Nowe zasady wyboru przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski
Dużo mówi się o kryzysie przywództwa w Kościele. Za czasów bł. Stefana Wyszyńskiego sprawa była jasna, później zaczęło to kruszeć. Dzisiaj jest w rozsypce.
Mówi się także o tym, że współczesny Kościół w Polsce nie ma wizji. Wszystko toczy się „po staremu” z tym tylko, że z coraz mniejszą energią. Mam wrażenie, że różne znaki czasu pojawiają się, ale jest problem z ich odczytaniem.
I w takim kontekście mieliśmy niedawno wybory przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Czy wybrany przewodniczący stanie się liderem Kościoła w Polsce? Czy rozezna i przekaże Kościołowi właściwą wizję? To się okaże. Na tyle się znamy, na ile nas sprawdzono.
A może warto pomóc sobie w znajdowaniu przywództwa i odczytywaniu wizji?
A może zrobić to w ten sposób. Zmieńmy procedurę wyboru przewodniczącego Konferencji. Konferencja episkopatu i jego przewodniczący to jest ludzki twór i po ludzku może być zmieniany, by wynikło z tego większe dobro.
Zróbmy zatem tak. Niech biskupi najpierw wyłonią spośród siebie dziesięciu kandydatów. Kandydaci zaś mieliby za zadanie przedstawić swoją wizję dla Kościoła w Polsce. Następnie tę wizję musieliby zaprezentować – może jakaś forma debaty między kandydatami, może forma pewnego tekstu programowego, może jedno i drugie.
A potem wybory, gdzie głos mieliby także świeccy. Jeśliby ktoś miałby zapytać dlaczego świeccy mogliby wybierać to odpowiedziałbym pytaniem, dlaczego mieliby nie wybierać? Są w Kościele? Niech więc mają swój głos w Kościele.
Najlepsze byłyby wybory powszechne, ale to idea raczej nie do zrealizowania i nader kosztowna.
Więc może inaczej… Niech głosuje każda rada duszpasterska razem z księżmi i ustalają swój taki „głos elektorski”. Suma głosów elektorskich z każdej parafii pokaże kto staje się przewodniczącym episkopatu. Od razu też wiadomo byłoby, kto to jest i jaką ma wizję dla Kościoła w Polsce.
Rewolucyjne? Być może. Mądre? Oceńcie.

Przeczytałeś? Skomentuj, dopowiedz, zapytaj. Dopowiadam i odpowiadam, ale nie toczę polemik w komentarzach.
ks. Zbigniew Paweł Maciejewski
Fundacja Nasza WInnica
Od Litery Do Wiary. Rzeczy Dobrze Pomyślane.
Pomagam księżom w ich pracy parafialnej,
przez dostarczanie publikacji, książek i pomysłów duszpasterskich,
ponieważ wierzę, że może to zmienić oblicze Kościoła.





Zakładasz drogi księże Pawle, że byłoby dziesięciu chętnych na tę posadę? Myślę, że wątpię 🙂 Pozdrawiam
Zakładam albo mam nadzieję. W przypadku gdyby zabrakło 10 chętnych to chciałbym poznać listę tych, którzy zrezygnowali.
Popieram jak najbardziej takie rozwiązanie. Wtedy to by zmobilizowało biskupów i kandydatów na Przewodniczącego KEP, do wysiłku przedstawienia wizji działania Kościoła i jednocześnie do zaangażowania wiernych, którzy poczuliby wreszcie, że mają jakiś wpływ na funkcjonowanie Kościoła. Dobrze, że w przestrzeni publicznej pojawił się głos księdza, który może stanie się taką kropelką, która będzie drążyć i wpływać na myślenie.
Kropelki mają swoją moc
Z tego co wiem to obecnie przy wyborze nie podaje się kandydatów, nie ma „kampani wyborczej”, programów.
I traktowane jest to jako atut.
Już po wyborach, ale na przyszłość tak. Można już takie propozycje składać . A ja jako że dużo pracowałem że wspólnotami to widzę potrzebę modlitwy za takie wybory i modlitwy samych biskupów np Nowenną ze słuchaniem Ducha Świętego. A Przewodniczącemu KEP życzę odwagi i serca zjednoczonego z Jezusowym
Chwała Uczniowi Pana. Oby te słowa, szczególnie w ostatnim zdaniu były prorocze. Pozdrawiam.
Rozumiem równość pod względem duszpasterskim ale kościół to także urząd, a jak urząd to i struktura, a jak struktura to i decyzje. Nie jestem za tym aby nie mieszać tego wszystkiego, ale nieocenionym byłoby fakt aby prezbiterzy odkryli bądź poznali na nowo pojęcie ’ sługa na wzór Chrystusa „, aby tak żyli i przewodniczyli jakoby ich by nie było ale z mocą Bożą ! Aby omijali siebie idąc do drugiego człowieka, aby nie przeszkadzali inicjatywom wiernych w parafii, aby wymagali od siebie więcej nawet wtedy kiedy nikt od nich nie wymaga. itp. … i aby świeccy brali przykład z takich prezbiterów.
Jak dobrze zrozumiałem intencje autora, to nie chodzi o to o czym pisze adis, ” by prezbiterzy odkryli bądź poznali na nowo pojęcie sługa na wzór Chrystusa , aby tak żyli i przewodniczyli jakoby ich by nie było ale z mocą Bożą ! Aby omijali siebie idąc do drugiego człowieka” .
W poście chodziło o sposób wyboru np. przewodniczącego KEP, a nie jak mają przewodniczyć prezbiterzy.
Jeśli chodzi o wybory hierarchów Kościoła katolickiego, to we wczesnym okresie Kościoła nawet biskupa Rzymu (papieża) jak i pozostałych biskupów wybierało duchowieństwo i lud miasta. Ze świadectw zawartych w starochrześcijańskiej literaturze wiadomo, że przy powoływaniu biskupa uczestniczyło duchowieństwo wysuwające kandydata w porozumieniu z sąsiednim biskupem, lub nawet biskupami, oraz wiernymi danej stolicy biskupiej. Wybór następnie zatwierdzał papież. Wierni mieli więc także wpływ na wybór biskupa i nie było to żadną herezją, ani czymś złym. Dzisiaj w zasadzie wierni nic nie mają do powiedzenia, nawet gdyby wiedzieli, że dany kandydat nie nadaje się na ten urząd.
Popieram wszelkie zmiany, idące w kierunku stworzenia Kościoła gdzie biskupi i wierni świeccy tworzyli by jedno. Teraz odnoszę wrażenie, że to są dwa „różne światy”.
Popieram zdanie Wojtka. Kościół jest JEDEN, bez rozgraniczenia na Władzę i resztę. Pasterz tworzy jedno ze swoją owczarnią.
Zmiany są konieczne. Musimy wrócić do Chrystusa w praktyce!