Posted on

Przestań chodzić do kościoła

XXI Niedziela Zwykła, C; Iz 66,18-21; Ps 117,1-2; Hbr 12,5-7.11-13; J 14,6; Łk 13,22-30; Winnica, 22 sierpnia 2010 roku.

Są takie pytania, które wydają się bardzo proste, udziela się na nie łatwych odpowiedzi. Gdy jednak powstrzymamy się od tego, by zaraz odpowiadać, gdy zastanowimy się dłużej, odpowiedź może być zaskakująca, szokująca, a przynajmniej nie taka łatwa i oczywista.


Jedno z takich pytań brzmi: Czy proboszcz powinien się troszczyć o to, by jak najwięcej ludzi chodziło do kościoła?

Szybka i łatwa odpowiedź to nawet nie: „tak”, ale „oczywiście”.

Okazuje się jednak, że nie jest to ani takie proste, ani oczywiste, ani prawdziwe.

Spójrzmy na Ewangelię. Są w niej opisani ludzie, którzy byli bardzo blisko Jezusa – jedli i pili z nim (por. Łk 13,26), gdy jednak chcą do niego przyjść okazuje się, że drzwi są zamknięte a gdy kołaczą w te drzwi słyszą bardzo mocny tekst: „Nie wiem, skąd jesteście.” (Łk 13,25c)

W Ewangelii Mateusza jest tekst podobny, ale chyba jeszcze mocniejszy w wyrazie. „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!” (Mt 7,21-23)

O czym mówi ten tekst? O tym, że można mówić „Panie, Panie!”, można prorokować w imieniu Jezusa, można wyrzucać złe duchy, można czynić cuda w imieniu Jezusa i usłyszeć od Jezusa: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie.” Można robić wszystkie te rzeczy i być „precz wyrzuconym” (por. Łk 13,28)

Pokomplikujmy jednak sprawę. W Ewangelii Jana jest napisane: „Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę.” (J 6,37)

Cóż zatem? Jezus wyrzuca precz? Czy nie wyrzuca?

Rozwiązanie, jak zawsze, leży w sercu człowieka. Można różne praktyki czynić tylko na pokaz, albo szukając w tym siebie, albo szukając usprawiedliwienia. Zawsze będzie w tym fałsz, który nigdy nie uzyska Bożej akceptacji.

Ten, kto szuka prawdziwie i uczciwie Boga ma prawo uchwycić się obietnicy mówiącej nie tylko o przyznawaniu się do niego Jezusa, ale o tym, że jest się mocno przez Jezusa trzymanym. „Ja daję im [owcom] życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.” (J 10,28)

A dla innych – fałszywych i nieprawych – jest inna obietnica: „Wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.” (Mt 13,42)

Jeśli ktoś myśli, że nie ma piekła i potępienia, ten przekreśla Boże Słowo. Kto żyje na ziemi bez Boga, bez Boga spędzi swoją wieczność. Nawet jeśli w to nie będzie wierzył.

  

       Czytaj także: Kazanie - Wspólna kasa z Bogiem...

 

I zobaczmy jak w tym wszystkim chodzenie do kościoła może sprzyjać i pielęgnować samooszukiwanie. Ktoś chodzi sobie do kościoła, nawet systematycznie, spowiada się, przyjmie księdza po kolędzie, ochrzci dziecko, ale tak naprawdę żyje i obywa się bez Boga. Jeśli Jezus i to, czego On naucza, nie ma najmniejszego wpływu na życie, jeśli nie jest to żadna racja, żadna przesłanka w podejmowaniu życiowych decyzji, to wszelkie te religijne praktyki nie mają żadnego znaczenia.

Więcej nawet. To nie tylko brak znaczenia, ale czasem może to być źródłem fałszywej nadziei. Dzięki tym religijnym praktykom ktoś może złudnie poczuć, że w gruncie rzeczy wszystko jest w porządku. A w porządku nie jest, bo bycie chrześcijaninem nie polega na chodzeniu do kościoła, ale na życiu według Ewangelii.

Może wiec warto stanowczo powiedzieć. Przestań się oszukiwać, przestań chodzić do kościoła. To będzie dla ciebie lepiej jeśli odejdziesz daleko od kościoła. Wtedy może zobaczysz twoją prawdziwą relację do Boga, a raczej zobaczysz brak tej relacji.

Jak zobaczysz prawdę o sobie, dystans, jaki cię dzieli od chrześcijaństwo, to może wtedy prawdziwie zatęsknisz za Bogiem?

Posłużę sie takim porównaniem. Są takie małżeństwa, niestety, gdzie miłość zgasła, albo może jej nigdy nie było. Żyje dwoje ludzi pod jednym dachem i… i to wszystko. Nic ich ze sobą nie łączy.

To jest dowód na to, że można być blisko siebie i nie mieć ze sobą nic wspólnego. Można siedzieć z Jezusem pod jednym dachem i nie mieć z Nim nic wspólnego.

Jeśli ktoś jest blisko Jezusa i nic go z Nim nie łączy, to nie dziwmy się, gdy Jezus mu mówi: „nie znam cię”.

Nie ma sensu pielęgnować fikcji, lepiej przestać chodzić do kościoła.

Oczywiście zawsze jest szansa, że w kościele doświadczy się łaski Boga, ale czy nie jest tak, że ci ludzie o których mówię, są jednocześnie zadziwiająco skutecznie zaimpregnowani na działanie łaski? Zerwanie listka figowego, którym jest chodzenie do kościoła, pomoc w tym, by zobaczyć, że jest się nagim, może być pomocą do nawrócenia.

Nie wskażę, że ty jesteś taki, a ty taki. Ty prawdziwy, a ty fałszywy. Nie umiem zaglądać w ludzkie serca i nie jestem powołany do sądzenia innych.

Każdy z nas jednak ma prawo i obowiązek sądzić siebie. Zajrzyjmy zatem w głąb naszych serc, spójrzmy na nasze chrześcijaństwo i naszą wiarę. I sami ją oceńmy. Oceńmy zanim osądzi nas Bóg.

Gdy człowiek spotka się z Jezusem, na końcu czasów, usłyszy jedno z tych dwóch zdań.

„Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!” (Mt 25,34)

Albo: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” (Mt 25,41)

Inaczej mówiąc: „znam cię, chodź do mnie” albo „nie znam cię, idź precz”.

Które zdanie usłyszysz?

Czy proboszcz powinien się troszczyć o to, by jak najwięcej ludzi chodziło do kościoła? Pewnie tak, choć naprawdę w chrześcijaństwie chodzi o coś więcej i coś głębiej.

Jak myslisz? Czy kazanie to warte jest skomentowania i udostępnienia?

Jeśli tak to nie wahaj się tego zrobić.

Dziękuję!

28 thoughts on “Przestań chodzić do kościoła

  1. "Przecież chodzenie do Kościoła jest wynikiem więzi między chrześcijaninem a Jezusem". Moja pierwsza myśl jaki banał, jakie jest naiwne myślenie autora. Zapraszam do kościoła na mszę, na religię. Proszę zapytać ich o więź z Jezusem. Jasne tak powinno być, to jest logiczne, ale mamy w życiu wiele absurdów, a jak już ktoś próbuje nawiązać kontakt z Jezusem i idzie do kościoła na mszę to ………. może nieżle ryzykować – niestety. E.

  2. Tak sobie myślę…..że trzeba pozwolić wszystkim  odnaleźć sens w łączności z Jezusem….i tylko uczciwość jest gwarancją ……..no i pamietajmy ,ze wiara jest łaską…….i cokolwiek się dzieje to trzeba trwać…….w Bogu….i spotkać się z Nim w kościele…..po to ,aby móc potem docenić dar EUCHARYSTII…..i to ,że nawet jak się od Jezusa odwrócisz…On czeka na powrót…….::0 )

  3. Najbardziej poruszył mnie fragment:
    "… można wyrzucać złe duchy, można czynić cuda w imieniu Jezusa i usłyszeć od Jezusa: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie." Można robić wszystkie te rzeczy i być "precz wyrzuconym" …"

    Aby wypędzać złe duchy trzeba być w Kościele Katolickim egzorcystą czyli kapłanem, który ma pozwolenie biskupa i posiadać: trzeźwość umysłu, doświadczenie i nieskazitelność życia.
    Niesamowite! Przecież taki człowiek, to można powiedzieć – chodząca świętość, a cóż dopiero my biedne żuczki. Skoro taki człowiek może być potępiony, trzeba naprawdę się pilnować, aby nie zejść na złe drogi i codziennie Chrystusa obierać za swojego Pana, ale nie tylko słowem, ale także duchem, aby była w nas żywa wiara potwierdzona świadectwem. A żywa wiara to dynamit, taką wiarę mieli pierwsi chrześcijanie, jak pisze o tym w książce pt. Uwierzcie w koniec świata o. Joachim Badeni, dominikanin z Krakowa, który pół roku temu zmarł w opinii świętości.

  4. …owce słyszą mój głos… Ci, którzy znają głos swojego Pana, czynią to co właściwe, to co On chce !  Poznawać Jezusa Chrystusa i mieć relacje z Nim, to mówić do Niego i nasłuchiwać co odpowie. .., a potem czynić posłusznie Jego wolę. Kiedyś młody chłopak z Odnowy w Duchu Świętym składał świadectwo, że był bardzo niezadowolony, że Bóg nie wysłuchuje jego modlitwy, o to aby piękne dziewczyny, które spotykał, były jego żoną, dopóki nie spotkał tej właściwej i PAN BÓG wysłuchał tej modlitwy. Wtedy był Bogu wdzięczny za nie wysłuchane modlitwy… pozdrawiam

  5. Po czym poznać czy moja relacja względem Boga jest autentyczna i wypływa z miłości czy też to zwykły strach przed potępieniem, sztuczna fikcja itp? Jak to rozeznać? Wydaje mi się, że jestem autentyczna, ale faryzeuszom chyba też się wydawało, że są szczerzy. Sama nie wiem, nie potrafię się osądzić. 

  6. Bardzo Trafne kazanie jak sie patrzy na niektorych to zastanawiam sie co Ty robisz w kosiele. I jeszcze siedza na 1 lawce. Ostanio pochowalam swoja kolezanke 32 lata chora na raka jezyka zostawila 7 letnia coreczke. Meczyla sie bardzo ale swoje cierpienie ofiarowala Panu. Oddala mu swoje zycie byla bardzo wierzaca a Pan wzial ja do siebie. Ja mysle ze Raj osiagnie sie poprzez cierpienie i modlitwe

    1. A co ty robisz w kościele? Patrzysz na tych z pierwszej ławki i oceniasz ich? Każdy ma prawo i obowiązek oceniania TYLKO siebie. Oni sami kiedyś odpowiedzą za siebie, a ty za siebie. Bardzo to trudne, ale pracujmy nad sobą.

  7. Przepiękne kazanie!Chcę się podzielić odczuciami, w jaki sposób osobiście odebralam sens tego przesłania.
    Otóż wg mnie ks.Zbigniew pragnie wstrząsnąć katolikami,którzy np tylko uczestniczą w praktykach religijnych i błędnie myślą że taka postawa zupełnie człowiekowi wystarczy .Nie żyją w relacji z Bogiem na codzień, wręcz przeciwnie,żyją tak jakby Boga wcale nie było !Myślą błędnie, że wystarczy pójść na mszę od czasu do czasu, raz na rok do spowiedzi w czasie Wielkanocnym i są juz zbawieni!Wg mnie ksiądz Zbigniew pragnie zeby jak najwięcej wiernych przychodzilo do kościoła poprzez użycie tak dobitnych słów:”Przestań chodzić do kościoła” , które (wg mnie)mają za cel ,wybudzenie ludzi ze śpiączki i uświadomienie,że prawdziwa relacja z Bogiem to życie wg Ewangelii a nie pusta oprawa!Na koniec dodam, że przecież ksiądz Zbigniew nic sobie nowego nie wymyślił !Przecież wszystko jest dobitnie napisane w Ewangelii!

    1. Tak, nic nowego nie wymyślam.
      Kiedyś wydam książkę pod tytułem: „Ciągle to samo kazanie”.
      🙂

    2. Na zbawienie niczym nie możemy sobie zapracować jest za darmo z łaski,pracujemy na nagrodę.Tego co Jezus najbardziej pragnie to czystej relcjiz nim.

    3. dobra odpowiedź

  8. Kazanie jak zwykle znakomite.

  9. odejście daje inne spojrzenie, to fakt; z dystansu widać inaczej, ale doświadzczyłem, jak ciężko się powraca – po 10 latach bycia na obrzeżu Kościoła powrót jest bardzo trudny, choć przyznaję , ze wiara po powrocie jest inna!

  10. Powiem jasno, te słowa dają w kość ale dotykają sedna wiary i relacji z Bogiem, mam orzech do rozgryzienia na długi czas.

    1. Po wysłuchaniu tego kazania starałam się stanąć w prawdzie o sobie ,
      jaką jestem chrześcijanką, i chyba muszę dużo zmienić w swoim postępowaniu i proszę udziel mi Boże tej łaski abym w końcu zaczęłam żyć Ewangelią , dziękuję Ci Boże.

  11. Kazanie, które jak zwykle skłania do refleksji. Tak się składa, że w moim parafialnym Sanktuarium jest kilku kapłanów obdarzonych Łaską głoszenia Bożego Słowa , ale bardzo księdzu dziękuję za to, że skoro nie mogę uczestniczyć we Mszy w Witnicy ( bardzo nad tym ubolewam), to chociaż mogę karmić się pięknym słowem , uczyć się Modlitwy i czerpać z tego ogromną radość , a co najważniejsze nieść tą radość poza mury kościoła, zmieniać się i dostrzegać piękno jakie Pan Bóg pokazuje nam każdego dnia , dziękować za dach nad głową, zdrowe dzieci za ludzi których stawia na mojej drodze, za każdą Eucharystię, za pokój w kraju, spokój w domu , za to , że słyszę , widzę , chodzę i rano się budzę . Boże dziękuję Ci za Łaskę Wiary i za księdza Zbigniewa. Błogosław wszystkim księżom i nam i pomóż abyśmy dostąpili tej obiecanej radości spotkania z Tobą i tego co jest sensem mojego życia – Zbawienia , a do tego potrzebny jest kościół . Szczęść Boże Ks. Zbigniewie

  12. Prowokacyjne i niezwykle mądre kazanie! Ci, którzy myślą, nie powinni mieć żadnego problemu ze zrozumieniem głównego przesłania Autora. Sama już zresztą niejednokrotnie dochodziłam do podobnych wniosków, a to kazanie mnie jedynie w nich utwierdziło.
    I wcale nie zostałam pouczona, aby zaniedbywać uczęszczanie do kościoła na Mszę Świętą. Wcale!…..
    Życzę Ojcu Zbigniewowi wielu błogosławieństw od Ducha Świętego i dziękuję za piękne i mocne słowa.
    Rozsyłam je dalej……….:))

  13. Jesli ktos dokladnie przeczytalal,albo uwaznie sluchal to zrozumie,co Ks.Zbigniew chcial przekazac w tym kazaniu.Jesli tylko wybiorczo- tylko to, co dla niego wygodne,to zapewne na jakis czas odwroci sie od kosciola,ale wierze,ze po jakims czasie poczuje pustke i przyjdzie z wieksza wiara.Kady z nas jest inny i do kadego nas Bog przychodzi inaczej…do niektorych poprzez Slowo,a i nnych do Jezusa trzeba wniesc na noszach (jak z jednej przypow.z ewang.),jeszcze innych poprzez cierpienie,ale do kazdego z nas chce odszukac ,jak ta jedna zagubiona owieczke…wszystkie na ten czas zostawi,zeby ja odnalezc i przygarnac do swojej owczarni…My jestesmy tylko narzedziami w rekach Boga,co bedzie chcial,to znami uczyni,ale jesli sie Jemu oddamy ,to napewno nas nie skrzywdzi,ale wrecz przeciwnie wynagrodzi to nam..Z checia rozesle to kazanie innym…

  14. Nie przestanę chodzić do Kościoła , bo on trzyma mnie przy życiu.
    Słowo Boże ,sakramenty dają siły do egzystencji w tym zwariowanym egoistycznym świecie.
    Prosze B. o miłośc , bym kochała Jego i ludzi ( czł. bez B dla mnie nie pojęty)

  15. …Przestań chodzić do kościoła, zacznij chodzić do Jezusa, a zaczniesz przychodzić także dla Kościoła…
    Josh McDowell kiedyś napisał w „Więcej niż Cieśla” (tak apologetyczna książka – że w Jezusie spełniają się w 100% starotestamentalne proroctwa i że męczennicy pierwszych wieków nie umarliby za wiarę, gdyby nie byli pewni, że Jezus zmartwychwstał) „czy chodzenie do garażu zrobi z ciebie samochód?” (o ile dobrze pamiętam ten cytat) – to relacja z Jezusem jest bazą, z której wynika reszta, początek relacji z Jezusem z kolei bierze się z ewangelizacji – albo (jak było kiedyś) przeprowadzonej przez wierzących rodziców (jak to mówiło się „pierwszych świadków wiary”) albo przez innych ewangelizatorów… Jest taka książka pt „Odbudowana” – o pewnej parafii katolickiej w USA, którą udało się wyciągnąć z kryzysu. Widziałam początek tej książki – jest tam przypomniane, że Jezus przed swoim Wniebowstąpieniem powiedział uczniom „Idźcie na cały świat i czyńcie uczniów…” – a u nas w Polsce z tradycji księża głównie czekają aż „wierni sami przyjdą” – bo przecież i dzieci trzeba ochrzcić i przyjąć bierzmowanie oraz odbyć kurs przed ślubem, i ślub, a i pogrzeb muszą być chrześcijańskie – tylko, że czasem to jest obyczaj, a nie żywa relacja z żywym Bogiem – dlaczego czasem młodzi ludzie żyją na kocią łapę, a nie chcą ślubu ? Była kiedyś w internecie odpowiedź na to pytanie (pisał któryś z biskupów) – „to jest problem wiary”… relacja z Bogiem jest Przymierzem, które pozostaje z małżeństwem w stosunku archetypicznym chyba w obie strony – bez tej świadomości nie ma mowy o małżeństwie. Można też mówić o nadciśnieniu albo podciśnieniu miłości – jak jest jej za dużo (bo ma się dostęp do źródła – Boga) to się przelewa, a jak za mało – to jesteśmy duchowymi wampirami. Pozdrawiam.

  16. Nie wiedziałam, że istnieje taki fantastyczny sposób czytania Biblii! Serdecznie dziękuję za wszelkie wskazówki – wreszcie mogłam rozsmakować się w Piśmie Świętym, a jeszcze nie tak dawno podchodziłam do niego jak za karę. Kazania księdza też są niezwykle pomocne!
    Z niecierpliwością czekam powrotu księdza, by otrzymać nowe materiały i wskazówki do dalszej pracy.

  17. Na pewno samo chodzenie do kościoła to trochę za mało ale całe nasze życie to ciąg zbliżeń oddaleń oraz niepewności wiara daje nam poczucie bezpieczeństwa a trwanie to walka ze złym który prowokuje i stara się oddalic nas od Boga różnymi sposobami i czasami mu się to udaje najważniejsze aby się nie poddac a osąd zostawic Bogu bo na to nie mamy wpływu

  18. 15 Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
    Obyś był zimny albo gorący!
    16 A tak, skoro jesteś letni
    i ani gorący, ani zimny,
    chcę cię wyrzucić z mych ust.” Apokalipsa św. Jana
    Św. Alfons Liguori to wyjaśnia bardzo przystępnie, podobnie jak ksiądz tutaj – letni ma mniejsze szanse naprawdę się nawrócić, bo nie widzi, że coś jest nie tak. Zimny natomiast wie, że do Boga mu daleko. I ma jeszcze szansę się nawrócić.
    Bogu niech będą dzięki, zdarza się i nawracanie letnich, ale właśnie często są to ludzie żyjący już poza Kościołem, bez sakramentów.

  19. Ja też czasami podobnie myślałam, tzn. że trzeba odejść bardzo daleko, by zatęsknić… A nawet znam to z autopsji. 🙂 Ale jest to niebezpieczne!!! Michel Quoist napisał w swojej książce „Modlitwa i czyn” :

    „Jeżeli żyjesz z dala od Boga, stopniowo dojdziesz do wniosku:
    dobrze mi się żyje bez Niego.
    Jeżeli żyjesz bez Niego, powoli zapomnisz o Nim.
    Jeżeli zapomnisz, dojdziesz do tego, że uwierzysz, iż On nie istnieje.”

    Tak więc są dwie drogi, gdy jesteśmy daleko, ale …. większa szansa, że człowiek powie „Boże, daj rękę”, gdy siedzi w kościelnej ławie. Tak sądzę.

    1. ci w ławce często są dalej

  20. Szczęść Boże! Księże Zbigniewie jesteś moją busolą.

  21. Biskup Edward Dajczak powiedział podczas konferencji dla księży w Łodzi wszystko, co ważne, na temat nowej ewangelizacji. Skończyły się czasy karteczek, odpytywania, oceniania, gróźb i straszenia. Kościoły pustoszeją, bo młodzi mają bardziej atrakcyjną i pozbawioną pogróżek ofertę życia, którą im się proponuje na każdym kroku. Na szczęście sporo z nich żyje przyzwoicie i w zgodzie z własną wiarą. Jednak nowych, niepewnych, wątpiących można przyciągnąć do Jezusa tylko miłością , Jego miłością, którą ofiarowuje każdemu. Każdy ksiądz powinien tylko tak właśnie działać. Z miłością. A że ktoś czasem oszuka, nie dopełni, zlekceważy? Bóg go oceni.
    Dziękuję księdzu z Winnicy, że mnie prawie codziennie odwiedza. Czasem nawet wbrew mojej woli, ale ciągle przy mnie jest.
    Joanna

  22. Bardzo często zadaję sobie to pytanie. Na ile jestem autentyczna w swojej wierze, czy to co robię jest dobre. Jestem jak przysłowiowa trzcina na wietrze- są momenty kiedy chcę przeniknąć P. Jezusa, żyć Jego blaskiem, a jest też tak, że nawet kiedy chcę skupić się, np. na słyszanym słowie Bożym, myśli krążą w doczesnym świecie. Zachowuję się często – dla świętego spokoju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *