Posted on

W niebie nie będzie księży!

5 Niedziela Wielkanocna, C; (Dz 14, 21b-27); (Ps 145 (144), 8-9. 10-11. 12-13); (Ap 21, 1-5a); Aklamacja (J 13, 34); (J 13, 31-33a. 34-35); (J 10,27-30); Winnica 19 maja 2019.

Kazanie dostępne także w wersji mp3:

Bezpośredni link do pobrania tutaj:

https://api.spreaker.com/v2/episodes/18031314/download.mp3

Mój proboszcz, w mojej rodzinnej parafii, przed swoją śmiercią, rozdawał książki. Ja też już rozdaję, pogodziłem się z tym, że nie wszystko przeczytam. Nie szykuję się jeszcze na śmierć, ale wiek upoważnia mnie już do pewnych refleksji.

I w tej refleksji myślę z wdzięcznością o księżach, na których trafiłem w swoim życiu. Myślę konkretnie o trzech, o których śmiało mówię, że najwięcej zaważyli na moim życiu.

Każdy z nich był (jest) inny, ale wszystkich cenię za uczciwość, oddanie i otwartość na nowe wyzwania. To ważne, by w życiu wiary móc spotkać dobrych księży. Wszystkim tego życzę.

Jednak chcę jasno powiedzieć, że nie na księdzu masz budować swoją wiarę.

I przejdźmy do czytań.

Tyle razy czytałem Dzieje Apostolskie a ta sprawa mi umknęła. Rzecz dotyczy epizodu z dzisiejszego pierwszego czytania. Fragment ten zamyka pierwszą podróż misyjną Pawła. W czasie tej podróży Paweł z Barnabą wyruszyli na Cypr a potem odwiedzili kilka miast w Azji Mniejszej – tereny dzisiejszej Turcji.

Dzisiejszy fragment opisuje jak apostołowie wracają do Antiochii, skąd wyruszyli. Ich powrót jest takim rajdem przez większość miast, gdzie działali wcześniej, gdzie nawracali ludzi, gdzie powstały kościoły.

Czytamy: „Wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli.” (Dz 14,21b-23)

Ustanowienie starszych to nic innego jak święcenia. Kościoły te otrzymały księży.

Przy okazji chciałbym zachęcać do częstszego używania nazwy prezbiter. Księża w kościele to starsi w kościele. Prezbiter po grecku to właśnie starszy. Paweł i Barnaba ustanowili prezbiterów – starszych.

Kościoły w Listrze, w Ikonium, w Antiochii Pizydyjskiej, otrzymały zatem księży. Co to znaczy? Znaczy to, że wcześniej tych księży nie mieli. Był z początku Barnaba i Paweł, była ich działalność, ale potem apostołowie poszli sobie dalej i zostawili tych, którzy się nawrócili bez księży, bez prezbiterów. Tych ustanowili im dopiero później.

Pismo Święte mówi o działalności Pawła i Barnaby w Ikonium: „Pozostali tam dość długi czas.” (Dz 14,3a) Tym samym możemy powiedzieć, że ci, którzy uwierzyli wcześniej w Antiochii „dość długi czas” żyli sobie bez księży.

Przypadek czy zamiar apostołów? Pozostają spekulacje i domysły, ja skłaniam się do myśli, że był to świadomy zamiar.

Jaka myśl, jaka pedagogia mogła apostołom przyświecać?

Być może chodziło o utwierdzenie wierzących braci w tym, że wszyscy w kościele są równi. Właśnie – są braćmi. Gdyby od samego początku dali im prezbiterów, to może zrodziłoby to przekonanie, że co prawda wszyscy są równi, ale niektórzy przecież równiejsi.

To jest odwieczny problem Kościoła, że wierzący w Kościele są zasadniczo i trwale podzieleni. Zamiast myślenia o Kościele tylko w kategoriach „my”, jest myślenie „my” i „oni”.

To działa w obie strony. My świeccy mamy pretensje i roszczenia do nich, duchownych. My duchowni narzekamy na nich, na świeckich, że to i tamto.

Zasadniczy i trwały podział. Źródło wielu nieszczęść i problemów. Źródło wynaturzenia i nowotworu w Kościele.

Jak widać opóźnienie w ustanowieniu prezbiterów w Kościołach Azji nie na wiele się zdało.

Druga racja zwłoki w ustanowieniu prezbiterów mogła się zrodzić z tego, że apostołowie chcieli mocno pokazać, że każdy osobiście jest odpowiedzialny za swoją relację do Boga.

Dobrze, że są prezbiterzy w Kościele. Mają oni swoją niezastąpioną rolę, ale źle jest, gdy prezbiterzy za wszystko mają być odpowiedzialni, wszędzie być, wszystkiego dopilnować, wszystko poprowadzić, wszystko uświetnić.

Może to prowadzić do infantylizacji wiary, zrzeczenia się osobistej odpowiedzialności za swoją wiarę, za jej rozwój, za jej budowanie.

Kiedyś (gdzieś to przeczytałem) pewna wysoko urodzona dama wypowiedziała wielce odkrywczą myśl. Powiedziała mniej więcej tak: „Moje grzechy to sprawa między moim spowiednikiem a Bogiem”.

Otóż nie! Twoje grzechy to sprawa między tobą a Bogiem.

Twoja wiara to sprawa między tobą a Bogiem.

Masz bezpośredni dostęp do Boga. Czasem ktoś ci może pomóc. Uważajmy jednak, by zasłanianie nie nazywać pomocą. A czasami tym właśnie kończy się niejedna pomoc.

Przejdźmy w tym samym temacie do drugiego czytania.

Przypomnę tę przepiękną wizję: „I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już /odtąd/ nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.” (Ap 21,1-4)

Wyobraź sobie, że to ty przeżywasz, ty tam jesteś, ty widzisz to nowe Jeruzalem, ty widzisz ten przybytek, ty słyszysz, że Bóg z tobą a ty z Bogiem, ty słyszysz te wszystkie obietnice, ty przeżywasz to wielkie zjednoczenie z Bogiem.

I nagle wchodzi z boku ksiądz, klaszcze w dłonie i mówi: „Za pięć minut odprawimy nabożeństwo!”

Zgrzyt? Jak najbardziej!

Nie bójmy się jednak, w niebie nie będzie księży

To znaczy będą – mam nadzieję, przynajmniej niektórzy, ale nie będą odprawiać nabożeństw, spowiadać i nauczać.

Nie będzie to potrzebne – wszyscy będziemy w przybytku Boga, w jedności z Bogiem.

Szanujmy księży, bądźmy wdzięczni Bogu, jeśli uda nam się trafić na dobrych prezbiterów, ale znajdujmy w tym właściwą miarę.

Zanim ksiądz stanie się starszym w Kościele musi wpierw być twoim bratem w tym Kościele. I będąc starszym nigdy nie powinien przestać być bratem.

Ksiądz nie jest i nie może być z innego świata. Nie może mieć większych praw, nie można mu pozwalać na więcej. Nie może być obiektem jakiegoś kultu.

Można natomiast więcej od niego wymagać.

Szanujmy księży, ale pamiętajmy, że nie załatwią oni naszych spraw przed Bogiem.

Szanujmy księży, ale przede wszystkim odkrywajmy własną godność i powołanie. Wszyscy jesteśmy wezwani do pełnienia misji prorockiej, kapłańskiej i królewskiej. Każdy z nas ma być przed Bogiem i wobec świata prorokiem, kapłanem i królem.

Skończmy z biernością, wycofaniem się i oglądaniem na innych. Wszyscy tworzymy Kościół, budujemy wspólnotę. Nawet jeśli niektórzy są starsi, to wszyscy mamy być braćmi.

Przeczytałeś? Skomentuj! I udostępnij dalej!




7 thoughts on “W niebie nie będzie księży!

  1. Jako dziecko całowałem księży w rękę, bo i śp.babcia i moja śp.mama przyklękały i też całowały. Teraz tego nawet na wsiach się nie praktykuje, ale trzeba było kilku pokoleń, żeby sami księża (prezbiterzy – starsi) zauważyli i zrozumieli, że to nieładnie tak… 😊
    Teraz, razem z kochaną moją żoną, jesteśmy już „70-” i ogromnie cieszymy się, że możemy przez internet słuchać mądrych homilii. Serdecznie Księdzu-Bratu-Prezbiterowi-Starszemu Z.P.Maciejewskiemu dziękujemy!!! 😊

  2. Wstawiam kazanie ks. Tomasza Opalińskiego
    ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
    19 maja 2019, V niedziela wielkanocna
    Trzeba się modlić…

    W okresie wielkanocnym czytamy Dzieje Apostolskie o rosnącym po zmartwychwstaniu Pana Jezusa Kościele – to jakby ciąg dalszy Ewangelii (tak to widział Łukasz), a może o tym, jak się ta Ewangelia, którą głosił Chrystus, realizuje w życiu, jak Chrystus zmartwychwstały nadal głosi Dobrą Nowinę przez swoich uczniów.

    W I czytaniu słyszeliśmy o podróży apostolskiej św. Pawła i Barnaby. Głosili Ewangelię, a potem „ustanowili im starszych” w każdej gminie. Apostołowie nie mogli być wszędzie, pozostać w tymi, którzy uwierzyli, dlatego ustanowili im starszych. Kto to są ci „starsi”? Z greckiego „presbiteroi”, po naszemu „prezbiterzy”, czyli księża.

    Ustanowili ich „wśród modlitw i postów”, a potem jeszcze „polecili ich Panu, w którego uwierzyli”.
    Polecili ich temu Panu, który mówił w Wieczerniku już po opuszczeniu go przez Judasza: „Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (to słyszeliśmy dziś w Ewangelii).
    Zatem trzeba się modlić – i za tych, którzy się przygotowują do podjęcia posługi „starszych” – „prezbiterów”, czyli za kleryków, przygotowujących się do kapłaństwa, bo ich się ustanawia jak apostołowie – „wśród modlitw i postów”. Trzeba się modlić i za tych, którzy już są starszymi – przebiterami – księżmi, bo już po ich ustanowieniu apostołowie „polecili ich Panu, w którego uwierzyli”, bo i sam Jezus modlił się za nimi w Wieczerniku, mówiąc: „Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi” (J 17,9). Trzeba się też modlić za wszystkich nas, wierzących, bo wciąż nie potrafimy się kochać tak, jak o to modlił się za nas Chrystus w Wieczerniku, mówiąc: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. (J 17, 20-21). Mówił – przypomnijmy to jeszcze raz, tak, jak słyszeliśmy dziś w Ewangelii: „Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”.

    Kiedy popatrzymy na to, co się dzieje dziś w Kościele – w Polsce, ale i na świecie, to musimy przyznać, że wciąż nie umiemy tak się kochać. Ile w nas jest tej złości, hejtu, czasem wręcz nienawiści do braci! Ile razy zapominamy, że jesteśmy braćmi, że mamy tak się kochać wzajemnie, jak Chrystus nas ukochał… A to znaczy że pilnie, bardzo, bardzo mocno, a może wręcz rozpaczliwie już potrzebujemy modlitwy.

    Jednym z zadań, która ma każdy ksiądz (ustanowiony prezbiter – starszy) wobec swoich parafian, a biskup – następca apostołów wobec swoich diecezjan – jest obowiązek modlitwy za nich. Dobrze o tym wiecie, z dobrą też intuicją mówicie, prosząc często: „niech ksiądz się za mnie pomodli”. Od tego ksiądz jest. Nie od tego, by się modlić zamiast nas, nie będzie przecież zamiast nas odmawiał pacierza, różańca, medytował Pisma Świętego, ale ksiądz jest też od tego, by pamiętać o naszych troskach, kłopotach, problemach, by modlić się za nas, gdy jest nam trudno, gdy czasem nie widzimy już wyjścia z sytuacji.

    Oprócz tego, że biskup ustanawia księdza (prezbitera – starszego) jako swojego pomocnika, by przewodniczył liturgii, by spowiadał, by głosił słowo, to posyła go także po to, by modlił się za tych, do których biskup go posłał. Ale księża są pomocnikami biskupa w terenie. To on jest ustanowiony następcą apostołów. I to on ma sprawować liturgię (pod przewodnictwem biskupa nabiera ona szczególnego wyrazu jako widzialny znak jedności z całym Kościołem pod przewodnictwem następcy apostołów), on ma nauczać (i czyni to zarówno przez wygłoszone kazania, listy pasterskie i inne formy nauczania), i on się ma za nas modlić.

    I właśnie ten ostatni obowiązek – modlitwy za Kościół, powierzony mu przez Chrystusa – w sposób szczególny chce nam chyba pokazać, bardzo mocno przypomnieć i unaocznić nasz biskup Piotr. Być może wiecie z mediów, że wczoraj podczas Diecezjalnej Rady Duszpasterskiej nasz biskup Piotr powiadomił nas, że od 1 lipca udaje się na pół roku do zakonu kamedułów, aby się modlić – za Kościół w naszej diecezji, w Polsce i na świecie. Nie będzie dla nas przez te pół roku głosił kazań, nauczał, nie będzie przewodniczył liturgii, bierzmował, wizytował parafii – będzie „tylko” i „aż” się modlił. To ważne zadanie, to może szczególna potrzeba dziś przypomnienia ważności tego zadania, skoro przez pół roku będzie się koncentrował tylko na tym. Może to właśnie najważniejsze nauczanie – „kazanie” wygłoszone nie słowem, ale życiem?

    I to jest właśnie zadanie dla nas na dziś. Żebyśmy przypomnieli sobie, jak ważne jest to, by nie zapominać o modlitwie i postach za Kościół. Za ten Kościół, który jest ostatnio tak poraniony – również przez ustanowionych przez następców apostołów „starszych”, „prezbiterów”, czyli księży. Można się na tych, którzy nie dorastają do kapłaństwa wkurzać. Można się nimi bulwersować. Można się nimi gorszyć. Można – a nawet trzeba – powiadamiać prokuraturę, kiedy popełniają przestępstwa, bo nie są nadludźmi i powinni ponieść karę za swoje przestępstwa, tym surowszą, że przecież oni mają być obrazem miłości Boga i do Niego prowadzić. Ale trzeba – i to trzeba koniecznie – się modlić. Za nich i nie tylko za nich. Za cały Kościół. Bo wszyscy jesteśmy Kościołem. Bo wszystkim nam dał Pan przykazanie mówiąc: „Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. A my ciągle nie umiemy kochać się wzajemnie tak jak On nas umiłował – tak by oddać życie jeden za drugiego, jak On za nas oddał…

  3. Na temat filmow popularnych w Polsce i kazania. Sam jestem kaplanem i znam pare innych braci w sluzbie. W mojim zyciu nie spotkalem zadnego publicznego homoseksualiste, pedofila, zboczenca. Mam ksiezi ulubionych i tych, ktorych nie muszie. Ale w mojim zyciu sa kszieza, ktorzy sa wzorem mojej sluzby. I nie wiem sebie wyobrazyc zycia bez tej poslugy. Dzieky, bracia i glowe do gory.

  4. Jest coś takiego w wielu kapłanach(nie wszystkich) że dają odczuć że są „starszymi”… A może to my przez ostatnie pokolenia nauczyliśmy ich tego? W moim odczuciu to się zmienia, powoli ale jednak.

  5. No cóż. Jak Ksiądz sam powiedział- jesteśmy my i oni. I tak jest. Przynajmniej teraz w mojej parafii. Plebania – twierdzą zamknięta dla pospólstwa. Tylko kancelaria w określonych godzinach i urzędowe rozmowy. Zero luzu. Kiedyś tak nie było – gdy był inny skład księży. Otwarte drzwi – plebanii i rozmowy przed kościołem z ludźmi. Dzisiaj – wchodzą innymi drzwiami i znikają o mszy. To tyle narzekania. Trzeba coś z tym zrobic już na etapie seminarium. Tu szafarze świeccy ( których jestem wielką przeciwniczką) nie załatwią tego co powinni księża. Ludzie chorzy czekają na księdza, nie na szafarza. Mam problem to chce pogadać z księdzem, niekoniecznie na spowiedzi. On żyjący w celibacie ma chyba też czas dla ludzi. Powinien mieć. A niestety. Przynajmniej u mnie tak jest. Teraz tak jest. I ma to wpływ na związek mój z kosciołem. Może nie ma to wpływu na związek z Bogiem bo jestem katechetką, ale gdy pomyślę o innych świeckich to tak – ma to wpływ. To tyle, bo wiem, ze nie wszędzie jest tak samo i ze narzekanie niczego nie zmieni. Wiem też, ze z księdzem jest inaczej i pewnie w wielu parafiach jest fajnie. Pozdrawiam.

    1. jestem w neokatechumenacie. jeden z mlodych braci kaja sie ze sie spoznil no spotkal jakas dziwczyne. prezbiter ; mam nadzieje ze chociaz telefon zapisales😊

  6. Bardzo trafne zwłaszcza w. dzisiejszych czasacg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *