Opublikowano 23 komentarze

Marnotrawni synowie

4 niedziela Wielkiego Postu, C; Joz 5,9-12; Ps 34,2-7; 2 Kor 5,17-21; Łk 15,18; Łk 15,1-3,11-32; Winnica 6 marca 2016 roku.

Jaki nosi tytuł przypowieść Jezusa czytana dzisiaj w Ewangelii?

Przypowieść o marnotrawnym synu? Jezus nie nadał przypowieści własnego tytułu. W wielu wydaniach Biblii rzeczywiście widnieje tytuł nadany przez redaktorów: „Przypowieść o marnotrawnym synu.”

Lepszy jednak dla tej przypowieści byłby tytuł: „Przypowieść o marnotrawnych synach”. Bo synów było dwóch i jeden był wart drugiego, obaj byli marnotrawni, choć każdy na własny sposób.

Młodszy odszedł daleko, roztrwonił wszystko i w nędzy wracał do domu. Jest to rzeczywiście modelowy schemat bycia daleko od Ojca.

Jednak ten starszy, choć z domu ruszał się jedynie na pole do pracy, też był daleko od Ojca. Starszy syn jest przykładem jak można, będąc blisko, być jednocześnie tak bardzo daleko.

Podobnie jest na przykład w małżeństwach, które przeżywają kryzys. Mieszkają w jednym domu, czasem dzielą jeszcze jedno łóżko, siadają przy jednym stole i patrzą w jeden telewizor, ale dzielą ich lata świetlne, są daleko od siebie.

Przypowieść o synach marnotrawnych jest przypowieścią, która dużo może nam powiedzieć o Kościele.

Przeżyliśmy rekolekcje, które przy całej tej plusze, śniegu i deszczu miały najlepszą frekwencję w ciągu ostatnich kilku lat.

Jednak doskonale wiemy, że wielu parafian nie było ani razu w kościele. Jestem przekonany, że wielu nawet nie wiedziało, że są rekolekcje. Można powiedzieć – modelowy przykład synów marnotrawnych, którzy zagubili drogę do domu Ojca.

Jednak miejmy świadomość, że wśród obecnych w kościele także byli marnotrawni synowie. I córki. Nie opuścili żadnej nauki, poszli do spowiedzi, ale dalej pozostają marnotrawnymi synami i córkami.

Powiem więcej – wszyscy jesteśmy w takiej pozycji. Wszyscy jesteśmy marnotrawnymi synami i córkami.

Jest tylko jedna różnica. Jedni z nas wiedzą, że są marnotrawnymi synami a inni tego nie widzą, zaprzeczają temu.

I to jest problem – zaprzeczanie swojej marnotrawności i grzeszności.

Zrozumcie dobrze te różnice. Jesteśmy marnotrawnymi synami, ale to nie stanowi takiego problemu. Bo po pierwsze wszyscy tacy jesteśmy, a po drugie wiedząc, że jesteśmy marnotrawni, przyznając się do tego, otwieramy sobie drogę do ojca.

Zobaczcie tę refleksję młodszego syna z przypowieści. Pomyślał sobie: nie mam nic, jestem głodny, pasę świnie, walczę z nimi przy korycie o strąki, słudzy mojego ojca mają lepiej. I z tej świadomości zrodziła się błogosławiona myśl: „Zabiorę się i pójdę do mego ojca.” (Łk 15,18a) W innych tłumaczeniach jest lepiej: „Wstanę i pójdę do ojca mego.” (Łk 15,18a BW)

Bez poczucia, że jest się marnotrawnym synem nie ma powrotu do Ojca.

Starszy syn myśli inaczej: Oto pracuję i mieszkam z ojcem. Jestem OK, tylko ten ojciec jest nie OK. Poczucie własnej przyzwoitości i skrywane pretensje do ojca oddzielają go od ojca. Mimo, że dzieli z nim ten sam dach jest daleko od niego.

Pomyśl. Kto idzie do lekarza? Chory!

Kto idzie do Boga? Ten, który potrzebuje zbawienia.

Fenomenalnie ta rzecz ujęta jest w innej przypowieści, którą czytano wczoraj w kościele – o faryzeuszu i celniku w świątyni.

Faryzeusz się modli: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam.” (Łk 18,11b-12)

A celnik jak się modlił? „Celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika.” (Łk 18,13)

I jak Jezus widzi ich życie i modlitwę? „Powiadam wam: Ten [celnik] odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.” (Łk 18,14)

Po co mówię to kazanie?

Dla jednej tylko myśli, dla jednej prawdy. Chcę przypomnieć, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, że wszyscy jesteśmy marnotrawnymi synami, że wszyscy jesteśmy zgubieni, nadzy, głodni i bosi.

I to czego potrzebujemy jest u Ojca, u Boga.

Nie potrzebujemy się wstydzić swej marnotrawności. To błogosławiona świadomość.

Wszyscy jesteśmy marnotrawni, ale tylko ci, którzy to zobaczą i pojmą będą zdolni, by wstać i powrócić do swojego ojca.

Reszta będzie w zachwycie kontemplować swoje cnoty… i pójdzie do piekła.

Posłuchaj mnie teraz uważnie. Daję ci instrukcje na dzień twojej śmierci, gdy umrzesz i staniesz na Bożym sądzie.

Gdy staniesz przed Bogiem nie szukaj w swoim życiu cnót, zalet i dobrych uczynków. Może i coś znajdziesz, ale i tak okażesz się za lekki.

Gdy staniesz przed Bogiem to powiedz Mu, że nie masz NIC i prosisz Go o łaskę. Prosisz Go o łaskę nie dlatego, że ty jesteś dobry, ale, że ON jest dobry.

Tak naprawdę to chrześcijaństwo zaczyna się w tym momencie, gdy (jak syn marnotrawny) zauważasz, że nie masz NIC i idziesz do Zbawiciela po łaskę.

***

W tym momencie kazanie mogłoby mieć swoje „amen”. Mam jednak pewien aneks. Dzisiaj w naszej parafii po raz pierwszy podejmą posługę nadzwyczajni szafarze Eucharystii ustanowieni przez Biskupa. Będą udzielać Komunii Świętej. Na pewno jest taka potrzeba po ostatnich rekolekcjach.

I zgaduję myśli niektórych, zanim się te myśli pojawią. Niejeden pomyśli tak: „Co? Ten udziela Komunii? Ja go znam! W szóstej klasie widziałem jak z procy strzelał do ptaków. W czwartej pobiłem się z nim na boisku o dziewczynę. On będzie udzielał mi Komunii?”

Te myśli będą znaczyły, że niewiele zrozumiałeś z kazania.

Umówmy się o jedno. Wszyscy nasi szafarze nie są godni wykonywania tej posługi. Ja też nie jestem godny być księdzem, nauczać was i spowiadać. Powiem więcej – nasz biskup nie jest godny być biskupem. A papież naprawdę ma rację, gdy w czasie Mszy Świętej modli się nazywając siebie „niegodnym sługą”.

Wszyscy jesteśmy niegodni. Wszyscy jesteśmy marnotrawnymi synami.

Wiesz co to będzie, gdy szafarz poda ci Komunię? Oto grzesznik udzieli Komunii grzesznikowi. I nie będzie tu żadnej zmiany – do tej pory, ilekroć przystępowałeś do Komunii Świętej, podawał ci ją grzesznik.

Jeśli chcesz inaczej – to musisz czekać na anioła z nieba.

Wszyscy jesteśmy grzesznikami.

Rzecz w tym, by to widzieć, wstawać i powracać do Ojca.

Liczę na twój komentarz i udostępnienie tego kazania innym.
Masz niżej odpowiednie przyciski.

23 komentarze do “Marnotrawni synowie

  1. Kompletnie tego nie rozumiem.
    Co do publikacji najważniejsze są te, które publikują decyzje Kościoła.

    Jeśli opór polega tylko na osobistym przekonaniu i trudnościach, to jest to tylko osobiste. Rzekłabym – wasz problem. Nie daj Boże jednak, by zamieniło się to w wojnę z tą praktyką. Bo byłby to już, nie mam wątpliwości – grzech.

    W ostatnią niedzielę, w Winnicy do p. Nożewskiej, ponad dziewięćdziesięcioletniej staruszki pojechał szafarz z Komunią. To był jej syn. Bogu niech będą dzięki, że mógł to zrobić. I niech nikt p. Nożewskiej nie zabiera niedzielnej Komunii.

    1. Czasami mam wrażenie, że nasz Kosciół jest pełen purystów, którzy własną potrzebę niezrozumiałego dla mnie komfortu psychicznego tłumaczą koniecznością zachowania „zasad” czystości rytualnej. I o zgrozo najbardziej tej czystości żądają owieczki od Pasterzy, a nie odwrotnie (sic!).
      Gdy odeszłam od okultyzmu najbardziej spodobali mi się w Kościele Lefebryści. Dlaczego? Bo nieoczyszczony jeszcze umysł lgnął do „magicznych” reguł przyjmowania spraw Bożych. Ale magia to logika ludzkiego umysłu, który chce skontrolować Boga i narzucić mu własne zasady. To trochę rudny moment dla człowieka zgodzić się na wypuszczenie z rąk kontroli, przynajmniej dla mnie był bardzo trudny. Trudny był i jest dla moich przyjaciółek do których poleciałam z tym odkryciem, że na tym polega oddanie Bogu życia. Głównie na tym, a nie na umartwianiu się na pokaz.
      Niech Bóg błogosławi Księdza i każdą osobę, która udziela swych rąk, by ci którzy są zbyt chorzy by przyjść do świątyni, mogli już tu na Ziemi uczestniczyć w Bożych darach.

  2. Nigdy nie pogodzę się z faktem, ze szafarz może mi podać komunię świętą. Wiem, ze każdy z nas nie jest godny do przyjmowania ani udzielania komunii świętej. To księża są namaszczeni ich ręce do kontaktu z możliwością udzielania komunii św. Jestem przeciwna – i zdania nie zmienię. Byłam w takiej sytuacji gdy szafarz rozdawał komunię i widziałam jak ludzie go unikali. Ja nie znałam go nic o nim nie myślałam i był to mój pierwszy kontakt z taką osobą. Dopiero gdy wróciłam do domu i spojrzałam na stronę parafii dowiedziałam się o tym,ze tam jest świecki szafarz. Oto jaka była moja myśl, gdy on sie zbliżał z komunią – podkreślam- nie wiedziałam, ze to świecki szafarz. Moja myśl – nie, ten człowiek nie może mi podać komunii Coś mi tu nie pasuje. I jakby mnie coś w serce ukuło i powstał chaos w mojej głowie – co to ma być? Odwróciłam się od niego w drugą stronę. Wręcz odeszłam w miejsce gdzie ksiądz rozdawał komunię. Po tym wydarzeniu cały czas mnie nachodziły myśli-kto to był? A byłam na pogrzebie znajomej w odległej parafii więc nic nie wiedziałam, kto w kościele urzęduje. Zapytałam mojego męża – jakie miał odczucia podczas komunii? Odpowiedział – nie wiem kto to był co mi podał komunie , ale mi to nie odpowiadało. Miał mieszane odczucia, nie podobało mu się to. I właśnie po przybyciu do domu i otwarciu strony parafii dowiedzieliśmy się, ze tam jest szafarz świecki.
    I być może jest tak jak ksiądz mówi, ze nic nie zrozumiałam z tego kazania. Czytałam wiele publikacji na temat tego, ze komunie ma rozdawać ksiądz, nie szafarz. I te publikacje mnie o tym przekonały. Nie muszę czekać na anioła, wystarczy, ze poczekam na księdza, a jeżeli on nie zdąży, czy nie podejdzie to trudno. Przystąpię do komunii wtedy gdy to będzie możliwe. Liczy się moje pragnienie przyjęcia komunii i muszę mieć tzw komfort psychiczny, a nie mieszane uczucia. Nic na to nie poradzę.

  3. czy w Polsce braknie kapłanów ???
    szafarz nadzwyczajny może udzielać Komunii Św w nadzwyczajnych okolicznościach
    Marta zgadzam się z Tobą w 100%

    1. A ty masz pojęcie Elu ilu w twojej parafii jest chorych i starych ludzi, których swoim myśleniem pozbawiasz Eucharystii?
      Moich 16 chorych w pierwszy piątek miesiąca objeżdżam w 3 godziny.
      A to tylko cząstka. Powinno być ich więcej. I będzie więcej.
      Ale jakim cudem, bez szafarzy, dasz im Komunię w niedzielę? Jak mam to zrobić? Przy 5 Mszach Świętych i często innych zajęciach?

      Szczerze mówiąc to chętnie bym wprowadził jeszcze jeden szczególny przypadek szafarza – ustanawianych tylko do jednej funkcji – by po niedzielnej Eucharystii zabrać Komunię dla chorego w swoim domu. Uproszczona do minimum byłaby procedura ich przygotowania i dopuszczania.

  4. Bóg zapłać! Ale ja nadal uważam, że Ciało Pana Jezusa mogą rozdawać tylko ręce konsekrowane! Jak również, że jedynym sposobem otrzymywania Go – na kolanach i do ust!

    1. To warto zmienić myślenie

  5. Apropos ostatniego maila Księdza. Pewien Ksiądz powiedział jakieś dwadzieścia lat temu o mnie pewne zdanie. Było miłe, uśmiechnęłam się, podziękowałam i … wydawało się, że zapomniałam. Byłam daleko od Kościoła i wydawało się, że z Panem Bogiem nie wchodzimy sobie w drogę.
    A jednak co jakiś czas przypominałam sobie to zdanie. Aż nagle pewnego dnia sięgnęłam po Biblię i w Ewangeliach znalazłam to zdanie, które traktowałam jako zdanie o sobie. Z prędkością światła stałam się częścią świata Boga.
    To tak jest: człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi.
    Ja mając swojego bloga uczę się ostatnio nie popełniać błędu Dawida, bo zrozumiałam, że największy wynik czytania nie oznacza największego zrozumienia. Może czasami Bóg Księdzu podpowie Kazanie dla jednej tylko osoby, a może tylko dla samego Księdza. Nie wiemy, nie umiemy wyważyć ważności, tak jak Bóg, który tu jest Szefem.
    Ale ja żądam, aby Ksiądz pisał dalej 🙂 (Piszę żądam, aby dać wyraz poziomowi natężenia swojej potrzeby czytania Księdza Kazań 🙂 )

  6. Jak zwykle pięknie. Dziękuję za kazanie które dało nowe światło. Dobrze że jesteś !!!

  7. Wiem, że jestem grzesznikiem.
    Nie znam szafarzy z mojej obecnej parafii, ani z mojej rodzinnej parafii, a i tak mam opory, żeby przyjąć komunię od szafarzy.

    1. Proszę się modlić o przełamanie tych oporów. Ani z rozumu, ani z Boga one nie płyną.

  8. dziękuję za instrukcję;)

  9. Jeśli chodzi o szafarzy, proszę pozwolić mi na wklejenie słów Pana Boga do św. Katarzyny ze Sieny. N ie chcę prowadzić polemiki na ten temat, lecz jest to mój ból, bo nie rozumiem. Im więcej wiem, tym mniej rozumiem.
    „Drzwi tej piwniczki strzeże Pomazaniec na ziemi, któremu powierzone było rozdawnictwo Krwi. Jemu przysługiwało ustanawianie kapłanów dla pomocy w rozdawaniu tej Krwi całemu Ciału religii chrześcijańskiej. Kto był przez Niego przyjęty i namaszczony, zostawał kapłanem, inni nie. Od Niego wyszedł cały stan klerycki i On to wyznacza każdemu jego urząd dla rozdawania tej chwalebnej Krwi. Ponieważ On ustanowił ich swymi pomocnikami, więc do Niego też należy karcenie ich błędów. I chcę, aby tak było. Ze względu na ich dostojeństwo i godność, którymi ich obdarzyłem, wyrwałem ich ze służebnictwa, to jest z poddaństwa u książąt doczesnych. Prawo cywilne nie może wymierzać im kary; zależą oni tylko od tego, kto ma władzę rządzenia i zawiadywania wedle prawa Boskiego. Są to moi pomazańcy i przeto mówi Pismo: Nie tykajcie moich pomazańców (Ps 105, 15). W największe nieszczęście wpada człowiek, który wymierza im kary”. http://www.kbroszko.dominikanie.pl/katarzyna3.html

  10. I ja jestem tą córką marnotrawną, która wróciła do Ojca, a wiedząc, że On wie wszystko o mnie, że nie ma nic, cobym mogła ukryć przed Nim (broń Boże, żebym chciała to czynić), wiedząc również, że mnie KOCHA o tyle życie jest lżejsze, bardziej radosne mimo tylu przeciwności. Dlatego chcę dzielić się Nim z wszystkimi jak chlebem.

  11. Tak, czytając tę przypowieść zwracałam zwykle uwagę na tego marnotrawnego, który odszedł od Ojca, a przecież ten drugi też był marnotrawny. Teraz muszę się zastanowić, do którego ja jestem bardziej podobna…Dziękuję za to kazanie.

  12. Prawda, że wszyscy ludzie są grzesznikami (oprócz Najświętszej Maryi Panny, jak wierzymy). Jezus wiedział o tym, a mimo to zalecił, abyśmy jedli JEGO CIAŁO i powierzył je właśnie grzesznym ludziom. Chwała Mu za to. Dlatego powinniśmy się dziwić tym ludziom, którzy grymaszą na szafarzy. Co było, gdy nie było szafarzy? Zwłaszcza w Rekolekcje parafialne, lub Misje. Tłok i przeciskanie się do Komunii Św., jaki obserwujemy obecnie na Mszy Św. na szczycie Jasnej Góry. Dzięki Bogu, że Biskupi ustanawiają szafarzy, oczywiście wybierając z kręgu parafian najbardziej tego godnych. W naszej parafii św. Barbary w Głownie również mamy szafarza 🙂

  13. Dziekuję.

  14. Jak zawsze w samo sedno nikt i nic mnie tak nie porusza jak kazania naszego kochanego księdza dziękuję za wszystkie oby było jak najwięcej takich księży
    Grzeszniczka jakich mało

    1. 🙂 – uśmiech do grzeszniczki, od drugiej grzeszniczki. Ja jestem z daleka od Waszej Parafii, ale dzięki Bogu moi Księża też są wspaniali. Po prostu diamenciki Pana Boga 🙂

  15. Dziękuję

  16. Rzeczywiście, tytuł kazania intrygujący i pewnie wiele osób otworzy link i kazanie przeczyta… jednak z mojego doświadczenia wynika, że do pokory, która jest głównym składnikiem wiary, trzeba po prostu dojrzeć emocjonalnie. Pracować nad sobą, z sobą, jakkolwiek to nazwać. I dlatego dziękuję za możliwość przeczytania kazania, bo choć czytałam wielokrotnie o tej przypowieści, to jednak po raz pierwszy w takiej ciekawej odsłonie. ?

  17. „Kto idzie do Boga? Ten, który potrzebuje zbawienia”. Ostatnio odkrywam wielkość pytań, naiwnych, prostych, niemalże dziecinnych.
    Jak pokornym trzeba być, aby zadawać naiwne pytania o wiedzę, a nie brylować „wiedzą” w formie „mądrych” pytań. Może o to chodziło Jezusowi, gdy mówił, że mamy się stać, jak dzieci?
    Piękne i mądre Kazanie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *