
Dostałem, przy okazji przedsprzedaży książki „Cztery kroki do miłości”, mail nastepującej treści:
Witam
Zainteresowałam się znalezioną w internecie książkę. Jestem przewodniczącą Rady Parafialnej, sama mam trójkę dzieci ale kocham wszystkie. W moim środowisku ( parafii i szkole, do której chodzi najmłodsze dziecko ( 9 lat)) jest coraz więcej „trudnych” dzieci. Dzieci pełnych agresji, niezgody i złośliwości w stosunku do innych. Nie tylko jest to owoc patologicznych rodzin ale często i tych „normalnych” aczkolwiek niewierzących, lub rozwiedzionych. Ostatnio uderzyły mnie wypowiedzi 11 latków, że „Boga nie ma”, albo ” Ja już nie wierzę”a przy tym ten ton i mina. Chciałabym im jakoś pomóc może przez naszego ks. Proboszcza ale prosiłabym o podpowiedź czy te pozycje pomogą dzieciom w tym wieku ? A może byłoby lepsze coś innego aby nie wyrzucili tego do szuflady tak dla zasady czy na wszelki wypadek bo „mnie to nie interesuje”?
Licząc na odpowiedź i sugestie pozdrawiam Aleksandra Zdziebko
Odpisałem, zgodnie z tym co myślę, że Cztery kroki do Miłości to nie jest książka dla dziesięciolatków.
I odpowiedź:
(…) Z tego co widzę odejście zaczyna się niestety tuż po komunii. Komunia musi być ( nawet dla niewierzących) bo to garnitur, sukienka, cała otoczka no i oczywiści pokazanie się przed innymi a potem to już można zapomnieć, a szkoda. Ten czas od komunii to czas, który musimy jako chrześcijanie wykorzystać bo wtedy dziecko się kształtuje. Już od tego momentu trzeba je przyciągnąć, zainteresować i zatrzymać aby Bóg nie zarzucił nam grzechu zaniechania, który często nazywamy „niewtrącaniem się” lub „tolerancją”. Niestety na rodziców też często nie ma co liczyć a w domu się wszystko zaczyna.
Jeśli Ksiądz będzie miał jakiś pomysł to proszę o podpowiedź. Pozdrawiam Aleksandra Zdziebko
Powiem wam jednak, że chodzi za mną pytanie: jesli nie to, to w takim razie CO?
Co takiego możnaby zrobić (wydawniczo – książkowo), by trafić do dzieci, poruszyć i zdobyć dla Boga. Tak wiem – łaska Pana Boga, ale ON chce się nami posłużyć.
Więc do myślenia zapraszam.
Polecam grę planszową dla całej rodziny- ,, Gościniec”poprzez czas i przestrzeń dostępna na http://www.polskiegryplanszowe.pl. Wiele info można znaleźć też na fejsie tej gry.Gra omodlona, napisana przez ludzi wierzących. Gra non profit. Gra budująca relacje rodzinne, kształtująca współpracę, nie rywalizację co jest klasyką w aktualnych grach .Mogą barć udział dzieci od lat 9 (aczkowiek uważam, że przy dobrym wytłumaczeniu w niektórych zadaniach i młodsze), młodzież, dorośli, dziadkowie. A to kluczowe. Gra jest,, świerzą bułeczką” doskonałą na święta. Byliśmy z mężem dwa miesiące temu na prezentacji tej gry z jej autorami, ma rekomendację Arb. Nycza i Bp. Stolarczyka. Mamy już w domu polecamy.
Mój 11-to letni siostrzeniec jest ,, fanem” Pisma Świętego. Bierze też udział w konkursach biblijnych. Ale coraz częściej zadaje dziwne pytania, tj. czy Pan Jezus się uśmiechał? Czy lubił się śmiać? Dlaczego ludzie których Pan Jezus uzdrowił nie bronili , gdy źle Go osądzano, itd. Jednak najbardziej mnie zdziwił, kiedy zapytał: dlaczego na Maryję mówi się Wieżo Dawidowa? Myślę, że dla 10 letniego dziecka przydał by się rodzaj słownika biblijnego, wyjaśniającego takiego typu pytania. Dzieci coraz chętniej chodzą na litanie majowe, różaniec i naprawdę słuchają. Sama też byłabym ciekawa odpowiedzi księdza. Pozdrawiam
Jestem za obrazowym przekazem, bo taki tylko najlepiej trafia do młodych ludzi. Komiks, zabawne historyjki (obrazkowe) z morałem mające prosty przekaz – to chyba najlepszy pomysł. Ponadto w takiej publikacji powinno znaleźć się dużo stron odsyłających do gier ewangelizacyjnych. Przeciętny 10 latek to ktoś nierozstający się ze smartfonem. Trzeba to wziąć koniecznie pod uwagę. W publikacji zatem powinny zatem być zachęcające odnośniki do stron, gdzie można wzbogacić w atrakcyjny sposób swoją wiedzę o naszej religii. Ponadto przykłady młodych Świętych (np. Św. Dominik Savio) podane w atrakcyjnej formie w takiej książeczce mogłyby wzbogacić publikację. Może programiści wymyślą coś, co będzie jakąś wirtualną przechadzką po świecie Św Jana Bosko wspaniałego patrona dzieci i młodzieży. Często agresja młodzieży bierze się za strachu przed różnymi czynnikami. No cóż, rodziny zwłaszcza rozbite nie pomagają w zwalczaniu agresji i otwieraniu się na świat. A z naszej strony kochani zatroskani o los młodych – modlitwa, modlitwa, modlitwa…
Mała dygresja ad. Valtorty Imprimatur na drukowanie książek M. Valtorty udzielił np. biskup R. Danylak.
Kiedyś zakazane były również pisma św. Faustyny. Niespełna 20 lat temu na studiach spotkałam ks. katolickiego wykładowcę, który postrzegał siostrę Faustynę jako osobę z ,,nerwicą religijną”. Po owocach ich poznacie…
Podpisuje się pod słowami mojej poprzedniczki. Brak jest świadomości zagrożeń. Dorośli otwierają się na zło, otwierają również na nie swoje dzieci. To jest temat rzeka. Natomiast dobrze, że się go rozpoczyna. Brak świadomości rodziców, bagatelizowanie jest przerażająca. W mojej ocenie należy głosić konkrety, bo brak ogólnej wiedzy dlatego zło wślizguje się do rodzin poprzez gry, tv, ubrania, brak życia w łasce uświęcającej, ogólnego przyzwolenia na wile tematów, które kiedyś były grzechem teraz już nie.
A wiemy z relacji księdza egzorcysty, że dręczone bywają już kilkuletnie dzieci. Rodzice sami otwierają się masowo na zło poprzez tv, złe filmy, muzykę, paramedycynę, homeopatię,bioenergoterapię itd. W świecie pełnym eklektyzmu czasem ciężko nie zbłądzić.
Nie mają świadomości grzechu, ponieważ nie ma powszechnej, jasnej, śmiałej, edukacji w kościele w tym zakresie. Są środowiska, które same poszukują… ale wielu ludzi nie szuka, nie wie gdzie… nie chce wiedzieć. My w przedszkolu naszego dziecka wyraziliśmy nasze zdumienie i zdegustowanie pomysłem takiego święta. Natomiast większość rodziców na czele z dyrekcją i nauczycielką nie widziała problemu w zabawie w upiory i owijanie się papierem toaletowym. Nasze dziecko nie było tego dnia w przedszkolu, ale niesmak pozostał, poza tym musieliśmy wytłumaczyć dziecku dlaczego nie idzie do przedszkola, a jak wytłumaczyć bez podważania autorytetu , że pani świadomie wybiera zło, a my się z tym nie zgadzamy… Dobrą pozycją, która powinna być reklamowana jest pozycja z diecezji warszawsko – praskiej ,, Brońmy dzieci i młodzież przed demoralizacją” www. bronmydzieci. blog.pl.
Ad. Marii Valtorty jest zgoda biskupów w niektórych diecezjach( m.in: szczecin), natomiast czy to lektura dla dzieci to tu bym polemizowała.
Dostałam wiadomość „Jak ratować dzieci?”. W kwestii podawania rad jak postępować z dziećmi w wieku 10 lat, wychowywać, przekazywać wiarę… itd. Odpowiedź wydaje się dla psychologa prosta: nauczyć rodziców miłości do dziecka. Jestem psychologiem, pracuję w Domu Dziecka od trzech lat. Sprawa z mojego punktu widzenia jest złożona ze względu na środowisko, w którym dziecko wzrasta. Prywatnie jestem także mamą, jestem w kościele w jednej ze wspólnot. Przykład zachowania rodzica, przebywanie w otoczeniu ludzi służących sobie nawzajem nie dla korzyści osobistych jest najlepszym drogowskazem dla dziecka. Polecam artykuły z archiwum „Egzorcysty” pt” Nauczmy się rozmawiać”, „Zagrożenia duchowe”, i inne. Zagrożeniem dla człowieka jest grzech i jego skutki. Proponuję czerpać ze źródła 🙂
Moje dzieci dawno temu też dostały biblię od babci w obrazkach fajna sprawa często przeglądały,
a ja chcę podzielić się doświadczeniem w sprawach wiary z okresu kiedy nasze dzieci były małe (mamy dwóch dorosłych synów) po pierwsze !!! ”nie zepsuć” czyli nie mówić przy dziecku np. przed komunia św. „co też ten ksiądz znowu wymyślił …tyle nauki w szkole, a ten każe się uczyć na religię to i to, znam takie sytuacje i z tych domów dzieci do bierzmowanie już nie przystąpiły.
Mówmy dzieciom o Bogu o kościele z miłością i tyle… nasz starszy syn jest już żonaty, a od młodszego sami dziś się uczymy … on pierwszy był w ruchu światło życie, przystąpił do krucjaty wyzwolenia człowieka…żeby wiedzieć o czym on mówi sami dołączyliśmy do tego ruchu, dla małżeństw to jest Oaza Rodzin, zaczęliśmy czytać regularnie Pismo Święte, razem dojrzewamy w wierze … to jest proces… aż do śmierci:)
Znajomym rodzicom którzy mają problemy z małymi i trochę większymi dziećmi daję w prezencie książkę lub audiobook pt ” Rodzice w Akcji”- Gajdów, a ostatnio wręczam różnym osobom – dzieciom, młodszym, starszym świetne cienkie książeczki pt. „Dwa słowa wiary” oraz”Idźcie I głoście”
ks. Zbigniewa Maciejewskiego i ks. Krzysztofa Drzazgowskiego
Choćby tylko jedna osoba po przeczytaniu zmieniła myślenie czyli się nawróciła to WARTO:) Pozdrawiam
Mnie również bardzo smuci ten fakt „odchodzenia” dzieci od Kościoła po I Komunii, a także agresja i złośliwość od najmłodszych lat. Czy może jednak odejść od Kościoła ktoś, kto zatrzymał się w nim tylko przypadkiem, bo tak wypada?
Znam ten ból, bo w tym roku przypadło mi uczyć klasy IV, które w ubiegłym roku szkolnym przystępowały do I Komunii. Na pięć klas IV na roraty (mamy o 6.45) chodzą cztery osoby (czasami). Z niedzielną Mszą Św. nie jest lepiej. Jak przyjdą 2-3 osoby z klasy 25 osobowej to dużo. Gimnastykuję się jak mogę, aby ich zachęcić do przychodzenia do kościoła i uczestniczenia w Mszach czy nabożeństwach. I co? I nic!
„Proszę pani, ja to nawet chciałbym uczestniczyć w Mszy, ale mama mi nie pozwala”, albo „Rodzice mnie nie puszczą”. Rodzice nie mają puszczać, czy pozwalać, ale uczestniczyć ze swoimi pociechami. Dawać przykład żywej wiary, wówczas i dziecko będzie inne.
Dzieci nie mają dziś dobrych wzorców. Często pozostawione są sami sobie. Gry, filmy, internet mają wystarczyć, a niestety żywego kontaktu i rozmowy nie zastąpi się niczym. Będę myślała nad Księdza propozycją: jak pomóc tym dzieciakom, bo sama nad tym się głowię.
Pozdrawiam i Szczęść Boże!
Szczęść Boże,
Jestem osobą, która już ma wnuki, ale wydaje mi się, że stworzenie książeczek komiksów z przedstawieniem sensacyjnych (dla chłopców) i atrakcyjnie graficznie przedstawioinych (dziewczynki – stroje i te sprawy…) wątków z Pisma Świętego mogłoby zadziałać. Oczywiście atrakcyjna forma graficzna musiałaby być połączona ze starannie dobraną tematyką – ogólnie wyzwanie dla wybitnych fachowców. No i jakaś powszechna dystrybucja np. lekcje religii, ale bez przesady z powszechnością lepiej gdyby trzeba byłoby tę pozycję w jakiś sposób „zdobywać”.
Taką próbę przedstawienia kobiet ze Starego Testamentu podjęło wydawnictwo Święty Wojciech w serii Płatki.
Szczęść Boże,jestem mamą z dość sporym stazem i nauczycielką małych dzieci.Z przykrościa stwierdzam,że dzieci same z siebie nie odchodzą od kościoła i od Boga.To rodzice są autorytetem.Oni kształtują swoje pocie