Opublikowano 3 komentarze

Czas to miłość

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Niedziela Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa; Syr 3,2-6. 12-14; Ps 128 (127),1-2.3.4-5; Kol 3,12-21; Łk 2,41-52; Winnica 27 grudnia 2015 roku.

Gdy przedszkolaki wrócą do przedszkola będą się przechwalać tym, co znaleźli pod choinką. Nieco starsi zapewne też. Lubią dostawać prezenty. My zapewne też.

Czasami z prezentami jest kłopot – co wybrać i jak trafić, by uniknąć syndromu swetra z reniferem.

Co prawda jest już po Wigilii, ale sprzedam teraz wszystkim pomysł na najlepszy prezent świąteczny. Przyda się na przyszły rok a tak naprawdę na każdy dzień.

I powiem bardzo prosto – najlepszy prezent to czas. A dokładnie ty sam dawany innym – w czasie. Ktoś powiedział, że czas to pieniądz. Zapewne miał rację. Jednak jeszcze prawdziwsze jest hasło – czas to miłość.

Spytaj się swojego dziecka czy woli lalkę czy ciebie? Wybierze ciebie – zabawę z tobą, bycie z tobą, pracę z tobą. Chyba, że do reszty się już popsuło między tobą a dzieckiem. Wtedy lepiej nie pytaj.

To co najbardziej istotne i potrzebne człowiekowi to relacje – kontakt z drugim człowiekiem. A te najważniejsze kontakty to kontakty z najbliższymi.

Ja wiem, że to może być problem, że może być trudno, że trzeba o to walczyć czasami, ale jest to naprawdę ważne.

Daj swoim najbliższym czas. Daj im siebie.

Gdy ludzie umierają i są tego świadomi, mają możliwość refleksji nad swoim życiem, robią swego rodzaju rachunek sumienia.

Moment śmierć, choć sam w sobie trudny, jest też pewną łaską. Ta łaska polega na tym, że człowiek zdolny jest w lepszym świetle zobaczyć swoje życie. Śmierć pozwala zyskać lepszą perspektywę oceny naszych czynów, wyborów, decyzji – całego naszego życia.

I bywa, że ludzie przy śmierci żałują takich i innych sytuacji swojego życia.

A czego to żałują?

Nikt nie żałuje, że za mało pracował.

Nikt nie żałuje tego, że za mało się dorobił.

Nikt nie żałuje, że za mało sobie nakupił rzeczy.

Jeśli się czegoś żałuje to relacji z bliskimi. Przeżywa się albo własne odrzucenie przez bliskich, albo to, że sami nie daliśmy bliskim tego co oni potrzebowali.

Czasami moment śmierci jest momentem przebaczenia, pogodzenia się, pojednania, odpuszczenia.

Jakoś wtedy jest łatwiej porządkować swoje życie. A dlatego łatwiej, że śmierć pokazuje prawdziwą wartość naszych bliskich i relacji z nimi. Odkrywamy wtedy, lepiej późno niż wcale, że matka to matka, ojciec to ojciec, dziecko to dziecko, brat to brat, siostra to siostra.

Pierwsze przesłanie tego kazania to czas – dawajmy sobie czas, czas naszym bliskim, na tym czasem najbardziej tęsknimy, ten czas jest najcenniejszy.

Drugie przesłanie – nie czekajmy na naszą śmierć. Teraz, już, doceńmy jaką wartość mają nasi bliscy i nasze bycie z nimi.

Doceńmy i budujmy te relacje.

Przeżywamy święto Świętej Rodziny z Nazaretu. Mocne były więzi między nimi i to było źródło ich świętości.

Nasze rodziny też mogą i powinny być święte. Będą, gdy troszczyć się będziemy o nasze relacje. I drugi warunek – będą takie, gdy do rodziny autentycznie zaprosimy Jezusa.

Wtedy, gdy przedszkolaki wrócą do przedszkola, będą się przechwalać: ja z tatą poszedłem do lasu, a ja strzelałem z tatą z procy, a ja z tatą pojechałem na basen. Przechwalać się też będą mamami.

Nieco starsi też się będą tym przechwalać. Bo bliskość kochającej osoby ważniejsza jest od misia, klocków lego, komputera i skutera.

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

3 komentarze do: “Czas to miłość

  1. Akurat w niedziele Swiętej Rodziny byłam w kościele gdzie wszystko danego dnia było ustawione na speed, więc nie było organisty, wszystko miało przebiegać szybko (pewnie proboszcza nie było, a jak nie ma kota to….), poza tym cały kościół ludzi i 2 księży do rozdawania komunii, byle jaki śpiew intonowany przez kościelnego. Wszystko to mimo najlepszych chęci wytrącało mnie z równowagi i zadawałam sobie pytanie czy księża ( niektórzy) wierzą w Boga i czy przeżywają każdą mszę świętą jako wyjątkowe spotkanie z Jezusem. Co do kazania to był list czytany szybko i chyba kawałek- dotyczący małżeństw. Szybko wszystko szybko. Nawet na końcu zapomniano o modlitwie do Michała Archanioła, a rozkład kolędy do domów kazano sobie przeczytać w kruchcie, albo na stronie internetowej. Hm. Starsi ani w kruchcie nie przeczytaja ani na stronie. Ale speed był. Tylko – pewnie oni ci księża co ich nie było to byli w rodzinach swoich i mieli czas dla bliskich. Ale tu piję do tego czasu dla bliskich. Czas dla Boga, czas dla bliskich to pewnie tak będzie leciało w tej sytuacji? Kazanie Księdza jak zawsze krótkie i klarowne, chociaż o tej żmierci trochę za dużo. W innym zaś kosciele tam gdzie byli moi rodzice ksiądz na siłę odświeżał małżenskie przysięgi, czy tego ktos chciał czy nie i było czasem komicznie raczej niż poważnie.

  2. Wspaniała i bardzo pouczająca refleksja – zwłaszcza w dzisiejszych, tak komercyjnych czasach. DziękujęOjcu za przypomnienie i przywrócenie właściwych proporcji.

  3. Bardzo dobre dwie wiadomości.Czekam na wiadomości w 2016r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *