wprowadzenie 1

Raport

“Jak Nasz Kościół Będzie Wyglądał Za 50 Lat?
I Co, W Związku Z Tym, Trzeba Nam Robić
DZISIAJ?”

Dziękuję za zapisanie się na moją listę mailingową!

Pobierz poniżej obiecany raport, w którym przedstawiam diagnozę stanu Kościoła, prognozuję nieuchronne zmiany i dzielę się tym, co trzeba nam koniecznie robić już DZISIAJ, by przygotować się na trudną przyszłość.

ks. Zbigniew Paweł Maciejewski

KLIKNIJ i pobierz raport w pliku PDF

36 komentarzy do: “wprowadzenie 1

  1. Szczęść Boże,
    Nie lubię wieszczenia tragicznych wizji. W złych wiadomościach i pesymistycznych sugestiach lubują się media głównego nurtu i lewicowe. Działalnością społeczną zajmuję się od 6 lat. Moim głównym pragnieniem jest wyrywać rodaków ze szponów kłamstwa i beznadziejności. W mojej parafii zostało zainicjowane wiele wspólnot aby wzajemnie budować się. Jestem członkiem dwóch najprężniejszych. Pojedynczy katolik ma mikroskopijne szanse ostać się wobec broni masowego kłamstwa rażącego skutecznie wszystkich. Po zeszłorocznych wizytach duszpasterskich (rok temu) jeden z naszych księży zabawnie i trafnie podsumował typową sytuację w mieszkaniach: kiedy wchodzę do domu to zwraca na siebie uwagę telewizor – wielki niczym Bazylika w Licheniu, a krzyżyk taki maciupki. Przeczuwam, że z tych ławek kościelnych, niedzielnych ci biedni oszukani, wyzuci z rozumu, miłości, rodzinności, żarliwości pójdą nawet i szóstkami do piekła jeśli nie nastąpi jakiś totalny zwrot z łaski Boga. Piszę o tym tak śmiało bo jako taki niedzielny katolik znalazłem się w roku 2000 na progu śmierci i już zobaczyłem te złe duchy, które warowały jak sępy nad zdobyczą aby mnie pochwycić i pociągnąć w dół. To było w klimacie pierwszej sceny u Glorii Polo (Trafiona przez piorun) tuż przed spadaniem w dół.
    Szczególnie żal mi młodzieży i dlatego działam w obronie młodzieży w ramach Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza, jestem członkiem Komitetu rodziców waszawskiego Young Life, udzielam się jako wolontariusz w parafialnym programie przygotowań do bierzmowania.
    Niech Wam Bóg błogosławi abyście otworzyli oczy nie na to co będzie za x lat ale na to co jest przed Waszymi twarzami. Czy widzicie, czy tylko patrzycie?

  2. Szczęść Boże
    Bardzo Księdzu dziękuję za tak mądre treści… Jako katechetka często odchodzę od Programu aktualizując o wydarzenia codzienności… Chociażby dzisiaj… Po Niedzieli Słowa Bożego nie wyobrażam sobie jutrzejszej lekcji bez dotknięcia Pisma Świętego przez moich uczniów (dopiero jutro, bo mieliśmy ferie). W lutym mam wizytację w parafii…, zobaczymy jak będzie to co robię odebrane… Czasami trudno wytłumaczyć Dyrekcji szkoły (zwłaszcza poprzedniej), że mam razem z dziećmi nawiązywać relację z Jezusem, a nie tylko przestrzegać reguł jednostki lekcyjnej. Zawierzam moją posługę Bogu…, doświadczam Jego prowadzenia.
    Dziękuję również za różne inspiracje, z których korzystam. Niech Bóg błogosławi w dalszej pracy.

  3. Raport przedstawia bardzo prawdopodobna przyszłość. Zawsze uważałam, że Benedykt XVI jest bardzo niedocenionym papieżem i prorokiem. Moje przemyślenia odnośnie przyszłości Kościoła są bardzo zbieżne z raportem. Jednak z troską i trochę zaskoczeniem czytałam o naszych oczekiwaniach wobec księży. Muszę przyznać, że znalazłam w tym opisie swoje oczekiwania. Jednak nie miałam aż takiej świadomości z iloma sprawami musi borykać się proboszcz. Moje doświadczenia parafii jest takie, że ksiądz z wielkim oporem dopuszcza świeckich do współpracy a nawet jest przeciwny inicjatywom tworzenia grup wiernych pragnących pogłębiania i dzielenia się wiarą żywą. Może to wynika z braku czasu na objęcie opieka duszpasterską kolejnej grupy. Ja nie odnajduję miejsca dla siebie w parafii. Próbowałam włączyć się, ale potrafiłam się odnaleźć w mentalności, gdzie wszystko jest ” bardzo poprawne”, brakowało mi autentyczności i możliwości bycia po prostu sobą. Bardzo szanuję proboszcza, bardzo się stara, jest rozmodlony, ale… temat pedofilii w kościele “nie przechodzi mu przez gardło”. List Episkopatu do wiernych dotyczący pedofilii był odczytany fragmentarycznie … żeby “nie gorszyć dzieci” które są obecne na Mszy Św. – takie było tłumaczenie proboszcza. Komentarz sprowadzał się do stwierdzenia, że tak się dzieje, bo my – wierni żyjemy w grzechu. Pewnie ksiądz nie miał takiej intencji, ale tak wynikało z jego wypowiedzi, bo zaplątał się w swoich tłumaczeniach. Było mi bardzo przykro, tylko pragnienie przyjęcia Eucharystii zatrzymało mnie na mszy do końca. Zgadzam się z raportem, że czeka nas nieuchronna zmiana mentalności o kościele w Polsce. Też uważam, że zostaną tylko Ci, dla których Bóg jest żywą Osobą, którzy mają osobiste doświadczenie wiary. Zgadzam się, że deklarowani katolicy w Polsce potrzebują EWANGELIZACJI. Bardzo tego potrzebujemy.

  4. Szczęść Boże! No i mamy Kościół, jakże żywy, bo dzięki Księdzu mamy okazję wymienić się myślami i przeżyciami. Trochę będę taka na “nie”, ale pozytywnie. Wrażliwość Papieża Seniora na sprawy Kościoła nie ulega wątpliwości. Właśnie minęło to pół wieku i – jak Państwo, czy też Siostry i Bracia piszecie – spełnia się. Pod różnymi szerokościami inaczej, ja akurat mam obserwacje z życia Kościoła we Włoszech. Tam wszystko dzieje się zdecydowanie mniej “formalnie” (np. Proboszcz wychodzi do ogłoszeń w bluzie dresowej i w dżinsach i nikt nie czuje się tym dotknięty, a katechetą parafialnym może być każdy, po krótkim kursie formacyjnym, bo katecheza jest mniej teoretyczna), za to świeccy biorą na siebie więcej odpowiedzialności, również za zdobywanie pieniędzy na cele parafialne i organizowanie życia wspólnego. A i tak mają ten sam syndrom opuszczanego gniazda. Może dlatego, jako człowiek nie obdarzony darem widzenia przyszłości, wystarczy mi żyć i rozumieć nasze DZISIAJ i nie próbować zaradzać sprawom przyszłości, one będą już w rękach innych. Zawsze pamiętam o doświadczeniu św. Pawła: siej, zbiorą inni. My też zbieramy owoce pracy w Kościele poprzedników i dodajemy coś od siebie. Nie chciałabym dodawać tylko wątpliwości i narzekań. Kościół w Polsce i na świecie za kolejne 50 lat będzie taki sam i inny, bo nadal w Credo mówimy: wierzę w Kościół święty, powszechny i apostolski – i właśnie ten się nie zmieni. Myślę raczej o tym, jak jutro na katechezie z klasą VIII, która przygotowuje się do bierzmowania, porozmawiać o życiu, o Stwórcy, o duchowości i cielesności, o sakramencie, który chcą, albo nie chcą przyjąć. Wiem, że nie wiem jak potoczy się ta i każda kolejna katecheza, ale to jest właśnie zgoda na spontaniczność wiary w dialogu. Każdy ma swoje wyzwania w Kościele i jeśli je podejmie, już będzie inaczej. Nie umiem też oddzielać ewangelizacji od katechizacji, ważne jest świadectwo, to przyjmowane i dawane, w każdym jest wskazówka do Boga. Grzech powierzchowności innego jest często nieuzasadniony.. Bardziej niż to, że jest mniej powołań martwi mnie to, że dzisiaj widzę w moim środowisku wspomnianych samotnych kapłanów proboszczów, którzy nie chcą katechizować, ale – co gorsza – w ogóle izolują się od ludzi, zamykają na trzy spusty i są zmęczeni takim życiem, gdzie nie potrafią dzielić się odpowiedzialnością za parafię. Zimny kościół, to nie tragedia, ale znak, że trzeba go ogrzać. Organista samouk, to też dar i dobrze, że w ogóle mu się chce. Polska jest dla mnie chrześcijańska, bo były przybudówki do tego fundamentu, ale go nie zastąpiły. Po prostu trwajmy na nim.

  5. Z uwagą przeczytałam raport. Przedstawia bardzo realną i prawdopodobną wizję Kościoła przyszłości. Papież Benedykt jest niedocenianym Prorokiem. Od dawna zastanawiam się nad sensem istnienia struktur parafialnych w takiej formie, jak w naszym kraju. Eucharystia i Sakrament Pokuty są dla mnie bardzo ważne. Do tego potrzebuję kapłanów. Pan Bóg jest dla mnie łaskawy i stawia mi na drodze kapłanów wielkiego ducha, którzy pokazują mi miłość Dobrego Ojca. Jestem za to ogromnie wdzięczna i modlę się za kapłanów każdego dnia. Moją uwagę zwróciła również informacja o oczekiwaniach, jakie mamy wobec księży. Z zaskoczeniem stwierdzam, że to prawda – ja mam takie oczekiwania. Nie miałam aż takiej świadomości, iloma sprawami musi się zająć proboszcz. Szczerze współczuję. Od dawna nie odnajduję się we wspólnocie parafialnej. Przez jakiś czas byłam w Monachium, zdumiona obserwowałam 2 parafie dominikanów. Tam na Mszy Św. była wspólnota. To było widać, czuć, słychać. Pamiętam, że wracając po kilku miesiącach do Poznania myślałam, że u nas tego nie ma. Przebywałam też prawie rok pod Düsseldorfem, tereny protestanckie, Msza św. raz w miesiącu w danej miejscowości, a co tydzień w niedzielę w innym kościele znajdującym się na terenie parafii. Niewiele ludzi w kościele, zero młodych – czym wzbudzałam zainteresowanie obecnych, bo byłam jedyną dwudziestosiedmioletnią osobą, pozostali to ok. 60 +. Ale to co zwróciło moją uwagę to, tak jak w Monachium, tak też w Düsseldorfie do kościoła uczęszczali wierzący z doświadczeniem. Tzn. z wiarą prawdziwą, z osobistym doświadczeniem Boga. Chodź w obcym kraju, czułam z tymi ludźmi więź duchową. To byli świadkowie wiary, wywarli na mnie wrażenie. U nas to się dzieje we wspólnotach, które powstają przy parafiach. Ale z czasem te “wspólnotki” stają się hermetyczne. Nie chcę generalizować, piszę o swoim doświadczeniu. Trudne to wszystko. Marzę o wspólnocie w której będzie można otwarcie rozmawiać o Bogu, o sprawach duchowych, aby wzajemnie się wspierać i umacniać w wierze. Tego nigdy nie doświadczyłam we wspólnocie parafialnej, która spotyka się raz w tygodniu np. na Sumie. Podsumowując, uważam, że w Polsce potrzebujemy EWANGELIZACJI przede wszystkim, jest szansa, że z tego zrodzi się samodzielność i odpowiedzialność za przyszłość naszych dzieci, wnuków, kolejnych pokoleń.

  6. Powiem tak: to co dzieje się teraz to upadek nieprawdziwego kościoła, przy jednoczesnym wzrastaniu tego który jest oparty na Chrystusie i wyznawaniu wiary w Niego i wiary Jemu. Wiele spraw było jest i będzie skandalicznych, bo kościół to jedno wielkie zgromadzenie grzeszników. Pytanie tylko co my, grzesznicy z tym zrobimy? Czy pozostaniemy kosciółkowymi katolami ktorzy zaspani siedzą na kanapie i raz w tygodniu zamienią tę kanapę na twardą ławkę dalej w niej kimając? Czy może zejdziemy z tej kanapy i weźmiemy się do roboty, owszem nie aprobując zła w kosciele, ale ratować to co jeszcze dobrego w nim jest. Myślę, że latwiej jest uciec z zakrytymi oczami niz stanac naprzeciw problemu i zmierzyc sie z nim. Mam to szczęście ze znalazlam i buduję z innymi taką wspólnotę, w ktorej widać wzrastanie nowego, żywego Kościoła o jakim mówił Ks Ratzinger. Jeszcze nie jesteśmy tłumem, ale coraz więcej osób do nas dołącza. Ewangelizujemy na ulicach, ewangelizujemy bezdomnych, ewangelizujemy przez organizowanie kursów, służymy tak jak służył Chrustus. Spotykamy się na wspólnej modlitwie i widzimy działania Ducha Świętego w tym co robimy. Mamy wspanialego kaplana, ktory nie jest pedofilem i chodzi w jednych spodniach. Dzisiejszy kościół upada? I dobrze! Bo wzrasta ten prawdziwy, o twarzy Chrystusa, bo taką chcemy Kościołowi przywrócić. Czas żeby zwrócić wzrok na Boga, nie na purpury biskupie. Troche sie pogubilismy. Zajmujemy sie nie tym co trzeba. Upadek kościoła? Ja się cieszę. Wszystko jest oczyszczane i zostaną ci którzy powinni zostać . Wtedy ludzie zaczną wracać. Wtedy przybędzie nam wspaniałych księży. Kościół odrodzi się. Wierzę że Duch Boży wszystko to wyprowadzi na dobrą drogę. I na Swoją chwałę!

  7. Bardzo trafna ocena stanu polskiego kościoła, szkoda tylko, że niewielu duchownych jest podobnego zdania. Niestety głos Ojca Świętego nie dociera do naszych księży, a szczególnie do kościelnych hierarchów. Przemiany nastąpią, bo nie da się już zatrzymać lawiny. Szkoda, że w Polsce episkopat nie rozumie tego co się dzieje w innych krajach. Porażka będzie większa i bardziej bolesna.

  8. Z wielką uwagą i zainteresowaniem przeczytałem tekst raportu i niestety muszę zgodzić się w większości z tym co ksiądz napisał. Przeczytałem również komentarze pod tekstem – wiele z nich zawiera bardzo interesujące myśli i stwierdzenia, z którymi się w pełni zgadzam. W aspekcie tych tekstów – zwłaszcza dotyczących oczekiwań wiernych i problemów z jakimi muszą mierzyć się księża – zastanawiam się nad znaczeniem słowa: duszpasterz. Ja osobiście bardzo chciałbym usłyszeć od mojego duszpasterza słowa powiedziane z mocą: zaufaj mi i pójdź za mną, a ja pokażę ci drogę i doprowadzę do celu – wprost w ramiona Ojca.

  9. Dziękuję za raport. Ciekawy tekst. Niesamowite proroctwo kardynała Ratzingera. To jak z księgi Starego Testamentu.
    Obawiam się, że faktycznie kończy się czas hegemonii Kościoła i zbliżamy się do Dziejów Apostolskich.
    O potrzebie samodzielności wśród ludzi wiary czytałem u innych autorów. Potrzeba się nam zgodzić na drogi Pana Boga.
    Leif Hetland , norweski misjonarz świecki, protestant, gdy gdzieś idzie, nie wchodzi jak „ten, co wszystko wie lepiej”. Gdy wchodził pokornie między muzułmanów, nawet tam go słuchano. My się też musimy nauczyć pokory i mówienia z pozycji zwykłego człowieka, za słowami którego idą czyny.

  10. Analiza niezadowolenia i narzekania wiernych w parafii pozwala założyć, że główną przeszkodą w budowaniu wspólnotowych relacji w Parafii na miarę jej ewangelizacyjnej misji rozszerzania Królestwa Bożego jest styl duszpasterstwa, naśladujący dawne sposoby funkcjonowania parafii, który nie odpowiada na wyzwania, które stawia przed nami społeczeństwo. Skutkiem tego jest brak dwustronnej komunikacji i współpracy pastoralnej generuje to stan wykluczenia, dystans, bierność i wzajemną nieufność oraz konsumpcjonizm religijny. Kontynuacja tego modelu duszpasterstwa nie zdoła przemienić klerykalnej, indywidualistycznej i pretensjonalnej mentalności wiernych wobec Parafii, bo uniemożliwia ludziom odkrycie Parafii jako wspólnoty organicznej i misyjnej oraz identyfikację z nią, a tym samym czyni ich niezdolnymi do realizacji swego powołania w Parafii.
    Problem pogłębia również to, że nie ma wystarczająco rozwiniętych struktur komunikacji, współuczestnictwa i współpracy a te, obecnie działające, są mało rozumiane i nie wykorzystywane oraz działają zazwyczaj w jedną stronę – co jest przeszkodą w budowaniu wspólnotowych struktur uczestnictwa i współodpowiedzialności za parafię, niezbędnych w kompetentnym i skutecznym realizowaniu wspólnej misji. Sytuacja ta zagraża dalszemu rozwojowi parafii, jako autonomicznej i samowystarczającej wspólnoty a w ostateczności jej istnieniu.
    Takie wnioski zostały spisane w Naszej Parafii ,przygotowali to świecy razem z naszym Przewodnikiem w Ewangelizacji Ks. Zającem.Program ma mocne fundamenty i co roku angazuje coraz wiecej świeckich w Parafii.Na dzien dzisiejszy do 2000 rodzin trafiamy z naszym Listem do Parafian i ten kierunek daje nadzieje na odbudowe Parafii .

    1. Popieram i zgadzam się w 102%
      A co na to biskupi?
      Wielokrotnie odnoszę wrażenie , niechęć rozmowy z wiernymi.
      Zastanawiam się czy to nie jest pycha ze strony kapłanów?
      A pycha to grzech ciężki -jak się orientuje .
      Ja odnoszę wrażenie, że kapłani znają się na wszystkim – może nie wszyscy.
      Nie jestem z tej parafii, ale w Winnicy ten dialog jest widoczny.
      Przyjacielu Adamie = Masz wyjątkowe szczęście.
      Przepraszam jeżeli to kogoś zabolało!

  11. O trudnych czasach dla Kościoła jestem przekonany od dawna.
    Potrzeba budzenia wiary, a nie tylko działań zewnętrznych, które są jednak na usługach wiary. Samodzielność świeckich bardzo ważna. Kto ich do tego zapali?

    Mam wrażenie że nasi biskupi dają się manipulować ośrodkom LGBT, a teraz palenie książek

  12. Przeczytałam raport i myślę, że jest on smutny ale bardzo prawdziwy.
    To już się dzieje. Ja też uważam, że w obecnej chwili jesteśmy krajem katolickim z nazwy i tradycji. Mam tego doskonały przykład u siebie w pracy; ludzie nazywają się katolikami, nie modlą się i nie chodzą do kościoła… Kryzys wiary już dopadł nas Polaków 🙁
    Co zrobić? Trudne pytanie… Myślę że trzeba zacząć od podstaw, tzn od siebie. Tak jak Ksiądz napisał “przygotować ludzi do samodzielności”. Bo w naszym społeczeństwie to prawda jest taka, że oczekiwania to mamy duże, ale pracować charytatywnie, to już mało komu się chce. W kwestii wiary myślę, że w większości zatrzymaliśmy się na tradycji i przyzwyczajeniach, a odnośnie wiedzy, na szkole podstawowej. Dlatego ewangelizacja jak najbardziej, ale katechizacji też nie może zabraknąć, wspólnoty też oczywiście, bo jak zejdziemy “do podziemi” i zostaniemy sami, to długo nie pociągniemy…

  13. Kościół był i będzie bo Bóg nie pozwoli by zaginął. To pazerność i brak miłości ludzi powoduje to co teraz widzimy w kościołach. Idę do kościoła spotkać Boga nie księdza któremu bliższa jest mamona.

    1. Nie osądzasz wszystkich zbyt szybko?

  14. Jedyna droga,powrót do korzeni.Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego.Seminaria w tym kierunku i nauka przedsoborowa.Fundament.Tylko wtedy wspólnota nie zboczy z wąskiej ścieżki.Zostaliśmy skrzywdzeni,tak trudno to przyznać i na to spojrzeć, ale taka jest prawda. Pozdr w JCH.

    1. Oddajmy głos prawdzie. Ryt rzymski to nie korzeń tylko korzonek.

    2. Ryt rzymski, to nie jest powrót do korzeni, tylko do XVI wieku istnienia chrześcijaństwa.

  15. Na pewno wielkim problemem jest brak powolan Kaplanskich i zakonnych, mysle ze czas pomyslec nad dopuszczenie do swiecen drugiego stopnia mezczyzn zonatych. Wszak malzenstwo nie wyklucza kaplanstwa. Z drugiej strony nalezy zaprzestac wyswiecanie na sile, bylem w seminarium i widzialem ze przelozeni wiedzac ze kandydat nie za bardzo sie nadaje nie relegowali go z seminarium tylko otrzymywal swiecenia. Formacja jest wadliwa, przynajmniej w seminarium w ktorym bylem. A pozniej taki ktos albo opuszcza stan kaplanski albo swoim zachowaniem szokuje otoczenie. I na koniec chce dodac ze w Kosciele Katolickim jest brak pokory, nie jest akceptowana zadna forma krytycyzmu albo jestes z nami albo przeciwko nam, moze kiedys sie to zmieni.
    Z Panem Bogiem

  16. Słowa byłego papieża widać gołym okiem, że Kościół staje się instytucją której ludzie nie wierzą i nie czerpią jak należy z niej właściwego przesłania. Biblia także zapowiadała prześladowania kościoła – “Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łuk. 18:7).

    Błędy kościoła odrzucają ludzi od prawdy, ale taka wiara nie jest prawdziwą wiarą gdyż opiera się wyłącznie na obserwacji postępowania kościoła, a kościół tworzą ludzie grzeszni.

    Przede wszystkim kościołem są wszyscy ludzie którzy mają wiarę i miłość do Chrystusa i w nich Bóg żyje. Czysta wiara musi się opierać na miłości do Boga niezależnie od czynników zewnętrznych i tacy ludzie właśnie na wzór apostołów będą szerzyć wiarę bo ta wiara jest żywa i prawdziwa.

    Współcześnie z tego co zaobserwowałem chyba większość wierzących katolików jest tylko na papierze i z przynależności do kościoła, a ta wiara jest tak słaba że byle niepowodzenie życiowe czy kłamstwa świata potrafią ją zburzyć. Wiara rodzi się z doświadczenia, z osobistej relacji z Bogiem a kościół powinien tą relację umacniać, budować, pogłębiać. Ofiara kościołowi jest słuszna ale powinna wynikać z dobrej woli człowieka, i sam kościół nie powinien mieć jak to obecny papież ujął cennika. To ma być miejsce gdzie ludzie z chęcią idą i czują się wspólnotą, gdzie budują swoją wiarę.

    Według mnie kościół powinien być żywszy i bardziej otwarty na mówienie w oparciu o ewangelię o życiu i codziennych sprawach, gdzie ludzie znajdą swoje odpowiedzi i to słowo nie będzie tylko wczytane, ale przede wszystkim będzie trafiało do ludzkich serc.

    Chodzenie do kościoła nie jest tożsame z wiarą. Wiarę mamy w sobie i nic nie jest w stanie jej zniszczyć jeśli jest silna i prawdziwa, bo nic nie jest w stanie odłączyć nas od miłości Chrystusa. Tylko czy wierzący tą miłość noszą w sobie prawdziwie. Ludzie nawróceni po osobistych doświadczeniach z Bogiem, różnych przeżyciach potrafią pięknie trafiać do ludzi bo ta wiara w nich żyje prawdziwie. Kościół – ludzie wierzący przetrwają, lecz kościół jako instytucja będzie poddany ogromnym próbom i się mocno zachwieje. Ludzie tworzący kościół muszą odzwierciedlać to o czym mówią, aby inni widzieli w nim odbicie Chrystusa i wiara nie była martwa lecz żywa.

  17. Także jestem księdzem pokolenia 50+ i dopiero od kilku lat uświadamiam sobie KONIECZNOŚĆ EWANGELIZACJI, ale rodzi się refleksja, że do ewangelizowania w ogóle nie byliśmy przygotowywani – raczej do katechizacji, a nawet do administracji. A zaangażowanie świeckich? Owszem znajdzie się zawsze kilku bardziej świadomych – ale chętnych do zaangażowania? Oni sami mają tyle spraw na głowie, że włączenie się w coś poza rodziną i walką o codzienny byt graniczy z heroizmem. Tak, problem jest naprawdę bardzo złożony i wielowątkowy… Potrzebujemy wizji i ewangelizacyjnej odwagi. Zręby tej wizji przedstawia Ksiądz w swoim “raporcie” i za to dziękuję.

  18. Przeczytałem z uwagą pobrany raport i moje zdanie jest tutaj jednoznaczne, tak wszystko to o czym mówił raport jest całkowicie możliwe a nawet śmiało można użyć stwierdzenia, że zmierza w tym kierunku. Jest głęboko wierzącym człowiekiem i razem z żoną często uczęszczamy do kościoła czynnie w nim uczestnicząc. Uważamy siebie za chrześcijan i tak staramy się żyć, czytamy Pismo Święte, szczególnie Nowy Testament, bardzo lubię proroka Izajasza ze Starego Testamentu i apostoła Pawła z Nowego Testamentu. Odnośnie tego raportu, gdyby Kościół wrócił do korzeni odszedł od współpracy z politykami a wrócił do nauczania jak robił to wcześniej nie w szkole ale salach katechetycznych i nie traktował swojej roli jak biznes ale jak głoszenie wspaniałej nowiny to było by coś fajnego. Nastawienie na pieniądze i na robienie biznesu jest bardzo złe do tego doszła ta nieszczęsna pedofilia i inne elementy demoralizujące. Niech Kościół wróci do dawnego sposobu nauczania religi i przekazuje wartości duchowe po przez Pismo Święte. Jest wiele dobrych rzeczy w Kościele, ale jest także dużo złych a to nie dobrze niestety się dzieje. Nie osądzajmy i nie oceniajmy módlmy się tak często jak tylko jest możliwe, ufajmy Bogu i Jezusowi Chrystusowi.

    1. Chciałbym zwrócić uwagę, że dawny model katechezy nie opierał się na salkach katechetycznych tylko na punktach katechetycznych. Tylko w przypadku, gdy szkoła była niedaleko kościoła takim punktem była parafia. Najczęściej katecheza odbywała się w wynajętej izbie domu, względnie, gdy parafię było stać, budowano niedaleko szkoły małą szkołę, kaplicę katechetyczną.

  19. Wg ks. Jana Krucza (Centrum Nowej Ewangelizacji Witkowo), ucznia ks. Blachnickiego, proboszcz na parafii będzie działał efektywnie, gdy będzie miał do pomocy na stałe 4 współpracowników: ewangelizatora, apostoła, proroka i nauczyciela- albowiem piątym, pasterzem, jest on sam (Ef 4,11). Tu zdecydowanie chodzi o osoby świeckie w tej czwórce.
    W Polsce mamy chyba najwięcej na świecie świeckich absolwentów Teologii. Tylko część z nich zostaje katechetami. Bardzo nieliczni angażują się w struktury Duszpasterstwa Rodzin. Liderami wspólnot religijnych na ogół nie są. To gdzie oni są??? Dlaczego duszpasterze ich nie szukają? Z artykułu j.w. wynika, że są POTRZEBNI. Ale nikt ich nie szuka. Nie prosi o pomoc czy zastępstwo. Tak jakby się ich prezbiterzy bali?
    Kościół za 50 lat będzie, jak przypuszczam na podstawie powyższego raportu (i nie tylko,) funkcjonował jak w Ameryce Południowej- w oparciu o Wspólnoty Podstawowe, których kilka będzie tworzyć parafię. Wspólnota Podstawowa może funkcjonować dzięki liderom, którzy organizują życie religijne na swoim terenie przewodnicząc nabożeństwom, gdy ksiądz nie może dojeżdżać co tydzień, by odprawić Mszę. W zasadzie mamy wielu przygotowanych do tego ludzi. Może już czas przygotowywać te struktury?

    1. “do pomocy na stałe 4 współpracowników” oznacza, że będą pracować bezinteresowanie, za miskę zupy (raczej wodnistej). Takim współpracownikom należałoby wypłacać pensje i to wcale nie symboliczne, zwłaszcza gdy osoby te mieć będą rodziny. Na to większości parafii zwyczajnie nie stać. Piękne by to było, ale ja marzę o osobie która weźmie na siebie codzienną administrację parafii. Już to byłoby kopernikańskim przewrotem.

      1. Szczęść Boże,
        “Piękne by to było, ale ja marzę o osobie która weźmie na siebie codzienną administrację parafii.”
        Jestem do dyspozycji.

        1. Za darmo? Proszę o CV na zpm@natan.pl Oferta pracy za darmo nie jest spowodowana chytrością, tylko tym, że parafia takich pieniędzy nie ma.

          1. robotnik jest godny swego wynagrodzenia.
            Byłem w radzie parafialnej i pracowałem też intensywnie fizycznie pomimo wykształcenia bez wynagrodzenia , ale wytrzymałem rok, nie z powodu braku wynagrodzenia, lecz = Spotkania Rady Parafialnej rozpoczynały się od stwierdzenia “nie wyobrażam sobie inaczej jak postanowiłem ” i to nie dotyczących wiary lecz spraw technicznych.
            Mam uznanie dla prezbiterów proboszczów , ale nie dajmy się – jeżeli mamy rację. Boże daj więcej kapłanów zdolnych do dialogu !

  20. Nie uzależniam swojej wiary od zachowań księży. Nie chodzę do kościoła tylko dlatego, że tak wychowali mnie rodzice, że taka jest tradycja. Co to by była z mojej strony za wiara w Pana Boga gdybym zrezygnowała z kościoła
    przez może nieodpowiednie zachowania księży. Przecież kościół to my wszyscy. Też czasami się oburzam zachowaniem księży ale to mnie nie zniechęca do spotkania z Jezusem.
    Myślę,że problem odchodzenia ludzi z kościoła leży gdzie indziej.
    Nie chcą dostosować swojego życia do przykazań , chcą decydować sami o sobie. Wiara stała się nie modna, nie wygodna. Chcielibyśmy aby Pan Bóg dostosował się do naszych zachcianek, nie rozumiemy cierpienia, za wszystko najwygodniej oskarżać Pana Boga albo twierdzić,że GO nie ma bo tyle zła wokół .
    Gdyby wszyscy wierzyli nie byłoby tyle zła, (człowiek człowiekowi.)

  21. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    Bardzo Księdzu dziękuję za tak mądre treści. Uświadomiłam sobie właśnie, że Kościół to my, wierzący i że nie możemy biernie przyglądać się jak ginie. Obserwując ludzi, widzę, że uświadomionych wierzących jest garstka. Większość w kościele jest zwyczajowo. Ludzie zatracili wiarę. Dzisiejszy zepsuty świat ich pochłonął. A ja właśnie staram się wiedzieć więcej i ode mnie więcej się wymaga. Poczułam swoją odpowiedzialność za Kościół Chrystusowy. Trudne zadanie, które mamy przed sobą. Do tej pory to było tylko oglądanie się na księdza, jakby to jego tylko “podwórko” było. I faktycznie nikt nie docenia, ile to trudu wkładają księża, żebyśmy mogli przyjść i modlić się. Wiem, że idą trudne czasy dla Kościoła, dla nas idą. Nie chcę nawet poruszać tematu niszczenia Kościoła od wewnątrz, braku reakcji zwirzchnikow władzy kościelnej na przypadki niegodne kapłana. To też tylko ludzie. Przykre.
    Ostatnio znajomy napomknal mi tylko, że przyjdą czasy, że przetrwa tylko ” kościół domowy ” i bardzo mnie to zasmuciło. Od tamtej pory modlę się za Kościół Święty, a wcześniej nawet do głowy by mi to nie przyszło. Docenia się jak się traci. Modlimy się więc w rodzinie, razem. Następnie wymagamy od siebie więcej, tak, żeby być dla innych tym światłem. Trudne to, bardzo. Uczymy się, doświadczamy nowego i przekazujemy dalej.
    Bardzo dziękuję Księdzu, że podejmuje swój wysiłek, ogromny. Słucham Księdza kazań z zainteresowaniem i podziwiam jako duszpasterza.
    Szczęść Boże!

  22. Obawiam się, że ma Ksiądz proroczą wizje. Zgadzam się, że katolickość Polski staje się fikcją. Czas kończyć też posługiwanie się statystykami. Słyszałem kiedyś, ż Kościuł stanie się wspólnotą wspólnot, zmniejszy się i zostaną najwierniejsi z wiernych.
    Chciałbym tam wtedy Być z Bożą pomocą.
    Z Bogiem

  23. Szczęść Boże. Jestem katechetką i z bólem patrzę na to, co dzieje się w Kościele katolickim w Polsce. To prawda, że problemem jest brak żywej wiary i to niestety nie tylko wśród świeckich ale i katechetów i księży (nie wyłączając biskupów). Zgadzam się też, że duża część (jeśli nie większość) katolików jest wyłącznie religijna, chodzą do kościoła bo taka jest tradycja. Moim zdaniem wiele zła wyrządza również klerykalizm.

    Odniosę się do skandalu pedofilii w polskim Kościele. Jest to ogromny skandal i zgorszenie ale i z tego Kościół mógłby się oczyścić (choć na pewno nie bez strat wśród wiernych). Niestety gwoździem do trumny według mnie była konferencja prasowa KEP w sprawie raportu o pedofilii. Jedynie prymas i jezuicki ekspert wyszli z twarzą z tej konferencji. Świeżo (ponownie) powołani przez episkopat na przewodniczącego i jego zastępcę biskupi Jędraszewski i Gądecki po prostu zaszokowali mnie swoimi wypowiedziami. Wnioskuję (po świeżym, ponownym wyborze), że mają oni poparcie w większości biskupów i wyrażali opinię większości. Dla mnie było to zmanipulowanie wypowiedzi papieża Franciszka i nadanie jej odwrotnego znaczenia, oraz próba usprawiedliwienia pedofilii w Kościele. Brak jakiegokolwiek współczucia dla poszkodowanych, wyrażenia skruchy, bicia się w piersi. Pycha i buta.

    Jedyne wytłumaczenie jakie widzę to takie, że Pan Bóg im odebrał rozum. Po obejrzeniu tej konferencji rozważam poważnie zmianę obrządku na grekokatolicki lub zmianę wyznania na prawosławne. Od tamtej pory na Mszę jeżdżę 30km do cerkwi, do kościoła pójdę jeśli nie będę miała innej możliwości (mam małe dziecko). Niestety nie tylko episkopat (a przynajmniej jego większość) broni zaciekle księży, w tym pedofilów. W parafii w moim miasteczku ksiądz na kazaniu podawał przykład bezpodstawnie oskarżonego o pedofilię księdza i mówił jaki on jest biedny i co musiał przeżyć. Gdybym ja była tym księdzem to osobiście podziękowałabym biskupowi za odsunięcie mnie od sprawowania posługi, bo to świadczyłoby o tym, że biskupowi bardziej zależało na dzieciach niż na księdzu. Sprawa miała miejsce chyba w Irlandii. W Polsce niestety tylko 25% księży pedofilów nie sprawuje posługi. To również jest oburzające.

    W tej sytuacji widzę jedyny sposób na rehabilitację i zachowanie twarzy przez Episkopat w podaniu się wszystkich biskupów do dyspozycji papieża oraz w wyrzuceniu ze stanu kapłańskiego wszystkich winnych księży pedofilów. W innym razie w Polsce będzie powtórka Irlandii. Myślę, że stwierdzenie że Kościół się oczyści i zostaną ci wierzący autentycznie, nie do końca jest prawdziwe. Uważam się za wierzącego człowieka a rozważam opuszczenie Kościoła rzymskokatolickiego, bo nie chcę popierać tego co w sprawie pedofilii dzieje się w Kościele w Polsce. Jest to dla mnie nie do zaakceptowania. Pozdrawiam.

    1. Naprawdę wierzysz, że w cerkwi będzie lepiej? Możesz się rozczarować. Jeśli jednak sumienie tak ci mówi, to zrób to!

      1. Rozmawiałam kilka dni temu ze świadkiem Jehowy, powiedział, że u nich też jest pedofilia

    2. Kerstina,
      Nie jestem katechetą. Ale jestem przyzwyczajony do analizowania informacji i wyciągania wniosków. Wybacz, że tak bezpośrednio zapytam: skąd wiesz, że pedofilia jest największym problemem w Kościele? Widziałaś tych księży w akcji czy raczej przeczytałaś o problemie Kościoła w jakiejś gazecie wybiórczej? Otóż problem pewnie jest, ale jego skala jest moim zdaniem nieadekwatna do nagłośnienia jakie ma w mediach głównego nurtu. Czytam i słucham w różnych źródłach i niestety obiektywną relację trudno już gdziekolwiek znaleźć. Tym bardziej trzeba być ostrożnym w ocenach. Poszukaj wiarygodnych danych, pomódl się do Ducha Świętego, żeby pomógł Ci ocenić co jest prawdziwe a co fałszywe. Poczytaj o belce w oku, o sądzeniu… – znasz to. A na koniec posłuchaj sobie tego młodzieńca https://youtu.be/RNRSRs5kVIs

      1. widocznie zapomniała ,że to Bóg odpuszcza grzechy i jest zbawicielem, ale, ale czy bez kapłana jest odpuszczenia grzechów ?
        Kapłan powinien być wzorem ale są tacy jak i my,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *