Opublikowano 2 komentarze

Hańba Egiptu – lekcje niewoli

4. Niedziela Wielkiego Postu, (Joz 5, 9a. 10-12); (Ps 34 (33), 2-3. 4-5. 6-7); (2 Kor 5, 17-21); Aklamacja (Łk 15, 18); (Łk 15, 1-3.11-32); Winnica 27 marca 2022.

Bóg powiedział do Jozuego, a przez niego do całego Izraela, „Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską” (Joz 5,9b). Co to znaczy? Czym jest owa hańba egipska?

To niewola! Dokładnie ta, o której mówimy w pacierzu: „Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli”.

Trwała ta niewola 430 lat. I jest to dla nas ciekawa lekcja na temat każdej niewoli, w każdym czasie. Posłużę się dalej przykładami z uzależnienia do alkoholu, ale lekcje są aktualne dla każdego rodzaju uzależnienia.

Lekcja pierwsza. Niewola egipska była dobrowolna. Izraelici sami przybyli do Egiptu, sami się tam osiedlili, nikt ich do tego nie zmuszał.

Tak samo jest z naszymi współczesnymi niewolami. Bardzo często oddajemy się im dobrowolnie. Oczywiście bez intencji szkodzenia sobie, ale jednak dobrowolnie.

Z pierwszym kieliszkiem alkoholu zwykle nie jest tak, że jeden trzyma a drugi wlewa. Bierzesz go sam. Może trochę pod presją, może z ciekawości, ale bierzesz go sam, wypijasz go sam.

Lekcja druga. Niewola przychodzi często powoli. Pierwsze pokolenia w Egipcie dalekie były od niewoli, byli w gościnie u wdzięcznego faraona. Przyszły jednak inne rządy, inny faraon, i sytuacja się zmieniła. Powolutku, ale skutecznie.

Jest takie przysłowie: „miłe, złego początki”. Często tak jest, że pierwsze kroki w niewoli interpretowane są jako dobro a wręcz wyzwolenie. Smak niewoli, prawdziwy smak, poznaje się nieco później.

Z alkoholem jest podobnie. To może smakować, to może się wydawać dobre, prawdziwy pocieszyciel strapionych. Smutna i gorzka w smaku prawda przychodzi później.

Lekcja trzecia. Nie zawsze niewolnik chce wyjść z niewoli. W niewoli jest źle, ale perspektywa wyzwolenia może być jeszcze gorsza. Rodzące obawy sprawiają, że godzimy się na niewolę. Lepsza oswojona i znana niewola niż niepewne wyzwolenie. Uzależniony od alkoholu może cierpieć, ale myśl o tym, że pożegna się z alkoholem na zawsze wywołuje jeszcze większe cierpienie i przerażenie.

Lekcja czwarta. Wyzwolony może zatęsknić za niewolą. Tak jak Izraelici na pustyni zatęsknili za Egiptem, za niewolą, tak zatęsknić można za wszystkim co kiedyś zniewalało.

Jak nie pokonamy tęsknoty, to wrócimy do niewoli. I wielu zawraca z drogi trzeźwości.

Ostatnie nasze rekolekcje wielkopostne poświęcone były wolności i szeroko rozumianej trzeźwości. Mam przekonanie, że były potrzebne, chociaż na spotkanie z grupą Anonimowych Alkoholików nie przyszedł nikt.

Może trzeba powtarzać latami: miting, terapia, terapia, miting, by wreszcie zaskoczyło. Wierzę jednak, że zrobiliśmy krok w dobrą stronę.

Bóg nie chce naszej niewoli, naszego cierpienia, smutku i upokorzeń. Daje nam łaskę, dzięki której nasze życie stać się może dobre i piękne. „Jeżeli (…) ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe.” (2Kor 5,17)

Człowiek w swojej pysze ma nieustanne pragnienie, widząc ruinę swojego życia, samoodbudowy. Widzi, że wszystko się zawaliło, ale nie honor zwrócić się po pomoc. Chce sam odbudować, naprawić, odnowić.

I szarpie się, czasem do końca życia.

A tymczasem zacząć trzeba od uznania swojej niemocy. Pokornego uznania, że nie daje się rady, że masz w ręku dziecięce, plastikowe grabki a przed sobą zburzoną w powstaniu Warszawę.

To co trzeba zrobić, to wrócić do Boga. Wrócić do Tego, którego się porzuciło. Wrócić do domu.

Tak jak marnotrawny syn.

Może trzeba doświadczyć biedy i upokorzenia. Może trzeba posmakować karmy ze świńskiego koryta, by coś zrozumieć, cokolwiek pojąć.

I wrócić!

Nawrócenie to zmiana myślenia. To porzucenie mrzonek, że potrafisz zbawić samego siebie, że jesteś samowystarczalny, niezwykły i silny i jak Bóg.

Każdy z nas, przynajmniej do połowy, idzie drogą marnotrawnego syna. Każdy z nas bowiem, przez swoją grzeszność doświadcza odejścia, zerwania więzi.

Rzecz w tym, by odnaleźć tę drugą połowę drogi marnotrawnego syna. Tę drogę, która prowadzi do Domu Ojca.

„Synu wróć, ojciec czeka”.


Książeczka ewangelizacyjna po ukraińsku

KLIKNIJ: [TUTAJ]

2 komentarze do “Hańba Egiptu – lekcje niewoli

  1. Dziękuję za katechezę. Trochę mi zazgrzytało w treści „lekcji pierwszej” , że Izraelici przybyli do Egiptu dobrowolnie. Może źle interpretuję wersety Starego Testamentu, ale Rdz. 46, 3-4 zdaje się przeczyć użytemu tu określeniu „dobrowolnie”. Proszę o doprecyzowanie tej myśli. Barbara

    1. Pani Barbaro. Dobrowolnie tzn. bez przymusu.
      Izraelici do Egiptu poszli bez przymusu, posłuchali Boga. ,,Idź bez obawy” Bóg nie zmusza. Dał nam wolną wolę.
      Hańba Egiptu to niewola, to nowy król , który zadał ją pracowitym ludziom. Temat nadal aktualny.
      Nienawiść nadal zabija.
      ,, Pracowałam i tworzyłam. Bez trwogi bez pośpiechu żyłam”. Wiersz z Getta
      Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *