Posted on

Niedziela jest co tydzień, a Bóg jest na co dzień.

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego, B; Dz 10, 34a. 37-43; Ps 118 (117), 1b-2. 16-17. 22-23; Kol 3, 1-4; J 20, 1-9 ; Winnica 1 kwietnia 2018.

Wielkanoc to czas, gdy częściej i mocniej niż zwykle przypominamy sobie o istnieniu kościoła. Więcej nas niż zwykle na nabożeństwach.

Jest to zatem okazja, by mówić o tym co najważniejsze, najistotniejsze, fundamentalne dla chrześcijaństwa. Mówić o tym z nadzieją, że ktoś, kto jeszcze tego nie rozumie zrozumie wreszcie. A ten, kto zrozumiał to już kiedyś, by w w swoim zrozumieniu się umocnił.

Powiem bardzo prosto: „Niedziela jest co tydzień, a Bóg jest na co dzień.” Jeśli o niedzieli przypominamy sobie tylko przy okazji niedzieli wielkanocnej to coś istotnego tracimy. Jeśli o Bogu przypominamy sobie od czasu do czasu, to tracimy bardzo wiele. Niedziela jest co tydzień, a Bóg jest na co dzień.

Mówię to nie po to, by zrobić sobie wstęp do gromienia teraz tych, którzy przychodzą rzadko do kościoła, którzy na co dzień zaniedbują pamięć o Bogu, nie modlą się, nie czytają Biblii.

Nie będę tego gromił ani piętnował, bo nie ma to najmniejszego sensu.

Jeśli ktoś nie przychodzi do kościoła, to znaczy, że ten kościół jest mu do niczego niepotrzebny. Jeśli ktoś się nie modli, to znaczy, że ta modlitwa niczemu mu nie służy.

Jeśli jakimś cudem znalazłbym sposób, by tych, którzy nie chodzą do kościoła zmusić do przyjścia, a tych, którzy się nie modlą zmusić do klękania rano i wieczorem, to nic bym nie uzyskał. Miałbym tylko tłumy, które się nudzą i czekają końca Mszy Świętej, i tłumy, które klęczą i cierpią, bo myślą o wszystkim tylko nie o Bogu.

To co jest potrzebne, to zmiana myślenia. Tego zaś wymusić nie można. Można coś pokazać, dać jakieś doświadczenie, skłonić do refleksji, podać argumenty, ale siła jest tu nieprzydatna.

Jakiś czas temu natknąłem się na zdanie wypowiedziane przez bardzo mądrego i Bożego biskupa Grzegorza Rysia. Słuchajmy i czytajmy go. Zdanie to brzmiało tak: „Chrześcijaństwo nie polega na tym, że przeczytamy Kazanie na Górze i dowiemy się, jacy mamy być. Siła chrześcijaństwa bierze się z doświadczenia żywego Jezusa. Bez odkrycia Zmartwychwstałego w wierze nic się nie dzieje! Mamy odkryć Chrystusa, który jest żywy” („Wiara z prawej, lewej i Bożej strony”, s. 219).

To bardzo celna myśl. Można ją zamienić na dwa obrazy. Pierwsza to człowiek, który zagląda do Ewangelii i czyta w niej o tym jak ma żyć. Czyta z życzliwością, z otwartym sercem, zainteresowaniem i pragnieniem nawet, by tak żyć. Czyta więc o tym, by miłować nieprzyjaciół, przebaczać, nie upierać się przy swoim, pomagać z życzliwością innym, dzielić się swoimi dobrami, być prawdomównym, opanowanym, radosnym, pełnym pokoju, cierpliwym, uprzejmym, dobrym, wiernym i pracowitym.

Zamyka potem Ewangelię i próbuje tak żyć – z prawdziwą szczerością. I doświadcza porażki. I albo szarpie się przez całe życie, rzadziej czy częściej próbując żyć według poznanej instrukcji, albo daje sobie spokój i do tej instrukcji już nie zagląda, nie bierze jej na serio, bo okazuje się ona za idealna, nierealna.

To jest bardzo częsty obraz i bardzo częsty błąd. Błąd, bo chrześcijaństwo to nie jest instrukcja postępowania, to nie są przykazania do wypełniania.

I drugi obraz. Jest na nim człowiek leżący na pobojowisku. Jest ciężko, ranny, przestraszony i nie może nic. I zjawia się ktoś, kto go znajduje, pochyla się nad nim, opatruje jego rany, bierze na ręce i wynosi z pobojowiska. Zjawia się ktoś, kto przywraca życie i daje siły.

Ten ktoś to Jezus.

Posłuchajmy raz jeszcze co powiedział biskup Ryś: „Chrześcijaństwo nie polega na tym, że przeczytamy Kazanie na Górze i dowiemy się, jacy mamy być. Siła chrześcijaństwa bierze się z doświadczenia żywego Jezusa. Bez odkrycia Zmartwychwstałego w wierze nic się nie dzieje! Mamy odkryć Chrystusa, który jest żywy”

Bardzo wielu ludzi traktuje chrześcijaństwo jako ciężar – trzeba je dźwigać i ciągnąć przez życie. To jest fałszywe chrześcijaństwo. Jeśli czujesz, że twoja wiara to ciężar, że to plecak z kamieniami, to… przestań wierzyć, bo to w co wierzysz i jak wierzysz jest fałszywe i pozbawione sensu.

Chrześcijaństwo to siła. Chrześcijaństwo to Jezus, który realnie i konkretnie wchodzi w twoje życie. Doświadczasz spotkania z Nim i tego, że przez to spotkanie stajesz się mocniejszy. Masz siłę, którą ci dał Jezus, i dopiero wtedy wezwania Ewangelii, by miłować nieprzyjaciół, przebaczać, być prawdomównym, opanowanym, radosnym, cierpliwym, dobrym i wiernym, stają się realne i możliwe.

Przykazania nie mówią ci tego jak musisz żyć, ale to jak możesz żyć, dzięki łasce Jezusa.

„Niedziela jest co tydzień, a Bóg jest na co dzień.” Nie traktuj tego jako przypominania o obowiązku – MUSISZ chodzić do kościoła i MUSISZ się modlić. Traktuj to jako wezwanie, by odnaleźć wiarę, która będzie twoim doświadczeniem Boga, doświadczeniem Boga nie jako teorii, pewnej idei albo historycznego przekazu, ale spotkaniem żywej i konkretnej osoby.

Gdy doświadczysz miłości i pomocy Boga nawet przez myśl ci nie przyjdzie, by opuścić niedzielną Eucharystię. Gdy doświadczysz Boga chętnie będziesz przed Nim zginał kolana.

Tego ci życzę – spotkania z żywym, zmartwychwstałym Jezusem. To spotkanie zupełnie odmienia życie.

Niedziela jest co tydzień, a Bóg jest na co dzień.

Napisz swój komentarz. Udostępnij dalej.




11 thoughts on “Niedziela jest co tydzień, a Bóg jest na co dzień.

  1. Jezus Zmartwychwstał, zaprawdę Zmartwychwstał! Czym, że jest to Zmartwychwstanie dla mnie? Po co mi to uczynił Jezus? Dlaczego ma mnie to odmienić? I czym miałaby być ta odmiana?
    Niedziela NIE jest, co tydzień.
    Tydzień jest to siedem dni. Licząc od niedzieli siedem dni (tydzień) Niedziela to ósmy dzień.
    „Zgodnie z tradycją apostolską, która wywodzi się od samego dnia Zmartwychwstania Chrystusa. Misterium Paschalne Kościół obchodzi, co osiem dni, w dniu, który słusznie nazywany jest Dniem Pańskim albo niedzielą” …1166. Str.287. Katechizm Kościoła Katolickiego.
    Bóg jest, na co dzień.
    Jeśli zechcemy ze względu na wolna wolę.
    Bóg jest, gdy słuchamy swojej duszy, gdyż każdy z nas ma osobista duszę, duchowy cel, który musimy osiągnąć w tym życiu. Jednak wtrącanie się materialnego świata, wrzeszczące, hałaśliwe ego zagłusza wołanie naszej duszy. Stąd nasze złe kierunki, błędne instrukcje. Ślepe uliczki w pogoni ambicji za materialnym celem. Tylko szept naszej duszy nastrojonej na „Boga częstotliwość” pozwala słyszeć Go, by znaleźć drogę powrotną do domu.

  2. Gdybyśmy mogli chociaż w niedzielę słuchać takich kazań to niejeden człowiek mający problem z wiarą mógłby się nawrócić.
    Niestety ludzie idą rzadko do kościoła i trafiają na kazania,które są dalekie od poprawnych zachęcających do przemyśleń. Potrzebujemy pięknych kazań,poruszających nasze serca.Dziękuję za piękne słowa.

  3. I to jest naprawdę Dobra Nowina!

    Serdeczne dzięki i błogosławieństwa ślę!

  4. Z wielka uwaga czytam kazania ksiedza i zawsze odnajduje cos co.mnie porusza i zmusza do zastanawiania sie nad soba swoim postepowaniem.Serdeczne dzieki.Bóg zaplac.

  5. Znamienne są słowa Piłata „co to jest prawda” – szukajmy jej w dobrze głoszonym słowie Bożym.
    Dziękuję za Kazanie, za głęboki sens przekazu.

  6. Dziękuję za kazanie. W tych czasach nic nie da się robić na siłę. Człowiek chce być wolny i robić wg własnego rozumu i sumienia (nie zawsze dobrze uformowanego, niestety). Dziś potrzeba przykładów, świadectwa życia, zainteresowania bliźnim, dobroci serca i życia wg woli Boga, rzetelnej wiedzy; potrzeba też łaski Zmartwychwstałego. Ja w swoim życiu ciągle doświadczam miłości Boga, Jego obecności, bliskości. Życzę Wszystkim wiary w obecność Zmartwychwstałego Chrystusa, Jego miłość i moc. Radujmy się! 💒Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał daremna byłaby nasza wiara i nasz życiowy trud. Warto żyć na co dzień w Komunii, w przyjaźni z Bogiem. Jak ja mam chwile trudności w wierze, to wołam do Jezusa w ślad za Apostołami: „Panie, przymnóż mi wiary”; nie opuszczaj mnie; prowadź, ratuj.
    Szczęść Boże.

  7. Najserdeczniejsze życzenia Wielkanocne dla Księdza oraz wszystkich tu piszących i czytających … by być widzialnym w…
    „by miłować nieprzyjaciół, przebaczać, nie upierać się przy swoim, pomagać z życzliwością innym, dzielić się swoimi dobrami, być prawdomównym, opanowanym, radosnym, pełnym pokoju, cierpliwym, uprzejmym, dobrym, wiernym i pracowitym.”


    Tak wyblakła, niewidzialna.
    Skrycie cicha, niesłyszalna.
    Celu rządna uparciucha.
    Z Ojca, Syna oraz Ducha.
    Czym jest Ona?
    Moja Moc niezniszczalna.
    Modlitewna, wyznawana.
    Dziełem ojców mych sławna.
    Moja wiara pradawna.
    Teraz…
    Tak wyblakła, nie widzialna…

  8. DZIĘKUJĘ za pouczjace słowo Boże często zadają sobie to pytanie czy rzeczywiście spotkałam się z Tobą w słowie Bożym Eucharystii modlitwie jakże często wypływa to z praktyki przyzwyczajenia *tak chcę spotkać Chrystsa i to nie przypadek ze trafilsm wlasnie dzisiaj na te pouczajace slowa

  9. Piekne, bardzo dziekujemy. Prawde napisala jedna Osoba ponizej – odnalazlam w tym siebie. Szkoda ze tak duzo mnie jednak tam gdzie byc czlowieka nie powinno

  10. Dziękuję,wymaga przemyślenia.Znalazlam w tym siebie.

  11. Jak zwykle bardzo dziękuję za przesyłane pouczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *