Posted on

Świadek otwiera drzwi – św. Jan Maria Vianney

XIX niedziela zwykła, 1 Krl 19,4-8, Ps 34,2-3.4-5.6-7.8-9, Ef 4,30-5,2 J 6,51, J 6,41-51; Winnica, 9 sierpnia 2009 roku. Niedziela poświęcona postaci św. Jana Marii Vianeya.

Na co zdałby się dom pełen złota, gdyby w nim nie było nikogo, kto otworzyłby nam doń drzwi?

Wolą biskupa Piotra jest to, byśmy dzisiaj swe spojrzenie skierowali na postać księdza Jana Marii Vianneya – świętego proboszcza z Ars. Związane jest to z Rokiem Kapłaństwa ogłoszonym przez papieża, gdzie Proboszcz z Ars stał się tego roku patronem. Niedawno minęła 150 rocznica jego śmierci.

Z okazji Roku Kapłaństwa papież skierował do księży list, który zaczyna się od przywołania przykładów wiernej służby wielu księży, ale też nie unika konfrontacji ze smutnym faktem, że życie wielu księży wywołuje zgorszenie. Papież nie wchodzi w szczegóły, sami je znamy z różnych doniesień medialnych. Wiemy o skandalach z udziałem księży w Stanach Zjednoczonych, w Irlandii, ale także i w Polsce, także w naszej diecezji.

Dlatego papież wzywa księży do odnowy swego posługiwania. Wzywając zaś, stawia nam jako przykład św. Jana Marię Vianneya. Od niego mamy się uczyć metody duszpasterskiej.

Przypomnijmy kilka faktów. Urodzony przed rewolucją francuską chłopski syn bardzo pragnie zostać księdzem. Na przeszkodzie stają mu wielkie trudności w nauce. Dopiero jako kilkunastoletni chłopiec nauczył się czytać i pisać. Te opóźnienia zawsze były dla niego kulą u nogi. Wyrzucany z seminarium za nie zdane egzaminy wracał tam uparcie.

Wreszcie został wyświęcony, z racji wielkiego braku księży, ale było to w dość upokarzających okolicznościach. Na początku swej posługi księżowskiej nie wolno mu było głosić kazań i spowiadać. W domyśle słyszymy motywy – za głupi.

Wkrótce zdjęto te ograniczeniu i posłano go do liczącej 230 mieszkańców wioski Ars. Mam w pamięci swój ingres do Winnicy… Tamten ingres był inny, na dźwięk sygnaturki, do zaniedbanego kościoła z pustym tabernakulum i zgaszoną wieczną lampką przyszło kilka kobiet.

Takie były początki. Jednak na końcu swego posługiwania życie duchowe mieszkańców Ars wyglądało zupełnie inaczej, można mówić o prawdziwym nawróceniu miejscowej społeczności. Proboszcz z Ars wywarł też wielki wpływ na ówczesną Francję. Do Ars pielgrzymowało tysiące ludzi. Pielgrzymowali do Ars, a dokładnie do konfesjonału świętego proboszcza, który tego konfesjonału stał się niewolnikiem.

O posłudze księdza tak mówił sam święty: „Gdybyśmy dobrze zrozumieli, czym jest ksiądz na ziemi, umarlibyśmy: nie z przerażenia, lecz z miłości… Bez księdza śmierć i męka Naszego Pana nie służyłaby do niczego. To ksiądz kontynuuje na ziemi dzieło zbawienia… Na co zdałby się dom pełen złota, gdyby w nim nie było nikogo, kto otworzyłby nam doń drzwi? Ksiądz ma klucze do skarbów niebieskich: to on otwiera bramę: on jest ekonomem dobrego Boga; zarządcą Jego dobór… Zostawicie parafię na dwadzieścia lat bez księdza, zagnieżdżą się w niej bestie… Ksiądz nie jest kapłanem dla siebie, jest nim dla was”.

Papież w swoim liście uznaje starą teologiczną zasadę, że sprawowane przez księdza sakramenty są ważne niezależnie od jego mądrości czy głupoty, jego świętości czy grzeszności. Przypomina jednak, że „nie można […] lekceważyć niezwykłej owocności rodzącej się ze spotkania obiektywnej świętości posługi z subiektywną świętością jej szafarza.” Innymi słowy: To ważne dla wiernych, by ksiądz był święty, stąd też płynie wezwanie papieża do naśladowania proboszcza z Ars.

Należy jednak odróżnić naśladowanie od małpowania. Gdyby jakiś ksiądz zaczął jeść spleśniałe ziemniaki i miał dziury w sutannie, to z tego wszystkiego wcale by świętość nie popłynęła. Naśladowanie to odkrycie jakiejś naczelnej zasady.

Papież Benedykt tropiąc tę zasadę nawiązuje do dokumentu swojego poprzednika Pawła VI, który w adhortacji „Evangelii nuntiandi” napisał: „Człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków, aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami.” [41]

Święty z Ars na pewno był kimś więcej niż nauczycielem na pewno był świadkiem. Nie tylko uczył, ale sam żył tak jak nauczał. A życie to wyrastało z jego wiary i doświadczenia Boga.

  

       Czytaj także: Kazanie -Kup tego byka...

 

Istota bycia świadkiem zawarta jest na początku Pierwszego Listu Świętego Jana Apostoła: „[To wam oznajmiamy], co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione. (1J 1,1-2)

Mamy więc pewien logiczny ciąg. Na początku jest osobiste spotkanie z Bogiem – widzenie i dotykanie. Tu rodzi się wiara. Wiara jest podstawą do życia. Święte życie fundamentem nauczania i posługi.

Jeśli ksiądz traci swą relację z Bogiem, jeśli traci wiarę, jeśli traci świętość to… dalej może nauczać i posługiwać. Może bardzo mądrze nauczać i bardzo pobożnie celebrować. Będzie jednak wtedy tylko „funkcjonariuszem kultu religijnego”. Trudno oczekiwać wtedy efektów jego nauczania i posługiwania.

Bądźmy odpowiedzialni za swoich duszpasterzy, za wszystkich księży. Będziemy odpowiedzialni pomagając im i modląc się za nich. Ja osobiście, dziękując wam już za pomoc, którą otrzymuję i za modlitwę proszę was dalej o te dwie rzeczy – wspierajcie moją posługę i módlcie się za mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *