Posted on

Wypuść ziemię z ręki

4 Niedziela Wielkiego Postu, B; 2 Krn 36, 14-16. 19-23; Ps 137 (136), 1-2. 3. 4-5. 6 ; Ef 2, 4-10; J 3, 14-21 ; Winnica 11 marca 2018.

Natchniony autor Księgi Kronik streszcza kilkaset lat historii Izraela. O co w tej historii chodzi? Otóż o to, że cały naród – przełożeni, kapłani i lud – nieustannie bezczeszczą świątynię.

Czasem dzisiaj słyszy się o bezczeszczeniu kościołów. Czasem jest to złodziejstwo, czasem wandalizm, zwykle „po pijaku”. Ktoś przychodzi do kościoła, dewastuje go, profanuje Najświętszy Sakrament, zostawia jakieś wulgarne napisy albo świadectwo swojej przemiany materii.

Bywa tak i jest to godne potępienia, ale nie o takie bezczeszczenie świątyni chodzi Bogu, gdy wyraża swoje pretensje do narodu wybranego.

Gdy badamy księgi Biblii to okazuje się, że właściwie wszystko było w porządku. Była świątynia, byli przełożeni, którzy o tę świątynię w wymiarze materialnym się troszczyli, byli kapłani, którzy sprawowali swoje funkcje, były składane ofiary, organizowane były pielgrzymki, przeżywane święta. Była nawet przeżywana duma, że świątynia jest tak wspaniała.

Wszystko było w porządku, skąd więc te Boże pretensje?

Zapewne z tego, że Bóg widzi prawdę ludzkiego serca.

Nie trzeba malować ściany sprayem, by sprofanować świątynię. Można ją sprofanować wnosząc do niej swoje serce.

Jest to bardzo bolesna profanacja. Prorok Izajasz wyraża cierpienie Boga, który patrzy na swoją świątynię w Jerozolimie:

„Co mi po mnóstwie waszych ofiar? – mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów mi obrzydła. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce? Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań… Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem; sprzykrzyło Mi się je znosić!

Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! (Iz 1,11-17)

Takie było cierpienie Boga, gdy patrzył na świątynię w Jerozolimie.

Czy myślicie, że dzisiaj Bóg mniej cierpi, gdy patrzy na swój Kościół?

Wcale nie mniej a może więcej.

Bezcześcimy Kościół swoim sercem.

Zechciejmy tylko pojąć na czym polega do bezczeszczenie. Tu nie chodzi o brud tego serca, nasze zło czy grzech, chodzi o zatwardziałość tego serca, jego wyniosłość i pychę.

Wczoraj w kościołach czytano przypowieść o faryzeuszu i celniku. Przyszedł faryzeusz i „modlił się” „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam.” (Łk 18,11-12)

A celnik „stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika.” (Łk 18,13)

I mówi Jezus, że to celnik odszedł usprawiedliwiony a nie pobożny faryzeusz (por. Łk 18,14), którego serce było może czyste za to pełne pychy.

To faryzeusz swoim sercem, i swoją modlitwą, i swoją dziesięciną, i swoją ofiarą, bezcześcił świątynię.

To może być bardzo niewygodna myśl, że sami swoim sercem, swoimi modlitwami i religijnymi praktykami, swoimi ofiarami, możemy bezcześcić Kościół.

Żydzi mieli swoją świątynię, ale Bóg widział co robili „na boku”. Widział jak przychodzili do świątyni a „po godzinach” stawiali świątynie i składali ofiary innym Bogom. Modlili się gorliwie ale nie zapominali pomodlić się do bożków. Słuchali „kazań” – nawoływania proroków – i szydzili, wyśmiewali słowo od Boga.

Ich wiara nie miała nic wspólnego z ich życiem.

Chcąc zbadać swoje serce, sprawdź, co robisz „na boku”. To co „na boku” będzie prawdziwsze od twoich deklaracji i pobożnych życzeń.

To co bezcześci świątynie i bezcześci Kościół to pycha, to serce pyszne i próżne.

W sercu pysznym nie ma miejsca na Boga. Więcej nawet – serce pyszne to bóg, któremu składamy hołd samouwielbienia.

Serce pyszne to detronizacja Pana Boga, to powiedzenie mu „spadaj”, ”nie potrzebuję ciebie”.

Siedem grzechów głównych zaczyna się od pychy, bo jest to grzech „najgłówniejszy” z głównych. To kamień węgielny ludzkiej nieprawości.

Pycha w niesamowity sposób zaślepia. Nie widzisz swoich grzechów, nie widzisz swojego zła. Widzisz za to i wyolbrzymiasz grzechy cudze. Wszyscy winni, tylko nie ja. Wszyscy winni, tylko ja dobry. Bez skazy, bez zmazy, niepokalanie poczęty, kanonizowany w łonie matki.

Dobrze nam z pychą, bo to doskonały środek samozadowolenia.

Tylko, że… pycha… z nieba spycha.

Pycha wiedzie nas na zatracenie. Pycha to najlepsza przewodniczka do piekła.

Prawda, tylko prawda może nas ocalić. Choćby to była prawda najgorsza, najobrzydliwsza, najbardziej śmierdząca, ale jeśli przychodzi do nas, jeśli jesteśmy zdolni ją przyjąć, to nas ocala.

Prawda o nas to prawda o naszej grzeszności, słabości i nieprawości. Prawda o nas zawiera się w obrazie ludzi, którzy giną ukąszeni przez węże. Ewangelia do tego nawiązuje. Izraelici na pustyni grzeszyli i Bóg zesłał na nich węże, które ich kąsały i od ukąszeń których ginęli. To prawda o grzechu. Grzech zabija.

Mojżesz, na polecenie Boga, powiesił na palu miedzianego węża. Kto spojrzał z wiarą – ocalił życie. To zapowiedź Jezusowego krzyża.

Świadomość swojej śmierci i zobaczenie ratunku w Jezusie daje nam życie.

Grzech naprawdę zabija. Paweł mówi o tym, że na skutek naszych występków umieramy. Wiara i nawrócenie to wskrzeszenie do życia. (por. Ef 2, 4nn)

Bóg jest bogaty w miłosierdzie i daje nam życie za darmo, na podstawie swojej łaski. Nie dlatego, że my jesteśmy dobrzy, ale dlatego, ze On jest dobry.

I tego nie może przeżyć nasza pycha. I zaczyna wyć: „Co, ja nie jestem dobry? Ja nie jestem dobrym katolikiem? Co, ja jestem grzesznikiem?”

Otóż jesteś grzesznikiem. I ja nim jestem.

Otóż jesteś złym katolikiem. A ja złym księdzem.

Otóż nie jesteś dobry. I ja też nie jestem dobry.

Bóg jest dobry.

Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej.

Im szybciej to zrozumiesz, tym łatwiej zobaczysz zbawienie w Jezusie.

Nauczyliśmy się powtarzać: „Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata”. Powtarzamy, ale czy rozumiemy?

„Dla Jego bolesnej męki”. Boże nie patrz na mnie tylko na mękę swojego Syna. Proszę Cię o to, bo wiem, że jak spojrzysz na moje życie, to tylko błyskawice i pioruny, jako sprawiedliwa zapłata. Tylko to mi się należy za moje „dobre życie”.

Nie ze względu na moje „dobre życie”, ale ze względu na mękę Jezusa daj mi miłosierdzie.

W Ewangelii słyszeliśmy: „światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki.” (J 3,19)

Stoisz przed decyzją czego w życiu się trzymać – światła czy ciemności, prawdy czy fałszu? Stoisz przed decyzją na czym się oprzeć – na Jezusowym krzyżu czy na złudzeniach o swojej dobroci i mocy?

Historia Izraela uczy, że Bóg chcąc potrząsnąć swoim narodem, zdecydował się zniszczyć i spalić swoją świątynię, zburzyć mury miasta świętego a lud, który ocalał od miecza, pognać w niewolę.

Czasem literalnie – dopiero jak nie masz absolutnie NIC możesz zorientować się, że masz tylko Boga.

Kiedy dla Izraela przyszło opamiętanie? Gdy siedzieli nad rzekami Babilonu i wspominali co stracili. Kosztując gorzkiego chleba niewoli mieli zabawiać swoich panów.

Czasem zastanawiam się jaką cenę należałoby zapłacić, byśmy się obudzili?

Zastanawiamy się nad remontem wieży, by nasz kościół był piękniejszy…

A może lepsze byłoby dla nas, gdyby ktoś spalił ten kościół, zburzył jego mury, księży z wyciętymi językami wrzucił do dołu z wapnem, do tego samego dołu rozkazał wam wrzucić wszystkie krzyżyki, medaliki, książeczki do nabożeństwa, pasyjki i kropidła.

Może dopiero wtedy, gdy nie będzie miał nic zrozumiesz, że masz tylko Boga. I Boga, siebie i swoje życie potraktujesz poważnie.

Tak sobie czasem myślę, choć wiem, że to trudne, bo człowiek nawet jak ma garść piasku w ręku to próbuje na tym budować swoją chwałę. Wierzy niezłomnie, że nawet na dymie pogorzeliska może położyć swój fundament.

***

Miej miłosierdzie dla nas. Dla Jego bolesnej męki.

Wypuść tę ziemię z ręki…

Poczekaj aż wiatr rozwieje dym…

Napisz swój komentarz. Udostępnij dalej.




23 thoughts on “Wypuść ziemię z ręki

  1. Sobota 24 marca 2018r.
    Ewangelia (J 11, 45-57)
    Jezus umrze, aby zgromadzić rozproszone dzieci Boże
    Słowa Ewangelii według Świętego Jana

    „Tego więc dnia postanowili Go zabić.”
    Bóg nie dostrzega mnie, to ja zabiję innego (nawet w myśli) i uczynię świat bez niego. To mogę zrobić, nie pytając Boga-zabić! Teraz Bóg nie ma wyboru, przyjmie moje dary ( dar, ofiara, zbliżenie do Boga). Casus Kaina, Hitlera, Stalina, Putina…
    Cóż z tego, że zostałem sierotą?
    Sieroctwo nie zna ojca i matki. Nie zna brat siostry. Nie zna brat, brata. Żona męża i mąż żony, sąsiad sąsiada. To ludzie z próbówki, samotni, wysublimowani, odcięci od Boga. Dlaczego jest nas tyle?

  2. Sobota 17 marca 2018r.
    Ewangelia (J 7, 40-53)
    Spory około osoby Jezusa
    Słowa Ewangelii według Świętego Jana
    „Wśród tłumów słuchających Jezusa odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?»
    Ewangelia, w której Jezus nic nie mówi. Mówimy tylko my, ludzie słuchający? Uruchamia przynajmniej we mnie łańcuch myśli. W której grupie stanę. Tych, co krzyczą-„jest prorokiem” a może tych „ To jest Mesjasz”. Eee… nie, bądźmy realistami „ czy Mesjasz przyjdzie z Galilei?” A w tej- „Pismo mówi”…
    Stoję tak w kościele winnickim w nawie lewej, tej bliżej serca („jest prorokiem”, „To jest Mesjasz”).
    Czy przejść do nawy prawej ludzi bogatych, wykształconych i racjonalnych („czy Mesjasz przyjdzie z Galilei?”, „Pismo mówi”).
    Może krzyknę – JEZU POMÓŻ!!!
    Ale przecież Ewangelista wyraźnie wskazuje, że jestem w tłumie słuchających (tak jak teraz w kościele) i sama powinnam podjąć decyzję. Jak głupio będę wyglądać krzycząc – JEZU POMÓŻ. Sam ksiądz spadnie spod ołtarza, nie mówiąc o znajomych Winiczan. To jednak zostanę po lewej. Grzech- grzeszny człowiek przynajmniej jest pewien swojej pobożności.
    Nie przejdę po prawej. Pobożny- człowiek, który stale pamięta o swoich grzechach.
    Ból wyboru rozsadza mi głowę. Ból- towarzyszy narodzinom, ale przynosi życie.
    Życie- to ja matka balansująca na krawędzi śmierci w połogu, ale daje nowe życie.
    To prawda, współcześni fizycy zgadzają się, że istnieją wszechświaty równoległe. Zgodnie z podjęciem decyzji wszechświat rozdziela się i nasza alternatywna decyzja i przeznaczenie rozwija się w inną rzeczywistość. Może Jezus to mi chce powiedzieć nic nie mówiąc. Moje własne zachowanie decyduje, do którego wszechświata wejdę? Własne ego, własna niewiedza trzyma nas uwięzionych we wszechświecie chaosu myśli, pragnień, pożądania?
    W momencie, kiedy odrzucę to zrobię kwantowy skok w całkowitą inną rzeczywistość. A proroctwo to nic innego jak możliwość rozpoznania rzeczywistości. Widzenie przyszłości w naszych obecnych czynach- widzenie konsekwencji tych czynów?
    Do zobaczenia na mszy jutro, gdzie bez dziś nie byłoby jutra. Bez dziś nie zrozumiem jutrzejszego:
    „Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!» Ewangelia (J 12, 20-33)
    Bez tego nie zrozumiem Niedzieli Palmowej, a bez niej Pesach.

    1. Dziękuję.

  3. Cenne ! I Kazanie i komentarze , zachowam w banku by móc wracać. Widzę !? , muszę zacząć remont Swojego Kościoła . Siostra Teresa z Kalkuty na słowa papieża Benedykta XVI : ,, … od czego zaczynamy?” odpowiedziała : ,, …od Siebie” – ! Ciągle się uczę , niech słowo: …. fundament Naszej Winnicy , będzie drogowskazem. Idę powoli ,, Do światła z ciemności” s. Julita. Żeby wstać , podnieść się – z upadków , trzeba się zatrzymać – potrzebna jest przerwa by zastanowić się nad dalszą drogą. Z Panem Bogiem … gdy byłem mały zastanawiałem się co znaczą te słowa?!

