Opublikowano Jeden komentarz

Poznaj swoją motywację

Czwartek, 2. Tygodnia Zwykłego, I; (Hbr 7, 25 – 8, 6); (Ps 40 (39), 7-8a. 8b-10. 17); (2 Tm 1, 10b); (Mk 3, 7-12); Winnica 24 stycznia 2019

Chrześcijaństwo prawdziwe i autentyczne ukryte jest w głębi ludzkiego serca. Trudno jest, patrząc na ludzi w kościele czy poza nim, ocenić właściwie, kto tym chrześcijaninem jest, a kto tylko udaje.

Nie naraża nas to jednak na żadne trudności, bo po prostu nie mamy ani obowiązku, ani prawa oceniać innych.

Natomiast powinniśmy oceniać i rozeznawać samych siebie, swoje intencje i motywacje. Nie martwmy się zbytnio o innych, martwmy się o siebie.

W Ewangelii czytamy, że „Szło za Nim [za Jezusem] wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu.” (Mk 3,7b-8a)

Szła więc do Niego cała okolica, bliższa i dalsza. Idumea, Tyr i Sydon każe przypuszczać, że mogli to być nie tylko Żydzi.

Piękna sprawa – tylu ludzi idzie za Jezusem. Tłumy tak wielkie, że technicznym rozwiązaniem staje się łódka – ratunek przed stratowaniem. Dodatkowo, jak wiemy, głos niesie po wodzie, można więc być lepiej usłyszanym.

Zobaczmy jednak, dlaczego te tłumy idą.

Ewangelia wprost odpowiada: „Szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach.” (Mk 3,8b) I dalej: „Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć.” (Mk 3,10)

Dlaczego więc idą? Idą, bo czegoś potrzebują, bo szukają uzdrowienia i pociechy.

Inny fragment Ewangelii, przypomnijmy go, mówi o tym, że ludzie chcieli obwołać Jezusa królem. Z jakiego powodu? Otóż dał im jeść.

„Kiedy (…) ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus [cudowne rozmnożenie chleba], mówili: Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat. Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.” (J 6,14-15)

Wyznanie wiary jak najbardziej prawidłowe, Jezus jest faktycznie prorokiem, jest też królem. Intencje jednak nie do końca czyste. Podoba nam się, bo karmi nasze brzuchy.

Znamienne jest także to, że chcieli go porwać. Jeśli kogoś się porywa, to odbiera mu się wolność, ma się nad tym kimś władzę.

Tak naprawdę ludzie chcieli z Jezusa zrobić, jako swoją własność, perpetuum mobile skrzyżowane z piekarnią – wieczne źródło chleba. Niby król, a jednak niewolnik.

Oczywiście, w tym tłumie mogli być też ludzie autentycznie wdzięczni Jezusowi za to co im zrobił. Mogło to zbudować ich wiarę i prawdziwe przywiązanie do Jezusa. Przypuszczam jednak, że byli w mniejszości. Myślę, że około 10 procent.

Przypomnijmy sobie, jako argument za takim stwierdzeniem, historię o uzdrowieniu dziesięciu trędowatych. Wszyscy się cieszyli – faktycznie mieli powód, ale tylko jeden wrócił, by podziękować Jezusowi. Tak już po prostu jest – słaba pamięć.

Patrząc zatem na swoje chrześcijaństwo, oceniając je, musimy pytać samych siebie, czy nasze pójście za Jezusem nie jest prostym wyrachowaniem. Czy nie jest to „uprawianie wiary”, które zaspokaja jakieś tam nasze potrzeby, mniej czy bardziej wysublimowane?

W prawdziwym chrześcijaństwie nie ma wyrachowania. W prawdziwym chrześcijaństwie jest OD-DANIE. Chrześcijanin to ten, kto w pełni i bezinteresownie oddał się Bogu, poddał Bogu całkowicie swoją wolę.

To trudne. I zapewne nigdy do końca doskonałe. Jest to zapewne pewien ideał, do którego zmierzamy, choć może nigdy nie osiągniemy.

Zawsze bowiem odkrywać będziemy miłość własną, samolubstwo i małość. Rzecz w tym, by odkrywając to, oczyszczać swoje intencje i zbliżać się do ideału.

Ideałem jest Jezus. Refren dzisiejszego psalmu odnosi się przede wszystkim do Niego: „Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę.” (por. Ps 40,9)

Autor Listu do Hebrajczyków pisze: „Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże.” (Hbr 10,5-7)

Myślę, że jest w nas pragnienie, w gruncie rzeczy szlachetne, by dawać coś Bogu. Dajemy Mu więc nasze pacierze, posty, umartwienia. Dajemy nasze pieniądze, budując świątynie czy wspierając jakieś słuszne inicjatywy.

Rzecz jednak istotniejsza, czy dając to wszystko Bogu, wpierw oddaliśmy się Mu sami.

Jezus przecież czynił tyle dobra, ale to co ma zbawczy charakter to Jego ofiara na krzyżu. Dał nam swoje życie, oddał się cały i do końca.

Tak i my mamy oddać swoje życie. Całe i do końca.

Czysto ludzki ideał oddania się Bogu to oczywiście Maryja. Jej zwiastowanie i całe życie. Głęboka pokora, miłość, zaufanie i oddanie. A jednocześnie wielka prostota. „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38a)

Szukać i wypełniać wolę Boga, to cel i sedno chrześcijańskiego życia.

Mam poczucie, że ciągle tego jest za mało. We mnie za mało, w nas za mało.

Są „nasze plany i nadzieje”, nasze koncepcje, wizje. Często piękne i pobożne, ale właśnie… ciągle nasze!

Szukać i wypełniać wolę Boga.

W Psalmie responsoryjnym słyszeliśmy: „Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże, a Twoje Prawo mieszka w moim sercu.”

Bywa, że naszemu poddaniu się woli Bożej, towarzyszy zgryzota. Mówimy „bądź wola Twoja”, ale przez zaciśnięte zęby, w bólu i wbrew sobie.

To nie tak ma być. Wola Boża, to nasze spełnienie, sens i radość. Będzie tak, gdy od podszewki, od środka, wypełnieni będziemy Bożym Słowem – gdy Prawo zamieszka w naszym sercu.

Ostatnia myśl. Nie musimy być doskonali. Dzisiejszy fragment Ewangelii urywa się tuż przed tym, jak Jezus wybiera dwunastu spośród swoich uczniów. Wybrał tych, których chciał, ale to nie byli komandosi. Możliwe, że tych komandosów wcale nie było w gronie uczniów.

Wybrał dwunastu, którzy dawali czasem świadectwo swojej małości, próżnej ambicji, pod krzyżem tchórzostwa, ale Jezus im zaufał i wyposażył tak, że ponieśli jego naukę aż po krańce ziemi.

Teraz to zadanie ma być kontynuowane. Prowadzone dalej przez nas. Nie jesteśmy komandosami wiary. Nie musimy być.

Powinniśmy jednak celować i rozmiłować się w Bożej Woli.

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie.

Przeczytałeś? Skomentuj! I udostępnij dalej!

1 komentarz do “Poznaj swoją motywację

  1. Dziękuję za tę naukę. Mam dokładnie tak. Wiem i rozumiem konieczność oddania się Bogu A rzeczywistość skrzeczy. Bez Bożej pomocy jestem bez szans. Stokrotki dziękuję za wszystkie kazania i homilie. Niech Pan obdarza Księdza dobrym zdrowiem i zachowa w mądrości i rozwadze. Pozdrawiam.

Skomentuj Marek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *