
Różne imiona przybieramy na bierzmowanie. Jednym z bardziej oryginalnych imion, jak wspominiał jeden z biskupów, było „imię” Dobry Łotr.
Tylko, czy rzeczywiście był on dobry?
Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie, ale w szerszym kontekście rzeczy ostatecznych.
Katechizmowe rzeczy ostateczne to:
- Śmierć,
- Sąd Boży,
- Niebo albo piekło
Zatem każdy człowiek, który żył, żyje i żyć będzie na tej ziemi, przynależy do jednej z dwóch grup. Jedna grupa to ci, którzy pójdą do nieba – zbawieni, druga to ci, którzy pojdą do piekła – potępieni.
Czyściec nie jest „rzeczą” ostateczną, bo jest etapem ku niebu.
Trudno nam oczywiście kwalifikować ludzi do jednej czy drugiej grupy. Zresztą – nie jesteśmy do tego powołani. Niemniej prawdziwe jest zdanie, że każdy człowiek będzie w jednej bądź w drugiej grupie.
Nie jesteśmy powołani do sądzenia innych, ale możemy sądzić samych siebie. Możemy zostanawiać się do której grupy należymy. Oczywiście za życia możliwe są transfery z grupy do grupy. Jednak najpierw trzeba sobie zdać sprawę z tego, gdzie się jest w tej chwili.
Pomocą w zrozumieniu tego niech posłuży nam fragment łukaszowej ewangelii:
32. Przyprowadzono też dwóch innych – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.
33. Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.(…)
39. Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas.
40. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz?
41. My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił.
42. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa.
43. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.
(Łk 23,32-33.39-43)
W towarzyszach jezusowej męki można zobaczyć reprezentatów każdej z naszych dwóch grup.
Dobrze jest uchwycić różnice między nimi.
Nie ma różnic jeśli chodzi o przeszłe życie. „Dobry” przyznaje w obliczu zbliżającej się śmierci (werset 41.), że ponosi sprawiedliwą karę za swoje uczynki. Przy okazji „sypie” swojego kolegę – „my (…) sprawiedliwie, odbieramy (…) słuszną karę”. Zatem kara śmierci słusznie im się należała.
Więc może wyróżnikiem jest zwrócenie się „Dobrego” do Jezusa? Można to nazwać modlitwą. Rzeczywiście tak było, ale gdy uważnie spojrzymy w tekst to literalnie rzecz ujmując „Zły” też się pomodlił: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas!”
Owszem ewangelista interpretuje to jako urąganie, ale literalnie było to wyznanie wiary i prośba o zbawienie.
Różnica leży zatem gdzieś indziej. Tym czymś jest nawrócenie i wiara, rzeczy wewnętrznie powiązane ze sobą. Nawrócenie to zmiana myślenia, wiara to więzi z Jezusem.
Co takiego zmieniło się w „Dobrym”? Zobaczył, że przegrał swoje życie, że jest zgubiony. I odkrył, że w Tym, który wisi obok jest nadzieja i moc zbawienia. I uwierzył, zwrócił sie ufnie do Niego i stworzył przymierze – więzi z Jezusem:
Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę,
(J 6,37T)
Dlatego usłyszał:
Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.
Tak samo musi się zmienić twoje myślenie – musisz odkryć, że jesteś zgubionym grzesznikiem, odkryć zbawienie w Jezusie i wejść z Nim w przymierze.
Jest pewien filmik, który dobrze ilustruje tę prawdę:





http://chnnews.pl/index.php/pl/slowo/item/3483-pastor-jednoznacznie-niebo-nie-jest-dla-dobrych-ludzi.html
Chwala Panu za laski Twoje !
Każdy z nas może iść z Jezusem przez życie!
Ja tez uwazam ,ze dobry lotr to nawrocony czlowiek w obliczu smierci wyznaje swoje winy a dobry Pan obiecuje mu Raj razem z Nim. Ktos popełnia ciezki grzech a nie ma sumienia jest czlowiekiem straconym i potepionym. Tylko Jezus jest Panem i tylko On moze nas uwolnic od demonow zła.
Ale do mnie jak bumerang wraca myśl- nie zasłużyłam na to, aby to właśnie mnie Bóg obdarzył łaską wiary i nawrócenia. Tak jak i nikt nie „zasługuje”. Jak to jest- dlaczego jeden z łotrów dostąpił zbawienia, drugi nie? Wiem, że to tajemnica, ale może własnie dlatego, że tajemnica, tak mnie to nurtuje? Dziękuję Bogu, że pozwala mi być blisko Niego, że dotknął mnie, ale skoro ja nie zasłużyłam jak i wielu innych, dlaczego inni nie? Skoro łaską jest przemiana serca dobrego łotra, dlaczego drugi nie?
Przecież to Bóg jest sprawcą chcenia i działania. Czy może ktoś mnie oświecić?
Bóg nie wydziela łaski, daje ja każdemu.
Liczy się jednak z ludzką wolnością – zdolnością powiedzenie Bogu „tak”, która zakłada, że można też powiedzieć „nie”.
Chciałoby się powiedzieć, że Zły Łotr pójdzie do piekła, ale nie wysyłajmy zbyt szybko ludzi w tamto miejsce. Kościół nigdy nie określa czyjegoś potępienia.
Bliski mi jest pogląd niektórych teologów, że Bóg daje każdemu łaskę, często w chwili śmierci, by jasno zobaczyć swoje biedne życie i jeszcze jaśniej bogactwo miłości Boga. Wszystko po to, by dać szansę.
Jednak to jest tylko szansa, można z niej skorzystać, można odrzucić.
„Bóg jest sprawcą chcenia i działania…” Przeczytałem pewnego razu , że…” teologowie do dziś spierają się jaka jest zależność między łaską a wolą”. Pod wpływem rozważań czasem myślę, że łaska to… łaska a wola człowieka to jego akt myśli, świadomości, decyzji bez względu na to co z tego wyniknie bo jest skażony od początku świata a Bóg w Jezusie Chrystusie to oczyszcza-obmywa. A ponad to, jak też napisałaś myślę, że to /wielka/ tajemnica. Tajemnica Boga, Jego powołania, tajemnica łaski, tajemnica człowieka, t… życia, śmierci…
tak się podzieliłem.
Filmik typowy dla protestanckiego punktu widzenia nt. zbawienia – sola gratia. Wystarczy tylko łaska Boża, uczynki nie mają znaczenia. Tylko takie podejście jest błędne w katolickiej teologi!
Zależy w odpowiedzi na co dajemy takie stwierdzenie.
Uczynki mają znaczenie, do dobrego życia wzywa cała Biblia, jasne nauczanie Jezusa, nauczanie apostołów.
Czy jednak w jakikolwiek sposób możemy kupić, zapracować, załużyć na zbawienie? Czy w jakikolwiek sposób, przez to kim jesteśmy i co robimy, zbawienie może się nam należeć?
Po trzykroć NIE!
Mam pomysł!
Napisz scenariusz katolickiego filmiku, który zilustruje prawdy katolickiej wiary.
Kazdy z nas moze byc dobrym Lotrem, bo przeciez Jezus dal nam wszystkim mozliwosc nawrocenia sie. Wystarczy tylko zajrzec w glebie swego serca a zauwazymy swoja slabosc i sklonnosc do grzechu. Pytanie jest czy potrafimy szczerze przyznac sie do swoich win, i z pokora prosic Boga o przebaczenie. W sakramencie pokuty Jezus widzi nasze skruszone serce okazujac nam swoje milosierdzie i obdarowuje nas swoimi Laskami.
Dodam jeszcze:
Każdy z nas JEST łotrem.
I „Kazdy z nas może być dobrym Łotrem, bo…”
Dobry filmik! Codziennie odmawiam modlitwę za konających(nawiązując do filmiku),tak robię to.Dziękuję za przesyłane materiały,pomaga mi to i modlę się do dobrego łotra.
Ten „dobry łotr” był naprawdę dobry…. On jeszcze nie wiedział tego, co my wiemy -że Jezus zmartwychwstanie…. Ta jego wiara była – musiała być – łaską udzieloną mu przez Boga w ostatniej godzinie i on tę łaskę w sposób widoczny przyjął. Myślę, że taka sama łaska „spłynęła” i na drugiego łotra, ale czy ją przyjął? Tego do końca nie wiemy….. nie ma widocznych znaków, ale…czy zawsze muszą być?
Był dobry skoro Pan Jezus zapewnił go o Raju:)To był robotnik ostatniej godziny…wiemy o co chodzi.Są dusze od najostatniejszej godziny,dzieje się to w czasie konania.Nie wiemy co dusza wybierze, to jest poza naszą percepcją, zdaje się być stan beznadziejny, ale wtedy jest ostatnia i zaciekła walka Boga ze złym o każdego z nas i to od nas zależy wybór , gdzie chcemy być…..Codziennie modlę się za konających, bo trzeba o nich walczyć.To jest moje skromne zdanie , księża są mądrzejsi.
Dziękuje za wpis i świadectwo…
Co do robotnika ostatniej godziny to jednak nie. Było nawrócenie i wiara, ale przybite ręce już nic nie mogły robić.
a serce…?
Serce jest ważne, ale nim się nie pracuje.
Owszem ostatecznie można powiedzieć, że był dobry, ale dlatego, że Bóg go takim zrobił w tamtej chwili. Zresztą jak wszystkich idących do nieba.
Ten Łotr to ewangelia w najczystszej postaci.
Zawierzenie i powierzenie, zrozumiałam.:)JEZU UFAM TOBIE , NIE SOBIE
nazwa „dobry łotr”, to jak słony cukier – nie można by skończyć z tą nazwą; np.: nawrócony łotr…
Powiedzenie ludowe mówi 'wszystko w ręku Boga”; tak, ale nawrócenie, czyli skrucha, czy pokora w moim Ręku! i od tego się się zaczyna szansa – Bóg może zbawić! Ale nie beze mnie, czy nie wbrew mojej woli!