Opublikowano 6 komentarzy

Pierwsza Komunia i spowiedź – jeszcze inaczej

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Tekst napisany w lutym 2017. Nie pamiętam gdzie opublikowany i czy w ogóle opublikowany. Dodam, że sklepu “Grosik” już nie ma, a ja, choć wychowany na Tygodniku Powszechnym” podjąłem decyzję, by nie wydawać na niego już ani złotówki.

Gdy w drodze ze sklepu “Grosik”, gdzie kupuję Tygodnik Powszechny, rzuciłem okiem na okładkę i przeczytałem tezę – postulujemy: najpierw Pierwsza Komunia, potem spowiedź – przypomniał mi się dziad proszalny z Konopielki: “A diabeł chce zmieniać, ulepszać (…) słońce wzejdzie na zachodzie a zajdzie na wschodzie.”

Gdy emocje opadły, postanowiłem – nie szukając diabła – przyjrzeć się argumentom, nie odrzucać od razu, ale podyskutować z nimi. Przyznając (i doświadczając jako proboszcz), że sprawa Komunii Świętej jest dużym wyzwaniem i czasami problemem, pozwolę sobie – jako głos w dyskusji – przedstawić inną koncepcję komunijnych rozwiązań. Spowiedź będzie w niej przed Komunią, ale całość, ośmielam się twierdzić, będzie jeszcze bardziej rewolucyjna.

Zacznijmy od początku. Kto lepiej niż rodzice zna ich dziecko? I kto powinien być najbardziej za dziecko odpowiedzialny, także w dziedzinie wiary, jak nie rodzic?

W kontekście obecnej dyskusji o sześciolatkach w szkole pada zarzut, że dziecko zostaje zawłaszczone przez machinę oświatową i aparat państwa. Czy to samo nie dzieje się obecnie, na płaszczyźnie wiary, gdzie dziecko zostaje zawłaszczone przez proboszcza i aparat katechetyczny?

Oczywiście mówi się oficjalnie o pomocniczej funkcji Kościoła w wychowaniu dzieci, wzywa się rodziców do odpowiedzialności, ale praktyka jakby szła w innym kierunku.

Pomyślmy – co by usłyszeli w kancelarii parafialnej rodzice dziecka, po zakomunikowaniu swojemu proboszczowi, że nie poślą dziecka na religię, bo sami postanowili wziąć odpowiedzialność za jego katechizację? Sami będą go katechizować.

Może kazałby przedstawić dyplom ukończenia studiów teologicznych z przygotowaniem pedagogicznym? Może chciałby misji kanonicznej od biskupa? Może by nakrzyczał i naubliżał od dziwaków? A na pewno by się zdziwił i miał taką rodzinę “na oku”.

A może zaufać? Może zostawić tę edukację i inicjację religijną rodzicom? Może przestać ich wyręczać, bo wyręczanie uczy bierności – bo ksiądz i katechetka zajmą się wiarą dziecka jak należy, profesjonalnie?

Nie powiem, że w podskokach i radośnie rodzice w to wejdą, ale przyparci do muru, gdy uwierzą, że jeśli nie oni to nikt za nich tego nie zrobi, zaczną robić to co do nich należy i co także dla nich będzie błogosławieństwem.

Przypomina mi się historia z dawnych jeszcze czasów opowiedziana przez pewnego proboszcza, który borykał się z wielością punktów katechetycznych. Dzieci jednej ze szkół nie były objęte katechizacją a czas mijał. Wreszcie w czasie kolędy, w desperacji i z wyrzutem sumienia, powiedział rodzicom tych dzieci tak: “Zrozumcie mnie proszę i wybaczcie, że nie mam jak zająć się waszymi dziećmi – to są podręczniki do religii, przygotowujcie te dzieci sami, tak jak potraficie”.

Przed komunią okazało się, że te dzieci były najlepiej przygotowane.

Kto zna najlepiej dziecko jak nie jego rodzice? Dlaczego więc jakieś urzędnicze decyzje Kościoła decydują kiedy dziecko ma pójść do Pierwszej Komunii Świętej?

Toczyła się ostatnio dyskusja, w związku z wcześniejszą “branką szkolną”, w której klasie dzieci powinny przystępować do Komunii – w II czy też może w III? Gdy zapytał mnie o to jeden z dziennikarzy odpowiedziałem, że dziecko powinno przystępować do Pierwszej Komunii Świętej wtedy, gdy będzie przygotowane. Klasa do której się chodzi nie ma tu najmniejszego znaczenia.

A o tym kiedy przyszedł ten czas niech zadecydują rodzice. Kiedy uznają, że jest to ten czas niech wyślą swoje dziecko do… spowiedzi. Spowiednik oceni poziom duchowego rozwoju dziecka i potwierdzi decyzję rodziców. Może też wstrzymać, ale nie będą to, sądzę, liczne przypadki.

A potem… uroczysty dzień komunii? Dzień Komunii – tak, ale nie uroczysty. Przynajmniej nie w sensie pompowania zewnętrznej otoczki – ciągłych prób, ustawiania, uczenia się wierszyków, strojów, dekoracji, podziękowań, fotografów i kamerzystów.

Gdy dziecko będzie dopuszczone do komunii przez rodziców i wyspowiadane przez księdza przyjmie swoją Pierwszą Komunię we wtorek rano 12 października albo piątek wieczorem 23 marca. Może będzie na tej Mszy Świętej jakaś koleżanka ale najpewniej będzie samo ze swojej klasy. Rodzice będą wiedzieć, że jest szczególny moment – inni w kościele zapewne nie.

Oznacza to w praktyce likwidację uroczystości Pierwszej Komunii Świętej – i bardzo dobrze, bo praktyk, które narosły wokół tej uroczystości wyprostować chyba się nie da.

Zauważmy ciekawą rzecz – w modlitwach eucharystycznych są wstawki na okoliczność chrztu, bierzmowania i ślubu. Nie ma natomiast wstawki na okoliczność przyjmowania pierwszy raz Komunii Świętej. Przeoczenie czy raczej uznanie, że taka wstawka nie jest potrzebna?

Czy przedstawiona koncepcja Pierwszej Komunii Świętej przeżywanej indywidualnie i rodzinnie nie jest zbyt idealna i marzycielska? Oczywiście, że tak, dlatego proboszczowie będą mieli jednak zajęcie.

Trzeba co jakiś czas “zgarnąć” dzieci – popytać, sprawdzić, przypomnieć, utrwalić, zmotywować. Wyłowić też trzeba te dzieci, których rodzice faktycznie okazali się niewydolni. Tymi dziećmi trzeba się w zastępstwie zająć, pomóc im i trochę zastąpić rodziców.

I na koniec możemy urządzić Komunię Generalną. Już w całej grupie i uroczyście. I może nie jedna uroczystość, ale dwie, trzy w roku? Dla większości dzieci będzie to kolejna Komunia, dla niektórych pierwsza.

Czy Kościół gotów jest przyjąć taką koncepcję? Czy gotów jest tak zaufać swoim wiernym? Czy nie idą te zmiany za daleko?

Radzę zapiąć pasy, za chwilę będzie czołowe zderzenie. To co przedstawiłem to nie są marzenia idealisty czy knowania heretyka, ale zarządzenie Kościoła obowiązujące od ponad stu lat a może i dłużej.

Pius X wprowadzając Komunię młodszych dzieci dokonał pewnego przełomu, ale też dał świadectwo pewnej tradycji.

Zajrzyjmy do dokumentu “Quam singulari”, by wyłowić z niego co smakowitsze kąski.

“Doprawdy, niepodobna dopatrzyć się rozumnej przyczyny, dla której teraz ma się od dzieci wymagać nadzwyczajnych jakichś przygotowań do pierwszej Komunii świętej, skoro dawniej ssącym niemowlętom dawano pozostałości świętych postaci. Wszak dzieci te znajdują się w szczęśliwszym stanie pierwotnej czystości i niewinności; a wobec tylu w obecnych czasach zasadzek i niebezpieczeństw, potrzeba im bardzo owego pokarmu mistycznego.” [Quam singulari]

A zatem: Wyłączmy pompy komunijne tworzące ciśnienie (spotkania, nabożeństwa, próby, przymiarki, składki, prezenty) i potraktujmy Pierwszą Komunię spokojnie i z prostotą, co nie jest sprzeczne z szacunkiem dla Eucharystii.

“Co się więc tyczy spowiedzi, to za wiek rozeznania trzeba uważać ten wiek, w którym dziecko zdoła już odróżnić to, co uczciwe, od tego, co jest nieuczciwe, czyli wiek, kiedy dziecko dochodzi do jako takiego używania rozumu. Podobnie co do pierwszej Komunii, należy uznać za wiek rozeznania ten, w którym dziecko umie odróżnić Chleb eucharystyczny od zwykłego chleba, a to właśnie jest ów wiek, w którym dziecko osiągnęło używanie rozumu.” [Quam singulari]

A zatem: Niewielki i prosty – “jaki taki” – jest poziom wymagań.

“W jakim wieku należy podać dzieciom święte Tajemnice? Tego nikt ustalić nie może lepiej od rodziców dziecka i kapłana, któremu dzieci wyznają swe grzechy. Do nich bowiem należy znajomość i osąd, czy dzieci zdobyły już jaką taką znajomość tego przedziwnego Sakramentu i czy odczuwają pragnienie przyjęcia go.” [Quam singulari]

A zatem: Dzieci do Pierwszej Komunii Świętej powinny przystępować w różnym czasie – określonym indywidualnie. Komunia to nie komuna.

“Wiekiem rozeznania tak co do spowiedzi jak i co do Komunii jest wiek, w którym dziecko zaczyna rozumować, czyli mniej więcej rok siódmy, niekiedy nieco później, niekiedy nawet wcześniej.” [Quam singulari, 1]

A zatem: Generalnie troszkę za późno dzieci przystępują u nas do Pierwszej Komunii Świętej. Dobrze, że gdzieniegdzie zachowała się czy wraca praktyka wczesnej Komunii.

“Do rodziców zaś i ich zastępców oraz do spowiednika należy, według Katechizmu Rzymskiego, dopuszczanie dziecka do pierwszej Komunii świętej.” [Quam singulari, 4]

A zatem: O dopuszczeniu do Pierwszej Komunii Świętej decydują rodzice i spowiednik a nie proboszcz i katecheta.

“Raz lub więcej razy w roku niech proboszczowie zapowiedzą i urządzą generalną Komunię dzieci i dopuszczą do niej nie tylko te dzieci, które dopiero pierwszy raz komunikują, lecz także i te, które tak było wyżej powiedziane, za zgodą rodziców lub spowiednika, już przedtem po raz pierwszy przystąpiły do Stołu Pańskiego. Jedne i drugie dzieci należy wpierw przez parę dni pouczyć i przygotować.” [Quam singulari, 5]

A zatem: Po prostu to zróbmy.

Diabeł lubi zmieniać – to prawda. Z tym, że zmiany już nastąpiły. Bez szumu i wielkich dyskusji odeszliśmy od wskazówek świętego papieża.

Może warto wrócić?


W tak zwanym “międzyczasie” powstał program “Z mamą i tatą do Pierwszej Komuni”:

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

6 komentarzy do: “Pierwsza Komunia i spowiedź – jeszcze inaczej

  1. Ale czy proboszczowie ?
    Święta prawda – To rodzic powinien być odpowiedzialny za wychowanie dziecka ,a jak nie potrafi to niech przyjdzie do proboszcza po przypomnienie katechizacji a jak nie ma czasu to niech wyrzuci telewizor.
    Proboszcz powinien być egzaminatorem dojrzałości rodzica i dziecka do pierwszej komunii i Sakramentu Bierzmowania
    Na kierowcę nie szkoli Minister Komunikacji tylko profesjonalny wykładowca.
    Tak może nareszcie rodzic będzie tym kim powinien być!
    Może nareszcie Proboszcz będzie odpowiedzialny za Właściwe przygotowanie narzeczonych do roli rodziców i odpowiedzialny za dojrzałość rodzicielską do SAKRAMENTU małżeńskiego .
    A dlaczego SAKRAMENT Bierzmowania jest ……………………Amen.

  2. Tylko mam jedno zastrzeżenie. Współczesna rodzina ma mało czasu dla dzieci a przygotowanie religijne…daje dużo do myślenia. To czasem babcie, czasem mamy, a czasem nikt, bo np nikt z rodziców nie zna podstaw to jest nawet pacierza. Nie będę dalej krytykowała. Jestem natomiast za podstawami przygotowania dzieci do komunii i spowiedzi. Reszta w starszych klasach.

    1. To nie wiedzą po co jest małżeństwo, a na pobranie + 500,- to jest czas !

  3. Dziekuje za te przemyslenia. Niezwykle trafne. Kiedy wreszcie nauczymy sie sluchac Kosciola, Papiezy o Bogu nie wspominajac?
    Ojcze Zbigniewie, niech Cie Bog blogoslawi.

    Ks. Tomasz

    1. Tylko mam jedno zastrzeżenie. Współczesna rodzina ma mało czasu dla dzieci a przygotowanie religijne…daje dużo do myślenia. To czasem babcie, czasem mamy, a czasem nikt, bo np nikt z rodziców nie zna podstaw to jest nawet pacierza. Nie będę dalej krytykowała. Jestem natomiast za podstawami przygotowania dzieci do komunii i spowiedzi. Reszta w starszych klasach.

      1. Jeżeli Babcie i Dziadkowie nie przygotowali swoich dzieci do roli rodziców, to jeszcze jest czas na odrobienie zaległości. CZAS UCIEKA WIECZNOŚĆ CZEKA !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *