Opublikowano 5 komentarzy

Modlić się i nie ustawać

XXIX Niedziela zwykła, C; (Wj 17, 8-13); (Ps 121 (120), 1-2. 3-4. 5-6. 7-8); (2 Tm 3, 14–4, 2); Aklamacja (Hbr 4, 12); (Łk 18, 1-8); Winnica 16 października 2022.

[podcasty moje znajdziesz na Spotify https://open.spotify.com/show/2k601ARpVtkryCfeJBizQP, Podcasty Apple’a https://podcasts.apple.com/pl/podcast/kazania-ks-zbigniew-pawe%C5%82-maciejewski/id1526946076, Spreaker https://www.spreaker.com/show/kazania_1 i innych miejscach – szukaj maciejewski kazania]

Modlitwa to rozmowa z Bogiem. Prosta i dziecięca definicja, ale nie wynaleziono lepszej. Modlić się to rozmawiać z Bogiem. Rozmawiać czyli mówić z wiarą, że On słyszy i słuchać tego co On nam ma do powiedzenia.

Mówić i słuchać, słuchać i mówić. Jeśli tylko mówimy a nie słuchamy, to istotnie naszą modlitwę okaleczamy. W skrajnych przypadkach nasza modlitwa może już przestaje być modlitwą. Dzieje się tak, gdy zostaje tylko „klepanie pacierza”, ani słuchasz Boga, ani nawet siebie nie słuchasz.

W życiu rozmowa pełni różne funkcje. Rozmową załatwiamy różne sprawy, przez rozmowę czegoś się dowiadujemy, ale też rozmowa zwyczajnie buduje więzi.

To ostatnie widać szczególnie, gdy ludzie się kochają. Mogą wtedy godzinami być ze sobą i rozmawiać. Niczego nie załatwiają, po prostu dobrze im ze sobą.

W przeciwieństwo do tego mamy „ciche dni”, nie rozmawiamy ze sobą, albo zostaje tylko formalna, urzędowa wymiana najpilniejszych informacji.

Wszystko to możemy przełożyć na naszą rozmowę z Bogiem. W tej rozmowie naturalną rzeczą są nasze prośby w naszych potrzebach. Wolą samego Jezusa jest to byśmy prosili o chleb powszedni.

Jeśli jednak w tych prośbach wyczerpuje się nasza modlitwa, to coś istotnego nam umyka. Proszę o to i jeszcze o to, i o to, i o to, i amen.

Jeśli do tego sprowadzamy naszą modlitwę, to Boga sprowadzamy to roli urzędnika i dobrodzieja, który załatwia nasze sprawy.

Tymczasem Bóg z miłości stworzył człowieka do kochania. Modlitwa ma służyć kochaniu, przede wszystkim. Dzięki modlitwie mamy odkrywać jak Bóg nas kocha i mamy rozpalać swoją miłość.

A z miłości rodzi się życie. Życie w tym, który się modli, życie w jego rodzinie, jego wiosce, parafii, całym Kościele, w ojczyźnie i na świecie. Im więcej żarliwej i bezinteresownej (to ważne) modlitwy, tym więcej miłości, tym więcej życia.

Jeśli wzywam was do modlitwy, to nie chodzi mi o to, byśmy szturmem na niebiosa uzyskali to i owo, jakieś boskie profity.

Jeśli wzywam do modlitwy to po to, by rozwijała się i kwitła miłość, a z miłości rodziło się życie.

Chciałbym by w każdej wiosce było Koło Żywego Różańca albo kilka kół – żeńskie, męskie, młodzieżowe, dziecięce.

Wczoraj włączyłem stoper i bardzo spokojnie odmówiłem dziesiątkę różańca. Zajęło to trzy i pół minuty.

Tyle potrzeba, by odmówić dziesiątkę różańca, a do takiej modlitwy zobowiązuje się członek czy członkini koła, czy (jak mówimy czasem) róży.

Koło powinno mieć 20 osób – tyle ile mamy tajemnic różańca. Czasem będzie to po staremu 15 osób. Koło powinno mieć zelatorkę czy zelatora – osobę odpowiedzialną.

Istotą modlitwy w kole jest bezinteresowność. Dlatego członkowie i członkinie modlą się nie w swoich prywatnych intencjach, ale w intencjach podanych – czy to przez papieża czy proboszcza, czy zaproponowaną przez jakieś czasopismo, media, lidera czy wspólnotę. Często są to intencje misyjne.

Mojżesz cały dzień miał wzniesione ręce. Gdy ręce omdlały, były podtrzymywane przez Aarona i Chura. Izraelici zwyciężyli Amalekitów.

Jezus w Ewangelii naucza, że zawsze powinniśmy się modlić i w modlitwie nie ustawać (por. Łk 18,1). I daje obietnicę: „Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę.” (Łk 18,7-8a)

Ewangelia kończy się jednak znakiem zapytania: „Czy (…) Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8b)

Ja też mam znak zapytania, wiele znaków.

Chciałbym, by w każdej wiosce było Koło Żywego Różańca. W kilku na pewno jest.

Nie szukam ludzi, którzy będą gotowi poświęcić dziennie trzy i pół minuty. To nie o to chodzi. Szukam ludzi gotowych kochać, kochać bezinteresownie, modlić się nie tylko w swoich sprawach, ale przede wszystkim w sprawach innych ludzi, sprawach publicznych, czasem za wrogów Kościoła.

Szukam ludzi gotowych kochać. Słabych, grzesznych, ale gotowych kochać.

Jeśli chcemy jakieś przemiany, nawrócenia, duchowego ożywienia i odnowy naszej parafii to początek musi dokonać się w modlitwie. W modlitwie, która rozpali miłość.

A z miłości zrodzi się życie.


Ilustrowana książeczka o Mszy Świętej:

KLIKNIJ: https://fundacjanaszawinnica.pl/pl/c/Skad-wziela-sie-i-czym-jest-Msza-swieta/65

5 komentarzy do “Modlić się i nie ustawać

  1. Dziękuję i pozdrawiam

  2. Nie wyobrażam sobie dnia bez modlitwy. Potrzebuję jej jak bicia serca. Próbowałem zachęcić również innych mężczyzn do założenia ,,męskiej róży,, w naszej parafii. Niestety dla wielu z nich , te 3,5 minuty dziennie to za wiele aby mogło pozwolić sobie na modlitwę. Pragnę przytoczyć słowa modlitwy dziękczynnej Świętego Ojca Pio, po Komuni Świętej. ,, Pozostań ze mną, Jezu! Nie proszę Cię o Boskie pociechy, bo na nie nie zasługuję, ale o dar Twojej obecności. O tak! Bardzo Cię o to proszę! Pozostań ze mną, bo tylko Ciebie szukam, Twojej miłości, Twojej łaski, Twojej woli, Twego Serca, Twego Ducha, bo Ciebie miłuję i nie pragnę innej nagrody niż większego miłowania Ciebie na ziemi miłością mocną, szczerą, z całego serca, aby potem przez całą wieczność miłować Ciebie doskonale. Amen.”

  3. Ciężko rozmawiać z Bogiem, gdy tylko nauczono się modlitw pacierza. Nikt nie mówił o kochaniu Boga, czasem straszono Bogiem, że ukarze. Tu gdzies po drodze jest błąd w religijnym wychowaniu, bo Bóg to ani nie kolega, ani nie ktos kto czeka na nasze potknięcia. I to jakoś trzeba w wychowaniu religijnym uporządkować. Może w krótkich katechezach dla ludzi w niedzielę. Nauczać ich kochać Boga i rozmawiac z Nim.

  4. Chciałbym się podzielić krótko moim świadectwem mam na imię Tomasz urodziłem się w siedemdziesiątym czwartym roku w Wałbrzychu jako mały chłopak byłem przez parę lat ministrantem Dzięki mojej mamie która była bardzo wierzącą osobą chodziliśmy do kościoła w 1988 Ojciec wywiózł mnie i mojego brata do Niemiec nasza rodzina się rozpadła moja mama została w Polsce z moją siostrą moja przygoda z kościołem się skończyła w 2005 Wziąłem ślub z moją żoną Anitą i do dzisiaj jesttesmy Małżeństwem ale było czasami trudno , po trzech latach przyszła na świat moja córka moja matka przyjechała do nas żeby się opiekować naszą córką na początku nie bardzo się z rozumieliśmy za długo nie byliśmy razem ale po jakimś czasie wszystko się układało Zaczęliśmy chodzić znowu do kościoław 2016 umiera moja mama na Raka i od tej pory zaczęliśmy się wszyscy razem co wieczór modlić tak jak nas nauczyła nasza mama najtrudniejsze były zawsze święta Bożego Narodzenia bo wszystko Spadło na moją głowę musiałem podtrzymywać tradycje zawsze na początku czytaliśmy Biblię I Łamaliśmy się opłatkiem i tak było przez trzy lata następne 2018 na Boże Narodzenie po odczytaniu tekstu o narodzeniu jezusa , poczułem w sobie uczucie którego jeszcze nigdy nie dostałem od tamtej pory całe życie się moje zmieniło dostałem to co przez całe życie szukałem wszystko za czym , biegałem i szukałem straciło sens od tej pory bardziej otworzyły mi się oczy i uszy wszystko co było uzależnienie moim zniknęło, oczywiście jestem i tak grzesznikiem ale nauczyłem się z pokusami walczyć i dlatego wiem teraz co znaczy modlitwa codzienna wcześniej byłem sam ze swoimi problemami dzisiaj wiem że jezus jest ze mną W każdej chwili i momencie za to Będę jezusowi dziękował do końca życia pozdrawiam

    1. Pięknie… Nie ustawajcie w tej modlitwie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.