Środa, XXXIV Tydzień Zwykły, I; (Dn 5,1-6.13-14.16-17.23-28); (Dn 3,64a.65a.66a.67a.68a.69a.70); Aklamacja (Ap 2,10c); (Łk 21,12-19); Winnica, 26 listopada 2025. Wieczór Uwielbienia.
Zacznijmy pytaniem: Dlaczego Baltazar podpadł Panu Bogu?
W Mezopotami, czyli po polsku w miedzyrzeczu, czyli między rzekami Tygrys i Eufrat, rodziły się i upadały trzy imperia. Wszystkie obecne w Biblii. Była to Asyria, Babilon i Persja.
Asyria odpowiedzialna była za zniszczenie Samarii i zagładę północnego królestwa. Babilon to zdobycie Jerozolimy, zniszczenie świątyni, zagłada królestwa południowego i uprowadzenie do niewoli.
Relacje Księgi Daniela nie są ściśle historyczne, w naszym rozumieniu, ale wystarczy nam wiedzieć, że Baltazar to imperium Babilonu.
Mówię imperium, ale każde imperium ma swoje narodziny, swój wzrost potęgi i swój upadek. Baltazar to chwila przed upadkiem.
I tu jest całe sedno! Państwo jest słabe, jest cieniem dawnej potęgi, chyli się ku upadkowi, zagraża zewnętrzny wróg.
Co w takiej chwili robić? Najlepiej zrobić ucztę dla tysiąca VIP-ów, żreć i chlać. I dodać do tego mocną nutę perwersji – nie wystarczy sam alkohol, trzeba go jeszcze pić ze świętych naczyń zrabowanych przed laty ze świątyni jerozolimskiej.
To jakby dzisiaj pić wódkę z mszalnego kielicha a w patenach trzymać zagrychę.
I Bóg radykalnie mówi „koniec”. Czytanie w liturgii jest dość długie, ale gdyby pociągnąć je jeszcze trochę usłyszelibyśmy zdanie: „Tej samej nocy król chaldejski Baltazar został zabity. Dariusz zaś, Med, liczący sześćdziesiąt dwa lata, otrzymał królestwo.” (Dn 5,30.6,1) Skończyła się Babilonia, zaczęła się Persja.
Co to znaczy dla nas? Dzisiaj także żyjemy u kresu. Nie nazywam tego końcem świata, ale na pewno jest to koniec świata jaki znamy.
Nic już nie będzie, już nie jest, takie jak było. Zmienia się świat, zmienia się kultura, zmienia się też w pewnym sensie człowiek.
I co tu począć? Można zrobić imprezę i szukać swojej nuty perwersji. I tak się dzieje, świat się bawi, dekadentyzm zawsze się bawił do upadłego.
Tylko co z tego? Czy to jest rozwiązanie?
Przyjdzie Bóg i powie stanowcze „koniec”. Przyjdzie dłoń w Jego imieniu i napisze na ścianie „mane, tekel, fares”.
Więc co tu począć? Jak żyć?
Odpowiedź jest stosunkowo prosta – żyć według programu, który Bóg zapisał w naszej duszy.
Co to za program? Tym programem jest miłość. Bóg jest miłością a nas stwarza na swój obraz i podobieństwo, więc zostawia w nas swój odcisk miłości.
Doświadczenie Bożej miłości jest fundamentalne dla naszej wiary. Bez tego doświadczenia jesteś niewolnikiem przykazań.
Mając to doświadczenie stajesz się synem. Dlatego doświadczenie miłości jest kopernikańskim przewrotem w życiu. Kto doświadczył, ten wie.
To doświadczenie Bożej miłości powinno rodzić odpowiedź. Na miłość Boga, która do nas płynie, odpowiadamy miłością ukierunkowaną na Boga. To oczywiste, ale to nie wszystko.
Jesteśmy ukochani przez Boga, ale w nas nie wyczerpuje się Boża miłość. „Bóg umiłował ŚWIAT.” (por. J 3,16)
Chciałbym przestrzec przed patrzeniem na świat z obrzydzeniem. Nie można patrzeć z obrzydzeniem i pogardą na coś, co Bóg ukochał.
Nie można!
A mam poczucie i obawę, że wielu wierzących tak może traktować świat. I zadaje Bogu pytanie: Kiedy wreszcie na ten świat poślesz, Panie, deszcz ognia i siarki?
Świat cię rozpieszczać nie będzie. Jeśli masz wątpliwości, to raz jeszcze przeczytaj dzisiejszą ewangelię. Świat rozpieszczać cię nie będzie, ale nie masz przestać go kochać i być za ten świat odpowiedzialnym.
Jaki jest cel składania świadectwa? Świadectwo pokazuje działanie i moc Boga, by słuchającego świadectwa do tego przekonać i nawrócić.
„Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa.” (Łk 21,12-13)
Bóg umiłował świat i chce, by ci, którzy nas wlec będą do królów i namiestników a także sami królowie i namiestnicy, nawrócili się.
Bóg umiłował świat. Doświadczając tej miłości, także mamy umiłować świat, troszczyć się o ten świat. To nie opcja, to warunek, to sprawdzian chrześcijaństwa.
I teraz ważne dopowiedzenie… Miłość to nie deklaracje, to praktyka, to czyny z tej miłości płynące.
Dzisiaj, gdy wali się spójność społeczeństwa, gdy każdy zamyka się w swoim domu, a w domach (jeśli to możliwe) każdy zamyka się w swoim pokoju, błogosławieństwem jest każda inicjatywa, która skłania ludzi do wyjścia z domu i spotkania z innymi.
To nie muszą być pobożne inicjatywy, to nie musi być wołanie o przyjście do kościoła, czy pod figurę.
Warto zaczynać od rzeczy najprostszych. Wielką wartość ma Pracownia Robótek Ręcznych. Przychodzą Panie w różnym wieku i robią na drutach, dziergają szydełkiem. I nie zrobiony szalik jest tu ważny, nie serweta, ale spotkanie, rozmowa, wspólnie wypita czekolada i herbata z goździkami.
I wielką wartość dla blisko trzydziestu osób jest kurs tańca boogie-woogie. I znowu nie nabycie umiejętności jest tu ważne, ale znowu to wyjście z domu, otwarcie się na innych.
Na plebanii jest duża sala, która kilka razy w roku służyła za jadalnię w czasie rekolekcji. Dalej może służyć, ale może też być salą spotkań. W ostatnich tygodniach odbywały się tam spotkania REO – Rekolekcji Ewangelizacyjnych Odnowy.
W tej sali powiesiłem portret bł. Laury Vicunii i salę nazwałem jej imieniem lub salą laurową.
W drugim pokoju, który kiedyś pełnił funkcję magazynu i biura Fundacji Nasza Winnica wisi ikona Drugiego Łotra. Mówię „drugiego łotra”, bo to jest właściwsze określenie niż „dobry łotr”. Salę zatem nazwałem „salą drugiego łotra”. W tej sali w piątki spotyka się Pracownia Robótek Ręcznych.
Rzecz w tym, by w tych salach nie zamykały się drzwi. Jedni wychodzą, następni wchodzą. Jedni się modlą, drudzy się śmieją. Jedni się uczą, drudzy dyskutują.
Próba ratowania świata, próba zrobienia czegoś dobrego.
Tego nie zrobi ksiądz. Ksiądz gdy zostaje sam może jedynie zamknąć drzwi i zakręcić kaloryfery.
Za każdą grupą, za każdym spotkaniem, za każdą inicjatywą zawsze stoi człowiek, zawsze stoi lider.
Mieliśmy kiedyś Wieczerniki Winnickie. Dobra inicjatywa, ale przyszła pandemia i rzecz się rozmyła.
Dzisiaj zaczynamy podobną rzecz – Wieczory Uwielbienia.
Chciałbym byście zobaczyli ważną różnicę między jednym i drugim. Wieczerniki to był inicjatywa księdza i odpowiedzialność za nie ciążyła na księdzu. Z czasem, w chorobie i zniechęceniu, ta odpowiedzialność okazała się zbyt ciężka dla jednej osoby.
Wieczory Uwielbienia to inicjatywa z dołu, inicjatywa wielu osób. Znaleźli się liderzy, którzy poczuli się za to odpowiedzialni. Oni zaplanowali wszystko, zaprojektowali, wydrukowali, napisali, zaprosili, przynieśli, ustawili.
Mam w tym swój udział – mówię to kazanie. To jest jednak cząstka, to nie jest wszystko.
Szukajmy takich liderów, inwestujmy w takich liderów a przede wszystkim nie wzbraniajmy się, by zostać takim liderem.
Dlaczego Baltazar podpadł Panu Bogu? Bo zamiast ratować ludzi wolał się bawić w swoim pałacu.
Bóg umiłował ciebie, Bóg umiłował świat. Doświadcz tej miłości i odpowiedz na tę miłość. Pokochaj ten świat i zrób dla niego coś dobrego.

Przeczytałeś? Skomentuj, dopowiedz, zapytaj. Dopowiadam i odpowiadam, ale nie toczę polemik w komentarzach.
ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
Fundacja Nasza WInnica
Od Litery Do Wiary. Rzeczy Dobrze Pomyślane.
Pomagam księżom w ich pracy parafialnej,
przez dostarczanie publikacji, książek i pomysłów duszpasterskich,
ponieważ wierzę, że może to zmienić oblicze Kościoła.




