Posted on

Śmierci nie ma

Ap 7,2-4.9-14; Ps 24,1-6; 1 J 3,1-3; Mt 11,28; Mt 5,1-12a; Winnica, 1 listopada 2011 roku.

Kto złączył swe życie z Bogiem, jest w Bogu. Kto złączył swe życie z Bogiem, nie umiera.

Gdzie mamy szukać naszych zmarłych? Nie, nie na cmentarzu. Tu jest tylko miejsce pochówku ich ciał. Gdy mijają lata nic z tych ciał nie zostaje, poza prochem i garścią kości.

Człowiek to coś więcej niż proch i kości. Człowiek to nieśmiertelna dusza. Nie szukajmy tej duszy na cmentarzu. Szukajmy jej z nadzieją w niebie.

Święci z apokaliptycznej wizji mogli mieć różną śmierć i pochówek. Mowa jest tam o wielkim ucisku, więc domyślać się możemy, że ich krzyżowano, ścinano, rzucano lwom na pożarcie, palono, rozszarpywano. Ich ciała mogły być zjedzone jak padlina przez dzikie zwierzęta, rozniesione przez ptaki.

Gdzie ich szukać? Nie w dołach i rozpadlinach ziemi, ale w niebie. Kto się narodził z Boga nie umiera naprawdę, rozsypuje się jego "dom doczesnej pielgrzymki", ale znajduje "przygotowane w niebie wieczne mieszkanie".

Biblia mówi: "Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu." (Kol 3,1-3)

Kto złączył swe życie z Bogiem, jest w Bogu. Kto złączył swe życie z Bogiem, nie umiera.

Troszczymy się o ciało po śmierci, jest to nawet jeden z uczynków miłosiernych, troszczymy się o cmentarze, ale pamiętajmy, że naszych zmarłych tu nie ma.

Prawdziwa nasza troska powinna dotykać nieba.

Czy zawsze o tym pamiętamy?

W testamencie Jana Pawła II znajdujemy dopisek z 13 marca 1992: "Grób w ziemi, bez sarkofagu."

Nie uszanowaliśmy tego.

Mam nadzieję, że uszanowaliśmy inną sprawę o którą prosił: "Po śmierci proszę o Msze Święte i modlitwy."

  

       Czytaj także: Kazanie - Błogosław...

 

A kończył testament słowami: "In manus Tuas, Domine, commendo spiritum meum". W ręce twoje, panie, oddaję ducha mego.

Naszych zmarłych oddajemy Bogu, nie ziemi. Ziemia jest tylko przykrywką dla ziemskiej powłoki. Kto złączył swe życie z Bogiem, jest w Bogu. Kto złączył swe życie z Bogiem, nie umiera.

Czasami za życia ludzie troszczą się o miejsce swego pochówku. Nie potępiam tego, jest to zwyczajna ludzka zapobiegliwość.

Jednak największym przedmiotem naszej troski powinna być nie nasza śmierć, ale nasze życie, a dokładnie świętość tego życia.

Biblia mówi: "Jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty." (1P 1,16)

Świętość życia to nasz cel! Pokój z Bogiem i nawrócenie. To jest istota. To jest najważniejsze.

Czasami życzymy sobie zdrowia, czasami dodając: "bo zdrowie jest najważniejsze".

Nie, zdrowie nie jest najważniejsze. Bo co człowiekowi po zdrowiu, gdy odrzucony będzie przez Boga?

I ciągnąc to dalej. Co człowiekowi po dębowej trumnie, gdy odrzucony będzie przez Boga? Co człowiekowi po pięknych kwiatach i zniczach, gdy odrzucony będzie przez Boga? Co człowiekowi po złotych literach na tablicy, gdy odrzucony będzie przez Boga? Co człowiekowi po wzruszającym kazaniu proboszcza, gdy odrzucony przez Boga?

Świętość życia to nasz cel! Pokój z Bogiem i nawrócenie. To jest istota. To jest najważniejsze.

Paweł pisał: "Wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim." (Flp 3,7-9a)

Gwoli ścisłości chodzi tu nie tyle o śmieci, co o gnój.

Umiejmy w naszym życiu zobaczyć to, co najważniejsze.

Śmierci nie ma. Nasza ojczyzna, i nasze mieszkanie, i nasze życie, jest w niebie. (por. Flp 3,20)

3 thoughts on “Śmierci nie ma

  1. Tak – trzeba ludziom o tym mówić nieustannie.

  2. Ale dodam, że i  trezba powiedzieć i przestrzegć , ze śmierć jest – dla tych co odeszli od Boga. Jest.

  3. Zgadzam się jak najbardziej. Niemniej wczoraj z mężem toczyliśmy z synem małą walkę, by nie robił łaski i poszedł z nami na cmentarz, żeby pomodlić się za bliskich, zapalić lampkę, chwilę reflektować nad życiem i śmiercią. Jest to wyraz naszej miłości do tych, którzy odeszli. Modlę się za nich na każdej eucharystii, ale nie chciałam, żeby syn siedział w domu, tylko poszedł zetknąć się z prawdziwą rzeczywistością, że człowiek naprawdę umiera. Pozdrawiam Ewa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *