XIX Niedziela Zwykła, rok A, (1 Krl 19,9a.11-13a); (Ps 85,9ab-14); (Rz 9,1-5); Aklamacja (Ps 130,5); (Mt 14,22-33); Winnica 9 sierpnia 2026.
Eliasz to postać niezwykła. Otwórz Księgi Królewskie w Biblii i czytaj o tym proroku.
Dzisiaj mamy tylko jeden epizod. Spotkanie Eliasza z Bogiem, możemy powiedzieć: objawienie Boga na świętej górze Horeb. To ta sama góra, na której Mojżesz przeżył swoje objawienie i otrzymał tablice z Dekalogiem.
Myśl, która do mnie przychodzi, gdy czytam ten fragment Biblii, i którą chciałbym się podzielić, jest taka: „Jaką cenę jesteś gotowy zapłacić i jaki trud ponieść, by dotrzeć na swoją górę Horeb, przeżyć swoje spotkanie z Bogiem i doświadczyć objawienia się Boga?”
Pytanie to zadaję sobie i tobie. Jaką cenę jesteś gotowy zapłacić i jaki trud ponieść, by spotkać Boga?
Eliasz szedł do świętej góry Horeb czterdzieści dni. Przeżył huragan druzgocący skały, trzęsienie ziemi i ogień. Całe życie szedł pod prąd. Król odszedł od wiary, naród odszedł od wiary, prorocy odeszli od wiary, woleli Baala i Asztartę. To wszystko nie złamało proroka. Pozostał wierny szukaniu Boga.
Jaką cenę jestem gotowy zapłacić i jaki trud ponieść, by spotkać Boga?
Życie tak nas ukształtowało, że nie chcemy czekać, że chcemy szybko, że chcemy tanio, oczekujemy rabatu, bonusu. Nie chcemy wysiłku, chcemy ciepłej wody w kranie.
Młode pokolenie jak historię o żelaznym wilku traktuje opowiadanie o wiadrze, które spuszczało się na łańcuchu do studni, wyciągało pełne wody, zanosiło do domu, przelewało do gara, stawiało na kaflowej kuchni, którą wcześniej trzeba było rozpalić, a jeszcze wcześniej narąbać i przynieść drewna. I jeszcze pół godziny — i była ciepła woda.
Dobrze, że mamy ciepłą wodę w ścianie, ale niedobrze, jeśli nasze oczekiwanie szybkości i wygody przenosimy na ludzi.
Każda bowiem prawdziwa przyjaźń i miłość wymaga czasu, wytrwałości, pracy i trudu. Są co prawda usługi sprzedające „miłość”. Polacy w ostatnim roku wydali na to pięć miliardów złotych, ale czujemy, że chyba nie o to chodzi.
Jeszcze gorzej jest, jeśli nasze oczekiwanie szybkości i wygody przenosimy na Boga.
To po prostu tak nie działa.
Nie wystarczy wynająć księdza na godzinę, by się pomodlił, i organistę, by zaśpiewał. Trzeba jeszcze czegoś od siebie: swojego zaangażowania, swojego trudu, swojej determinacji.
Można by teraz pociągnąć więcej wątków, ale skupmy się tylko na jednym. Nie dość, że niedzielna Msza Święta gromadzi tylko małą cząstkę wiernych, bo za gorąco, za zimno, za daleko, nie ma samochodu, a w telewizorze też jest Msza i nawet ładniej się odprawia, to jeszcze spora część obecnych stawia bierny opór wobec jakiegokolwiek zaangażowania.
I nie mówię tutaj o zbieraniu tacy, czytaniu czy służeniu do Mszy Świętej, ale o tym, by odpowiedzieć na „Pan z wami” słowami „I z duchem twoim”, by włączyć się w modlitwę, by włączyć się w śpiew.
Nie wystarczy wynająć księdza na godzinę, by się modlił, i organistę, by śpiewał.
Pomyślcie kiedyś, jak może się czuć ksiądz wynajęty na godzinę. Czy nie czujecie jakiejś analogii?
W Ewangelii Piotr podejmuje wyzwanie, chce wejść na swój szczyt Horebu. Chodzi po wodzie, załamuje się, tonie, ratuje go ręka Jezusa.
Tak właśnie będzie w życiu — raz będziesz chodził po wodzie, raz będziesz tonął. Trzeba jednak wyjść z łodzi, podjąć wyzwanie, podjąć ryzyko, przełamać się, odważyć, podjąć trud.
Kto szuka, znajduje!
Jest takie kluczowe słowo w Ewangelii — „θαρσεῖτε”. Tłumaczy się je jako wezwanie: „odwagi”, ale to jest coś więcej. To odwaga w działaniu. Trafnym wyborem byłoby użycie słów: „ośmielcie się”.
To mówi Jezus do przestraszonych uczniów w łodzi. To mówi Jezus do nas. Θαρσεῖτε — odwagi — ośmielcie się. I chodzi o coś więcej niż powiedzieć głośno: „I z duchem twoim”, o coś więcej niż tylko zaśpiewać.
Ośmiel się potraktować poważnie swoje życie chrześcijańskie, przykazania, modlitwę, życie sakramentalne.
Ośmiel się, choć może to kosztować, może — a nawet na pewno — będzie to trudne.
Jest taka twoja święta góra Horeb, która na ciebie czeka.
Czy wejdziesz na nią? Czy spotkasz Boga?
Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz.
„Jaką cenę jesteś gotowy zapłacić i jaki trud ponieść, by dotrzeć na swoją górę Horeb, przeżyć swoje spotkanie z Bogiem i doświadczyć poznania Boga?”

Przeczytałeś? Skomentuj, dopowiedz, zapytaj. Dopowiadam i odpowiadam, ale nie toczę polemik w komentarzach.
ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
Fundacja Nasza WInnica
Od Litery Do Wiary. Rzeczy Dobrze Pomyślane.
Pomagam księżom w ich pracy parafialnej,
przez dostarczanie publikacji, książek i pomysłów duszpasterskich,
ponieważ wierzę, że może to zmienić oblicze Kościoła.





Księże Zbigniewie, jak zawsze słowa skłaniające do refleksji….nie wiem czy tylko ja tak mam, że często po księdza kazaniach mam przed oczyma całe swoje życie ….Są one ,kazania, dopełnieniem , uzupełnianiem homilii wysłuchanych w parafii. Bóg zapłać 🙏🏻 Irena
Bardzo dziękuje i część sobie spostrzezen o szybkości zapisalem. Bóg zapłać pedagog nauczyciel Andrzej
Ciekawie jak zawsze!
Bardzo trafne, interesujące i budzące z letargu kazanie! Cieszę się , że Ksiądz się nie zniechęca i pisze te kazania. Są naprawdę potrzebne – czytam je i doceniam ich aktualność.
Prawie nigdy nie piszę komentarzy, „ośmielam się” jednak, aby serdecznie podziękować za wszystkie homilie i kazania. Chętnie je czytam i są bardzo często inspiracją do przygotowania kazań dla moich parafian. Z uśmiechem napiszę, że księża najchętniej doceniają tylko swoje „wywody”, ja z ciekawością czytam kazania Księdza Zbigniewa, bo znajduje w nich prawdę Boża i naukę dla siebie. Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam i czekam na cd. 😀