  4. Dziękuje za wszystko… Pozdrawiam serdecznie.

    1. Wszystkim Krystynkom – Bożej opieki na każdy dzień.

  5. Bycie chrześcijaninem w Winnicy to mam wrażenie NIEKIEDY bycie rozwiedzioną, co najmniej panną z dzieckiem a już najlepiej samotna ale uczona blisko ołtarza. Ta choroba dotyka i mężczyzn obecnie. Biorę to z wpisów. Cierpiący(a), grzeszny(a) i nawiedzony(a) Bogiem. „moja pycha jest ogromna”, „jestem grzesznikiem”, „coraz mniej rozumiem”, „tylko Pan Bóg może to zmienić”….
    Przecież to zwykłe użalanie się nad sobą. Użalanie się nad sobą nie jest niczym innym jak impulsem do zniszczenia siebie. A oto skrypt:
    Oto sposób jak to wykonać.
    Trzeba mówić. – Takie są fakty z życia. Jest mi źle. Gorzej niż komukolwiek innemu na całym świecie. W rzeczywistości jest tak źle, że nie da się nic zrobić.
    Kochany(a) a zatem jesteś wolny(a) od wszelkiej odpowiedzialności, by posprzątać! Nikt nie może winić cię za wszystko! –Prawda, że piękne.
    A teraz rozważmy to. Użalający nad sobą jest kłamcą i złodziejem. Kłamcą, ponieważ sam mówi, że nie ma uprawnień do czyszczenia swojego własnego bałaganu.
    Złodziej, ponieważ tak długo jak siedzi w środku takiej postawy życiowej, kradnie dni ze swego życia.
    Ja bym dodała, że jest jeszcze mordercą????
    Pewien syn zamordował ojca i matkę. (Straszne nie daj Boże). Wrzucił ich do dołu z wapnem.
    W sądzie krzyczał. – „Otóż jestem grzesznikiem”, Otóż jestem złym katolikiem”, Otóż nie jestem dobry”. I co?
    Proszę Wysokiego Sądu proszę mnie uniewinnić! JESTEM SIEROTĄ.
    No nie drogie Panie, większość nas w kościele to kobiety, które znalazły przyjaciela i mężczyznę, który stał się światłem naszego życia. Tylko w taki sposób znajdujemy bezpieczeństwo w nieznanym świecie. To jest nasze chrześcijaństwo!
    Świat się zmienił. Kościół się zmienił. Nasze potrzeby się zmieniły. Dzisiaj tylko nasze marzenia się nie zmieniły. Dzisiaj nasze marzenia są. Chcemy zdrowych dzieci, w ciele, w umyśle i w duchu. Fakty z tego stulecia nauczyły nas, że zarówno sukces naszej gospodarki, jak i naszego osobistego poczucia dobrobytu nie opiera się na sprycie, ale na ludzkiej uczciwości, poczuciu etyki i poczuciu sensu życia. Nauczyliśmy się na własnej skórze, że żadna z tych rzeczy nie przychodzi naturalnie ani łatwo.
    Dlatego potrzebujemy by być chrześcijaninem w Winnicy wytchnienia od hałasu, jęku o „mój Boże”.
    Więcej kompetencji, więcej introspekcji, więcej empatii. Czy nie jest to wszystko, czego chcemy dla naszych dzieci, dla nas? Dla naszej przyszłości? Codzienna chwila ciszy nie wymaga ustawy, możemy zacząć od każdego z nas. TV, Internet, radio. A za oknem wschodzące słońce, śpiew ptaków, szelest wiatru, i pytanie-, Kim jestem? Co ja tutaj robię? O co tu chodzi?

  6. Ta homilia w poscie to wspanialy dar dla zniszczonej Swiatyni mego serca.Boze jaki jestes wielki i jak ogromna jest Twa milosc do mnie a ja jak Ci za nia odplacam ?Panie Boze prosze Cie o laske nawrócenia i uzdrowienia mej Swiatyni.Ta homilia to jak tapniecie ziemi.Bóg zaplac.

  7. Boże wybacz -ja sobie nie potrafię -taki sam grzesznik -od spowiedzi do spowiedzi.
    Zniszcz moją „Świątynię ” i daj mi nowe życie !!!!!!!!!!!!!!!

  8. dobre,bo mocne !!! uświadamia mi, że moja pycha jest ogromna, stanąć w prawdzie z sobą i uznać, że mój grzech jest pielęgnowany i skrywany pieczołowicie pod maską. okropność. tylko , czy wytrwam, aby go zrzucić, skoro wreszcie go widzę ?

  9. To wszystko takie trudne! I odnoszę wrażenie, że coraz mniej rozumiem!!!
    Bóg zapłać za kazanie!

  10. Kazanie mocne.I dobrze,już nie czas na głaskanie ludzi.Ktoś musi powiedzieć prawdę taką jaka ona jest.

  11. Homilia bogata w swej treści. Jasno określa, co Bogu podoba się, a co nie ma wartości. Rzeczywiście człowiek dopiero, gdy traci wszystko, gdy czuje się samotny, gdy brakuje mu kogoś lub czegoś, uświadamia sobie, że Bóg jest i kocha marnego grzesznika miłością największą – składa miłosną Ofiarę za swego oprawcę. Boże, jaki JESTEŚ DOBRY – Kocham Cię.
    Nie niszczyłabym jednak kościołów, nie ucinałabym języków księżom i nie wrzucałabym ich do wapna. Bez tego też można pokochać Boga i życie traktować poważnie. Uczymy się tego cały czas. Nie rodzimy się świętymi, ale staramy się doskonalić.
    Dziękuję za homilię. Pozdrawiam.

    1. Czytam wszystkie homilie księdza, zawsze są ciekawe, intrygujące i mądre, ale ta jest wyjątkowo ,,mocna”, a zarazem bardzo obrazowa.
      Dzięki.
      Dzięki,

  12. Cóż, kiedy słucham kazania, czytam je, zawsze próbuję odkryć źródło inspiracji myśli księdza ubranej w słowo. Myślę, a na pewno się nie mylę, ksiądz prowokuje nas ( przynajmniej mnie) do odpowiedzi na matkę wszystkich pytań.
    Dlaczego tu jesteśmy?
    Niczym u Majakowskiego, wsadza nas na „kobyłę historii” ciągnąc przez różny strumień myśli biblijnej, każdego po swoim własnym stylu.
    Prosto i zwięźle- „I zostałeś stworzony, aby służyć Stwórcy”. Stworzenie nie jest celem samym w sobie, ale produktem i pojazdem dla Stwórcy. I to Ja, to Stworzenie musi przekształcić fundamenty swej tożsamości z samo-zorientowanej istoty w coś, co istnieje w celu, który jest większy od samego siebie. „Ja istnieję, by służyć mojemu Stwórcy”. Ludzki mózg mówi: „Wzbogać się”; mózg studiujący Biblię mówi: „ Poznaj swego Boga”. Poznaj Go w budowie Sanktuarium (Księga Wyjścia), które jest prototypem wszystkich kolejnych domów dla Boga na fizycznej ziemi. Prawdziwy punkt transformacji- przemiana z obiektu zorientowanego na siebie w coś, co jest zaangażowane w coś większego niż on sam. Dziękuję.

    1. Przepraszam, ale czy tylko ja nic z tego komentarza nie rozumiem?

      1. Proste. Kiedy ktoś by spojrzał na moje półki z książkami, łatwo zauważy, że najbardziej poszarpane, wytarte, zapisane w środku, podkreślane, to Biblie. I to wydanie – Brytyjskie, Tysiąclecia, Mormońskie, Hebrajskie. Dlaczego? Lubię ich nie rozumieć.

        1. Mam u siebie „365 historii biblijnych dla dzieci”, może od tego trzeba zacząć.
          Jest wiedza, brakuje mądrości, jest karmienie pychy, czyli mamy powrót do źródła, czyli do treści kazania.

      2. Tak, a mówią, że im kto mądrzejszy, tym wyraża się prostszym językiem. No cóż, nie jest to cecha tej pani. Ona uwielbia się sama.

  13. Każdy z nas powinien sobie zadać pytanie, czy naprawdę kocham Boga, czy codziennie z Nim rozmawiam, bo z ukochaną osobą się po prostu rozmawia, jak z przyjacielem.

  14. Za mocne kazanie i…..bardzo potrzebne ludzkości – baaaaardzo dziękuję.
    Chwała Panu !!!!!
    Błogosławionej niedzieli życzę z modlitwą…
    B:)

  15. Dziękuję za prawdę.
    Dla Jego bolesnej męki. Miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

  16. Dziękuję Księdzu za te mocne słowa. Chyba tego mi było trzeba a może WŁAŚNIE tego. Słowa bardzo pomocne na ten zbliżający się czas. Może nie jest jeszcze za późno aby, choć trochę, spróbować zmienić się albo zmienić coś w swoim życiu. Z Panem Bogiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *