Posted on

Złoto i słoma

Uroczystość rocznicy poświęcenia kościoła własnego; 1Krl 8,22-23.27-30; 1Kor 3,9b-15 (oryginalna propozycja kończy się na wersecie 11.); Mt 16,13-19; Winnica 27 października 2013 roku.

Pewna matka miała dwóch synów. Jeden z nich dorobił się wysokiego stanowiska, zdobył szacunek i uznanie ludzi, ze swoją żoną stworzyli kochającą się rodzinę. Drugi syn, zostawił żonę i dziecko, jedyne co zdobył to opinię pijaka i bandyty a teraz odsiaduje kolejny wyrok więzienia.

Matka miała dwóch synów. Każdego z nich kochała, choć nad drugim wypłakała morze łez.

Często przy takich historiach zadajemy sobie pytanie – jak to możliwe? Przecież ta sama matka, ten sam ojciec. Te same geny, taka sama krew. Ten sam dom – zamożny czy biedny i ta sama rodzicielska miłość.

Nigdy do końca się nie dowiemy dlaczego tak się dzieje, ale wiemy, że tak bywa – z jednego domu pochodzić może święty i łobuz.

Dokładnie o tym samym pisał święty Paweł: „Jesteście (…) Bożą budowlą. Według danej mi łaski Bożej, (…) położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje.” (1Kor 3,9b.10bcd.-15)

A dalej pisze o tym, że fundament jest jeden – jednakowy dla wszystkich. Jest to fundament doskonały, bo jest nim sam Jezus Chrystus.

Ci jednak, którzy na nim budują, robią to różnie. Budują ze złota lub srebra, z drogich kamieni albo z drzewa, albo z trawy, albo ze słomy. (por. 1Kor 3,10)

Pisze też, że wartość tego budowania zostanie odsłonięta wraz z przyjściem Chrystusa. Pisze o ogniu – to co szlachetne przetrwa – a nawet nabierze blasku, ale słoma się spali. Tradycja Kościoła widzi tu aluzję do czyśćca. (por. 1Kor 3,13-15)

I żyjemy w tej tradycji. Wierzymy w świętość jednych i w to, że inni potrzebują naszej modlitwy, bo są w czyśćcu. Są jeszcze inni – ci, którzy budowali na zupełnie innym fundamencie. Ich perspektywa to wieczne potępienie.

Kościół orzeka czasem o świętości. Wybrane jednostki beatyfikuje i kanonizuje. Kościół nigdy nie orzeka o potępieniu. Dotyczy to nawet Judasza.

Nie ułatwia nam to życia. Kościół nie wypowie się na temat świętości naszych nieżyjących rodziców, rodzeństwa czy dziadków. Czasem mamy jakąś osobistą intuicję, przekonanie i wiarę o ich zbawieniu – mamy do tego prawo. Najczęściej jednak troszczymy się o modlitwę za nich – jeśli byliby w czyśćcu jest im ona bardzo potrzebna.

Nie bójmy się modlitwy za zmarłych – nigdy nie będzie ona zmarnowana. Mówiąc obrazowo trafia wszystko do skarbca Bożych łask.

W liturgii Kościoła, w kalendarzu liturgicznym święci w niebie i dusze w czyśćcu mają swoje odkreślone dni gdy je wspominamy. Święci mają swój dzień i dusze czyśćcowe mają swój inny dzień.

  

       Czytaj także: Kazanie - Wspólna kasa z Bogiem...

 

Święci mają swój dzień pierwszego listopada. Jest to Uroczystość Wszystkich Świętych. Nie modlimy się wtedy ZA świętych. Oni są z Bogiem. Nasza modlitwa może być tylko uwielbianiem Boga – dawcy świętości. Możemy też modlić się DO świętych. Prosimy ich o wstawiennictwo za nami. To dzień pierwszego listopada.

Dusze czyśćcowe mają swój dzień drugiego listopada. Jest to Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych. Wtedy nasza modlitwa jest modlitwą ZA nimi. Prosimy Boga, by dostąpili oczyszczenia i pełni szczęścia. To dzień drugiego listopada.

Kiedy mamy chodzić na cmentarz? Możemy oczywiście każdego dnia. Niemniej najbardziej przeznaczony do tego dzień to drugi listopada.

Największe tłumy są na cmentarzach w dniu pierwszego listopada, ale decyduje o tym tylko wzgląd praktyczny – jest to dzień wolny od pracy.

Jeśli mamy wybór (a w tym roku Zaduszki są w sobotę, za rok w niedzielę) to wybierajmy się z uroczystą wizytą na cmentarz drugiego listopada.

A gdzie się wybrać pierwszego listopada? Oczywiście do kościoła – oddać chwałę Bogu, który jest źródłem świętości.

Czasem wychodzi wielkie pomieszanie z poplątaniem. Ktoś może pójść na cmentarz drugiego listopada, ale nie idzie. Powinien poprzedniego dnia przyjść do kościoła, ale nie przyszedł, bo jeździł po grobach najbliższych.

Czasem na cmentarzu, w dniu 1 listopada, odprawiane są Msze Święte. To ukłon w stronę tych zabieganych i zalatanych. Czy jest to jednak dobre rozwiązanie? W naszych warunkach wygląda to tak, że w głównej alejce stoi grupa osób biorąca udział we Mszy Świętej. Na całym cmentarzu wielki tłum, który słucha jednym uchem albo i wcale, często rozmawia czy pali papierosy. I do tego wielka ludzka rzeka ludzi idących na cmentarz i wychodzących z cmentarza. Przechodzą dokładnie przed ołtarzem nie zastanawiając się nawet, że przeszkadzają w odprawianiu Mszy Świętej.

To nie służy chwale Bożej. Tym bardziej, że tak blisko jest parafialny kościół z parkingiem obok. Często podróżujący zatrzymują się przy kościele, by potem pójść na cmentarz, by tam uczestniczyć (bądź nie) we Mszy Świętej.

Jeśli odprawiać Mszę Świętą na cmentarzu to raczej w dniu drugiego listopada, w obecności tych, którzy przyjdą specjalnie na tę Mszę Świętą i bez tłumów, które tylko przechodzą i nawet niechcący przeszkadzają. Do charakteru tego dnia bardziej też pasuje procesja żałobna po cmentarzu.

I tak będziemy robić od tego roku.

Święci mają swój dzień i dusze czyśćcowe mają swój inny dzień. Dzień zmarłych to drugi listopada. Pierwszy listopada to dzień świętych. Budujmy w sobie właściwą świadomość.

I jeszcze raz – oczywiście nic sie nie stanie, gdy pójdziemy na cmentarz pierwszego listopada, zwłaszcza gdy Zaduszki będą normalnym dniem pracy. Nikt nikomu tego nie zabrania. Każdy czas jest odpowiedni, by pomodlić się za zmarłych. Nie zapominajmy jednak, by tego dnia (pierwszego listopada) być na Mszy Świętej – porządnie, na całej, z całym zaangażowaniem. Trzeba się o to postarać pamiętając dodatkowo, że jest to święto nakazane, gdzie mamy obowiązek uczestniczenia we Mszy Świętej.

I jeszcze zachęta do osobistej refleksji. Zacząłem od obrazu matki, która miała dwóch synów – najdelikatniej mówiąc – mniej i bardziej udanych. Ta matka to Kościół, który przygarnia do siebie i kocha wszystkich. Nie odbierzmy jednak tego jako zachęty, by pogodzić się z własnymi słabościami i byle jakim życiem. Niech będzie w nas pragnienie nieba i świętości. Nie poprzestawajmy na małym, do wyższych rzeczy jesteśmy stworzeni.

Dążąc do świętości strzeżmy się pychy. A dobrą receptą, by się jej ustrzec, jest pamięć o modlitwie za zmarłych, za dusze czyśćcowe, które potrzebują naszej pomocy.

Czyńmy to z nadzieją, że i za nas, gdy zabraknie nam czystej świętości, ktoś pomodli się po naszej śmierci.

Dobrze zrobisz jak udostępnisz i skomentujesz.

4 thoughts on “Złoto i słoma

  1. Dzięki za przypomnienie o tym co ważne. Mnie osobiście bardzo deprymowały te Msze na cmenatrzu, a właściwie pseudouczestniczenie, marznięcie przez godzinę na dworze, potem zazwyczaj choroba. Zaś uczestnictwo  sprowadzało się do patrzenia na grób i znicze i sąsiadki dziadków, które przyszły pooglądać, jak kto się ubrał. Z grobu mojego dziadka słyszałam co 10- słowo, trudno się było zrorientować kiedy jest Komunia. Zbuntowałam się bendąc nastolatką i nie chodziłam na te Msze, wolałam do kościoła. Ale dla moich rodziców to było nie do zaakceptowania. Co z tego, że nic nie słyszeli ze Mszy sw, ważne,że zmarźli do szpiku kości i byli- wystali, wygadali się.

    Teraz, gdy już sami  z mężem od kilku lat obchodzimy te święta unikamy tłumów, na cmentarz jedziemy przed lub po święcie, albo póżnym wieczorem.

    Ponadto osobiście  nie podoba się moda kwiatowo- zniczowa, którą obserwuje od kilku lat i nieustannie mnie to irytuje. Jestem zdania, że zupełnie pozbawione sensu jest kupowanie kwiatów, zniczy za kilkadziesiąt, niekiedy kilkaset złoty, niektóre groby uginają się pod tymi stosami. Zastanawia mnie czemu Ci ludzie nie pomyślą o daniu na Mszę św. za tych zmarłych, co byłoby z korzyścią dla tych zmarłych. Nie mówię o wypominkach, gdyż tu akurat też nie widzę sensu, kiedy z mojego doświadczenia wynika,że wypominki bywały czytane szybko, bylejak, traktowane po macorzemu. Mam wrażenie, że istotna jest tylko ciągle ta nasza polska pokazowa szopka, która w okolicach 1 listopada osiąga swe apogeum.

    1. Zgadzam się w 100% z Twoją opinią.

  2. Tak,to bardzo wazne by przypominac o podstawach !Przy tej okazji prosze rozejrzcie sie wsrod swoich bliskich -jaka ich wiara jest ” byle jaka „,wiara w cos tam, i wybiorcza,-wierze ale…..

    czy jeszcze ktos pamieta cos kolwiek z katechizmu?
    a naszym obowiazkiem jest im pomagac!-to smutne,
    Szczesc Boze!

  3. „Ciągle się jeszcze uczę” i aby tak zostało, dziękuję księdzu za proste i logiczne wytłumaczenie.
    Niech Dobry Bóg Ci błogosławi i prowadzi. Amen

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *