Opublikowano 49 komentarzy

Kiedy prawo przestaje być prawem

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Od dawna obserwujemy biegunkę legislacyjną. Kolejne ustawy, rozporządzenia. Kolejne zmiany, nowele, uzupełnienia. Osobnym rozdziałem jest to co się dzieje wokół Trybunału Konstytucyjnego. Powstaje pytanie czy taki “porządek” prawny wypełnia najbardziej pierwotne zadania jakie ma prawo do spełnienia.

Tym podstawowym zadaniem jest porządek, przewidywalność i związane z tym bezpieczeństwo. Obecnie nie ma ani porządku (co najwyżej ciągłe sprzątanie, ale nie wiemy czym się ono skończy) ani przewidywalności. Co za tym idzie żadnego bezpieczeństwa.

Nie możesz być pewnym niczego, bo nie masz gwarancji, że  za chwilę wszystko się zmieni. Wystarczy tylko znaleźć większość, która to przegłosuje.

Zadziwiająco na tym tle wypada fragment Biblii czytany w liturgii – Dn 6, 12-28 Daniel ocalony w jaskini lwów.

Król wydał dekret karzący śmiercią każdego, kto ośmielił się modlić. Daniel złamał to prawo. I mamy ciekawą sytuację – król darzy życzliwością Daniela, ale jest prawo – “nienaruszalne prawo Medów i Persów”. Król cały dzień i noc zastanawia się co z tym począć. Chciałby uratować Daniela, ale jest PRAWO.

Czy zauważyliście, że król nawet nie pomyślał o tym, by po prostu zmienić prawo? Przekraczało to jego wyobraźnię – było to “nie do pomyślenia”. Jednocześnie jest to dowód na to, że sam będąc władcą absolutnym podlega PRAWU, choćby przez samego siebie ustanowionemu.

Bezkrytycznie wielbi się czasem demokrację. Gdy jednak demokracja pozbawiona jest odniesień do wartości i zasad to staje się tyranią większości nad jakąś mniejszością. A gdy mniejszość kiedyś wybije się na większość – ochotnie wskakuje w buty dyktatora.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Aneksy po wezwaniach komentatorów.

Nie miałem intencji, by dyskutować o szczegółach, wolałem pozostać na płaszczyźnie twierdzeń ogólnych, co nie znaczy, że nie konkretnych.

Oto przykład.

Był sobie kiedyś obowiązek szkolny od lat 7. Zmieniono go potem na lat 6. Potem przesunięto czas jego obowiązywania. Potem zarządzono, że dotyczy to pierwszego półrocza. Potem, że wszystkich. Teraz wracamy do lat 7.

Sukces to czy porażka? Dla mnie każdy z tych etapów to porażka, bo żadna instytucja, pod żadnym pozorem nie powinna się tym zajmować. Ani tym, kiedy (i czy w ogóle) dziecko pójdzie do szkoły. Ani tym kogo będzie ta szkoła. Ani czego będzie nauczała. Ani tego czy będzie jakieś gimnazjum czy nie będzie.

Amisze w USA poprzestają na szkole podstawowej. Czy są przez to mniej szczęśliwi? Gorsi? Upośledzeni? W Polsce już by to nie przeszło – naraziłoby rodziców na kary a może na odebranie praw rodzicielskich.

Jeśli zgadzamy się na wprowadzenie prawa, które ogłasza obowiązek szkolny od lat siedmiu to otwieramy furtkę dla tych, którzy kiedyś wprowadzą ten obowiązek od lat trzech lub dwóch. A może najlepiej od razu odebrać  dziecko, które z natury ma “przypadkowych” rodziców. A wszystko to jest pogwałceniem “odwiecznego prawa Persów i Medów”, że dzieci przynależą do rodziców. Nie w sensie posiadania rzeczy, ale odpowiedzialności.

I spieszę odpowiedzieć. Tak – będą rodzice, którzy będą nieodpowiedzialni, ale każdy inny pomysł pomnoży nieodpowiedzialność.

Drugi przykład?

Panie Marszałku, pani premier, Wysoka Izbo!

Prawo jest ważną rzeczą, ale prawo to nie świętość. Przecież pani pytała o przyzwoitość – nad prawem jest dobro Narodu! Jeśli prawo to dobro zaburza, to nie wolno nam uważać to za coś, czego nie możemy naruszyć i zmienić. To mówię – prawo ma służyć nam! Prawo, które nie służy narodowi to jest bezprawie!

Piramidalna bzdura Kornela Morawieckiego – oklaskiwana zresztą rzęsiście.

“Prawo ma służyć nam!” Zamiast analizować tę wypowiedź sprowokuję może przewrotnym wezwaniem do tego, by tak samo postąpić z Dekalogiem – to też prawo.

Oczywiście jest różnica między tym co ustanawia Bóg i tym co ustanawia człowiek. Oczywiście można zmieniać to, co człowiek ustanowił. Gdy jednak prawo ma służyć “nam” to przestaje być prawem a staje się tylko narzędziem rządzenia innymi. I mam takie ważenie, że dotyczy to niemal wszystkich stron sceny politycznej.

Trzeci?

Najważniejszą wiadomością mijającego dnia jest informacja o uwolnieniu polskich marynarzy, którzy zostali uprowadzeni przez nigeryjskich piratów 27 listopada.

Cieszymy się? Nie znamy kulis akcji, ale jeśli za tym stoi okup… “Odwieczne prawo Medów i Persów” mówi, że nie negocjuje się z terrorystami. Odpowiadam z góry tym, którzy powiedzą – powiedz to matkom i żonom tych marynarzy – czy wy spojrzycie w oczy matkom i żonom następnych ofiar? Tym, którzy kasy mieć nie będą, albo przyjdzie ona za późno?

Oczywiście największy grzech ma ten, kto pierwszy zapłacił okup.

Inspiracją do tekstu NIE SĄ wydarzenia współczesne, ale biblijne czytanie o Danielu i rozterkach władcy. Naprawdę was to nie zdumiewa?

49 komentarzy do: “Kiedy prawo przestaje być prawem

  1. Czytam księdza kazania od wielu lat. Bardzo mi się podobają. Ale niestety tym razem to Ksiądz strzelił “piramidalną bzdurę”. Albo nie zrozumiał Kornela Morawieckiego albo ma złe intencje. Kornel Morawiecki powiedział zdania – łączne zdania. Nie można ich rozdzielać.
    “To mówię – prawo ma służyć nam! Prawo, które nie służy narodowi to jest bezprawie! ”
    Już to drugie zdanie wyjaśnia wszystko to do czego się Ksiądz przyczepił. słowo – “nam”.

    A może szerzej rozpatrzmy tę wypowiedź.
    Nad prawem jest dobro Narodu! Jeśli prawo to dobro zaburza, to nie wolno nam uważać to za coś, czego nie możemy naruszyć i zmienić. Prawo w Polsce ma służyć nam – Polakom! Prawo, które nie służy narodowi to jest bezprawie!
    To jest jedyna logiczna, właściwa interpretacja słów Kornela Morawieckiego. Nie ma i nie było żadnych podtekstów partyjnych, które Ksiądz insynuował.

    Złe prawo, prawo ludzkie trzeba zmieniać. Jakoś nikt nie protestował kiedy na 15 sędziów 15 miało PO i jej przybudówka PSL Jakoś nikt nie protestował kiedy majątek narodowy był rozkradany pomiędzy różnego rodzaju oligarchie i kolesiów. W ten monolit wprowadzono zaledwie 5 nowych sędziów i o to tyle krzyku. Dalej kolesiostwo ma przewagę 10 do 5.

    Nagle teraz znajduje się tylu “obrońców” demokracji – którzy nie zauważają malutkiego drobiazgu, że to właśnie większość zadecydowała o tej zmianie. Że ludziom zbrzydły już powiedzenia: “Polskość to nienormalność”, czy też “Huj, dupa i kamieni kupa”. Że wreszcie chcemy żyć w swoim własnym kraju a nie pod berłem Angeli Merkel czy Putina.

    Szkoda, że po stronie zaprzańców zdarzają się także ludzie Kościoła – jak ks. Charamza czy ks. Sowa.

    1. Pominę ostatnie akapity, bo nie miałem zamiaru i dalej nie mam ochoty wikłać się w bieżące wydarzenia.
      Chodzi mi o generalia.
      Morawiecki powiedział bzdurę. Nie ja.
      I powiedział bzdurę w obydwu zdaniach.
      Pozornie brzmi to pięknie, tylko proszę teraz o konkretną aplikację zastosowanie tego co powiedział.
      “Prawo w Polsce ma służyć nam – Polakom.”
      Polakom czyli komu? Kto określi jak ma służyć? Kto postanowi, że dobrze służy?
      Powszechna zgoda każdego Polaka? Czy to realne?
      Referendum? A co z tymi, którzy w referendum byli przeciw? Im już nie ma służyć?
      A może przestaną być Polakami?
      W praktyce będzie tak, że to dobro określać będzie większość parlamentarna.
      Tylko, że po jednej większości przyjdzie inna większość, która inaczej określi dobro wszystkich Polaków.
      I to jest debilizm demokracji.
      I źródło tego, że do prawa ma się podobne podejście jak do papieru toaletowego.

  2. Sądzę, że ten temat to prowokacja ks. Zbigniewa w celu wywołania dyskusji, która jak widać się rozwinęła. Gdyby jednak inne pobudki księdzem kierowały to szkoda czasu na takie spostrzeżenia. Media mętnego nurtu lepiej to robią. Wg mnie K. Morawiecki nie opowiadał bzdur. Cokolwiek na ten temat zauważył abp. Sławoj Głódź w dzisiejszej homilii w Katedrze Oliwskiej.

    1. Znalazłem tylko streszczenie: http://ekai.pl/diecezje/gdanska/x95071/abp-glodz-polacy-maja-szczegolny-powod-by-zyc-milosierdziem-bozym/
      Nie wiem o czym mówisz, do czego się odnosisz. Może coś zostało pominięte.
      W twojej obronie wypowiedzi Kornela Morawieckiego – przyznaj to – nie podajesz żadnych argumentów.

  3. Demokracja jest kolejną próbą stworzenia systemu, ładu, porządku w ludzkim wykonaniu. Demokracja jest utopią. Nie ma fundamentalnej podstawy, a jej szkielet nie pochodzi z naturalnego prawa. Wystarczy krzyknąć ” równość, wolność, braterstwo” ( kolejność dowolna), a jednak brak definicji, treści. W imię pustych pojęć dokonuje się “morderstwa” porządku świata. W imię tych sloganów dokonuje się gwałtów na sumieniach, a i walczy się z duchem. Zastanówmy się kto za tym stoi? Jak łatwo poddajemy się manipulacji? W imię czego? Nie ma dwóch prawd, prawda jest tylko jedna. Dlaczego mam wybierać między złem mniejszym, a złem, które i tak jest złem? Komu na tym zależy?

    1. Demokracja jest dla ludzi z kręgosłupem moralnym. Tego jednak powszechnie brak. Wybory pokazują, że głosy można kupić – za pół litra albo za obietnice dotyczące grup społecznych czy regionów.

  4. Ksiądz twierdzi, że to nie o polityce. Mam wrażenie jednak, że nie jest Ksiądz zwolennikiem obecnej władzy. Czy w okresie poprzednich ośmiu lat oburzały Księdza ” ustawy, rozporządzenia, kolejne zmiany, nowele, uzupełnienia. “? Pytam, bo od niedawna odwiedzam tę stronę.

    1. Tak. I jeszcze wcześniej.

  5. Tak sobie przeczytałam jeszcze raz ten przykład z Danielem. Nie pasuje do tego, co my teraz myślimy o prawie albo nasze prawo nie pasuje do tego, co rozumiał przez to słowo Baltazar i Daniel.
    Dla nich prawo, to było słowo, które zostało powiedziane i które trwało. Jak się słowo powiedziało, to trzeba było ponosić odpowiedzialność, nawet jeżeli słowo działało przeciwko temu, który je powiedział.
    Jak u Boga, powiedział Słowo i wziął odpowiedzialność, aż do zapłacenia krwią swego Syna.
    Dzisiaj słowo to rzecz względna, koniunkturalna. Prawie zawsze oznacza tak, ale.
    Dzisiaj prawo to “coś”, co służy realizacji interesów i zmienia się w zależności od koniunktury na poparcie społeczne. Nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością stanowiących prawo. To już nawet nie zarzut, to tylko obserwacja.
    My jako ludzie już nie umiemy być odpowiedzialni za słowo, bo nie rozumiemy co to jest Słowo.
    Ten Księdza przykład nie pasuje do nas i powinniśmy się nad tym bardzo głęboko zastanowić, dokąd doszliśmy?

    1. Niech cię Bóg błogosławi!
      Dokładnie to!

  6. Co do przykładu trzeciego św. Maksymilian Kolbe nie pytał czy dyskutować ze zbrodniarzami, oddał życie za jednego więźnia. W wypadku porwanych marynarzy nie trzeba było oddawać życia, wystarczyły pieniądze? Więc jeżeli jest szansa na ratunek należy ratować.
    Reszta to raczej z prądem a nie pod prąd.

    1. W trzecim przykładzie zupełnie o coś innego chodzi. Płacenie okupu terrorystom jest werbunkiem następnych terrorystów i porywaczy. jest lekcją, że to się opłaca, że z tego da się żyć i to nieźle.
      Życie ludzkie nie jest największą czy bezwzględną wartością.

      1. Wg Księdza “życie ludzkie nie jest największą czy bezwzględną wartością”. Nie wiem, co w takim razie jest największą wartością w kontekście tego przykładu (uwolnienia polskich marynarzy)? Proszę Księdza o wyjaśnienie.

        1. Tu ważniejszą zasadą jest “z terrorystami się nie negocjuje, terrorystów się zabija”. Od powszechności i konsekwencji tej zasady zależy bezpieczeństwo społeczeństwa. Potencjalny terrorysta będzie wiedział z absolutną pewnością, że wybiera śmierć i NIE ZREALIZUJE swoich planów.
          Czy to sprawi, że nie będzie terrorystów i porywaczy? Oczywiście będą – nie w takiej jednak ilości. Uchroni się tym samym życie wielu ludzi.
          Dodam – gdy terrorysta przeżyje akcję a jego ofiarą będzie choćby jedno życie, po krótkim sądzie, który zweryfikuje fakty, powinna nastąpić kara śmierci.

          Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem.
          Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.
          Istotnie dzisiaj, biorąc pod uwagę możliwości, jakimi dysponuje państwo, aby skutecznie ukarać zbrodnię i unieszkodliwić tego, kto ją popełnił, nie odbierając mu ostatecznie możliwości skruchy, przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale.
          Źródło: Katechizm Kościoła Katolickiego, 2267

          Wytłuszczenia ode mnie
          Czyli: nie szafujmy karą śmierci, ale jak trzeba to trzeba

          1. Trudno mi się pogodzić ze zdaniem, że lepiej poświęcić teraz życie jednego-kilku niewinnych ludzi aby zapewnić (hipotetycznie) w przyszłości bezpieczne życie pozostałym. Wg mnie tak rozumowali faryzeusze (Lepiej jest dla nas, by jeden człowiek umarł za lud, niż żeby wszystek ten lud zginął, J 12,50). Ale może się mylę? Żydzi mają powiedzenie (to chyba tak brzmi): kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat. Proszę o komentarz/wyjaśnienie/pouczenie.

            1. Nikt nie poświęca ofiar – niewinnych ludzi. To nie jest nasza decyzja – poświęćmy ich. Decyzję porwania podejmują terroryści. Oni poniosą konsekwencje – mam nadzieję doczesne i na pewno wieczne.
              Oczywiście tych ludzi trzeba ratować. Jednak nie za wszelką cenę i na wszelki sposób, bo są ceny i sposoby nieetyczne. Wypłacenie okupu jest wydaniem życia kolejnych osób, zapewne liczniejszych – gdy praktyka negocjacji i wypłacania okupu rozszerza się. Łatwiej można to może przełknąć, bo ofiar jeszcze nie znamy. I nie są to ofiary hipotetyczne, tylko statystyczne.

          2. Mam wrażenie, że trochę w naszych głowach jest pomieszania. Z jednej strony mówimy Wszechmogący, mówimy ten, od którego wszystko zależy, a jednocześnie działamy tak, jakby jednak nie od Boskiej, ale od naszej decyzji losy świata zależały.
            Ja wierzę, że ani jeden włos nie spadnie, ani nie zostanie na mojej głowie, bez Boskiej zgody. Jeśli Bóg nie zechce mnie uratować, to żadne ludzkie decyzje nie zmienią tego. Jak mnie wykupią od porywaczy, to strzelę na zawał i tyle tego będzie.
            Moim zdaniem zarówno prawo, jak i decyzje ludzkie powinny być takie, by innym pomagać stać się dobrym człowiekiem, co wcale nie oznacza, że czasami czyjaś dusza nie pójdzie do Nieba, w naszym ludzkim rozumieniu szybciej. Ale z cała pewnością, nie z powodu naszej ludzkiej decyzji, która Boga zaskoczy i pomiesza Mu plany, ale z decyzji Boga. Bo nasza wolność wolnej woli dotyczy nas samych, a nie decydowania o innych, nawet, gdy nam się wydaje, że o tych innych to my decydujemy.

          3. Proszę jeszcze o odpowiedź – czy ta opinia Księdza ma oparcie w Piśmie Świętym; jeśli tak – poproszę o cytat z odniesieniem do Księgi; dziękuję

            1. Nie wszystkie kwestie rozstrzygnięte będą w Biblii. Nie ma w niej nic o in vitro albo o jeżdżeniu pod wpływem alkoholu.
              Nie przypominam sobie też oceny porwań dla okupu, czy raczej wypłacania tego okupu.
              Pasuje mi jednak cytat:
              Ga 6:8
              A co człowiek sieje, to i żąć będzie

              Czy wiecie ile dżihadyści z IS zarobili ostatnio na okupach?
              45 mln dolarów.
              http://wyborcza.pl/1,76842,17030459,Dzihadysci_dostali_z_okupow_do_45_mln_dol__Tylko_w.html

          4. Kochani, czytam te rozmowy i za głowę się łapię… Istnieje coś takiego jak INTENCJA. Wiem, nauczyliśmy się na nią nie zwracać uwagę. Nauczyliśmy się, ze cel uświęca środki. Taki terrorysta dostanie okup to może z tego dać ze sto tysięcy na szpital, w którym leczą dzieci cierpiące i połowa społeczeństwa będzie gotowa do nieba go wysłać, a druga będzie się ku temu skłaniać. Z tymi kłosami, które uczniowie jedzą w szabas właśnie chodzi o intencję. Bo Ojciec, który widzi w ukryciu odda wam. Oni nie jedzą po to, by prawo łamać, ale dlatego, ze są głodni. Ich intencja jest czysta. Oczywiście, uprzedzając my intencji nie widzimy, bo nie możemy zajrzeć do serca. Widzimy trochę po owocach, ale i to nie zawsze (jak z tym powyższym szpitalem). Zatem biorąc się za ocenianie innych ludzi trzeba mieć świadomość, że to nie jest za bardzo naszym zadaniem, a jeśli już to trzeba bardzo uważnie rozeznawać sytuację i własne intencje.

  7. nie Stary ale juz Nowy Testament ;
    Szabas jest dla ludzi a nie ludzie dla szabasu {slowa Pana Jezusa}

    1. Nie przeciwstawiaj Starego i Nowego Testamentu.
      Podrzucenie tego wersetu to dla mnie żonglerka cytatami.
      W tym stylu mogę ci odpowiedzieć:
      Mt 5:18
      18. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.

      Napisz co według twojej interpretacji miał na myśli, czego uczył Jezus, gdy mówił słowa, które cytujesz.

      1. .Pan Jezus nie przyszedl zeby zmienic Prawo ,ale zeby Je wypelnic.I jaszcze raz to samo “szabas jest dla ludzi nie ludzie dla szabasu” , a tych , ktorym sie to nie podobalo nazwal : obludnikami “

        1. To ja też jeszcze raz:
          Napisz co to znaczy.

          1. Dawid wszedl do Swiatyni i zjadl Pokarm z Panskiego stolu i nie poczytano mu tego za zle ,bo -po prostu- byl glodny. I my tez jestesmy glodni, ale…sprawiedliwosci.
            Nie mniej , nie che mieszac Bozych Darow z jajecznica.
            Prawo jest dla ludzi, a nie ludzie dla prawa

            1. Brak precyzji.
              Proszę o rozwinięcie

              Prawo jest dla ludzi

              i jakieś przykłady

        2. Może – aby patrzeć w serce człowieka na jego intencje i to jest tym wypełnieniem prawa. W jednostkowych, konkretnych przypadkach lepiej jest (jeśli występuje konflikt typu: czy przestrzegać prawa, czy ratować życie człowieka) mieć jednak na uwadze dobro i życie człowieka (np. “jadł chleby pokładne” Mt 12,4).
          Z tego, co pamiętam, ostatnio biskupi wypowiadali się na temat moralnych aspektów związanych z przestrzeganiem złego prawa (złego=działającego przeciwko człowiekowi, jego życiu i/lub zdrowiu).

      2. Czy rozmowę Jezusa z szatanem na pustyni (Mt 4, 1-11) też nazwałby Ksiądz żonglerką cytatami? (nikogo nie chcę tu porównywać do szatana, chodzi tylko o analogię w dyskusji); Jezus wielokrotnie w nauczaniu opiera się na Piśmie Świętym (np. Łk 24,27), my też możemy/powinniśmy czerpać z tego źródła.

        1. Nie, nie nazwałbym.
          Natomiast to co nazwałem wcześniej żonglerką cytatami jest według mnie żonglerką cytatami.
          Dlatego, że nie próbuje się odczytać Ducha, ale szuka się pasownej litery.

          1. No, to już manipulacja. Aż strach przywoływać Pismo Święte (zawsze może Ksiądz powołać się na brak próby odczytania Ducha, bo kryteria oceny nie są obiektywne i mierzalne).
            Przepraszam, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mam do czynienia z sytuacją opisaną w Mt 15,14 (“To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną”). No chyba, że to prowokacje (jeśli tak, to udane, ale jednak Księdza raczej bym o to nie podejrzewała, no bo przecież: “Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” Mt 5,37 ).

  8. Odwieczny problem, czy prawo powinno służyć człowiekowi, czy człowiek prawu? Bardzo ciekawe rozważania i temat, chyba najważniejszy dla tych co to do Boga i od Boga.
    A wszystko zaczęło się od małej wątpliwości, co pierwotny “Prawodawca” miał na myśli. Ale nie w kontekście, do czego nas zobowiązał, tylko czy w kontekście sprawdzania, czy moja sprawa nie jest bardziej szczególna niż Prawo? I tak szukając wyjątków doszliśmy do wniosku, że Prawo nie jest absolutem, ale co najwyżej skutecznym narzędziem, do rządzenia światem według naszych pomysłów.
    Człowiek – Bóg. Człowiek – prawodawca. Nie bardzo to człowiekowi wychodzi, ale zawsze może stworzyć prawo, że nie wolno tego głośno powiedzieć 😉

  9. Hm. Po przeczytaniu tego co Ksiądz napisał mam mieszane uczucia- o co chodzi. I czy Ksiądz tak myśli, czy raczej prowokuje. Zycie nam sie tak upolityczniło, że najlepiej było by wyrzucić wszelkie domowe media. Nie wiem czy kiedykolwiek w przeszłości ludzi tak doskonale znali sie na prawie jak dzisiaj każdy kogo sie o to zapyta. Mamy chyba za dużo mądralinskich i tu by trzeba powiedzieć – oddać co boskie Bogu, a co cesarskie cesarzowi. Niech nasi rządzący radzą sobie z tym piwem co go nawarzyli. Wszyscy od lat co uchwału i ustawy i konstytucje zmieniali myślac o sobie a nie o narodzie. Teraz jak to móiwą budzimy sie wszyscy z “ręką w nocniku” i nie wiemy co z tym począć. My Polacy nie wiemy jak ze sobą zyć , nie podobaja nam sie ludzie inaczej myslący niż my, kto do tego doprowadził? Myślę, ze w duzej części media kierują ludźmi mającymi dostęp tylko do jednego typu mediów. A inni nie potrafia wyciągac własnych wniosków z różnego typu mediów. Poza tym mamy tego wszystkiego dość.

  10. Ależ ja właśnie modlę się o to właśnie, by złe prawo było zmienione!
    TK, bastion PO, który będzie blokował wszystkie ustawy – próg podatkowy, obniżkę wieku emerytalnego, powrót siedmiolatków i inne cele programu wyborczego PIS. A potem PO zohydzi PIS- pokazując: niczego, co obiecali nie zrobili!!!

  11. Skoro szkołę może prowadzić kto chce i może uczyć co chce to:
    np. szkołę prowadzi były kryminalista i w swoim programie nauczania wprowadza naukę włamywania się do samochodów, techniki zabijania itd. – nauka zawodu jest?- jest.
    Nieprawdą jest, że Amisze kończą edukację na szkole podstawowej. Ortodoksyjni tak ale nie można uogólniać.
    To, że od „panowania” pani Radziwiłł w oświacie zaczęto strasznie mieszać i przez te wszystkie lata więcej zepsuto niż naprawiono jest faktem (dużo tego można wymieniać). Trzeba to wszystko kiedyś naprawić i mieć nadzieję, że ci, którzy będą to robić zrobią to dobrze.
    No to idąc dalej za tokiem rozumowania Księdza:
    wiek XV- człowiek żyje jeśli oddycha. Jak przestanie oddychać to jest trupem. Przyjęto więc (prawo), że po 3 dniach jeśli człowiek dalej nie oddycha to można go pochować. Skoro prawa stanowionego nie powinno się zmieniać to: wiek XXI – po co rozwój medycyny – przestał oddychać? – bach do grobu. Głupi przykład ale niech będzie.
    Prawo ustanowione przez Boga jest niezmieniane przez ludzi, może je zmienić jedynie Bóg i chyba tak czynił. Prawo stanowione przez człowieka może człowiek zmieniać bo nie jest nieomylny.
    Ksiądz powołuje się na fragment Dn6,12-28. Ja wolę Dn6, 2-28 i rozumiem to trochę inaczej. Król nie chce złamać prawa (które sam podpuszczony przez satrapów ustanowił wprowadzając dekret) nie dlatego, że to nie do pomyślenia . Prawdopodobnie dlatego, że nie do pomyślenia dla niego jest odwołanie tego co sam postanowił i przyznanie się nawet przed sobą , że nie przewidział wszystkich konsekwencji. Jako król musiał (chciał) pokazać, że jest nieomylny. Do takiego podejścia zainspirowały mnie słowa „spodobało się…” Dn6,2. Myślę, że charakter ludzi na przestrzeni wieków niewiele się zmienił.
    No i udała się Księdzu prowokacja a już było nudnawo.

    1. Czy brak formalnej szkoły włamywania się i zabijanie nie oznacza, że obecnie adepci uczą się tego na tajnych kompletach?
      Wątpię, by taka szkoła powstała – służby miałyby tam od razu swoje wtyki.
      Niemniej niech każdy uczy czego chce i kogo chce, pod warunkiem, ze ten ostatni będzie chciał zapłacić.
      Niech powstaną szkoły uczące gospodarstwa domowego – jeśli będą chętni, ars amandi – jeśli będą chętni, grania na mandolinie – jeśli będą chętni.
      Wskazanie obowiązkowej ścieżki edukacyjnej – ściśle określonej, gdzie dyktuje się co czytać i na przykład jakich języków uczyć – trwającej kilkanaście lat to nic innego jak opresja, do której tak przywykliśmy, że żyć bez niej nie możemy.

      Kopernik nie miał matury.
      Stefan Żeromski też.

      Nie pisałem, że prawo ludzkie ma być niezmienne – przeciwnie, może się zmieniać. Problem jest inny – w imię czego się zmienia? Partykularnych interesów? Wzięcia drugich “za mordę”? Uwłaszczenia się?
      Czy też, jak być powinno – dobra wspólnego.

  12. Mi sie wydaje… ( nie mam monopolu na prawdę) bo w polityce nigdy nie dowiesz się prawdy, ale… No jest jakie ale…. i ze chcę się moimi spostrzeżeniami podzielić z wami. PO miała 8 lat rządzenia, swoich ludzi w TB, robiła na swoją modłę tak aby ustawy przechodziły i co? I nic. Ludzie mieli dość i postawili na PiS, który to też próbuje coś zmienić w ustawach TK. Przez to jest szczute i atakowane przez opozycje. Zastanawiające… Tyle afer za rządów PO. Jest się czegoś bać? Ano chyba tak, że PO tak kurczowo chce trzymać swoich sędziów. Wydaje się, że PIS chce dobrze, ze te ustawy TB i wybór sędziów ma służyć w zamyśle pierwotnym oczyszczenie z afer co nie każdemu sie podoba. Nie wiem czy to co chce zmienić PIS jest doskonałe ale jeśli mam oceniać na zasadzie ” poznacie ich po owocach” to na razie PiS jakoś nie ma tylu afer co PO i nie wydaje się żeby chcieli szkodzić Polsce. Liczy się intencja. Więc jeśli PiS chce dobrze a PO to utrudnia to jest coś na rzeczy bo gdyby to co tworzy PiS w ustawach nowelizacji było złe to PO by nic nie mówili i tylko czekali aż weszłoby to w życie aby potem mieć dobry pretekst do oskarżania i przedstawiania w złym świetle w mediach partię PiS. Dlatego wydaje się, że PIS chce dobrze i przez to jest szczuty w mediach.

    Może trochę odbiegłem od tematu ale może warto przyjrzeć się intencji polityków, dlaczego ktoś tworzy takie a nie inne ustawy i takich a nie innych sędziów wybiera.

    1. Nie chciałbym, by to wszystko było o polityce.
      Ja nie śledzę jej dość pilnie. Telewizora nie mam. W Internecie śledzę coś innego najczęściej.
      Wolałbym, by była to dyskusja o zasadach a nie o wydarzeniach, reakcjach i opcjach.

      Dodam jednak, że mówienie o “swoich sędziach” jest niestety kompromitacją misji sędziego jako takiej. Przypominam sobie infografikę przedstawiającą skład TK w postaci plakietek partyjnych zasiadających za stołem.

      1. Wyjście z „opresji” programowej to zgoda na „róbta co chceta” z wszystkimi konsekwencjami.

        Czy człowiek zawsze z własnej woli dąży do jakiejś doskonałości, do „wejścia na wyższy poziom rozwoju intelektualnego czy duchowego”? – z tego co obserwuję to nie. Najważniejsze są dobra materialne. Jeśli delikwent skojarzy, że więcej dóbr pozyska przez edukację czy pracę to będzie się uczył i będzie pracował, ale często mówi sobie „jakoś to będzie ” i nie robi nic. W pewnym sensie jest szczęśliwy bo robi co chce. To „jakoś tam będzie” przemawia za systemem opresyjnym.
        Z drugiej strony ma Ksiądz rację – człowiek współczesny nie potrafi żyć bez nakazów i zakazów. To znaczy, że metoda kija i marchewki kwitnie na całego nie tylko w oświacie. No i mam problem – wygląda na to, że jestem typowym przedstawicielem naszego społeczeństwa który uważa, że system jest dobry pod warunkiem, że nie dotyczy mnie.
        W takim razie pojawia się fundamentalne pytanie – po co człowiek żyje? Czy do wypełnienia swojej roli człowiek potrzebuje pełnej wolności, czy pełnej kontroli? Może jednak potrzebne są obie formy? Gdzie leży punkt równowagi między nimi i czy ci, którzy ją ustanawiają robią to tak jak to mówi Ksiądz dla dobra wszystkich? Wątpię w to i uważam, że szeroko pojęta demokracja to akceptacja bylejakości.

        1. Kontrola, czy raczej opieka, potrzebna jest dzieciom.
          Gdy dorosłych traktuje się jak dzieci będą zachowywać się jak dzieci.
          Gdy mój tata przygotowywał drzewo na zimę to ostatecznie ciął na końcu najdrobniejsze gałązki, które potem szły do pieca. Obecnie gałęzie z czyszczenia drzew pali się na rowach albo kompostuje. “Biedakom” gmina przywiezie węgiel na zimę. Bo im się “należy”.

        2. Mario, nie wydaje mi się, bo mogła zaistnieć jakakolwiek równowaga pomiędzy kontrolą i wolnością. To są całkowicie przeciwstawne pojęcia. Tam, gdzie zaczyna się kontrola – nawet ta dążąca do bezpieczeństwa – tam kończy się wolność. Kontrola bowiem łączy się z ograniczeniem, z wyznaczaniem granic, a granica łamie wolność.

      2. przepraszam mój kot “pomógł” mi pisać o post za wysoko

  13. MK 10,51
    A Jezus przemówił do niego: “Co chcesz, abym ci uczynił?” Powiedział Mu niewidomy: “Rabbuni, żebym przejrzał”.

    I może właśnie w tym problem. Niektórzy patrzą na to co się dzieje w naszym państwie, ale nie mogą przejrzeć. Vanitas vanitatum et omnia vanitas.

  14. Zdumiewa. Dziekuję

  15. Zbyszek nie mieszajmy porządków. Wtedy fundamentem prawa była religia. A z tą dyktaturą to nie przesadzaj. Czyżbyś dołączył do chóru histeryków z PO?

    1. O czym ty mówisz? Niczego nie rozumiem. Proszę – odnoś się do tego co napisałem. Napisz, że w tym tkwi błąd, albo w tamtym, ale konkretnie w czym?

  16. Księże,odwagi,trochę jaśniej,konkretniej.Nie można dyskutować w oparciu o domysły.

  17. „Nie do pomyślenia” jest, aby zmienić prawo? Nawet jeżeli prawo jest złe czy głupie?

    1. Właśnie o to chodzi, by tworząc je mieć to wszystko na uwadze. U nas niestety ciągle tworzy się prawo na potrzeby, często pod zamówienia. Zmienia się stawkę podatku akcyzowego i zostawi kilka dni luki pomiędzy wygaśnięciem starego prawa a początkiem obowiązywania nowego i w tym czasie konwoje wjeżdżają do kraju. Prawo na usługach polityków jest dramatem całego społeczeństwa. Później wystarczy sprawnie manipulować społeczeństwem, aby chodziło na manifestację za… albo przeciw… i wspierało tę jedynie słuszną rację… Uwielbiamy tak zwaną demokrację, bo .. ? wszyscy ją uwielbiają, ale to są tylko rządy większościowe, wyborcy, którzy są tłumem nie mogą dobrze wybrać. Jak to ktoś powiedział słusznie w tym systemie dwóch meneli spod budki z piwem ma dwa razy większa siłę głosowania niż jeden specjalista, profesor czy duchowny. A tych zawsze będzie mniej. I ci menele nigdy nie wybiorą mądrego, bo go nie znają, nie rozumieją, a skoro nie rozumieją to się go boją. Ich interesuje tylko kiełbasa wyborcza. Wiecie już dlaczego “demokracja – tłumokracja” tak silnie jest chwalona i wspierana przez tzw mainstream?

  18. a konkretniej można ? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *