Wigilia Paschalna; (Rdz 1,1-2,2); (Ps 104,1-2a.5-6.10.12-14.24.35c); (Rdz 22,1-18); (Ps 16,5.8-11); (Wj 14,15-15,1); (Ps Wj 15,1-2.4-5.17-18); (Iz 54,4a.5-14); (Ps 30,2.4-6.11-13); (Iz 55,1-11); (Ps Iz 12,2.3-5); (Ba 3,9-15.32-4,4); (Ps 19,8-11); (Ez 36,16-17a.18-28); (Ps 42,2-3, Ps 43,3-4); (Rz 6,3-11); (Ps 118,1-2.16-17.22-23); (Mt 28,1-10; Winnica 30 marca 2024.
Mam dwie wiadomości z Francji… dobrą i złą. Zła, diabelsko zła, jest ta, że 4 marca parlament Francji wprowadził do swojej konstytucji prawo do aborcji. To pierwszy taki przypadek na świecie. I bardzo się cieszyli, i bardzo klaskali, i bardzo byli z tego dumni.
Dobra wiadomość z Francji to wiadomość z ostatniej chwili. Teraz w tym czasie, w czasie Wigilii Paschalnej, w świątyniach Francji 12 tysięcy katechumenów przyjmuje chrzest. W większości ludzie w sile wieku – trzydziestolatkowie, czterdziestolatkowie.
Mam też trzecią wiadomość – od tej chwili będzie już tak zawsze. Nie tylko we Francji, ale wszędzie, także w Polsce, także w Winnicy. Następuje uroczyste pożegnanie ze społeczeństwem, które jest generalnie monolityczne, jednorodne, z jednego ciasta zrobione.
To co opisuje dzisiejszy świat, dzisiejsze społeczeństwa to termin „polaryzacja”, rozwarstwienie, przeciwstawienie, na lewo, na prawo, a najgorsi ci, którzy chcą być w środku. To dotyka polityki, ale przede wszystkim kultury, dotyka też wiary.
Przestaje być oczywiste, że wszyscy przyznają się do wiary, że wszyscy chrzczą dzieci, biorą śluby i proszą księdza na pogrzeb.
Coś co było jeszcze niedawno nie do pomyślenia dzisiaj staje się jak najbardziej możliwe do zrobienia a nawet staje się podstawą do chwalenia się.
W dużych miastach śmielej u nas jeszcze ostrożnie, ale już to jest widoczne.
Co o tym sądzić, jak to oceniać?
Z jednej strony trudno zachować spokój, gdy w niedzielę na Mszy Świętej widzi się całe rzędy ławek… puste. Czy jednak radość zajętych ławek i tłumów w kościele sprzed iluś tam lat nie była przedwczesna?
Czy rzeczywiście mamy co żałować?
To co przeżywamy obecnie to upadek katolicyzmu kulturowego. Odchodzą od wiary ludzie, którzy prawdopodobnie nigdy tej wiary w pełni nie mieli.
Ochrzczono ich i wybierzmowano, posyłano na katechezę, kazano chodzić do kościoła i spowiadać się. I posłusznie to robili, nie zastanawiając się, czy to dobre, czy złe, czy mądre, czy głupie, czy prawdziwe, czy fałszywe.
Nigdy wiara nie była przedmiotem ich decyzji, wcześniej refleksji. A teraz odkrywają, że można bez tego żyć, nic się specjalnego nie dzieje a oni mają więcej czasu na swoje sprawy.
I odchodzą… Odchodzą dlatego, że nigdy nie byli przywiązani.
A może inaczej… Byli przywiązani, ale w sensie obowiązków, przykazań, powinności, kontroli. I w tym sensie byli niewolnikami. I zrzucając teraz te wszystkie przywiązania, wszystkie więzy, cieszą się wolnością.
Tymczasem w wierze chodzi o zupełnie inne więzy. Chodzi o to co ludzi wiąże ze sobą, o miłość i przyjaźń. I o to co ludzi wiąże z Bogiem, także miłość i przyjaźń.
Różnica jest spora, co ja mówię… kolosalna i zasadnicza.
Weźcie odsiadkę w więzieniu za najcięższe zbrodnie i… małżeństwo. Zestawcie ze sobą. Zasadniczo i tu i tu chodzi o… dożywocie, ale chyba czujemy różnice? Tu i tu są więzy, ale zasadniczo inne.
Na więzienie jest się skazanym, na małżeństwo trzeba się zdecydować.
I tak było (i jest często nadal) z Kościołem! Było to dożywocie, ale jedni traktowali to jak największą radość i szczęście a inni jak siedem nieszczęść. Jest różnica?
Dzisiaj ci, którzy przeżywają wiarę jak ciężkie więzienie odkrywają, że mogą się stosunkowo łatwo uwolnić. I robią to… Czy jest czego żałować?
Bóg chce mieć synów a nie niewolników. Bóg nie chce więzić, chce poślubiać! Bóg nie chce skazywać, chce być wybranym! Rozumiemy w czym rzecz?
Słyszeliśmy w proroctwie Izajasza: „Nie lękaj się, [Jerozolimo], bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel, któremu na imię – Pan Zastępów.” (Iz 54,4a.5a) Małżonkiem twoim Bóg!
Mam przekonanie, że zebrani w tę noc w naszym kościele wiedzą o czym mówię i są tymi, którzy swoje dożywocie przeżywają jako swój wybór, świadome i dobrowolne związanie z Bogiem.
Chcę jednak przed czymś przestrzec. Chcę przestrzec przed poczuciem wyższości czy nawet pogardy wobec tych, którzy odchodzą.
Co prawda nie ma co żałować sytuacji, gdy ktoś siedzący w kościelnej ławce daleki był od wiary a jednocześnie straszliwie się nudził i wszystkim irytował, a teraz postanowił dać sobie spokój.
Nie można jednak mówić sobie: „Niech idą do diabła!”
Sens istnienia Kościoła to właśnie ci ludzie, którzy do Kościoła nie należą. Mamy płakać, boleć, cierpieć z tego powodu, że ludzie nie znają Boga. I mamy swoim życiem, świadectwem, słowem, miłością, przyprowadzać ich do Boga.
Może być nas mała grupa, ale świadoma i żywa, i młoda duchem.
Po czym poznać, że coś żyje, że jest młode? Rozwija się i rośnie! Gdy więdnie i usycha to znaczy, że źle się dzieje.
Może być nas mało, ale powinniśmy rozwijać się i rosnąć a nie więdnąć i usychać.
Przyznam się do czegoś… Trzy tygodnie temu w kazaniu mówiłem o naszej odpowiedzialności i zaangażowaniu w życie parafii. Prosiłem o publiczne złożenie deklaracji. Niektórzy zrobili to przed tygodniem, wielu zapewne zrobi to teraz, na Wielkanoc.
Nie wiem ile osób się na to zdecyduje. Trzeba o tym pomyśleć, coś przeczytać, wydrukować deklarację no i publicznie, na oczach innych, przynieść ją do ołtarza.
Nie wiem ile osób się na to zdecyduje. I nie ma to specjalnego znaczenia. Znaczenie ma coś innego. Gdy w styczniu powtórzymy akcję wtedy się okaże czy będzie tych osób więcej, czy mniej. Okaże się czy się rozwijamy, czy zwijamy, żyjemy czy umieramy.
Gdy w styczniu policzymy się i okaże się, że się zwijamy, to… odchodzę z parafii. Może ktoś inny będzie umiał lepiej się zatroszczyć.
Ufam jednak, że będzie nas więcej. Ufam, że więcej będzie odpowiedzialności i zaangażowania. Widzę zwiastuny, widzę przesłanki.
Coraz więcej osób traktuje parafię tak jak powinno się parafię traktować, czyli jak swój dom. Dla tych osób hasło nasza Winnica, nasza parafia nie jest jakąś pustą deklaracją, ale rzeczywistością.
Łożycie na nią, sprzątacie, bierzecie odpowiedzialność, modlicie się. Coraz więcej odpowiedzialności, zrozumienia, aktywności. To daje nadzieję.
Opowiem o pewnym drobiazgu, który może być dobrym przykładem. Procesja z darami czasami rusza za wcześnie do ołtarza, gdy ołtarz nie jest jeszcze przygotowany. Dlatego przy darach leżała kartka informująca, by ruszać z darami, gdy ksiądz wyjdzie przed ołtarz.
Ta kartka leżała tam całe lata. I cóż powiedzieć… delikatnie mówiąc mocno się zestarzała. Ile razy myślałem, by ją zmienić na nową.
Przedwczoraj zobaczyłem, że jest nowa kartka, przepisana, czysta, zalaminowana. Nie mam pojęcia kto to zrobił, ale brawo, tak trzeba, dziękuję.
Trzeba samemu widzieć, myśleć i podejmować decyzje. Czasami warto o coś się spytać, ale jest mnóstwo rzeczy, które nie wymagają decyzji stolicy apostolskiej.
To jest nasz dom, nasza Winnica, nasza parafia, nasz kościół.
Jezus zmartwychwstaje i żyje. Wierzę, że my jako parafia będziemy żyć i rozwijać się. Wierzę, że będzie w nas duch odpowiedzialności i zaangażowania. Wierzę, że będziemy wspólnotą ludzi kochającą Jezusa, kochającą się wzajemnie i głoszącą Bożą Miłość światu.
Wierzę, że spełnią się słowa: „Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament.” (Ps 30,12)

O Triduum Paschalnym
KLIKNIJ: https://fundacjanaszawinnica.pl/pl/c/Trzy-Najwazniejsze-Dni/73

Przeczytałeś? Skomentuj!
Poniżej wyraź swoją opinię, zapytaj, dodaj swoje uwagi. Pomoże to zwiększyć zasięg tego wpisu a odwiedzających przekona o wartości. Polemik w komentarzach nie prowadzę, proszę to uszanować.




