Opublikowano 1 komentarz

Jak żyć bez Eucharystii?

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Odpowiedź jest krótka – nie da się. Nie popadajmy jednak w rozpacz.

“Ecclesia de Eucharistia” to ostatnia encyklika Jana Pawła II. To pierwsze zdanie mówi wszystko: “Ecclesia de Eucharistia vivit”, czyli “Kościół żyje dzięki Eucharystii “.

Pomyślmy jednak w jaki sposób Kościół czerpie siły życiowe ze sprawowanej Eucharystii i z płynącej z niej Komunii Świętej.

Współcześnie bardzo mocno wpisuje się w pobożność codzienne uczestnictwo w liturgii Mszy Świętej i codzienne przyjmowanie Komunii Świętej. Pamiętajmy jednak, że nie zawsze tak było. Czasy pierwotnego Kościoła to Eucharystia przeżywana tylko w Dniu Pańskim, czyli w niedzielę. Pamiętajmy, że był to normalny dzień pracy i wielu chrześcijan nie mogło w niej uczestniczyć. Starano się zanieść im Komunię Świętą. Czy zawsze udawało się zanieść wszystkim? Śmiała teza, raczej nierealna.

A jednak Kościół żył dzięki tej sprawowanej Eucharystii. Łaski zaś, płynące z Eucharystii, spływały na cały Kościół.

Nie traktujmy Kościoła jako zbioru niezależnych, hermetycznych i nie połączonych ze sobą molekuł. Kościół to przecież wspólnota i Ciało Chrystusa.

Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. ( 1 Kor 12,26-27 )

Kościół żyje i czerpie łaski z Eucharystii, cały żyje i cały czerpie.

Czy wierzący chory złożony chorobą, nawet gdy nie znajdzie się ksiądz czy szafarz, który zaniesie mu Ciało Chrystusa, nie czerpie mocy z Eucharystii? Oczywiście, że czerpie.

Czy dziadek z początków tej książeczki nie żył dzięki Eucharystii, której jeszcze nie przyjął i na którą czekał sześćdziesiąt lat? Żył dzięki tej Eucharystii, miał w Niej swój udział.

Nie traktujmy Eucharystii i Komunii po aptekarsku i receptowo – raz dziennie, czy raz na tydzień, proszę nie przerywać kuracji, bo nie będzie efektów. To nie tak!

Pamiętajmy, że pokolenie naszych dziadków czy pradziadków wychowało się na Komunii Świętej przyjmowanej raz czy dwa razy w roku. I były to pokolenia, gdzie było, przypuszczam, nie mniej świętych niż współcześnie.

Przyjmowali Komunię rzadko, ale śmiem twierdzić, że nie można było nazwać ich pokoleniem NieEucharystycznym. Żyli dzięki tej dorocznej Eucharystii i uświęcali się.

Dzisiaj często słychać wezwania do częstszej Komunii, wezwania, by na każdej Mszy Świętej przystępować do Komunii. Zapewne są to dobre wezwania. Pamiętajmy jednak, że częsta Komunia Święeta nie jest z automatu wyrazem większej pobożności. Może też być wyrazem banalizacji Eucharystii.

Pomyślmy jednak, czy przyjmowanie Komunii świętej dwa razy dziennie – rano i wieczorem – miałoby być lepsze? A trzy razy? Czy błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem z wieży kościoła lub z samolotu, lub z samochodu będzie sięgać dalej niż parteru i kościoła? Będzie skuteczniejsze?

Nie kpię z tych praktyk. Proszę jednak zauważyć, że potrzebne są one raczej nam – ludziom, w pokonaniu naszej subiektywności i słabości, niż Panu Bogu. Zapewne też, w którymś miejscu i momencie taka wiara może stać się wyrazem niewiary.

Kościół żyje dzięki Eucharystii. Poważnie traktujmy udział w niedzielnej Eucharystii. Niedzielna Eucharystia powinna być ważnym kryterium podejmowania życiowych wyborów, które mogłyby utrudnić przeżywanie Eucharystii – praca, która zabierze nam wszystkie niedziele, równie zaborcze studia, wyjazd zagranicę, gdzie nie będziemy mieć możliwości udziału. Lepiej sobie to darować, niż tracić Eucharystię.

A gdy jesteśmy na Eucharystii to przyjmujmy Komunię. Jako dziwnie i nienaturalnie jest nie korzystać z zaproszenia do stołu.

Gdy jednak staniemy wobec realnych i obiektywnych przeszkód – zagrożenia epidemiologiczne, prześladowania, choroba – nie popadajmy w rozpacz. Nie mogąc być na mszy Świętej, nie mogąc przyjąć Komunii Świętej, nie przestajemy czerpać z Eucharystii, dalej, jako cząstka Kościoła, dzięki Niej żyjemy.

W Komunii chodzi o komunię, czyli wspólnotę, jedność, między nami a Bogiem. Nie jesteśmy jej pozbawieni, gdy obiektywne przeszkody stają nam na drodze.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++

To szkicowy fragment powstającego poradnika “Jak przeżyć i zachować wiarę bez kościoła i księdza?”

Chcesz więcej? Chcesz poznać kolejne fragmenty? Zapisz się na specjalną listę mailingową!

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

1 komentarz do: “Jak żyć bez Eucharystii?

  1. Dziękuję Księdzu za tak logiczne, mądre przedstawienie problemu. Sama pamiętam okres w Kościele kiedy Komunię Świętą jako dziecko pierwszokomunijne przyjmowałam tylko po spowiedzi pierwszo- piątkowej i to nawet przez długi okres aż do zmian posoborowych.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze treści. Jest teraz trudny okres dla nas wszystkich.
    Aleksandra Wieczorkowska

Pozostaw odpowiedź Aleksandra Wieczorkowska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *