Opublikowano 2 komentarze

Twoje Prawo mieszka w moim sercu

II Niedziela Zwykła, A, (Iz 49, 3. 5-6); (Ps 40 (39), 2ab i 4ab. 7-8a. 8b-10); (1 Kor 1, 1-3); Aklamacja (J 1, 14a. 12a); (J 1, 29-34); Winnica 18 stycznia 2026.

Proszę księdza, czy to jest grzech?

Proszę księdza, a czy to już jest grzech, czy jeszcze nie?

Proszę księdza, mam grzech, czy nie mam grzechu?

Wszystkie te pytania (jeśli zadane są szczerze) świadczą bardzo źle o wierze zadającego takie pytania.

Pytania takie są świadectwem dużej niedojrzałości bądź płytkości wiary. Są świadectwem tego, że pytająca osoba jest daleko od Boga.

Osoba, która jest blisko Boga, o dojrzałej i głębokiej wierze, nigdy nie zapyta „czy to jest grzech?” Nie zapyta, bo będzie to wiedziała. Osoba taka nigdy nie zapyta „mam grzechy czy go nie mam?” Nie zapyta, bo będzie to sama dobrze wiedziała. Będzie to dla niej oczywiste.

W psalmie responsoryjnym słyszeliśmy: „Twoje Prawo mieszka w moim sercu” (Ps 40,9b) To jest klucz do zrozumienia o czym mówię. Jeśli Prawo Boże jest w twoim sercu, jest w tobie, to nie potrzebujesz szukać tego prawa na zewnątrz – pytać się innych, iść do biblioteki, czy wpisywać zapytanie w wyszukiwarkę internetową.

W sobie masz źródło poznania. To nie jest twoje prawo, ale Prawo Boga, ono zostało w tobie złożone a ty je odczytujesz.

Tak wypełnia się proroctwo Ezechiela: „Dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali.” (Ez 36,26-27)

Tak wypełnia się proroctwo Jeremiasza: „Takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach – wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał.” (Jr 31,33-34)

Jak to się dzieje, że jeden ma to prawo wypisane w swoim sercu i może je odczytać a drugi nie ma i jest jak dziecko, które pyta mamę czy jest mu zimno i czy jest głodne.

Jeśli chcesz mieć Prawo Boże w swoim sercu, to musisz się na to Prawo otworzyć, to Prawo zaprosić, więcej nawet, w to Prawo musisz się zanurzyć.

Zamiast mówić Prawo można powiedzieć Bóg, który to Prawo przynosi. Zatem musisz tego Boga zaprosić, na tego Boga się otworzyć, w tego Boga się zanurzyć.

Zwłaszcza to ostatnie jest ważne – trzeba się zanurzyć a nawet coś więcej – trwać w tym zanurzeniu.

Przepraszam teraz, za może prostackie porównania. Nie zapeklujesz mięsa w minutę. Nie uwędzisz kiełbasy w kwadrans. Wszędzie potrzeba czasu.

Jeśli chcesz mieć Prawo Boga w swoim sercu, to musisz dać Bogu czas, by to Prawo w twoim sercu umieścił.

Ludzkie serce jest dość trudną materią, zwłaszcza gdy jest z kamienia. Trzeba czasu na jego rozmiękczenie, by dało się do środka wpuścić to Boże prawo.

Tu nie można działać siłą, tu trzeba działać czasem.

W Ewangelii słyszymy o tym, który chrzci Duchem Świętym. (por. J 1,33). Nam chrzest kojarzy się z polaniem i to takim ostrożnym, by oczek nie zalać i becika nie przemoczyć.

Grecki czasownik βαπτίζω, tłumaczony jako chrzcić oznacza dokładnie zanurzenie, pogrzebanie w wodzie. To nie są kropelki na czole tylko utopienie.

Chcesz mieć Boże prawo w swoim sercu? To musisz się zatopić. Chcesz mieć Boże prawo w swoim sercu? To musisz się zatopić… w Bożym Słowie.

Wierzymy, że Boże Słowo jest natchnione – pisane pod natchnieniem Ducha Świętego. Gdy czytamy Słowo Boże, to ten sam Duch przychodzi do nas i kształtuje nas, nasze serce a potem całe nasze życie.

I tu docieramy do najbardziej frustrującej części kazania.

Tyle razy z tej ambony spadało wezwanie do czytania Pisma Świętego, do modlenia się Słowem Bożym. Nie powiem – ten i ów wziął do ręki Biblię i ta Biblia towarzyszy jego życiu, kształtuje jego serce, prawo Boże zaczyna być wyciskane w jego duszy. To cieszy.

W większości jednak idzie to jak krew w piach, zda się jak psu na budę, jak grochem o ścianę.

Trudno, to jest twój wybór. Zrobisz z tym wezwaniem co chcesz. Niemniej jednak pamiętaj: bez Słowa Bożego twoja wiara będzie ślepa, płytka i słaba.

Ani tobie taka wiara na nic się zda, ani nie będzie niczym atrakcyjnym dla twoich dzieci.

Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa.

Bez tego ciągle będziesz wołał: Mamo, mamo, czy ja jestem głodny? Mamo, mamo, czy jest mi zimno?

Pamiętaj: Bez Słowa Bożego twoja wiara będzie ślepa, płytka i słaba. A ja chcę dla ciebie wiary światłej, głębokiej i mocnej. Wiary, która będzie płynąć z przekonania, z serca, z duszy. Wiary prawdziwej, zdolnej przemieniać życie, zdolnej przemieniać świat.

Chcesz mieć Boże prawo w swoim sercu? To musisz się zatopić… w Bożym Słowie.

Czy to zrobisz? To akurat twoja decyzja.


Przeczytałeś? Skomentuj, dopowiedz, zapytaj. Dopowiadam i odpowiadam, ale nie toczę polemik w komentarzach.

ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
Fundacja Nasza WInnica
Od Litery Do Wiary. Rzeczy Dobrze Pomyślane.

Pomagam księżom w ich pracy parafialnej,
przez dostarczanie publikacji, książek i pomysłów duszpasterskich,
ponieważ wierzę, że może to zmienić oblicze Kościoła.

2 komentarze do “Twoje Prawo mieszka w moim sercu

  1. No cóż wszyscy jesteśmy dziećmi, wszyscy mamy rodziców. Mało tego wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, czyli pochodzimy z Królewskiego Rodu! A wychowanie dzieci, jak każdy rodzic wie, wymaga czasu i przede wszystkim miłości. Bez miłości nikt nie będzie mieć Prawa Bożego w swoim sercu, chyba że Jego implant włożony tam pod przymusem.
    Marzy mi się, żeby pierwsze stwierdzenie z tej homilii brzmiało jakoś tak:
    „Wszystkie te pytania (jeśli zadane są szczerze) świadczą bardzo ” dobrze o je zadającym.
    Pokazują że zadający je stara się iść w stronę Boga, tak jak potrafi. itd.

    Ciekawe jak dalej potoczyłaby się taka homilia ?

    Nota bene ojciec napisał, uważam, bardzo cenną książeczkę – dla wszystkich chcących iść dalej: „Cztery kroki do miłości”. Niech nikogo nie zwiedzie jej pozorna infantylność. Kwestie tam poruszone powinny być ważne dla każdego, w każdym wieku.
    Oczywiście dla tych co chcą się rozwijać.
    A co z tymi co nie chcą ? Cóż, chyba tylko „Jezu Ty się nimi zajmij”.

  2. Bóg zapłać za kazanie.
    Życzę każdemu pełnego ,,zanurzenia wiary”. Doznanie nie do opisania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *