Opublikowano 16 komentarzy

Prawdziwy wróg Kościoła

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

27 Niedziela Zwykła, A; Iz 5,1-7; Ps 80,9.12-16.19-20; Flp 4,6-9; J 15,16; Mt 21,33-43; Winnica, 2 października 2011 roku

Kilka lat temu, w bramie prowadzącej do budynku plebanii, gdzie mieszkałem, znalazłem mały nadpalony stos. Były to dwa Nowe Testamenty, które ktoś podarł i podpalił w tym właśnie miejscu.

Podniosłem je, tak jak się podnosi rannego człowieka i zaniosłem do mieszkania. Pocieszałem się myślą, że może zrobił to ktoś niepoczytalny, ale niezależnie od sprawcy, sam fakt był bardzo bolesny.

Tak samo boli, gdy na scenie ktoś drze Biblię i rzuca ją z epitetami w tłum. To boli niezależnie od tego, czy robi to artysta czy pseudoartysta.

Media sporo miejsca poświęcają temu wydarzeniu, wyrokowi sądu a także komentarzom i sporom ludzi, także ludzi Kościoła, wobec tego wydarzenia.

A co mówi na ten temat papież Benedykt? Nie słyszałem, by wprost komentował tę sytuację, ale oddajmy mu głos i przytoczmy wypowiedź z jego ostatniej pielgrzymki do Niemiec. Zobaczmy jak ona pasuje do naszej sytuacji.

“Nie możemy przemilczać faktu, że istnieje zło. Widzimy je w wielu miejscach tego świata; ale widzimy je także – i to nas przeraża – w naszym własnym życiu. Tak, w naszym własnym sercu istnieją skłonności do zła, egoizmu, zawiści, agresywności. Być może z pewną dozą samodyscypliny mogą one być w jakimś stopniu kontrolowane. Trudniej natomiast jest z bardziej ukrytymi formami zła, które mogą nas otaczać jak nieokreślona mgła, a są nimi inercja i ociężałość w pragnieniu i czynieniu dobra. Co pewien czas w historii uważni świadkowie czasów zwracali uwagę, że Kościołowi szkodzą nie jego przeciwnicy, ale „letni” chrześcijanie.” [Przemówienie Benedykta XVI na czuwaniu modlitewnym z młodzieżą we Fryburgu 24 września 2011 r. http://tinyurl.com/benedykt-fryburg ]

Podarcie Biblii, sprofanowanie jej to wielkie zło, grzech, objaw kompletnego braku kultury. Takim samym jednak złem jest to jak dzieci nie szanują swoich starych rodziców, jak rodzice zaniedbują wychowanie swoich dzieci, jak ludzie niszczą samych siebie przez pijaństwo, jak szerzy się plotka, kradzież, zdrada, nieuczciwość.

Jeśli na serio traktujemy słowa Jezusa: “Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.” (Mt 25,40) to każde nasze dobro i zło czynione wobec bliźniego jest dobrem i złem czynionym Jezusowi. A fakt, że jakiegoś świństwa i zła nie pokazano akurat w wieczornych wiadomościach, i nikt może o tym nie wie, nie czyni akurat różnicy.

Mamy prawo nazywać zło po imieniu i bronić się przed niesprawiedliwością. Sam Jezus sądzony przez sanhedryn, gdy został spoliczkowany przez jednego ze sług arcykapłana powiedział do niego: “Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18,23)

Nie wolno pobłażać złu, jednak zachowajmy w pamięci dwie nauki egipskich ojców pustyni. Abba Pojmen mówił: „Naucz twe serce zachowywać to, czego język twój uczy innych”.

A ktoś inny “gdy zobaczył, że ktoś grzeszy zapłakał gorzko i powiedział: On dziś, a ja jutro. Zaprawdę, choćby nawet bardzo grzeszył ktoś przed tobą, nie osądzaj go, lecz uważaj, że ty jesteś większym grzesznikiem, niż on.”

Czy mamy odwagę powiedzieć, że jesteśmy większymi grzesznikami od Nergala?

Nie jest to proste – prawda?

Chciałem, pisząc to kazanie, znaleźć jeszcze pewną wypowiedź Matki Teresy. I szukając tej wypowiedzi w Internecie znalazłem ją w przemówieniach papieża z ostatniej pielgrzymki. Tak więc fragmenty z przemówień Benedykta otwierają i zamykają to kazanie.

Papież zwracając się do katolików zaangażowanych w Kościele i społeczeństwie powiedział tak: “Błogosławioną Matkę Teresę z Kalkuty zapytano kiedyś, co przede wszystkim powinno się – według niej – zmienić w Kościele, a wówczas ona odpowiedziała: ty i ja!” [Przemówienie Benedykta XVI do katolików zaangażowanych w Kościele i społeczeństwie wygłoszone we Fryburgu 25 września 2011 r. http://tinyurl.com/benedykt-fryburg2 ]

Dzisiaj zaczyna się czas, gdy może częściej niż zwykle modlimy się różańcem. W czasie tej modlitwy można po każdej cząstce mówić: “O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.” Chciałbym, byśmy w tym momencie pamiętali o Nergalu, ale także, pół sekundy wcześniej, niech każdy z nas pamięta o sobie samym.

Wpisz swój komentarz.

Dla mnie jest to dowód, że ogląda to ktoś żywy.

Podaj dalej...
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

16 komentarzy do: “Prawdziwy wróg Kościoła

  1. Ty i ja .

  2. Bóg zapłać za kazanie! W zupełności się zgadzam z papieżem Benedyktem, że Kościołowi nie szkodzą jawni przeciwnicy, a ci z nas, którzy relatywizują naukę Jezusa i przyjmują z niej tylko to, co jest dla nas w danym momencie wygodne. To prowadzi do wypaczeń nie tylko wizerunku Kościoła na zewnątrz, ale również do wypaczeń i demoralizacji wewnątrz. Te ciche, uważane przez nas za drobne, grzeszki to są jednak wielkie grzechy, które bagatelizowane prowadzą do „wygaszania” sumień innych wiernych, do powszednienia grzechu i przyzwolenia na niego.
    „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3, 15-16). Kiedyś zupełnie nie rozumiałam o co chodzi z tą letniością, teraz rozumiem ją tak: chrześcijanie „letni” stają się podobni do „grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. (…) z zewnątrz (…) sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni (…) obłudy i nieprawości”. (Mt 23, 27-28). Człowiek zimny to wg mnie ktoś, kto jest niewierzący, kto nie spotkał żywego Boga i jego zachowanie w jakiś sposób można usprawiedliwić, że „nie wie, co czyni”. I ma przynajmniej tyle uczciwości, że nie robi świństw (nie grzeszy) z imieniem Boga na ustach.
    Letniość jest jak ukryta przed innymi, a często i przed sobą samym śmiertelną choroba, która wyjdzie na jaw dopiero w momencie odejścia z tego świata – wtedy staniemy w prawdzie. W chrześcijaństwie nie ma miejsca na kompromisy, na „drobne grzechy”. Nie można być chrześcijaninem „na pół gwizdka”, nie można służyć równocześnie Bogu i mamonie (szeroko rozumianej jako dobra tego świata – w tym sobie samemu, swemu wygodnictwu i egoizmowi). Człowiek letni siebie uważa za kogoś niemalże bezgrzesznego, w związku z czym nie ma żadnej motywacji do nawracania się, do poprawy swego życia, za to dobrze potrafi „rozeznawać” grzechy innych ludzi. („Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam” – Łk 18, 11-12)
    Wszyscy jesteśmy grzeszni, każdy ma coś na sumieniu, jakąś słabość, skłonność do grzechu – jesteśmy ludźmi. Ale powinniśmy z całych sił, całą wolą, wykorzystując nasz rozum, starać się upodabniać do Boga, starać się Go naśladować (nawet jeśli będziemy to robić nieudolnie i ciągle upadać). I zawierzyć Mu całkowicie w tej naszej słabości i grzeszności ufając w Jego łaskę i miłosierdzie.
    Jeśli zaś chodzi o nasz stosunek do innych, to pięknie to ujął św. Paweł w czytaniu z ubiegłej niedzieli (Flp 2, 2-4): mieć „ te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich”
    I każdy, tak jak powiedziała św. Matka Teresa z Kalkuty, powinien zacząć naprawianie Kościoła od samego siebie. Ja też – jako pierwsza.

  3. och jak ktoś nas skrzywdzi, od razu zapominamy co wczoraj zrobilismy, i mówimy wtedy “jak on mógł jaki on jest zły a ja biedna” a nie stać nas nawet na chwilę rozmyślania a ja…. ja jestem lepsza?

  4. Bóg bardziej cierpi w krzywdzonym człowieku, niż w profanowanym symbolu religijnym. Bo to człowiek, a nie symbol jest celem Jego miłości.
    A co do Nergala, to bardziej się o niego martwię, niż nienawidzę.Ciekawe, kto mu tak poharatał serce? I modlę się, aby Bóg mu odpuścił, bo nie wie, co czyni.

  5. "Podarcie Biblii, sprofanowanie jej to wielkie zło, grzech, objaw kompletnego braku kultury. Takim samym jednak złem jest to jak dzieci nie szanują swoich starych rodziców, jak rodzice zaniedbują wychowanie swoich dzieci, jak ludzie niszczą samych siebie przez pijaństwo, jak szerzy się plotka, kradzież, zdrada, nieuczciwość."
    Uważam, że nie powinno się zestawiać tych rzeczy ze sobą – chcąc, nie chcąc usprawiedliwiać pierwsze postępowania, które jest jawną PROFANACJĄ.

    1. A czym jest skrzywdzenie człowieka jak nie profanacją Boga samego?

  6. W Ewangelii niespotkałam się z tym, żeby Jezus potępił jakiegoś grzesznika, natomiast ostro reagował na popełniane zło. I paradoksalnie do Jawnogrzesznicy powiedział łagodnie: "idź i nie grzesz więcej", a ostro do Arcykapłanów i faryzeuszów, że "…Królestwo Boże będzie Wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce…(Mt21,43)" . Nergal nie ma nic do stracenia, bo sam z Królestwa Bożego zrezygnował i w ekonomii Bożego Miłosierdzia do tego Królestwa ma możliwość powrotu-choć nie będzie to łatwe, ale jest możliwe.
    Myślę, że od niszczonej Biblii bardziej zaboli fakt odebrania mi Królestwa Bożego, bo ja muszę wydać owoce i mało tego, ja mam je oddać Bogu na czas. Wydać i oddać, bo wszystko należy do Boga…

  7. wiem po sobie,że zło potrafi mnie oburzyć,potrafi obudzić we mnie agresję,poniekąd słuszną,ale wiem również,że zawsze kiedy mówię,piszę,reaguję na wzburzonych emocjach to nie wielki odnosi skutek, a i często właśnie złe siły prowokują do naszej agresji.Należy zło nazywać złem,ale bez "piany na ustach",którą bywa ,że i ludzie którzy reprezentują kościół mają i wtedy woda na młyn….o ile mi wiadomo np.egzorcyści nie wchodzą emocjami w spotkanie ze złem.A i Sam Jezus ogromnym OPANOWANIEM uspakajał burze na jeziorze,czy wypędzał demony z ludzi.Każdy tu napisał prawdę,ale mnie chodzi oto,że być może taki P.N. czy jeszcze jemu podobni,jeśli widzą np.nasza LETNIOŚĆ WIARY ,nasze BEZDUSZNE często zachowywanie się wobec ŻYWEGO BOGA W NAJŚW.SAKRAMENCIE,to może nasze zachowania prowokują ich do takiej agresji,powodują,że podważają SŁOWO.Dla mnie osobiście to też jakiś taki żałosny,ale BÓL tego człowieka i jemu podobnych,BÓL,że my swoja postawa zaciemniamy im ŻYWEGO BOGA.
    Kończąc jeszcze raz Księdzu dziękuję za pokorne rozważanie PRAWDY OBJAWIONEJ.I serdecznie proszę o modlitwę za mnie

  8. Złe uczynki zawsze należy głośno napiętnować i zwalczać  !!!   Człowieka – nie.
    Jeżeli ktoś niszczy * Pismo Święte *  to należy głośno krzyczeć   NIE !!! – nie zgadzam się na ZŁO  !  Niewolno nam milczeć  z powodu , że może jutro zrobię jeszcze coś gorszego ?

    1. Słusznie.
      W kazaniu nie ma jednak nawoływania do tego, by milczeć z powodu tego, że jutro możemy zrobić coś gorszego.

  9. Ciekawe? Jak ktoś jest takim kozakiem, to niech potarga na scenie koran.

  10. też tak,czuję,cieszę się….wie Ksiądz,nawet pamięć o własnym grzechu,który choć nie publiczny może bardziej Jezusa dotyka,sprawia,że moje chropowate człowieczeństwo się trochę wygładza w obejściu i kontakcie z ludźmi o takich poglądach jak Pan Nergal. Szanuję Go,choć tez boli mnie to co zrobił,bolą mnie Jego wypowiedzi,ale mam dla Niego szacunek.Może On tak się domaga szacunku,może nikt jeszcze nie potraktował Go jak człowieka tak do końca.Jezus za pewne wiedziałby jak prowadzić z Nim dialog,aby Go pozyskać dla Ojca….pozdrawiam i dziękuję.

    1. Jutrzenko , szacunek….? Pewnie , kazdego powinno sie szanowac.
      Ale pisac o nim z duzej litery to juz duza przesada.

  11. A ludzie powiedza ze o Nergalu bo tylko jego zapamiętaja z tego kazania. Bo tylko o nim tak głosno teraz i mam wrażenie, ze lepiej by było nie uzywać wogóle jego nazwiska i tak będa wiedzieli o kogo chodzi. Tak myslę. Moze źle i nie mnie tu osądzac ale skoro mozna napisać komentarz to ja pisze taki jaki czuję.

  12. To nie było kazanie o Nergalu ani o procedurach postępowania w podobnych przypadkach. Niemniej jednak: "Mamy prawo nazywać zło po imieniu i bronić się przed niesprawiedliwością. Sam Jezus sądzony przez sanhedryn, gdy został spoliczkowany przez jednego ze sług arcykapłana powiedział do niego: "Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?" (J 18,23)"

  13. Hm. No mam mieszane uczucia jesli chodzi o wspomnienie o Nergalu. ja wiem, ze zlo nalezy najpierw wykorzeniać u siebie, ale na każdą sytuację znajdziemy fragment z Pisma Św. Nie osądzajcie, lub gdy tój brat grzeszy upomnij go w 4 oczy a potem itd. Czy jesli nie powiedziano o złu to go nie było? A jesli publicznie się z nim obnoszono to dlaczego tak późno jest reakcja i to nie wszystkich? Nergal – nie jest w tej chwili wzorem do nasladowania i wcale nim nie chce być. Wystarczy odwiedzić jego stronę i dowiedzieć się jak nazywa sie jego najnowsza płyta. Kogo pozdrawia. Więc….Mam mieszane uczucia, albo źle zrozumiałam. Wiem, ze też popełniam zło i każdy moze mi zwrocić uwagę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *