
Niedawno poleciłem na tej stronie artykuł „Dzieci pierdoły”. Pod poleceniem znalazł się komentarz Jana:
Jak nie zostać pierdołą, nie tylko dzieci pierdoły powinny posłuchać.
Link prowadzi do głośnego kazania, które wygłosił ks. Jacek Międlar w białostockiej katedrze. Gdy go kliknąłem (wczoraj) miał 800 wyświetleń. Dzisiaj rano 11.000. W chwili obecnej ponad 20.000. I Ponad 140 komentarzy. Komentarzy różnych – od „W moim odczuciu ks. Jacek jest godnym następcą bł. ks. Jerzego Popiełuszko.” do „Joseph Goebbels polskich psychopatow katolickich.” Z tym, że pozytywnych jest więcej.
Jakie jest moje zdanie na temat tego kazania? Nie wypowiem się. Wysłuchałem, ale w stanie dużego zmęczenia i nieuważnie. Nie mam więc podstaw do wydania oceny.
Natomiast chcę napisać o czymś innym, co mnie boli i irytuje. Także w tej sprawie.
Chodzi o sposób prowadzenia dyskusji i polemik.
Przejdźmy teraz do rzeczy. Wyłuszczę o co mi chodzi.
Kto to jest faszysta? Faszysta jest to ktoś kogo poglądy lub zachowania nie podobają mi się i są sprzeczne z moimi. Taka definicja faszyzmu tkwi w niejednej głowie. Nie podobasz mi się – jesteś faszystą.
Dzisiejszy świat tak pomieszał pojęcia, że nie sposób opisać świata tak, by stał się zrozumiały. Trudno też dyskutować. Bo jak dyskutować, gdy pod te same wyrazy podkładamy różne pojęcia?
Co to jest nacjonalizm? Pojęcia nie mam, bo w każdej głowie może to znaczyć coś innego.
To czego mi zabrakło w przypadku księdza Międlara to rzetelnego zmierzenia się z tym co on powiedział. Potępiono go z różnych stron.
Pomijam te potępienia, które padły bez wysłuchania jego kazania. To urąga wszelkiej uczciwości.
Godzi jednak w uczciwość potępienie po wysłuchaniu kazania bez próby konfrontacji swojego myślenia na temat tego kazania z tym co myślał jego autor.
W średniowieczu adwersarze w dyskusji mogli zacząć polemizować ze sobą i dyskutować, gdy upewnili się, że dokładnie rozumieją swoje poglądy.
Wyglądało to tak, że dyskutant A przedstawiał swoje poglądy, które dyskutant B streszczał i parafrazował. Jeśli ktoś dobrze streści i sparafrazuje to znaczy, że pojął. Jeśli dyskutant A zgodził się z parafrazą i streszczeniem dyskutanta B mogli zacząć ze sobą dyskusję, dawać argumenty i kontrargumenty.
Ktoś ładnie streścił te zasady w zdaniu: „Oni naprawdę chcieli dokładnie wiedzieć, o czym mówią”.
Dzisiaj tego nie ma lub funkcjonuje w bardzo małym stopniu.
Czy ktokolwiek zdobył się na to, by streścić i sparafrazować kazanie ks. Jacka Międlara? I czy ks. Jacek Międlar zaakceptował to streszczenie i parafrazę? Jeśli tak to dopiero w tym momencie mamy punkt wyjścia do rozmowy, dyskusji czy ewentualnie karania księdza za nieprawomyślność.
Jeśli tego nie było, to mam prawo sądzić, że z kazania zrozumiano to co chciano zrozumieć i polemizowano z tym z czym chciano. Bez intelektualnej uczciwości.
Chciejmy dokładnie wiedzieć o czym mówimy.




