Posted on

Ty dla Boga? Czy Bóg dla ciebie?

XV Niedziela Zwykła, C; Pwt 30,10-14; Ps 69,14.17.30-31.36ab.37; Kol 1,15-20; J 13,34; Łk 10,25-37; Winnica, 11 lipca 2010 roku.

Chyba jeden z prezydentów Stanów Zjednoczonych powiedział: "Nie pytaj, co ten kraj może zrobić dla ciebie. Pytaj, co ty możesz dla tego kraju zrobić." (cytuję z pamięci) Powiedzenie jak najbardziej słuszne. Wielu obywateli różnych krajów, w tym Polski, traktuje swoje państwo jak krowę. Doją ją bez miłosierdzia. Niestety zapominają, że trzeba tę krowę karmić, poić i czyścić.

Nie chcę jednak w tej chwili mówić o społecznym zaangażowaniu obywateli, ale o tym, czy owo prezydenckie powiedzenie pasowałoby do Boga.

"Nie pytaj, co Bóg może zrobić dla ciebie. Pytaj, co ty możesz zrobić dla Boga." Czy można tak stawiać sprawę? Czy jest w tym prawda?

Odpowiedzmy na to pytanie sięgając do ewangelii, do przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Spróbujmy w tej przypowieści znaleźć siebie.

Przypomnijmy osoby dramatu. Jest Samarytanin, jest kapłan, jest lewita, jest oczywiście ranny człowiek, gdzieś w tle banda, w nieznanej liczbie osób, oraz właściciel gospody.

(Jest też jakieś bydlę, prawdopodobnie osioł, ale umówmy się, że to stworzenie odpada.)

Gdzie w tym wszystkim jest Bóg? I gdzie jesteś ty?

Samarytanin to Bóg.

A każdy z nas jest zranionym człowiekiem.

Oczywiście interpretacja przypowieści, jako zachęta, do czynienia miłosierdzia, jest jak najbardziej prawidłowa, potwierdzona przez samego Jezusa – "Idź, i ty czyń podobnie!" (Łk 10,37c)

Gdy dostrzeżemy w sobie nieczułego kapłana i ślepego lewitę też nie popełnimy błędu – warto uderzyć się w piersi na znak swojego grzechu.

Gdy jednak sięgamy do dna przypowieści to Samarytanin będzie obrazem Boga a najlepszym obrazem naszej sytuacji jest poraniony, nieprzytomny człowiek – bez pomocy na pewno zginie.

"Nie pytaj, co Samarytanin może zrobić dla ciebie – poraniony człowieku. Pytaj, co ty możesz zrobić dla Samarytanina."

  

       Czytaj także: Kazanie - Wspólna kasa z Bogiem...

 

Jak to brzmi? Nonsensownie! Co może dać poraniony? Nic! Gdy był nieprzytomny, na wpół umarły, nie mógł dać nawet swojej świadomości. Cały był w rekach Samarytanina, cały w jego opiece. Samarytanin był jego zbawicielem, uchronił go od śmierci.

Jezus Chrystus jest naszym zbawicielem, w jego rękach jesteśmy, On nas ratuje. My dotknięci jesteśmy zranieniem, grzechem, czasem ciężarem życia. Leżymy i krwawimy. Bez pomocy zginiemy.

Nie pytaj, co możesz zrobić dla Boga. Pytaj, co Bóg robi dla Ciebie. W tak wypowiedzianych słowach jest prawda.

To ważne, by wejść we właściwe dla siebie role. Wielką pomyłką, jest uznanie swojej mocy i sprawiedliwości. Jeśli jesteś sprawiedliwy i silny, to do czego potrzebny ci Zbawiciel?

Gdy widzisz siebie jako zgubionego grzesznika. Gdy leżysz poraniony i bezsilny, wtedy otwierasz się na pomoc, otwierasz się na zbawienie.

Nie pytaj, co możesz zrobić dla Boga. Pytaj, co Bóg robi dla Ciebie. I bądź wdzięczny!

One thought on “Ty dla Boga? Czy Bóg dla ciebie?

  1. 20 stycznia 1961 John F. Kennedy został zaprzysiężony na 35 prezydenta USA. “Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju” – tak zwrócił się do Amerykanów w swoim inauguracyjnym przemówieniu prezydent John Fitzgerald Kennedy.
    Każdy z nas potrzebuje Boga, Jego wsparcia i pomocy. „Panie Ty się tym zajmij”- to moja modlitwa w trudnych sytuacjach. Nigdy mnie nie zawiódł. Tam, gdzie ja nie widziałam wyjścia, mój Pan znajdował zawsze rozwiązanie! Jezu ufam Tobie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *