Opublikowano 12 komentarzy

Idę go obudzić

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

V Niedziela Wielkiego Postu, A; (Ez 37, 12-14); (Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8); (Rz 8, 8-11); (J 11, 25a. 26); (J 11, 1-45); Winnica 29 marca 2020.

To naturalne, że ostatnie dni, które przyszło nam przeżywać, rodzi wiele emocji i wiele pytań. Tylu choruje, tylu umiera! Czy ja zachoruję? Czy ja umrę? Co z moimi bliskimi? Co ze światem?

Mówi się, że nie ma głupich pytań. Zapewne to prawda. Są za to głupie odpowiedzi. Warto ich słuchać? Zapewne nie. Zostawmy zatem w spokoju Nostrodamusa, Sybillę, jasnowidzów i domorosłych proroków, z ich orędziami.

Zwróćmy się zarazem ku czystemu źródłu prawdy, jakim jest Boże Słowo.

Uważajmy jednak, bo to źródło, będąc i pozostając czystą prawdą, porusza w nas nasze osobiste, często skażone mechanizmy przeżywania życia.

Możliwe jest to, że lękliwy zacznie się lękać, „sprawiedliwy” oskarżać, głupi uzna, że wybiła jego godzina.

Trzeba zatem, w przyjmowaniu Słowa, zamiast podstawiania wirników własnych szaleństw, w duchu pokory, przyjmować to Słowo takim jakim jest, nie skażać go swoim egoizmem, swoimi ambicjami, swoimi frustracjami.

Nie jest to proste i nie daję gwarancji, że to co powiem, będzie od tego wolne.

Od czego jednak masz rozum? Od myślenia!

Od czego masz Ducha, który został ci dany? Byś poznał zamysł Boży! „Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.” (1Kor 2,10)

Myśl zatem starannie i módl się gorliwie, byś nie zbłądził, byś nie dał się uwieść diabłu, duchowi lęku, byś nie zszedł na manowce błędu.

Nie lękaj się, bo Bóg przemawia do nas w swojej Ewangelii.

Tak naprawdę to On dzisiaj, w sposób dosłowny, mówi do nas kazanie.

„Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej.” (J 11,4a)

„Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić.” (J 11,11b)

„Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.” (J 11,25)

„Usuńcie kamień.” (J 11,39)

„Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!” (J 11,43)

„Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić.” (J 11,44)

O kim to Jezus mówi? O Łazarzu, to na pewno, to oczywiste!

Tylko o Łazarzu? A może o czymś więcej? Może też o kimś innym?

O świecie? O Kościele? O tobie, o mnie?

Posłuchajmy Jezusa, który mówi dzisiaj do swojego Kościoła:

Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej.

Kościół mój zasnął, idę, aby go obudzić, bo jestem zmartwychwstaniem i życiem.

Usuńcie kamień.

Kościele, wyjdź na zewnątrz!

Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić.

Posłuchajmy Jezusa, który mówi do każdego z nas:

Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej.

Zasnąłeś, a Ja idę do ciebie, aby cię obudzić. Uwierz, że jestem zmartwychwstaniem i życiem.

I usuń kamień, i wyjdź z grobu, i rozerwij pęta, i zacznij chodzić.

Czy wszystko jasne?

Jaśniej, ale to nie takie proste.

Pomyśl i proś Boga by ci powiedział, czym jest ten kamień, który trzeba odwalić? Czym są te opaski, które trzeba rozwiązać?

Niezależnie od tych odpowiedzi, pewne jest to, że Bóg jest dawcą życia i zwycięzcą śmierci, a groby są po to, by nas z nich wydobywał.

Dlatego nie lękajcie, myślcie i módlcie się.

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

12 komentarzy do: “Idę go obudzić

  1. Pani Mirosławo robi się coraz cieplej. Można na zewnątrz kościoła się modlić/ uczestniczyć we Mszy św. Ja dziś w kruchcie kościoła się modliłam. Trzeba zrozumieć księdza, też nie chciałby się zarazić. Pozdrawiam.

  2. Szczęść Boże.Od kogo pochodzi tak szybko zalecana norma .W pięknym , dużym kościele 5 osób a w autobusie czy tramwaju ? Nieco humoru a może wjechać nim do świątyni, mogłibyśmy zwiększyć liczbę uczestniczących w eucharystii.Wniosek nasuwa się sam.Z głębi serca życzmy sobie czasu błogosławionego w mocy Ducha Swiętego.

    1. Od władz państwowych, zaakceptowanych przez władze kościelne.

      1. Nie jestem przekonana, że te zarządzenia, zaakceptowane przez władze kościelne, przyczynią się do wzrostu wiary, do głębokiego nawrócenia, do powrotu do praktyk religijnych w kościele. Może być skutek odwrotny (OBY NIE BYŁ ODWROTNY!). Teraz będą skłócenia przez niemożność wejścia i modlenia się w świątyni, i pełnego uczestnictwa w Eucharystii, bo tylko 5 osób może wejść do kościoła /księża, ministranci siedzą lub stoją obok siebie; im koronawirus nie grozi (?), tylko wiernym grozi (?)/ (księża też umierają na koronawirusa, ale mogą być w kościele). Parafianie mogą, jeśli zamówią intencję mszalną (wchodzą w pierwszej kolejności), potem, kto pierwszy zdąży przyjść pod zakrystię. Duży kościół pozwala na więcej niż 50 osób, by siedziały w odległości metra czy dwóch, ale przepis zabrania. Czy to niecelowe działanie, które ma spowodować odzwyczajenie ludzi od koscioła? Dużo zwłaszcza młodych ludzi dotychczas twierdziło, że najlepszy kontakt mają z Bogiem na łonie natury, więc świątynia nie jest im potrzebna. Oczywiście jest potrzebna wraz z kapłanami. ..Segregacja, kto może wejść do kościoła, nie jest dobra, a zwłaszcza dla tych, którzy systematycznie przybywali na celebrację Eucharystii. Takie podejście rzeczywiście może zniechęcać. Zamyka się drzwi do kościoła przed wiernymi, to wierni będą wierzyć w Boga, ale tym bardziej stracą zaufanie do Duchowieństwa i będą dalej mówić: Bóg tak, “Kościół” (= Duchowni) nie. Moim zdaniem władze kościelne dobrze by zrobiły, gdyby o wiernych zawalczyły w tej kwestii. Dla mnie ważniejsza jest miłość Boga niż prawo – tak mnie uczono, tak czynił P. Jezus. Czy czasami przez te ograniczenia ilosci osób nie łamanie się sumień. Ktoś np. ślubował Bogu, nie Duchownym, obecność w kościele na Mszy i nie może w niej uczestniczyć, bo władza zabrania (obie władze). Usprawiedliwiona jest ta nieobecność, niemożność dotrzymania ślubu, gdy osoba ślubująca jest chora, ale nie z powodu, że ktoś zabrania wejść do kościoła (to jakaś przemoc), ktoś, kto nie tylko w trudnych czasach chce być w kościele, ale od dzieciństwa. Ktoś może czuć w swym sercu i w tych trudnych czasach wezwanie samego Boga, by właśnie teraz w kościele był. Niektórzy Duchowni (gdy w parafii jest Ichwięcej) idą na skróty i zamiast mieć kościół cały dzień otwarty z możliwością dla wiernych do adoracji i spowiedzi, chcą ograniczyć czas adoracji do kilku minut, by inni mogli wejść do kościoła, a Oni mogli ich przez 1.5 godz. wyspowiadać, bo przed Świętami mogą być ograniczenia, a przecież KEP podaje, że można w tym czasie spowiadać się w różnych miejscach, gdzie można zachować prywatność i bezpieczeństwo, i umówić się telefonicznie, emailowo czy przez media społecznościowe. Księża powinni wychodzić z nowymi inicjatywami, jak np. Ksiądz, który spowiada w samochodzie, a penitent jest w swoim samochodzie, i jest bezpiecznie. To, że życie praktyczne obu stron bywa dalekie od wiary praktycznej, zgodnej z Biblią, to oczywiste, ale trzeba dawać szansę tym, co chcą przybliżać się do Boga. Dla mnie nie wystarcza utrzymywanie mnie w wierze za pomocą Internetu. Robię to od wielu lat. Wierzę w realną obecność Jezusa w Najśw. Sakramencie i czerpię z Niego siłę. Powyższy tekst to trochę mój bunt przeciwko obecnym zarządzeniom i smutek. Nie chodzi mi o jakąś dewocyjną pobożność, ale o realne spotkanie z Bogiem. Temu służyć ma mi kościół z Duchowieństwem.
        Pozdrawiam wiosennie, niech Bóg wszystkim błogosławi i chroni świat od koronawirusa i wszelkich kataklizmów i nieszczęść.
        Z Bogiem.

  3. Wiele światła na obecne czasy możemy znaleźć w Starym Testamencie, np w 9. rozdziale księgi Nehemiasza. Gdy lud odchodził od Boga, następowało wiele sytuacji trudnych. Gdy powracał, Bóg okazywał zmiłowanie. Potrzebujmy wielu Jonaszy, którzy będą z mocą głosić Słowo Boże na tu i teraz. Módlmy się też o łaskę nawrócenia i uświęcenia dla wszystkich grzeszników (nas też). Te wydarzenia są dopuszczone po coś. Mogą zaowocować zbliżeniem do Boga wielu osób, także tych, które odeszły od Boga, które z Nim walczą.
    Potrzebujemy taż pasterzy, którzy chociaż przez media elektroniczne dadzą wyraz swej bliskości, troski, zainteresowania, umocnią, pocieszą, ale również napomną. Święty Paweł pisał listy, a w nich wyrażał wiele miłości, troski, pamiętał o konkretnych osobach. Mamy sporo komunikatów techniczno – organizacyjnych. Ale trzeba czegoś więcej. Dziękuję Panu Bogu za Księdza, za to, że Ksiądz jest z nami (choć Winnica to nie moja parafia). Dziękuję za to wszystko, co Ksiądz robi i zapewniam o modlitwie.

    1. Dziękuję!
      Tak trochę dla uśmiechu – w swojej ślepocie rozczytałem ZJS jako ZUS i pomyślałem – czego oni znowu chcą, czego znowu zapomniałem zapłacić! 🙂

      1. ZJS to od trzech imion Zbigniew Józef Stanisław (to ostatnie od bierzmowania). 🙂

      2. Chyba przez skromność Ks nie udzielił odpowiedzi jednemu z kapłanów ,który prosił o wcześniejsze publikowanie kazań
        Dla mnie było do zrozumiałe , że są udostępnione wcześniejsze kazania w ” winnicy”-wystarczy je zakupić -również pouczające – bardzo polecam.
        p.s wyjaśnienie: nie jestem kapłanem i nie z tej parafii,-mieszkam w odległości 320km i nie mamy wspólnego konta w banku.
        z przyjacielskim pozdrowieniem zdzisław

  4. Nasi pasterze nie mają planu – co robić w takiej sytuacji. Może by tak mogli z Najświętszym sakramentem pochodzić ulicami pod oknami ludzi w blokach mieszkających. Im najbardziej doskwiera obowiązkowe siedzenie w klatkach swych mieszkań. To jak więzienie. Przyjmujemy to tak jak potrafimy. Dobrze Ksiądz pisze, ale ktoś bliżej nas, w naszej parafii jakoś powinien dać nam przypływ nadziei. Mają tyle władzy od samego Boga, tyle mogą – jak Apostołowie – i kłaść ręce będziecie…Jeszcze mi ręki nie położyli w błogosławieństwie. Czy nie możemy od nich teraz szczególnie wymagać? Zdają teraz egzamin własnej wiary. Nasza jest byle jaka, a jaka w takim razie ich?

    1. Jaka? Nie inna!

      1. Wierzę w BOGA i wierzę w siłę modlitwy. Niejednokrotnie odczułam , że BÓG otacza mnie swoim ramieniem i przychodzi z pomocą w trudnych momentach życia.
        JEZU UFAM TOBIE

    2. Pani Pasterze nie mają planu? Pani Dydonio, proszę nie czekać na ich plan, bo może Pani opracować. W Internecie jest nieograniczona liczba różnych rekolekcji, Mszy Świętych, nabożeństw wielkopostnych, i nie tylko. Mnie bardzo pomagają i wzruszają do łez. Mieliśmy Pana Boga na wyciągnięcie ręki, nie doceniliśmy, a teraz za Nim tęsknimy i obwiniamy naszych Pasterzy. Z całego serca życzę Pani błogosławionego czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *