Posted on

Poganin czy chrześcijanin?

Czwartek XI Tydzień Zwykły; 2 Kor 11,1-11; Ps 111,1-4.7-8; Rz 8,15; Mt 6,7-15 ; Winnica 22 czerwca 2017

Trzeba uważać, by się nie pogubić…

Jest bowiem wielu jezusów, wiele duchów, wiele ewangelii (więcej niż cztery), wielu bogów, wiele sposobów modlitwy. Przed tym wszystkim przestrzega dzisiejsze Słowo.

Można w swojej gorliwości bardzo się starać, a okazać się może, że stajemy się podobni do pogan.

Bardzo trzeba uważać, by się nie pogubić…

Co możemy zrobić, by się nie pogubić?

W Ewangelii Jezus uczy nas modlitwy „Ojcze nasz”. Ryzykowne jest powiedzieć, że jakaś jej część jest ważniejsza od reszty. Chciałbym jednak, byśmy szczególną uwagę zwrócili na prośbę: „Niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie.” (Mt 6,10b)

„Bądź wola Twoja” to pewien konkretny drogowskaz. Oczywiście, jak wszystko, może się stać i to wezwanie pustym sloganem. Niemniej jednak kryje się w tych słowach kompas pokazujący kierunek naszego życia.

Rozróżnienie między chrześcijaństwem a pogaństwem nie przebiega w ten sposób, że jedni i drudzy chodzą do różnych świątyń, że mają inne rytuały i nabożeństwa.

Kwestia zewnętrznych praktyk jest wtórna wobec duchowości albo, mówiąc prościej, mentalności.

Chrześcijaństwo to poczucie, że jest się w Bożych rękach, i że tak jest dobrze. Jest to poddanie się Bożej woli wyrosłe ze świadomości, że to my stworzeni jesteśmy na obraz i podobieństwo Boga. Zawiera się w tym pragnienie, by nasz obraz stawał się jak najbardziej czysty i prawdziwy – podobny do oryginału.

Nie na darmo osobiste zapiski św. Jana Pawła II nosiły tytuł: „Jestem bardzo w rękach Bożych”. Można pewnie stworzyć definicję świętego – to ten, który pozwolił się trzymać w ręku Boga.

Tak jest w chrześcijaństwie. W pogaństwie zaś jest dokładnie odwrotnie. Jest tam ciągła próba stworzenia Boga na swój obraz i podobieństwo. Próba stworzenia lub nagięcia Go. Dlatego poganie chcą „zagadać” Pana Boga z nadzieją, że ten ulegnie im. Jeśli nie ze swojej słabości to dla świętego spokoju.

Streszczając – chrześcijaństwo to my w Bożym ręku. Pogaństwo to Bóg w naszym ręku.

  

       Czytaj także: Kazanie -Kup tego byka...

 

Jest też różnica w sposobie trzymania. Bóg trzymając nas w ręku jest troskliwym ojcem, który dba o nasze bezpieczeństwo, troszczy się i chroni. Nie ma tam zniewolenia. Są więzi, ale są to więzi miłości.

Poganin trzymając, próbując trzymać, Boga w ręku, czyni z niego narzędzie, chce go wykorzystać.

Tego wszystkiego najczęściej nie widać na zewnątrz.

Widzimy klęczącego człowieka, z różańcem oplatającym jego dłoń i nie wiemy tak naprawdę czy to chrześcijanin czy poganin. Czy ten ktoś chce zagadać Boga, czy oddać się Bogu.

Idzie pielgrzymka i nie widać kto tam chrześcijanin a kto poganin, kto powierza się Bogu a kto chce od niego coś wywalczyć.

Nawet wśród uczestników Wieczernika nie mamy pewności.

Proszę się jednak nie martwić. To nie jest nasze zadanie – tropić wokół pogan.

Naszym zadaniem jest tropić poganina w sobie.

I od razu powiem, że nie sprowadza się to do prostej obserwacji i stwierdzenia „jest” albo „nie ma”.

Każdy z nas ma bowiem w sobie coś z poganina, jakąś jego cząstkę. Nie pytajmy zatem, czy mamy w sobie poganina, bo mamy go z całą pewnością. Pytajmy raczej, ile go mamy, gdzie on się ulokował i jak szeroko się rozsiadł.

„Bądź wola Twoja” to sprawdzian naszej wiary. Nie w tym jednak sensie, że częste powtarzanie tego zdania czyni z kogoś chrześcijanina.

Trzeba raczej obserwować siebie w zderzeniu z tym zdaniem.

„Bądź wola Twoja” i co? Co czujemy? Żal, smutek, rezygnacja? A może złość i pretensja?

A może poczucie przegranej? Poczucie krzywdy?

To nie jest takie proste powiedzieć „bądź wola Twoja”. Trzeba się jednak w tym ćwiczyć, o łaskę takiej wiary prosić.

Ze zgodą na Bożą wolę wiąże się mocno prostota i czystość. O nich wspomina św. Paweł (por. 2Kor 11,3)

Pogaństwo będzie zawsze komplikowało i mnożyło. Mnożyło modlitwy, wymyślało nowe, poszukiwało wciąż nowych objawień, przeżyć, doznań, fajerwerków.

Chrześcijaństwo będzie proste jak znak krzyża, jak dłoń trzymająca dłoń kochanej osoby, jak spojrzenie w oczy, jak słowa, które płyną z serca.

Chrześcijaństwo będzie też czyste. Jak łzy pokutnika, jak dziewczynki sypiące kwiatami, jak marzenia dziecka.

Pogaństwo zawsze będzie skażone – interesem, wyrachowaniem, manipulacją.

Jest taki szczegół związany z nawróceniem św. Pawła, na który pewnie nie zwróciliśmy uwagi. Paweł zmierza do Damaszku, by rozpocząć nowy etap prześladowania chrześcijan. W drodze objawia mu się Jezus. Paweł traci wzrok i prowadzony za rękę wchodzi do miasta.

Czy wiadomo gdzie się zatrzymał? Pod jakim adresem?

Numeru domu i mieszkania nie znamy, ale wiemy jak nazywała się ulica. Była to ulica Prosta (por. Dz 9,11)

Można to zinterpretować na sposób symboliczny. Oto z pokręconego życia wszedł na ulicę Prostą.

Życzyłby każdemu – sobie i wam – wejścia na taką drogę. Na drogę prostą i czystą. Na drogę świętości, gdzie mówi się „bądź wola twoja” i czuje się ulgę, i ukojenie, i pokój.

Wpisz swój komentarz.

Dla mnie jest to dowód, że ogląda to ktoś żywy.

Advertisements

29 thoughts on “Poganin czy chrześcijanin?

  1. „Bądź wola Twoja”. Nie domagaj się, nie czyń z Boga zakładnika. Ale patriarcha Jakub nie tylko się domagał, on nawet bił się z Bogiem. „Nie puszczę Cię dopóki mi nie pobłogosławisz”. Wyszedł na tym chyba nie najgorzej.

  2. Dziękuję za kazanie. bardzo pragnę być w Bożych rękach i (powoli) zmierzam tą drogą, ale zawsze po drodze łapią mnie wątpliwości i muszę sam sobie udowadniać Boże istnienie. To taka blokada rozumu wbrew faktom. Coś w rodzaju „jeden krok naprzód, dwa kroki w tył”.
    A mam pragnienie rzucić się w Boże objęcia. Wydaje mi się, że brakuje mi bardzo mało przed … byciem chrześcijaninem. Jakiś błąd popełniam. Pychy rozumu?

  3. Zgadzam się z tym że „Bądź wolą Twoja” daje ulgę, ukojenie i pokój serca i duszy.

  4. Dziękuję księdzu za kazanie i sama wiem z doświadczenia że kiedy mówię „Bądź wola Twoja” moje życie zaczyna się układać i czuję pokój w sercu i zadowolenie kiedy zdaję się na własne siły nie wychodzę na tym najlepiej jest lęk i rozgoryczenie . Szczęść Boże, pozdrawiam?

  5. Dziękuję za kolejne wspaniałe kazanie 🙂 Tak bardzo chcemy się poddać Woli Bożej, a jednocześnie się boimy, że Pan Bóg ,będzie chciał nas poprowadzić nie tak jak my chcemy.

  6. Tak się ostatnio zastanawiam, dlaczego nigdy nie zakładam, że Wola Boża jest dla mnie dobra. Że moje „bądź Wola Twoja” to jakby synonim zgody na to, co boli. Może czasami tak jest, bo czasami najkrótsza droga wymaga chwilowego dyskomfortu, ale przecież czy zawsze?
    Dlaczego, gdy zdarza się coś dobrego, nawet gdy dziękuję za to Bogu, tego akurat nie nazywam Wolą Bożą. Ulatuje to ze świadomości. Dobre zdarzenia traktuję jakby były dodatkowym bonusem, bo Bóg miał dobry humor? Kaprys? A jednocześnie zawsze to co boli, co rani, jestem bardziej gotowa nazwać Wolą Bożą, niż właśnie tym, czego On nie chce, a Jego Wolą jest to zmienić?
    To tak często słyszane „Bóg tak chciał”, które mówi się innym, gdy się nie ma lepszego pomysłu, czym pocieszyć, jak podnieść na duchu, bo stało się coś ostatecznego i my nie wiemy, jak sobie z tym poradzić.
    Bóg tak chciał? Skąd to wiemy?!? Czyż nie jest pogaństwem nazywać zło Wolą Bożą i modlić się o jej odwrócenie? Czyż właśnie poganie tak nie czynią? To właśnie poganie mają bogów i boginie od tego co przynosi tragedię. To właśnie poganie godzą się z wolą swoich złych bogów i właśnie poganie składają im dary, zanoszą modlitwy, by odwrócić „złą wolę” nieprzyjaznych bóstw, by się wkupić w ich łaski. Dlaczego mówię o Bogu Ojciec, a modlę się jakby był jakimś Baalem?
    Na początku było Słowo!!! Każdy stygmatyk, mistyk, który przeżywa jakieś cierpienie mówi o tym, że najpierw było skierowane do niego Boże Słowo, które nadało sens, temu co się potem zdarza. I nie tylko Słowo, ale i pytanie, czy chcesz?
    Skąd my bierzemy tę pewność, że Bóg tak chciał, gdy stoimy wobec własnej lub czyjejś tragedii i nie mamy zielonego pojęcia o co chodzi, jaki jest tego sens? A jeżeli Wolą Bożą jest wyciągnąć nas i tego człowieka z tej sytuacji? Czy jesteśmy w stanie przyjąć tę Wolę, gdy nie oczekujemy pomocy, skupieni jedynie na własnej zgodzie na to, co wcale NIE MUSI lub NIE JEST BOŻĄ WOLĄ?
    Może te moje myśli nie są po linii i na bazie tego, co mówi większość Katolików. Może to kogoś oburzy, ale będąc wierna, (bo komuś trzeba być wiernym), własnemu sumieniu, im więcej czytam Pisma, tym bardziej dochodzę do wniosku, że nazywając się Chrześcijanami, tak naprawdę wrabiamy Boga Ojca w jakąś kompletnie niebożą wersję nieprzyjaznego bóstwa, które planuje dla nas tylko ciężkie chwile.
    Sami ściągamy na siebie cierpienia, tak jak tych „uchodźców”, co to już w Turcji przestaliby być uchodźcami i stają się emigrantami, ale my ściągamy ich jako „dobrzy” Chrześcijanie, by im na naszej chrześcijańskiej ziemi pozwoli chwalić obcych bogów, a potem ubieramy w to Boga, że niby On kazał nam tak walczyć o Jezusa? Naprawdę? A gdzie w Piśmie jest choćby słowo o tym? Gdzie w Starym Testamencie, na który powołuje się Jezus jest napisane, że dobre traktowanie przybysza, oznacza zgodę na jego kult obcych bogów na ziemi żydowskiej?
    Żyjemy bezmyślnie, wystawiając Ojca na próbę, chciwie biorąc pożyczki do banksterów, zapracowując się przez 7 dni w tygodniu, nie broniąc słabszych, bez czasu na prawdziwą modlitwę, na niedzielne sam na sam z Bogiem, nie znając Pisma, a potem mówimy Bóg tak chciał? Skąd to wiemy? Skąd wiemy, że uznając jedną lub drugą tragedię w swoim życiu jako „Bożą Wolę” i zgadzając się na nią, nie odchodzimy właśnie od Boga?
    Dlaczego mówiąc Wola Boża nie uśmiechamy się, że właśnie wejście w nasze życie PRAWDZIWEJ Woli Boga to jest właśnie nasz ratunek? Nasze szczęście, a nie nasze cierpienie. Po co Jezus umarł za nas na krzyżu, skoro my sami za siebie chcemy umierać na własnych krzyżach? Dlaczego podobnie o Krzyżu mówimy tylko, jako o hańbie, cierpieniu i śmierci? Tak, Krzyż był hańbą, cierpieniem i śmiercią, ALE DLA POGAN!!! Dla nas jest Życiem. Dla Jezusa był drogą by przynieść nam ŻYCIE!!! Dlaczego tak rzadko, albo i wcale nie przypominamy „ jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,28-30).
    Mówię bądź Wola Twoja. Ale „Twoja”, znaczy czyja? Kim jest ten, którego woli się poddaję? Źródłem życia i szczęścia, czy dawcą śmierci i cierpienia? Czy znam swojego Boga? Czym wiem jaki jest Jego Duch? Jego Wola? Czyjej woli, w imię swojej religijności się oddaję?

    1. Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
      zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. (Hebr 4, 12)

      1. Czytaj i rozważaj, a wszystko nabierze sensu 🙂

  7. Tak, dostrzec wolę Boga… Dla mnie to ciągle trudne. Gubię się, co jest wola Boga a co niekoniecznie.
    I wiem: „po owocach ich poznacie”. Tylko, że do owoców często droga długa.
    Słowo mocne i poruszające serce.
    Dziękuję Bogu, że trafiłem tutaj, za to, że ksiądz jet.

  8. Nie jest proste oddać swoje życie Jezusowi, bo nie jest proste zaufać, jak jest się poranionym, jak jest się pysznym. Ale warto, ja już to wiem!
    Bardzo dziękuję Księdzu za to kazanie:)

  9. Kazanie jest jak zawsze wielkim darem Boga, bowiem przez Ksiedza Bog do nas mowi i otwiera nam oczy duszy i serca.
    Chrzescijanin , kazdy w dodatku katolik powinien zawsze czyscic swoje mysli , wyobraznie, gesty… z tych roznych zbednych nalecialosci, ktore nam przyslaniaja Pana Boga

  10. Bądź wola Twoja. Mówię zawsze, chociaż czasami jest to bardzo trudne. Chociażby teraz, kiedy modle się za 22letnią tragicznie zmarłą dziewczynę. Jezu, Ty wiesz wszystko! Kocham Cię i ufam Tobie!

  11. super kazanie Bądź wola Twoja.

  12. ,,Badż wola Twoja” dopomóż mi Panie wypełniać Twoją wolę do końca.Amen.

  13. Bardzo mi to pomogło,

  14. Mi się wydaje, że na świecie jest straszny chaos. Dobro ze złem tak pomieszane, że tylko siewca rozróżni co jakie jest. MY tacy zwykli obserwatory, możemy być w błędzie. Niech będzie wola Boga.. ale nie każda ‚wola’ jest Boga. Nie możemy też mu wszystkiego przypisywać..
    Jak pójdziemy na spacer i nas ktoś samochodem potrąci to nie wmawiajmy sobie i innym, że to była wola Boga. Jak zdamy egzamin to nie dziękujmy, że to wola Boga. Bo kto wie co nią jest? dziękujmy za całe dobro.. za prawdziwe dobro..

  15. Jak to dobrze, że Pan Jezus nie przyszedł do sprawiedliwych, ale do grzeszników:) Jest nadzieja:)))

  16. Bóg zapłać za kazanie 🙂 . Cały czas uczę się tego, by mówiąc „bądź wola Twoja” naprawdę przyjmować tę Jego wolę. Kiedyś, każdego dnia (teraz już nie każdego, ale też dosyć często) prosiłam Jezusa, by pozwolił mi zobaczyć siebie samą Jego oczami. I wysłuchiwał. Czułam się, jak cebula, z której zdziera się kolejne łuski. Jak stopniowo wyzbywam się kolejnych złudnych wyobrażeń o sobie, kolejnych zakłamań, itp. Tak dzieje się i dzisiaj. Całkiem niedawno, po spowiedzi, Bóg pokazał mi, kolejną prawdę o mnie i , proszę wierzyć, wcale nie było to dla mnie w pierwszej chwili przyjemne. Ale dziękuję Mu za to, bo dzięki temu wiem, nad czym powinnam pracować.
    Kiedyś zaczęłam rozważać słowa „Ojcze nasz” i to, jak te słowa wypowiadane każdego dnia przekładają się na moje życie. I stwierdziłam, że tak nie bardzo i nie do końca. Cały czas jest w moim sercu więcej „ja” niż Boga. Mówię „święć się imię Twoje”, a tak często szukam własnej chwały, mało tego, często tę chwałę chcę odebrać Panu Bogu. Przykład nieco zabawny, ale podziałał na mnie jak kubeł zimnej wody. Opiekuję się osobą chorą na Alzheimera. Robię to naprawdę najlepiej jak potrafię, ale każdego dnia proszę Pana Boga, by mi pomógł, dodał miłości, cierpliwości, mądrości i wiem, że tylko dzięki Jego pomocy jakoś daję radę i sama nie zwariuję. W czasie mojej półrocznej opieki nad tą panią jej stan zdrowia zdecydowanie się poprawił (regularne przyjmowanie leków, prawidłowa dieta, włączenie opieki różnych specjalistów i przede wszystkim, zdiagnozowanie choroby – wcześniej rodzina nie zdawała sobie sprawy z jej stanu – pani ta mieszkała sama nie radząc sobie z podstawowymi czynnościami, miała straszne urojenia i omamy, nie brała leków lub je przedawkowywała). I wracając do meritum – pewnego wieczoru, po wspólnym odmówieniu różańca, moja podopieczna zaczęła mówić, że widzi, że jest już dużo zdrowsza i zaczęła dziękować … Panu Bogu i Maryi. A ja w swej pysze, słysząc słowo „dziękuję”, myślałam, że kolejnym słowem będzie „pani” – czyli mnie, tak jakby to była moja zasługa. Więc czyje imię chciałam, by się święciło?
    To taki akcent nieco humorystyczny. Ale w ten sposób można by rozważać każde słowo w „Ojcze nasz” i do wszystkiego można by się doczepić (przynajmniej ja mogę, jeśli chodzi o moją osobę). Pan Jezus powiedział, byśmy byli jak dzieci. Jeszcze kilka lat temu kompletnie tego nie rozumiałam. Teraz już coś mi świta – to znaczy być jak małe dziecko, które z pełną ufnością wtuli się w rodzica w poczuciu całkowitego bezpieczeństwa i zaufania. I staram się takim dzieckiem stać, chociaż czasem przychodzi to z mniejszym lub większym trudem. Odkąd żyję z Jezusem, życie przestało mnie boleć, jak jest jakiś problem, proszę Go by się nim zajął i głowę mam spokojną. W tym roku zaczęłam oddawać Bogu należną mu dziesięcinę – i od tego czasu nie brakuje mi pieniędzy (kiedyś miałam straszne problemy finansowe). Każde słowo Boga jest prawdą. Jeśli się je przyjmie w swoim sercu i przełoży na życie codzienne, człowiek będzie nawet tu, na ziemi, czuł się szczęśliwy.
    Z Jezusem życie naprawdę nie boli!
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie 🙂

  17. Super Księże, dziękuje za kazanie!

  18. Nie zgadzam się.Ból i łzy mówią wiele.

  19. Ja to jestem chyba bardziej poganką niż j, Jezu ufam Tobie ,zmieniaj mnie .

  20. dokładnie tak…..

  21. „Bądź wola Twoja” uczy niesamowitej pokory i jest sprawdzianem naszego poziomu zaufania Bogu.

  22. To prawda tylko wiara w Boga prawdziwa czyni nas chrzescijanami. Poganie to ludzie szukajacy uciech modla sie ale chca miec z tego zysk.

  23. Sama mogę powiedzieć, że z doświadczenia wiem , co oznaczają te słowa kluczowe, Bądź wola Twoja. Nawet dzisiaj jest to bardzo odczuwalne i pewne w życiu każdego z nas.

  24. Dziś, właśnie dziś z bólem, z „morzem” łez w oczach ,przez zaciśnięte zęby mówię BĄDŹ WOLA TWOJA.
    Zatem , kim jestem ? chrześcijanką czy poganką ?

    1. nie wiem, nie jestem powołany do sądzenia,
      generalnie ból i łzy nie wskazują na nic,
      to co istotne skryte jest jeszcze głębiej

    2. Wiem jedno w życiu ,że zawsze trzeba ufać Bogu . Bo dla nie ma życia bez kościoła ,bez cudownych naszych księży ,Matki Bożej ,Pana Jezusa i Ducha Świętego .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *