Opublikowano 8 komentarzy

Bóg to także to, co się czuje

16 Niedziela Zwykła, C; Rdz 18,1-10a, Ps 15,1b-3a.3b-4ab.4c-5, Kol 1,24-28, Por. Dz 16,14b, Łk 10,38-42; Winnica, 18 lipca 2010 roku.

Bóg to nie jest sprawa tylko naszego rozumu i poznania. To nie tylko sprawa nazwania, definicji, określeń.

Bóg to także to, co się czuje.

Wyobraź sobie, albo jeszcze lepiej, przypomnij sobie, jak czegoś w życiu pragnąłeś. Może zupełnie niedawno, może przed laty, a może jako dziecko. Niech to będzie konik na biegunach. I oto dowiadujesz się, że marzenie może się spełnić – tata powiedział, że jedzie do sklepu.

I oto masz go. Może znalazłeś pod choinką, może został ci po prostu wręczony. Masz go i cieszysz się nim. Twoje marzenie a później obietnica stają się rzeczywistością.

Poczuj i nazwij wszystkie swoje uczucia…

Bóg to także to, co się czuje.

Spójrzmy w czytania. Sara, żona Abrahama, ma marzenia wszystkich niemal kobiet. Zwykłe, naturalne i niezwykle silne. To marzenie o dziecku. Jej marzenie i przedmiot modlitw, i różnych zabiegów to dziecko. Mieć dziecko, dać potomka swojemu mężowi.

I słyszy Boże obietnice. Ponawiane nie raz – będziesz miała syna. Taką obietnicę – już bardzo konkretną – słyszy dzisiaj. Za rok bawić będziesz dziecko.

Wyobraź sobie i poczuj, i nazwij wszystkie uczucia Sary…

Bóg to także to, co się czuje.

Bóg to coś więcej niż prawo – rób to, a tamtego nie. Bóg nie jest przepisem, kanonem, paragrafem. Bóg to osoba!

Ta osoba chce wejść w kontakt, w relacje, okazać życzliwość. Jest to osoba, która daje człowiekowi obietnice. Jest to osoba, która te obietnice wypełnia.

I wtedy człowiek czuje wdzięczność – jak dziecko z konikiem na biegunach, jak Sara z Izaakiem na rękach. Człowiek czuje się obdarowany, tworzą sie relacje, tworzy się zażyłość.

Bóg to także to, co się czuje.

Przejdźmy teraz do Marii i Marty. Na pewno prawdziwy jest klucz interpretacji wskazujący na niebezpieczeństwo „zatracenia” się w krzątaniu, nawet w imię szczytnych idei – służenia Jezusowi. Na pewno ważna jest potrzeba kontemplacji, tego, by usiąść u stóp Jezusa.

Spójrzmy jednak na Marię i Martę w kontekście Boga dającego człowiekowi obietnice.

Marta i Maria na pewno, nie porzucając swojego stylu życia, dostrzegą i przyjmą to co jest jasne i oczywiste – na pewno Boże przykazania. Dobre są przykazania, ale przykazania są dla wszystkich, są wspólne, można powiedzieć – komunalne.

Obietnica to coś osobistego. Ja daję tobie. Ty dajesz mnie konkretnie.

I dla Marty, i dla Marii, i dla każdego z nas, Bóg przygotowuje obietnice. Każdemu z ludzi, coś osobistego i szczególnego.

Ale uwaga!

Marta zatroskana i krzątająca się może tych obietnic nie usłyszeć, może się z nimi minąć, pozostać na poziomie „tego co dla wszystkich” – masz przepisy i je wykonuj.

Maria słuchająca Jezusa staje przed szansą, że usłyszy coś pięknego, co Jezus powie tylko jej.

Czy widzimy różnice?

Bóg to także to, co się czuje. Co innego będzie czuć Marta, co innego Maria.

Tu można dodać ważną uwagę na temat powołania. Powołanie to jest to, co Bóg osobiście mówi do człowieka. To nie jest słowo i obietnica do wszystkich. To jest szczególne – wprost do ciebie. Ty zostań księdzem, nie ten po prawej, do ciebie mówię. TY masz nim być. Ty zostań politykiem, a ty nawet nie myśl o tym, by wchodzić w politykę, ty masz być nauczycielem.

Czy fakt, że dzisiaj jest mniej powołań nie płynie z tego, że nie potrafimy słuchać tego, co Bóg mówi?

Słyszymy w kościele zachęty do adoracji. To dobry czas, by usiąść u stóp Jezusa i słuchać tego, co mówi do naszego serca, jakie składa obietnice.

Jest szansa, że usłyszymy Boga mówiącego do nas słowo. Słowo tylko do nas. Mówiącego te słowa osobiście. Gdy słyszymy obietnice oczekujmy ich wypełnienia.

Oczekujmy z wiarą i nadzieją.

Wierzę w Ciebie, Boże żywy, * W Trójcy jedyny, prawdziwy * Wierzę w coś Objawił Boże, * Twe słowo mylić nie może.

8 komentarzy do “Bóg to także to, co się czuje

  1. Jakże to jest ważne, by mieć takie osobiste odniesienie Słowa Bożego do siebie, mieć taką intymną więź z Bogiem. Mieć otwarte ucho na to co Bóg chce mi powiedzieć, przed czym może ostrzec..Pilnować by nie umknęło mi to co Bóg chce mi powiedzieć. Dla mnie taką pomocą w usłyszeniu Słowa do mnie, jest taki czas refleksji po czytaniach i odwaga mówienia o tym, głośne podzielenie się tym i dzielenie się tez innych braci.Trzeba mieć odwagę nazwać to co się czuje, jaki ma to związek z moim życiem. Weryfikować swoje życie ze Słowem Bożym. Myślę że się nie wymądrzam ale potrzebna na pewno jest taka postawa Marty.Pozdrawiam księdza Proboszcza i wszystkich braci internautów.

  2. Bóg zapłać za kazanie!

  3. Pisząc o Bogu jako OSOBIE pisz zawsze przez duże „O”. Pozdrawiam. Błogosławionej niedzieli.

  4. Tak często pomijamy uczucia i emocje a one są również wielkim darem dla nas od Boga. One wiele mówią.Uczę się ich słuchać i słuchać tego co mówią.A one nie kłamią. Teresa

  5. Najgłośniej Bóg mówi w ciszy……….
    Tej pustyni , ciszy i głośnego głosu Boga życzę wszystkim tym, którzy go jeszcze nie usłyszeli.

    Z Panem Bogiem drogi księże , niech Pan błogosławi we wszystkich twoich dobrych dziełach i w każdej myśli przekazu.
    B:)

  6. Wierzę w Ciebie Panie , działasz w moim życiu . Od dawna nie czując , zawierzam swoje serce . Proszę o miłość do Ciebie , Maryi . Ucz kochać ludzi. Chcę czuć tak jak Ty Jezu , słuchać głosu Twego,choć nie czuję , nie słyszę .

  7. Panie daj mi usłyszeć to Słowo, które masz tylko dla mnie, nie do wszystkich zgromadzonych na Eucharystii ale to ,które masz dziś tylko dla mnie…..Amen

  8. Panie, jakże brakuje mi relacji z Tobą, które tworzą zażyłość. Na zawsze

Skomentuj Teresa Pawłowska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *