Posted on

W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy

Wielkanoc – Msza Święta w dzień, Dz 10,34a.37-43; Ps 118,1-2.16-17.22-23; Kol 3,1-4; 1 Kor 5,7b-8a; J 20,1-9; Winnica, 04 kwietnia 2010 roku.

"Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy, choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy." (sekwencja)

Razem z Piotrem i Janem, razem z kobietami, przychodzimy do grobu, by przekonać się, że jest pusty. Jezus zmartwychwstał, okazał się silniejszy od śmierci.

Króluje Żywy! Świętujemy radość zmartwychwstania, święto Boga żywego. Przychodzimy do świątyni by śpiewać: "W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy". Dobrze robimy, ale potrzeba czegoś więcej. Świętowanie to nie tylko Msza Święta i procesja. Świętowanie to także czas przed i po kościele.

Czy potrafimy świątecznie przeżyć cały dzień? Nie chodzi o to, byśmy wracając z kościoła odmówili jeszcze dziesięć różańców, dwadzieścia koronek i wszystkie litanie z książeczki.

Świętowanie ma trzy ważne i nierozerwalne elementy. Świętowanie to umacnianie naszej więzi z Bogiem. Świętowanie to umacnianie swej więzi z bliskimi. I wreszcie świętowanie to umacnianie samego siebie.

Czy my to jeszcze potrafimy?

W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy – potrafimy to zaśpiewać w kościele. I może nawet więcej niż zaśpiewać – wewnętrznie przeżyć.

Czy potrafimy się weselić w swoim domu? Czy potrafimy osobiście przeżyć swoją odnowę i zmartwychwstanie? Czy potrafimy weselić się w gronie swoich najbliższych?

Powinniśmy szukać prawdziwej radości, prostego ludzkiego szczęścia, tego, co to szczęście nam daje.

Spróbujmy przypomnieć sobie najszczęśliwsze momenty naszego życia…

Zastanówmy sie też, to ważne, skąd to szczęście płynęło?

Czy było to szczęście płynące z kotleta, telewizora czy Internetu? Bardzo wątpliwe. Można tu mówić najwyżej o przyjemności, szczęście to zbyt duże słowo.

Czy szczęście to raczej nie przebywanie z bliskimi, z kochanymi osobami?

  

       Czytaj także: Kazanie - Wspólna kasa z Bogiem...

 

Pamiętam taką Wielkanoc, gdzie po południu, w grupie przyjaciół, poszliśmy do lasu. Świeciło słońce i pachniało wiosną, a my, jak głupi, bawiliśmy się w ganianego.

Ojcze spytaj się swojego syna, czy chce nową grę komputerową, czy chodzić z tobą na ryby?

Matko spytaj się swojej córki, czy chce nowy ciuch, czy też może przypadkiem chce na kolana, nawet gdy ma dwadzieścia lat?

Mężu spytaj się swojej żony, czy woli twoją większą pensję, czy to, byś częściej był w domu? Dla niej i dla waszych dzieci.

Żono spytaj się męża, czy chce mieć pięknie wysprzątaną kuchnię czy tego, byś ty była piękna dla niego?

Odpowiedzi są proste, chyba, że coś już ostatecznie pękło w naszych związkach i rodzinach. I pozostaje już tylko praca, sprzątanie, komputer i kotlet. A raczej ucieczka w pracę, ucieczka w sprzątanie, ucieczka w komputer i jedzenie…

Słyszałem kiedyś autentyczną historię o dziewczynie, która zeszła do piwnicy i zastała swojego ojca palącego papierosa a drugą ręką pukającego młotkiem w kowadło.

Udawać, że ma się pracę, uciec przed najbliższymi, zamknąć się przed innymi. To agonia życia. To droga do nikąd.

Czas świąt to czas życzeń. Czasami mówimy – najważniejsze, byśmy zdrowi byli. To nieprawda. To nie jest najważniejsze…

Dzieci – życzę wam, by wasi rodzice mieli czas dla was i zawsze mieli miejsce dla was na swoich kolanach. To jest najważniejsze.

Małżonkowie – niezależnie ile lat jesteście razem – życzę wam takich pocałunków od których dech zapiera i wilgotnieją oczy. To jest najważniejsze.

Każdemu życzę szczęścia płynącego z bliskości kochanej osoby.

Bóg jest dawcą życia. Weźmy to życie w całej pełni i w całym jego pięknie. Radujmy się i weselmy. Zacznijmy żyć prawdziwie, jeśli zaś umarliśmy, to dajmy Bożej łasce szansę na nasze zmartwychwstanie, na odkrycie tego, co w naszym życiu najważniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *