na wiele mil wgłąb oceanu woda pozostaje słodka.

Ktoś inny lata całe spał na kanapie, nie wiedząc, że śpi na forsie – poprzedni właściciel faszerował ją regularnie gotówką, traktując swoją kanapę jak lokatę kapitału.

To jednak trochę wydumane przykłady, ważniejsze będą te wprost dotykające naszego życia.

Mamy oczy a nie widzimy, że nasze dziecko zaczyna mieć problemy w szkole, zaczyna się izolować, ciągle tylko komórka i komputer.

Mamy oczy a nie widzimy, że nasze małżeństwo wchodzi w kryzys, że coś się wypaliło, że zostaje tylko rutyna wzajemnych relacji a może i gorzej.

Mamy oczy a nie widzimy, że nasza wiara przygasa, że modlitwa staje się formalnością i tylko przyzwyczajeniem.

Nie widzimy, bo tak wygodniej, nie widzimy, bo zaślepieni jesteśmy źle pojętą miłością albo nienawiścią, albo zwyczajnie boimy się otworzyć oczy.

Właśnie te trzy rzeczy mogą nas zaślepiać – źle rozumiana miłość, nienawiść i strach.

Zacznijmy od zniekształconej miłości. Czasem mówimy na nią – ślepa miłość.

Mamo, tato – kochaj swoje dziecko, ale nie bądź ślepy i patrz jak ono postępuje, jak się zachowuje. Ono uczy się życia patrząc na ciebie i twoje reakcje. Jeśli tolerujesz różne rzeczy i przymykasz oczy (no właśnie – przymykasz) na różne zachowania, to uczysz swoje dziecko, że jest wszystko ok. Czasem dziecko jest niewinne ale czasem winne. Czasem postępuje dobrze a czasem źle. Zobacz to wszystko – jeśli zamkniesz oczy to wychowasz egoistę, który sam będzie nieszczęśliwy i unieszczęśliwi innych – na czele z tobą. 

  

       Czytaj także: Kazanie -Kup tego byka...

 

Mamo, tato – widzisz zazwyczaj, że dziecku potrzeba jedzenia i ubrania, książek do szkoły i jakiś rozrywek a nie widzisz, że to dziecko najbardziej potrzebuje być z tobą – chce ciebie najbardziej i ponad wszystko. Żaden ciuch i gadżet tego nie zastąpi.

Teraz nienawiść.

Szczególnym przypadkiem niewidzenia jest nienawiść. Czasem nawet tak mówimy: „Oślepłeś z nienawiści”. To nawet słychać w tym słowie: „nienawidzę cię” – „nie widzę cię”. Czasem ta nienawiść ma ostry przebieg – idzie na noże. Częściej jednak to są przypadki nie tak spektakularne, ale przewlekłe – niechęci, uprzedzeń, odrzuceń. Jeden z księży opowiadał mi o wiosce, którą po wojnie przesiedlono z kresów. Przesiedlono ją w całości razem z ich kłótniami i podziałami. I to zostało do dzisiaj. Już zapomnieli o co w ogóle poszło ich przodkom, ale dalej szczerze się nienawidzą, idą z dwóch stron wioski oddzielnymi furtkami do kościoła, siadają w różnych stronach, słuchają Ewangelii. To znaczy wydaje im się, że słuchają.

I strach.

Skutecznym zasłaniaczem oczu jest strach. Klasycznie to widać w podejściu niektórych do spraw swojego zdrowia i wizyty u lekarza. Lepiej nie wiedzieć co tam się dzieje, lepiej zamknąć oczy. 

Ślepa miłość, nienawiść i strach. To potężni przeciwnicy. 

Jak sobie z nimi poradzić? Najpierw warto sobie uświadomić jak nonsensowną taktyką jest zamykanie oczu. Małe dziecko jak jest przestraszone to zasłania sobie oczy. Oczy zasłonięte – potwór znika. Tylko, że nie znika. Najwyżej wydaje się, że znika.

Nie jesteśmy małymi dziećmi a często tak właśnie się zachowujemy.

Żeby widzieć to trzeba przede wszystkim chcieć widzieć. To nie jest wcale takie oczywiste. Z niewidomym, z dzisiejszej ewangelii Jezus o tym nie rozmawia, ale jest ciekawy moment przy innym ślepcu. Niewidomy Bartymeusz w Jerychu krzyczy za Jezusem a ten go pyta „Co chcesz, abym ci uczynił?” Uzdrawia go dopiero wtedy, gdy ten mówi: „Rabbuni, żebym przejrzał”. (por. Mk 10,46-51)

Czy chcemy widzieć? Odpowiedź wcale nie jest oczywiste. Wielu chce nie widzieć, nie wiedzieć, schować głowę w pasek.

Bo otwarcie oczu bywa bolesne, kosztuje. Czasem zmierzysz się z bolesną prawdą, czasem się rozczarujesz, czasem popłaczesz. Pytanie tylko czy chcesz żyć naprawdę, czy żyć w iluzji.

A wybór każdego dnia należy do ciebie. Każdego dnia, jak w Matrixie, przychodzi do ciebie Morfeusz i daje ci do wyboru dwie pigułki – niebieską i czerwoną. Wybieraj! Niebieska to świat iluzji. Czerwona to prawda. Neo wybrał prawdę, jednak ten wybór to był wybór mniejszości. Większość woli niebieski kolor. Większość woli świat iluzji i fikcji. Większość woli przeżyć całe życie śpiąc.

Dlaczego to wszystko mówię?

W piątek zaczną się w naszej parafii wieczorne spotkania dla małżeństw. Nie chcę twierdzić, że udział w nich to magiczna pigułka, którą połykasz i „pstryk” – otwierają ci się oczy i żyjesz prawdą.

To tak nie działa. Jednak decyzja pójścia na te rekolekcje jest pójściem we właściwym kierunku. Próbą otworzenia oczu. Trzy wieczory, trzy konferencje, które pozwolą ci zobaczyć swoje małżeństwo, swoją miłość, siebie samego i swoją żonę, męża. Zobaczyć prawdę i zrobić choć krok ku lepszemu. Jeśli było nie najlepiej, niech będzie lepiej. Jeśli jest dobrze niech będzie bardzo dobrze.

Troszczymy się o bezduszne samochody – dajemy je do przeglądu. Tym bardziej zatroszczyć się powinniśmy o swój związek. Temu mają służyć rekolekcje i warsztaty, które będą im towarzyszyły.

Jest jeden ważny aspekt otwierania oczu. Dotyczy wszystkich.

Gdy otwieramy oczy sami albo otwiera nam je człowiek – niekoniecznie nam przychylny, to jesteśmy z tą poznaną prawdą sami. I to jest bardzo trudne.

Gdy otwiera nam oczy Jezus, to dalej pozostaje to trudne, ale nie jesteśmy sami. Jesteśmy z Jezusem. Łatwiej wtedy pokonać trudności. 

Dzisiaj staje przed nami Jezus i pyta: „Co chcesz, abym ci uczynił?”

Bartymeusz powiedział: „Abym przejrzał!”

A ty czego chcesz? Czego pragniesz? Co odpowiesz?

 

 

 

Advertisements

8 thoughts on “Niebieska czy czerwona?

  1. Dzięki księże Zbigniewie.
    Pan Jezus też kiedyś mówił do zebranych słuchaczy prostym językiem i przypowieściami z codziennego życia. Bo to najbardziej przemawia do ludzkich serc. Na chwałę Pana i pożytku naszych serc.

  2. Jezu badz przy mnie i przy moich bliskich cały czas! Nigdy nie opuszczaj!

  3. Bardzo lubię tego typu kazania, gdzie Ewangelia jest ” wtapiana” i nawiązują do życia codziennego naszych czasów, wydarzenia z przed 2000 lat dzieją się teraz. Panie otwórz me oczy, jakie to piękne, ale ile trudu by patrzeć tak jak Ty Panie, chciałabym mieć Twoje oczy, o ile życie było by prostsze, gdyż Ty Panie nic innego nie głosisz tylko Miłość i dobroć. Nasz Ksiądz też głosi w podobny sposób Słowo Boże.Dzięki Ci Panie za takich Kapłanów.

  4. Panie spraw abym przejrzałem abym przejrzałem abym przemówił z uwielbieniem

  5. Spotkał Jezusa, odzyskał wzrok i dla niego zaczęło się życie NOWE. Na nowo będzie będzie układał swoje życie. Już nic nie będzie takie same bo jest człowiekiem uratowanym, ocalonym, zbawionym; pewnie też trafił do kościoła chrześcijan ! Chrześcijan, tzn. ludzi, którzy spotkali Jezusa, przejrzeli, zmienili myślenie i cieszą się ja ten, że są uratowani, ocaleni, usprawiedliwieni, zbawieni !!! Spotykają się na dziękczynieniu za zbawienie.
    Co się dzieje z nami ? Czyżby nasi pasterze nie rozpoznawali kolorów i karmili nas ???

  6. modlę się do Pana często abym przejrzała również polecam dzieciom te słowa niesamowite wołanie

  7. Czy ksiądz mógłby podsyłać niedzielne kazania jednak trochę wcześniej…? O tej porze mam już przemyślane, przemodlone i napisane kazanie – gdybym miał wcześniej tego maila skorzystałbym z Twojego przemodlonego Słowa. Nie raz wykorzystywałem jedną myśl, jedno zdanie, jakiś wątek – zbieram i słucham, bo dziś tak Duch mówi do Kościoła.

    1. Podsyłam zaraz po napisaniu. Takie jest jednak życie i taka presja codzienności, że najczęściej to robię w sobotę.
      Dlatego wcześniej szukam czegoś sprzed lat i wysyłam to w tygodniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *