Chciałbym zaprezentować nowy projekt translatorski.
Tomasz Wojtaś, w ramach projektu Biblia Nazaretańska, przetłumaczył i wydał Ewangelię według Mateusza.
Zobacz wideo:
Próbkę tłumaczenie – pierwszy rozdział może pobrać [TUTAJ]
Zobacz co można znaleźć o tym przekładzie w Bibliach Polskich [TUTAJ]
Tłumaczenie wydało wydawnictwo Szofar. Nie pamiętam już gdzie kupiłem swój egzemplarz w miękkiej oprawie.
W twardej jest [TUTAJ]
Zapowiedzi: http://szofar.pl/ksiazki/list-do-rzymian-list-do-galacjan,6 i http://szofar.pl/ksiazki/dzieje-apostolskie,8






Z pewnością tłumacz ma kłopot z tłumaczeniem – z różnych powodów. Język , kultura, czas. Język oryginalny musiał być trudny skoro Św. Hieronim wziął się za robotę. Kultura tamtych okolic i tamtego czasu bardzo często jest niezrozumiała dla nas. I wreszcie sam czas, mam na myśli obecny czas w którym żyjemy wymaga stale aktualnego rozumowania. Znaczenia niektórych słów się zmieniają. Jednak pewne znaczenia nie powinny się zmieniać – zwłaszcza te podstawowe, uniwersalne. Gdyby to było zmieniane, moglibyśmy wtedy przyczyniać się do jakiejś gry słownej, może nieświadomie, jednak tu trzeba być wrażliwym i zawsze będzie to „osobista wycieczka” tłumacza w głąb biblijnej rzeczywistości. A ta jest niezmienna od początku. Tłumaczenie powinno być zrozumiałe, byśmy czytając nie musieli się zastanawiać co autor (tłumacz) miał na myśli. Żeby nie wprowadzić innych w błąd. To bardzo trudne zadanie i niezwykle odpowiedzialne. Oczywiście dywaguję – nie czytałem tego przekładu.
Pozdrawiam.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Mam nadzieję, że w zasadniczym przesłaniu Ewangelii, nic się nie zmieniło w stosunku do Biblii Tysiąclecia, którą dotychczas czytałem. Niestety, przed emeryturą, chyba nie znajdę dość czasu i skupienia, by poznać znaczenie niuansów wynikających z tych różnych tłumaczeń. Jednakże z autopsji wiem, że tłumacz ma często kluczowe znaczenie w przekazie treści tekstu. Proszę o komentarz, jeśli uzna to Ksiądz za stosowne.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Z.M.
Trudno się oderwać od samego siebie. Mówi się: „traduttore traditore”, czyli tłumacz – zdrajca. Jednak tłumaczyć trzeba.
Od prawdziwego samego siebie nie da się oderwać, ale od iluzji siebie zbudowanej na doktrynach można-tylko trzeba chcieć i nie bać się „utraty” 😉