Posted on

Życie ludzkie NIE jest najwyższą wartością

Janusz Korwin-Mikke w dzisiejszym swoim wpisie na Facebooku upomina się, by księża w święto świętego Szczepana przypominali, że życie ludzkie NIE jest najwyższą wartością.

Ma rację. Jednak nie mogę tego czynić na ambonie z racji obowiązkowego czytania listu rektora WSD w Płocku.

Czynię to zatem blogowo.

Siostry i bracia. Są rzeczy i sprawy, za które WARTO życie dać.

Tak mnie uczyła piosenka mojego dzieciństwa:

 

Jak w uczniowskim zeszycie

1. Jak w uczniowskim zeszycie, jakieś trudne zadanie
Takie trudne jest życie, wielki znak zapytania

Ref. Co jest najważniejsze, co jest najpiękniejsze
Co prawdziwe, jedyne, największe, za co warto życie dać.

2. Każdy musi odnaleźć swoją własną odpowiedź
Tylko ten jest szczęśliwy, kto dowiedział się raz

3. Kochać co dzień od nowa, kochać coraz goręcej
Zawsze być blisko Boga, razem iść z nim przez świat

Ref. To jest najważniejsze, co jest najpiękniejsze
To prawdziwe, jedyne, największe, za co warto życie dać.

4. Oddać Bogu swe życie, aby On w nim panował
Wielbić Go coraz więcej, potem w chwale z Nim żyć
I przypomnę fragment wypowiedzi Janusza Korwin-Mikkego z programu „Młodzież kontra”. Było to starcie ze słynnym rurkowcem. Rurkowiec to pewien działacz lewicowej młodzieżówki – Dariusz Szczotkowski.

Fragment programu:

I skrypt:

– Panie Prezesie, mam do Pana takie pytanie, ponieważ bardzo mocno krytykuje Pan rozwiązania społecznej gospodarki rynkowej. Tej zimy było takie badanie w którym kraju europy obywatele najmniej boją się o swoje finanse. Pierwsze miejsce Norwegia, drugie miejsce Szwecja, trzecie Finlandia…

– A nie było Islandii, przypadkiem?

– Nie, nie było Islandii.

– Nie było Islandii. No popatrz Pan.

– Była, ale nie była w pierwszej trójce. Jednak tam funkcjonuje, jak Pan nazywa, ten wredny socjalizm. Trzech na stu obywateli boi się o swoje pieniążki. To chyba nie jest tak dużo, prawda? Może jednak idźmy tą drogą (…)?

– Proszę Pana, spośród dwóch armii, z których jedna wygrywa wojnę a druga siedzi w pieleszach, w tej pierwszej bardziej się boją o swoje życie, ale to oni zwyciężają. Bo widzi Pan, celem życia nie jest przeżycie.

– A co?

– To ja przepraszam, nie będę zastępował Pańskich nauczycieli. Ludzie mają swoje cele, mają swoje ambicje, mają swoje ideały i za to walczą i umierają. A Pan chce tylko żyć. Niech pan sobie żre i żyje dalej.

– Mam nadzieję, że będę miał za co „żreć i żyć dalej”, Panie Prezesie.

– Proszę Pana, jak powiedział wybitny krakowianin Stanisław Lem na dnie oceanu, w Rowie Mariańskim, są rurkowce. One żyją sobie całkowicie bezpiecznie od milionów lat.

– Przykro mi, ale dobre wychowanie musi zastąpić faktografia – no nie jest Pan normalnym człowiekiem.

– Pierwszy raz widzę Pana wyprowadzonego z równowagi (słowa redaktora prowadzącego)

– Ja nie jestem wyprowadzony z równowagi, proszę Pana, tylko usiłowałem podkreślić dobitnie, że mnie brzydzą tego typu poglądy, że najważniejsze jest się dobrze nażreć. Niestety celem życia nie jest dobrze się nażreć, celem życia nie jest bezpieczeństwo. Mnie uczono, (…) „kto nie ryzykuje ten nie je”. A was się uczy „przezorny zawsze ubezpieczony”. Tfu.

 

A potyczki z rurkowcem miały swój ciąg dalszy…

  

       Czytaj także: Kazanie - Błogosław...