Opublikowano 18 komentarzy

Bez wiatru kłosy będą puste

2 Niedziela Zwykła, B; 1 Sm 3,3b-10.19; Ps 40,2.4.7-10; 1 Kor 6,13c-15a.17-20; J 1,41.17b; J 1,35-42; Winnica, 15 stycznia 2012 roku.

Nie wiem czy są, ale wiem, że mogą tacy być. Rzeczywiście mogą być księża czy biskupi, którzy Boga nie znają. Nie chcę się bawić w sędziego i nikogo oceniać nie chcę i nie będę, ale taka dziwna sytuacja rzeczywiście może wystąpić.

Można być księdzem i nie znać Boga. Można skończyć sześć lat seminarium, otrzymywać bardzo dobre oceny na egzaminach i nie znać Boga. Można mówić co tydzień bardzo mądre kazania o Bogu i nie znać Boga. Można pisać grube książki o Bogu i nie znać Boga. Można Boga brać w ręce, pokazywać Go ludziom, spożywać i nie znać go.

Można codziennie stawać przed ołtarzem i nie znać Boga.

Potrzebuję teraz dowodu, uzasadnienia tego, przyznam, że dość kontrowersyjnego, twierdzenia.

Ten dowód znajduje się w pierwszym czytaniu. Samuel od dziecka był ofiarowany Bogu. Od małego wychowywał go kapłan Heli. Zapewne sie uczył o Bogu. Na pewno temu Bogu służył. Czytanie mówi, że Samuel spał w przybytku. To tak jakby spał tu w kościele, między ołtarzem a tabernakulum.

Był Samuel tak blisko Boga a nie znał Go! Biblia mówi: „Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana.” (1Sm 3,7a)

Druga część tego zdania wyjaśnia dlaczego nie znał. Skupmy się! „Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione.” (1Sm 3,7)

Klucz do poznania Boga prowadzi przez objawienie.

Czy wiedza jest potrzebna? Tak i to bardzo, ale kluczowe jest objawienie.

Czy potrzebne są religijne praktyki? Tak, są potrzebne, ale nie wystarczą, gdy nie ma objawienia.

Czy potrzebne jest chrześcijańskie wychowanie? Bardzo potrzebne, ale gdy do tego nie dojdzie objawienie, to człowiek dalej NIC nie będzie wiedział o Bogu.

Bez objawienia nigdy nie pozna się Boga.

Co to jest objawienie? Jest to działanie Pana Boga, w którym Bóg daje człowiekowi łaskę poznania i zrozumienia kim jest Bóg, kim jest człowiek, czym jest zbawienie? Jest to nadprzyrodzona pomoc Boga, by ożyło to, co jest wiernym „wkładane” do głowy na kazaniach, co jest wkładane na katechezie, co poznają czytając Biblię czy religijne książki.

Objawienie to nie jest zbiór informacji podawanych do wierzenia. Objawienie to działanie mocy Boga i z drugiej strony ludzkie otwarcie się na to działanie.

I wtedy człowiek zmienia się, w jednym momencie. Przewrót, rewolucja. „Jan stał z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.” (J 1,35-37) Nie poszli na chwilę, nie poszli na dzień, poszli na całe życie.

Co ich pociągnęło? Objawienie! Dotknęła ich łaska Boga, zrozumieli, że znaleźli Mesjasza, odnaleźli zbawienie.

Problem Kościoła polega na tym, że wierni nie znają Boga, nie mają objawienia. Wierni mogą pięknie praktykować swoją wiarę, pilnie słuchać kazań, młodzież gorliwie uczęszczać na katechezę i wszyscy ci mogą nie znać Boga. Brakuje objawienia.

Postaram się wyjaśnić to obrazowo. Co jest nam potrzebne, by zboża wydały dobry plon? Dobre ziarno? Dobrze uprawiona, dobra gleba? Brak chwastów? Deszcz kiedy trzeba i słońce kiedy trzeba? No i możliwość wjechania kombajnem, bo co z plonu, którego zebrać nie można?

Czy coś jeszcze jest potrzebne? Wystarczy ziarno, gleba, woda i słońce?

Można mieć najlepsze ziarno, idealną glebę, tyle wody i tyle słońca ile trzeba i mieć puste kłosy w pięknie wyrośniętym zbożu.

Czego zabrakło? Wiatru! Bez wiatru w czasie kwitnienia nie będzie plonu. Bez wiatru kłosy będą puste.

Objawienie jest tym wiatrem.

Duch po grecku to pneuma a po hebrajsku ruah. Ale pneuma i ruah to także wiatr. Może teraz więcej rozumiemy Kim jest Duch Święty? Duch Święty niesie nam objawienie. Póki Duch Święty nie powieje po nas, nasze kłosy będą puste. Póki Bóg, przez swego Ducha, nie da nam objawienia nie będziemy znać Boga.

Mam kłopot. Wielki kłopot i zmartwienie. Może nie powinienem o tym mówić na kazaniu, ale to co chcę powiedzieć będzie też dobrą ilustracją do tego kazania.

Ten kłopot to kandydaci do bierzmowania. Nie tylko młodzież z obecnego rocznika, ale także i ta, która już to bierzmowanie przyjęła we wrześniu, i ta co je przyjęła dwa lata temu.

To jest bardzo dobra młodzież, sympatyczna i grzeczna. Wielu z nich systematycznie praktykuje i ma wsparcie w dobrych rodzinach. Niektórzy może mają gorzej z praktykami, ale wszyscy na pewno chodzili na katechezy przygotowujące do bierzmowania – już ja tego dopilnowuje.

Więc na czym polega kłopot? Jest ziarno – oni sami, jest gleba waszych rodzin, jest woda sakramentów i słońce modlitwy, ale nie ma wiatru. Boję się, że te wszystkie starania i wysiłki nie przynoszą owocu. Kłos jest piękny i dojrzały, i może być pusty.

Potrzeba wiatru. Potrzeba czegoś więcej niż mojego nauczania i ich pilnego odrabiania pracy domowej. Potrzeba, by dotknął ich Bóg, by doświadczyli łaski.

Chciałem bardzo, by kandydaci do bierzmowania wyjechali na rekolekcje. W różnych miejscach i w różnym czasie można być dotkniętym przez Boga, ale rekolekcje są takim szczególnym czasem, gdzie zdarza się to częściej i łatwiej. Wyjechać na weekend z domu, zamieszkać w ośrodku rekolekcyjnym, nie martwić się o nic i nastawić sie tylko na Boga.

Nie mogę nikogo do tego zmusić, do tego nie można być zmuszonym. Zachęcanie idzie z ogromnym trudem. Cieszy mnie jednak każdy chłopak i każda dziewczyna, która podejmuje decyzję na „tak” i chce jechać. Może jeszcze uda się kogoś zachęcić.

Jest to dobra okazja do tego, by zdradzić moje plany wobec was. Chciałbym za dwa, trzy lata organizować takie wyjazdowe rekolekcje dla wszystkich. Chciałbym, by za dwa, trzy lata w każdym roku odbywały się turnusy rekolekcji, gdzie czterdziestka czy pięćdziesiątka dorosłych parafian wsiada w autobus i jedzie do domu rekolekcyjnego, by przeżyć swoje zamknięte rekolekcje. Nie będą się martwić o obiad, bo inni ugotują i podadzą. Mieć cały czas tylko dla Boga. Otworzyć się na działanie Boga, otworzyć się na wiatr.

Gdy modlimy się wezwaniem: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, Tej ziemi”, to w gruncie rzeczy modlimy się właśnie o objawienie, o Boże dotknięcie i Bożą łaskę poznania Boga.

Oblicze świata zmienia się nie przez zewnętrzne prawa, przepisy, ustawy, ale przez nowych ludzi. A nowy człowiek powstaje przez przyjęcie objawienia.

Szymon był rybakiem, łowił ryby, pochodził z pogardzanej Galilei. Stał się Piotrem, apostołem Jezusa.

Skąd ta przemiana? To nie była zachcianka Jezusa, to było nazwanie faktu wielkiej, wewnętrznej przemiany związanej z przyjęciem objawienia. Zechciej pojąć, że ta przemiana nie jest zarezerwowana do wielkich tylko i wybranych, ale adresowana jest dla każdego z nas.

Psalmista woła dziś: „Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi, ale otworzyłeś mi uszy.” (Ps 40,7a) Co to oznacza? Bóg nie chce naszych ofiar, naszych modlitw i naszych pobożności. On chce najpierw przetkać nasze uszy.

Bóg wołał na Samuela cztery razy zanim ten usłyszał. „Przybył Pan i stanąwszy zawołał (…): Samuelu, Samuelu! Samuel odpowiedział: Mów, bo sługa Twój słucha.” (1Sm 3,10)

Ile razy ma wołać, byś ty usłyszał?

Wpisz komentarz i udostępnij to kazanie innym.

18 komentarzy do “Bez wiatru kłosy będą puste

  1. Mów PaNIE BO Twa Służebnica słucha!

  2. Dziękuję za kazanie 🙂
    Nie wiem, czy dobrze rozumuję, ale dla mnie to „objawienie słowa Pańskiego” to spotkanie żywego Boga, spotkanie Jezusa. Jezus jest Słowem Boga, Słowem, które stało się Ciałem.
    Po tym, gdy kilka lat temu spotkałam Jezusa, gdy mnie uzdrowił i odmienił życie, przez pewien czas nurtowało mnie pytanie – dlaczego? Dlaczego? Przecież byłam tak niegodna. Przecież na to nie zasłużyłam. Owszem, czegoś pragnęłam, ale sama wtedy nie wiedziałam czego. Teraz wiem, że jednak było we mnie nieuświadomione pragnienie Boga, którego zupełnie nie znałam. Nie znalazłam odpowiedzi na te pytania i już zbytnio nie zaprzątają one mojej głowy. „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha”. Działanie łaski Bożej jest dla mnie niepojęte i takie zostanie, przynajmniej w tym życiu. W tej chwili bardziej skupiam się na tym, by tę łaskę świadomie przyjmować i nie marnować jej.
    „Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć,
    wzywajcie Go, dopóki jest blisko!” (Iz 55, 6)
    Nie wiem, na ile człowiek siłą swojej woli, swoimi staraniami, zabiegami, itp. może dostąpić owego objawienia i czy w ogóle może. Łaska to łaska, a nie wynagrodzenie. Dzisiaj w kościele, w czasie kazania, usłyszałam, że Samuel nie znał jeszcze Pana, bo, aby Go poznać, musiał jeszcze wiele lat się uczyć. Cóż, ile ludzi, tyle teorii…
    Pozdrawiam 🙂

  3. Dziękuję za kazanie 🙂 .
    Nie wiem, czy dobrze rozumuję, ale dla mnie to „objawienie słowa Pańskiego” to spotkanie żywego Boga, spotkanie Jezusa. Jezus jest Słowem Boga, Słowem, które stało się Ciałem.
    Po tym, gdy kilka lat temu spotkałam Jezusa, gdy mnie uzdrowił i odmienił życie, przez pewien czas nurtowało mnie pytanie – dlaczego? Dlaczego? Przecież byłam tak niegodna. Przecież na to nie zasłużyłam. Owszem, czegoś pragnęłam, ale sama wtedy nie wiedziałam czego. Teraz wiem, że jednak było we mnie nieuświadomione pragnienie Boga, którego zupełnie nie znałam. Nie znalazłam odpowiedzi na te pytania i już zbytnio nie zaprzątają one mojej głowy. „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha”. Działanie łaski Bożej jest dla mnie niepojęte i takie zostanie, przynajmniej w tym życiu. W tej chwili bardziej skupiam się na tym, by tę łaskę świadomie przyjmować i nie marnować jej.
    „Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć,
    wzywajcie Go, dopóki jest blisko!” (Iz 55, 6)
    Nie wiem, na ile człowiek siłą swojej woli, swoimi staraniami, zabiegami, itp. może dostąpić owego objawienia i czy w ogóle może. Łaska to łaska, a nie wynagrodzenie. Dzisiaj w kościele, w czasie kazania, usłyszałam, że Samuel nie znał jeszcze Pana, bo, aby Go poznać, musiał jeszcze wiele lat się uczyć. Cóż, ile ludzi, tyle teorii…
    Pozdrawiam

    1. Ale na pewno trzeba prosić, szukać i kołatać, bo „Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11, 13).

  4. Tak myślę……………………….i coś mi tu brakuje?????????????
    Czy bez pragnienia może być Objawienie???????????????
    Napewno Nie!!!!!!!!!!!!!!!

  5. Dziękuję ks. Zbyszkowi za kazanie z treścią. Rzeczywiście można mówić że jestem wierząca, chodzę do kościoła systematycznie, czytam Pismo Święte i należę do jakiejś grupy modlitewnej w parafii, odmawiam 5 razy różaniec, a………..o Bogu nie wiem prawie nic….! Nie chcę osądzać ale spotykam na co dzień w moim życiu takich ludzi, którzy wpadli w rutynę….zapominając że to wszystko co mamy należy do Pana, i zależy od niego jeśli cokolwiek mamy. Wiara także jest łaską. Bez wiary i pomocy Ducha Świętego nie dostrzeżemy nic, nie zobaczymy i nie poczujemy. Nic nie mogę bez tego, który mnie umacnia. Jeśli nie będziemy prosić Ducha Świętego o Potrzebne nam dary, o światło które nas pobudzi , poruszy, pokieruje. to niestety nawet ogromna siła wiatru, czy wicher może wiać a człowiek tego nie poczuje. Zapominamy o Duchu Świętym bez którego nic nie możemy…
    Rekolekcje są człowiekowi bardzo potrzebne, ale trzeba chcieć.
    Między innymi to dzięki rekolekcjom wyjazdowym Pan obdarował mnie wszelkimi Łaskami. Ale…..trzeba PRAGNĄĆ, ZATĘSKNIĆ za JEZUSEM, trzeba jeszcze ZAKOCHANIA się w Nim. Bez łaski Ducha Świętego, naszej modlitwy jest to niemożliwe. Doświadczyłam Boga, śmiało mogę powiedzieć że Go spotkałam….i zakochałam się w Nim. Dzięki jego łasce służę Panu Bogu w tym, do czego mnie powołał.
    Z Panem Bogiem ks. Zbyszku i życzę dalszej tak pięknej Nowej Ewangelizacji jakiej ks. dokonuje.
    Bożena:)

  6. Nie słyszałam księże o tym nigdy w mojej parafii,ludzie sami organizują sie i jadą na trzydniowe rekolekcje i to często,w lutym na rekolekcje które poprowadzi o.Witko.

    1. Trzy lata po zapowiedzi a w zasadzie marzeniach słowo staje się ciałem. Za dwa tygodnie jedziemy na rekolekcje – proboszcz, wikary i czterdziestka parafian.

  7. Nie wiem jak długo ten stan będzie trwał, Pan będziesz wołał, a ja nie usłyszę-"Mają oczy, a nie widzą, mają uszy, a NIE SŁYSZĄ". Pomimo mojego otwarcia na Twoją łaskę- nic ode mnie nie zależy .To co robię,jest niczym, dopóki Bóg nie zwiąże, z tym swojej łaski- WSZYSTKO JEST ŁASKĄ, LICZYĆ MOGĘ TYLKO NA ŁASKĘ BOGA. Analogicznie jest w wychowywaniu dzieci- ono wzrasta na dobrego człowieka, dzięki Bogu nie mnie! SAMA NIC NIE MOGĘ DOBREGO UCZYNIĆ,a jeśli niby czynię to nie ja, lecz w gruncie rzeczy BÓG we mnie!

  8. -usłyszałam
    -spotkałam
    Poznaję…już nie widzę .Co zrobić, by nie utracić  kruszyny , tej która pozostała?
    Gdzie mowa o zakochaniu?

  9. Woda Żywa z Mławy chętnie porowadzi takie rekolekcje. Oczywiście będzie to kurs Filipa lub kurs Nowe Życie z modlitwą o wylanie Ducha Świętego. Miejsc do wyboru jest też mnóstwo. Ksiądz Wiesław z płockiej fary chętnie korzysta z naszych "usług". Ludzi do ekipy może Ksiądz wybrać sam – w końcu sam zakładałeś i rozwijałeś tą Wspólnotę Księże Zbyszku. Zapraszam.

    1. Ja nie mam kłopotów z ekipą ani miejscem. Mam kopoty z uczestnikami.

  10. Raczej, nie jest kontrowersyjne twierdzenie, że są Księża i Biskupi, którzy nie "znają" Boga, bo przecież dość znane i powszechne jest powiedzenie, że SZEWC BEZ BUTÓW CHODZI, CZY LEKARZU, UZDRÓW SAM SIEBIE 🙂
    Na szczęście, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i ma On klucz do każdego serca – dla jednych poruszeniem wiatru będą rekolekcje, dla innych wypadek, czy cud uzdrowienia, dla jeszcze innych będzie to osoba, która przyprowadziła ich do Jezusa. Tylko nie każde serce chce być otwarte i tego chyba się nie przeskoczy…
    Ale pomysł z rekolekcjami jest trafiony! Powodzenia w jego realizacji!!! 🙂

    1. link błędny

      link do pierwszej części filmu:

      http://www.youtube.com/watch?v=aGiK52FCcZw

  11. Ja byłem podobny do żagla bez wiatru,ale na mojej drodze pojawił  się zefirek,który to ponownie zawrócił mnie do Pana Boga.Dziękuję Tobie Bogusiu moja rehabilitantko[jestem po udrze mózgu].

  12. Ja jestem podobny do żagla bez wiatru!!!

  13. Świetny pomyśł, jesli zrozumieją – mogą dostać wiatru w żagle. Tylko jeden problem – musi byc dobry rekolekcjonista co poruszy wiatr. Żeby nie było zmęczenia materiału a wprost przeciwnie radość ze spotkania, i błyszczący wzrok na samą myśl o Bogu. Jest coś takiego jak śpiączka w naszym narodzie i trzeba ludzi z niej obudzić wstrząsami – tylko jakimi ? Łagodnymi. Jak to w Piśmie stoi – lagodny powiew wiatru i w nim był Bóg.. Inaczej sie nie da, sa juz tak odporni na codzienne dobre i złe wieści z mediów,ze jedyna nadzieja w innosci przekazu, by nie czuli podstępu i kłamstwa spotykanego na każdym kroku by mogli mieć mozliwosć rozbic swoją skorupę.

Skomentuj zdzislaw Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *