Posted on

Rod Dreher o Kościele w Polsce

Amerykanin Rod Dreher to bardzo ciekawa postać. Urodził się jako protestant, dokonał konwersji na katolicyzm… a następnie na prawosławie.

Dla mnie stał się znany jako autor wydanej po polsku książki: „Opcja Benedykta. Jak przetrwać czas neopogaństwa”, o kierunku jaki powinien przyjąć Kościół w dzisiejszych czasach, gdzie wiara totalnie rozmija się głównym nurtem kultury czy też „kultury”. Ten kierunek to enklawy społeczne wiernych, traktujących swoją wiarę serio.

Niedawno Rod Dreher przebywał w Polsce. Wylatując z kraju, na gorąco, podzielił się swoimi wrażeniami. Streszcza je Grzegorz Górny. [TUTAJ]

Chcę się zatrzymać przy dwóch tezach, myślę, że najważniejszych:

Pierwsza teza Roda Drehera (w streszczeniu Górnego), który widzi rzeczywisty i zaawansowany kryzys Kościoła w Polsce dotyczy biskupów:

Amerykanin opowiada, że z wielu jego rozmów z polskimi katolikami, zarówno duchownymi, jak i świeckimi, zarówno starymi, jak i młodymi, wyłania się obraz biskupów jako najsłabszego ogniwa w polskim Kościele. Hierarchowie zdają się nie rozumieć powagi sytuacji, w jakiej znalazło się dziś chrześcijaństwo w ich kraju.

Wydaje mi się to trafnym spostrzeżeniem. Widząc nieliczne wyjątki, jest to grupa trochę z innej epoki. I chyba to nie jest ich osobista wina. Biorą się z Kościoła takiego jaki jest i są formowani dalej przez Kościół (zwłaszcza swoich księży)m który jest jaki jest. Jest to swoiste wejście w rolę. Rola może poważna, ale kogo to interesuje?

Kolejna teza:

Jego [Drehera] zdaniem Polacy mają o wiele większy potencjał od krajów zachodnich, by przeciwstawić się fali sekularyzacji i dechrystianizacji. Uważa jednak, że źródłem oporu i odnowy nie będzie Kościół hierarchiczny, zaś ozdrowieńcze impulsy wyjdą od katolików świeckich oraz kapłanów podzielających ich poczucie misji w czasach kryzysu. W tej ostatniej grupie szczególną rolę odgrywać będzie młodzież, która w większym stopniu rozumie istotę i powagę dzisiejszego kryzysu wiary niż pokolenie ich ojców i dziadków.

Ja osobiście powtarzam swoje twórcze rozwinięcie myśli kard. Hlonda: „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, przyjdzie przez Maryję… i innych świeckich”. Zgadzam się zatem, że impuls będzie należał do świeckich. Czy do młodzieży? Tu bym się zastanawiał i miał wątpliwości.

 

 

Tęskniąc za owym impulsem odnowy mam też wątpliwości, czy owa odnowa może dotknąć parafie? Czy raczej nie będzie rodzić to sporów czy zatargów? Może to pójdzie w stronę tworzonych enklaw, na bazie ruchów, które już działają lub dopiero powstaną? Coś jak wspólnoty neokatechumenalne, które z parafiami są związane często czysto formalnie. Albo jak inicjatywa Rafaela, który pod Krakowem buduje Osiedle Fatimskie.

Przeczytałeś? Skomentuj, podziel się swoimi myślami.
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *